niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 24

Obudziłam się z piękna myślą, że dzisiaj jest mój wyjątkowy dzień. Moja 18-stka. Kompletnie zignorowałam ból głowy po wczorajszych drinkach. Spojrzałam na budzik: 8.15. nucąc pod nosem dość głośno piosenkę 'turn me on' udałam się do łazienki. Spędziłam w niej prawie 1,5 godziny. Postanowiłam się wystroić. Założyłam śliczną sukienkę, szpilki, dodałam bransoletkę, która podarowała mi mama na moje 17-ste urodziny, włosy związałam w koka, pozwalając kilku kosmykom opadać na moje ramiona. Makijaż zrobiłam delikatny, ale widoczny. Zadowolona wyszłam z pomieszczenia i zeszłam na dół śpiewając tym razem refren piosenki 'moves like Jagger' oraz ruszając przy tym lekko swoim ciałem. Wszyscy siedzieli już przy stole w kuchni. Powitałam ich i dałam każdemu buziaka w policzek. Cały czas wyśpiewując słowa piosenki wzięłam jabłko i sok marchewkowy.
-wystroiłaś się.- zauważył Harry.
W odpowiedzi posłałam mu uśmiech.
-co ty dzisiaj taka szczęśliwa?- spytał Liam uważnie się mnie przyglądając od góry do dołu.
-nie oszukuj mnie, że nie pamiętasz.- odpowiedziałam mu i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
Ciekawe jaka niespodziankę dla mnie przygotowali. Już nie mogę się doczekać aż w końcu złożą mi życzenia i podarują prezent. Gryząc jabłko poszłam na górę. Usiadłam na łóżku i otworzyłam laptopa. Zalogowałam się na Skype. Mama do mnie zadzwoniła.
-hej mamuś.- przywitałam się.
-wszystkiego najlepszego kochanie!!!- wykrzyczała do mikrofonu.
-dziękuję.- roześmiałam się.
-jaki prezent dla ciebie przyszykowali? Jak się bawisz? Jakie masz na dzisiaj plany?- mama zadawała milion pytań na minutę. Ale ona zawsze tak ma kiedy się cieszy.
Przegadałam z nią jakieś 2 godziny. Tak dawno z nią nie gadałam, więc nie wiedziała ani o poznaniu rodziny Zayn'a, ani o wyjeździe do Egiptu, ani o teledysku, ani o moich nowych przyjaciółkach. Musiałam jej o wszystkim opowiadać. W jej oczach widziałam wielka dumę, że spełniłam swoje marzenia. Po rozmowie z rodzicielką, zamknęłam komputer i zeszłam do salonu, gdzie siedzieli chłopaki. Ktoś zadzwonił do drzwi. Pomyślałam, że albo to są dziewczyny z życzeniami, albo ktoś dostarczył mój prezent. Liam otworzył je. Pierwsza teoria okazała się trafna. Poprawiłam sukienkę stojąc na środku salonu. Uśmiechnęłam się, lecz Dan, która właśnie przyszła przywitała się i usiadła kanapie jak gdyby nigdy nic.
-a tobie co?- spytała.
Mój promienny uśmiech zgasł.
-jest już popołudnie, a żadne z was nie złożył mi życzeń.- wyjaśniłam wpatrując się w nich.
-dlaczego...- nie dokończył Liam. Walnął się otwarta ręką w czoło.- o mój Boże. Michaela ty masz dzisiaj 18-stke. Zapomniałem. Tak bardzo cię przepraszam.
Nie wierzę. Czy to możliwe? Jak mógł zapomnieć? Pomyślałam, że to żart, ale ich miny... smutne, które wyrażały poczucie winy, mówiły wszystko. Stałam jak słup. Zaczęli mnie ściskać i składać życzenia.
-obiecuję, że wynagrodzimy ci to.- pocieszył mnie Lou.
-nie, spoko. Skąd mieliście wiedzieć. Przecież te wszystkie poprzylepiane karteczki na meblach z dzisiejsza datą i podpisem 'urodziny Michael'i' oraz to, że wczoraj mówiłam jak bardzo nie mogę się doczekać tego dnia można było przeoczyć.
Nie zauważyłam nawet z jaką złością to mówię i że zgniatam swoją sukienkę. Nieźle wkurwiona usiadłam.
-zbieraj się!- rozkazała szatynka.- idziemy na zakupy.
Kupiłam sobie nowe conwersy, buty na obcasie oraz sukienkę do kolan. Później 'zaopiekował' się mną Harry, ponieważ Dan miała próbę, a chłopaki zostali wezwani do menadżera. Żeby mi nie było przykro miałam spędzić ten dzień z Loczkiem. Świetnie -,-. przebrałam się w szorty i t-shirt. Po obejrzeniu z chłopakiem komedii, zaproponował, abyśmy się przeszli. Zaprowadził mnie na plażę. Szczerze rozmawialiśmy siedząc na piasku i wpatrując się w zachodzące słońce.
-piękna jesteś.- wypalił.
Odwróciłam się w jego stronę, a on pocałował mnie.
-Harry nie możesz, masz dziewczynę.- odepchnęłam go lekko.
-zerwałem z nią. Przez te pigułki gwałtu zrozumiałem, że ona chce tylko seksu. Kocham kogoś innego. Kocham dziewczynę, która ślicznie wygląda w świetle zachodzącego słońca., jak również kiedy jest cała zaryczana. Kocham dziewczynę, która ma śliczne blond włosy i głębokie, niebieskoszare oczy, w które jak patrze to nie wiem co powiedzieć. Kocham dziewczynę, która ma tak słodkie usta, która zatraca się całkowicie w tańcu i śpiewie, której ciało sprawia, że pragnę ją dotknąć, przytulić, pocałować, która umie się ostro zabawić- zaśmiał się.- ale też potrafi być rozważna. Michaela, kocham ciebie.
Cały czas patrzył mi w oczy. Teraz odgarnął mi z czoła kosmyk włosów i pocałował. Myślałam, że śnię. Tak bardzo mi go brakowało. Jego dotyku, jego ust, jego komplementów. Złączyliśmy się w naprawdę długim oraz namiętnym pocałunku. Odkleiliśmy się od siebie i z uśmiechami patrzyliśmy w oczy. Wstaliśmy i zawróciliśmy.

***
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!
zapaliłam światło. Moi przyjaciele stali 1 metr ode mnie z wyszczerzonymi w uśmiechu buziami. Za nimi z sufitu zwisały duże zdjęcia związane z muzyka, tańcem i deskorolką. Cały salon i kuchnia były ozdobione kolorowymi światełkami oraz balonami. Lad stołu w kuchni przeistoczył się w mini bar. W kącie, w salonie stał sprzęt dla DJa. Można by rzec -CUDO. Próbując być wściekła, że tak mnie wrobili zbliżyłam się do Liama.
-kurwa, jak mogłeś mnie tak nastraszyć, że nie pamiętasz, co debilu?
Zakryłam swój wielki uśmiech ręką. Nie mogłam przestać się uśmiechać, on z resztą też.
-wszystkiego najlepszego, kochana!- powtórzył i mnie uścisnął.
Po złożeniu mi życzeń i takie tam, w głośnikach zaczęła grać muzyka. Nie zabrakło moich ulubionych piosenek, ich ulubionych piosenek, no i oczywiście piosenek w wykonaniu One Direction. Tak, tak. Skromność moich przyjaciół płci męskiej jest ich najlepszą cechą. xd. Postarali się w sprawie tortu(pychota), a także w prezentach. :) Od Any, Van i Danielle dostałam deskorolkę, pierścionek oraz kubek, a od chłopaków bukiecik, lustrzankę, czapkę z daszkiem i nowy telefon firmy blackberry. Deskorolkę mogłam od razu wypróbować na rampie, która była postawiona w ogrodzie. W skrócie: najlepsze urodziny świata ever! A zapomniałabym: od Any dostałam nietypowy prezent. A dokładniej prezerwatywy i powiedziała, że niedługo mogą mi się przydać. Ta to ma bujną wyobraźnię. Po 2 godzinach fantastycznej zabawy postanowiłam się przebrać i odświeżyć. W uszach dudniło mi od głośnej muzyki, a w głowie szumiało od małej porcji alkoholu i nawet nie zorientowałam się, że zielonooki poszedł za mną do pokoju. Zaczęłam szperać w szafie w celu znalezienia jakiś ciuchów, a on zaczął mnie całować w okolicach szyi. Gwałtownie się do niego obróciłam.
-Harry przestań! Jakby zobaczył to Paul jak najszybciej wyleciałbyś z zespołu i wrócił do całuśnej budki na lokalnym targu. A poza tym nie jesteśmy razem.
Dopiero po ostatnich trzech słowach przestał i spojrzał na mnie.
-jak to NIE JESTEŚMY RAZEM?
-no normalnie. Ty mnie nie zapytałeś, a ja się nie zgodziłam
lekko się uśmiechnęłam, a on po chwili uczynił to samo.
-zostaniesz moją dziewczyną? Po raz drugi?- dodał.
Nie dał mi szansy na odpowiedź, ponieważ obdarował mnie długim pocałunkiem, w którym było czuć alkohol.
-pod warunkiem, że nie będziesz się zachowywać tak, jak po tym występie oraz, że nie będziesz na mnie krzyczeć.- popatrzyłam mu prosto w oczy gdy się od siebie odkleiliśmy.
Kiwnął potakująco głową i dodał ciche: przepraszam. Jego oczy zaszkliły się więc teraz ja posmakowałam jego warg. Chwyciłam do ręki jakieś ubrania i pospieszyłam do łazienki. Gdy z niej wyszłam Harry nadal był w moim pokoju, siedział na łóżku. Chwyciłam go za rękę i chciałam wyjść, lecz zatrzymał mnie tuż przy drzwiach. Wyjął zza pleców pluszowego, kolorowego misia i mi go wręczył wraz z buziakiem w policzek przyjrzałam się maskotce uważniej. Na jej łapce była powieszona śliczna bransoletka z małą literką 'H'.
-miś jest od nas wszystkich, a bransoletka to osobisty prezent ode mnie.- przemówił uważnie się mi przyglądając.
Zdjęłam mieniącą się biżuterię i wsunęłam na swój nadgarstek. Podniosłam głowę i spojrzałam prosto w oczy chłopaka.
-dziękuję, jest cudowna.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Pokazał mi swoje uzębienie w uśmiechu, splatając swoje palce z moimi. Wyszliśmy z pokoju i powróciliśmy do zabawy. Coraz bardziej kolejne drinki dawały mi się we znaki, podobnie jak każdemu. Nawet Liam posmakował jedną, maleńką kropelkę alkoholu za moje szczęście i zdrowie. Później pamiętam tylko tyle, że robiliśmy sobie nawzajem dużo zdjęć moją nowiutką lustrzanką.

___________________________________________________________________________
Hejo ♥
przepraszamy, że musieliście tak długo czekać na nowy rozdział.
Co by tu jeszcze.. Oczywiście dziękujemy, że czytacie nasze wypociny. ;)
Jeśli macie chwilkę, wpadniecie? <robi oczka kota ze shreka>  ---> http://my-lonely-heart.blogspot.com/   z góry dziękuje w imieniu właścicielki tego bloga ;>
Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałybyśmy życzyć wam wesołych, rodzinnych świąt, abyście pod choinką znaleźli masę prezentów m.in. nagiego Hazzę, Lou z marchewkami, Nialla przy stole, jak zawsze przystojnego Zayna i opiekującego się wami Liama i dużo więcej. z całego serca życzymy wam także abyście kiedyś spotkali 1D. sobie możemy życzyć, abyście nadal odwiedzali naszego bloga. :) Oraz pijanego sylwestra.

czyli w skrócie wszystkiego naj! dla was i naszego Louiego!
Pa mordki :*

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 23


obudziłam się o 9.00. poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności, które robi się przy porannej toalecie. Zeszłam na dół na śniadanie. Przywitałam się z szatynką, która jako jedyna tam była. Zjadłyśmy płatki z mlekiem, ponieważ nic innego nie było. Poszłyśmy wszystkich obudzić. Jako ostatni został nam Harry... no i jego wytapirowany pustak. Weszłyśmy bez pukania. Spali. Kurtki leżały na podłodze. Dan je podniosła. Już chciałam wykrzyczeć do ucha Hazzie 'dzień dobry', ale Danielle chwyciła mnie za rękę i wyprowadziła z pokoju. Poszłyśmy do 'królestwa' Liam'a. Zamknęła za sobą drzwi. Mój kuzyn siedział w łazience.
-co jest?- spytałam siadając na łóżku.
Rzuciła mi pudełko jakiś tabletek. Przeczytałam na głos nazwę, a następnie opis pod nagłówkiem. Z opisu wywnioskowałam jedno.
-tabletki gwałtu?- spytałam.- gdzie to znalazłaś?
-leżało pod kurtką tej dziewczyny.
-spokojnie. Spytamy się najpierw Hazzie czy to może jego, a jak nie to powiemy, że jego dziewczyna chciała go przelecieć.- powiedziałam obojętnie.
W tym samym momencie wyszedł z łazienki Liam w samych bokserkach. Usiadł obok mnie i wziął tabletki, które przed chwilą trzymałam w ręce. Analizował tekst na opakowaniu. Spojrzał na mnie z przerażoną miną.
-co to ma być?
Zaczął chodzić w tą i we wte po pokoju.
-Michaela, nie spodziewałem się tego po tobie. Wiesz jakie są konsekwencje jeśli ty lub ktoś inny zażyję tę tabletkę?- histeryzował.
-tak wiem.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Przystanął.
-jeju.- podeszłam do niego.- Liam to nie moje znalazłyśmy to w pokoju Harr'ego, ale podejrzewamy, że to tej dziwki. Jak mogłeś mnie o takie coś podejrzewać?
-sorry. Dobra zajmę się tym. Pogadam z Hazzą.
Zadzwonił telefon Dan. Odebrała i wyszła z pokoju.

~wieczorem~

siedzieliśmy przy stole i jedliśmy kolacje. Dan nie pozwoliła nikomu wstać, aż wszyscy nie zjedzą.
-okay. O co chodzi?- spytał Niall.- mam nadzieję, że chodzi o deser.- wyszczerzył się.
-nie Niall, nie chodzi o deser. Mam dla was pewna wiadomość- wstała i podeszła do mnie.- a właściwie do ciebie, kochana. Otóż zadzwonił do mnie menadżer Jessie J z prośbą, abym zatańczyła na jej koncercie. Jestem zajęta cały tydzień i poleciłam im ciebie. Zaczynasz od jutra.
Zamurowało mnie. Patrzyłam na przyjaciółkę z szeroko otwartą gębą.
-świetna wiadomość!!!
przybiegł do mnie Zayn i mnie uściskał. Po nim każdy mi gratulował i przytulał.
-dziękuję.
Szepnęłam Dan do ucha, kiedy trzymałam ją w ramionach. Spłynęła mi łza, ale tym razem nie z bólu, cierpienia, tylko ze szczęścia. Już jutro spełnią się moje marzenia.
Pozmywałam naczynia razem z Lou, a następnie poszłam do łazienki. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam zasnąć, ale pomyślałam, że muszę być wypoczęta

-pobudka!!!!!
-pali się, ktoś umarł, czy Niall wpieprzył tyle żarcia, że nie oddycha?- spytałam zaspanym głosem.
-nic z tych rzeczy, chociaż to ostatnie może być bardzo prawdopodobne.
Znęcała się nade mną Dan. Usłyszałam ciche 'ej!' wyjąkane przez blondynka.
-kochana, Jessie J nie będzie czekać. Jest 7.00, a ja powiedziałam jej menadżerowi, że będziesz o 8.00. no ruszaj się mała i pokaz im swojego wewnętrznego kociaka, który gdzieś tam bardzo głęboko w tobie siedzi.
Zdjęła ze mnie cieplutką kołderkę i zaczęła ciągnąć za moją nogę.
-nieeee!!!!- krzyknęłam i chwyciłam się obramowania łóżka.-nie mam zamiaru tak wcześnie wstawać! A mój wewnętrzny kociak chodzi sobie gdzieś tam.
Pokazałam byle gdzie palcem. Miałam cały czas zamknięte oczy i tylko usłyszałam jakieś śmiechy. Otworzyłam paczadła, a potem powędrowałam za swoją ręką wzrokiem. Wskazywałam na Tommo. Haha. On moim kociakiem? no nieźle.
- chłopaki.
Dan pokazała ruchem głowy na mnie. Podeszli bliżej mnie i chcieli odciągnąć od łóżka. ha. Ale ze mną nie tak łatwo! Trzymałam się poręczy i nie miałam zamiaru puścić. Tak jak lwica walcząca o swoje dziecko. Ba! Tak jak Lou walczący o swoje marchewki. Niestety. Liam znał mój słaby punkt, a mianowicie łaskotki. Harry wziął mnie na ręce i postawił w łazience. Zamknął ją, a Dan wykrzyczała, że mam 15 minut. Niechętnie się ubrałam i doprowadziłam do porządku. Zjadłam szybkie śniadanie i mój 'kociak' podwiózł mnie do budynku prób, życząc przy okazji powodzenia. Tam poznałam Jessie J i kilka innych tancerek. Choreografka pokazała układy taneczne do kilkunastu piosenek. Skończyliśmy o 17. odebrał mnie Harry. Padnięta poszłam spać, aby jutro znowu wstać o 7.00....

~5 dni później~

2 dni temu był koncert Jessie J. Wypadłyśmy (ja i inne tancerki) świetnie. Żadnej pomyłki. A teraz kręcimy teledysk. Tak, tak dobrze widzicie, teledysk. Jessie powiedziała, że tak dobrze tańczymy i musimy zatańczyć do jej nowej piosenki. Pracę mamy o tyle łatwiejszą, że wszystkie nasze próby były nagrywane i ich urywki zostaną dodane do klipu. Część jednak tańczymy w specjalnych strojach i makijażach. Codziennie wracałam późno do domu więc prawie nie widziałam się z chłopakami i Dan, ale oni to rozumieją i mnie cały czas wspierają. Na szczęście teraz są razem ze mną na kręceniu. Siedzą gdzieś z boku i przyglądają się naszym tańcom. Brytyjska gwiazda pochwaliła mnie i powiedziała, że jestem jedną z najlepszych, więc dostałam własna solówkę. Ubrana byłam w dość skąpe ubrania, do tego miałam buty na 10 centymetrowym obcasie i mocny makijaż.  to nie jest mój styl, lecz podoba mi się. Miałam odegrać silną, seksowną dziewczynę, która wie czego chce. Chyba mi się to udało. Skończyliśmy kręcić teledysk i podziękowałam Jessie J że mogłam koło niej zatańczyć. Zaprosiła nas wszystkich na małą imprezę dzisiaj wieczorem z okazji zakończenia klipu. Dzięki niej mogłam rozwijać swoją pasje i poznać nowe przyjaciółki. Nazywają się Ana Paula Mebarak i Vanessa Bednarek. Ana jest z Kolumbii, natomiast Van z Polski. Oby dwie mają tę samą pasje co ja- taniec. Wspólna praca naprawdę łączy ludzi. Nie tylko ja je bardzo polubiłam, moi przyjaciele również. Zwłaszcza Lou- Ane, a Zayn Vanesse. Trzeba będzie ich jakoś swatać. xd. Chociaż możliwe że dziewczyny się same tym zajmą, bo są dość gadatliwe i jak to Ana powiedziała 'śmierdzą' śmiałością. xd. Z nimi nie można się nie śmiać.:D poszłyśmy się przebrać, aby później udać się do kawiarenki.
-Michaela, jestem z ciebie dumna- przytuliła mnie Dan.
-widziałam jak chłopaki gapili się na nasze dupy z nieprzytomnymi wyrazami twarzy.- nachyliła się do nas Van.
Wykorzystała moment, aby to powiedzieć, gdy oni poszli po zamówienie. Zaśmiałyśmy się. Chciałam coś jej odpowiedzieć, ale nasi panowie wrócili do nas z zamówieniami, więc powiedziałam tylko:
-Zboczuch!
-lepiej powiedz to im!- Ana wskazała palcem na chłopaków.
-dobra. Zboczuchy!- wytknęłam im język.
-ale o co chodzi?- spytał Zayn.
-no chyba nie odmówicie, że jesteście zboczuchami?
Spojrzeli na siebie i wzruszyli ramionami.
-każdy z nas jest zboczony.- rzekłam.- oprócz mnie i Dan.- przytuliłam szatynkę.
Spojrzeli na nas z minami, które oznaczały 'bitch please'.
- czemu to niby ja też jestem zboczona?- spytała Ana i wzięła łyk kawy.
-bo tobie się wszystko kojarzy!- wykrzyknęłam i omal nie wybuchłam śmiechem patrząc na jej minę.
-ja po prostu trochę inaczej myślę. Na przykład: z czym ci się kojarzy ołówek?- spytała ruszając dziwnie brwiami.
Upiłam duży łyk mojego zamówionego cappuccino.
-z gum..- urwałam.- szlag. Zaczynam myśleć tak jak ty. Bałabym się wejść do twojego mózgu choćby na sekundę. Nie wiadomo o czym ty tam myślisz.- otrząsnęłam się z obrzydzeniem.- a co dopiero tak myśleć!!
zaśmiali się. Dokończyliśmy pić swoje napoje i poszliśmy do swoich domów. W domu zjedliśmy pizze zrobioną przez Loczka, a potem się wyszykowaliśmy na imprezę. O 19 pojechaliśmy po dziewczyny, a później razem z nimi udaliśmy się do klubu, gdzie miała się ona odbyć. Tańczyliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i piliśmy drinki. Po dobrych 4 godzinach wróciliśmy do domu.

_______________________________________________________________________
Heej xx.
Przepraszamy, że tak późno ten rozdział. ;(
macie dwie nowe, śliczne i zabawne dziewczyny, które są częścią naszego opowiadania. ;D
Zapowiada się pracowity i niezbyt ciekawy tydzień. ;/ a co u was? jak idą przygotowania do świąt, a co najważniejsze do urodzin Lou? XD
Nie krępujcie się- piszcie komentarze, o wszystkim i o niczym. a zwłaszcza o tym jak wam się podoba nasze dzieło.
Pa Miśki ;*

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 22

Przebudziłam się z krzykiem cała spocona. Wokół mnie stał cały zespół 1d z przerażonymi wyrazami twarzy. Od razu rzuciłam się w ramiona Louisowi. To o nim śniłam. Gładził teraz moje włosy oraz po cichu wypowiadał słowa 'już dobrze'.
-uważaj na siebie, dobrze?- spytałam.
-Michaela, to był tylko koszmar.
-nie. Obiecaj, że będziesz na siebie uważać.- odsunęłam się od niego i popatrzyłam w oczy.- proszę.
-dobrze. Obiecuje, mała. Nie martw się tak o mnie.- pogładził mój policzek, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu
-jak mam się nie martwic o swojego brata?- powiedziałam już bardziej do siebie, niż do niego.
-już jesteśmy na miejscu!!!- wydarł się Liam.
Wstaliśmy i udaliśmy się do wyjścia. Ktoś od tyłu zarzucił mi na plecy bluzę i pocałował w policzek. Był to mój kuzyn. Uśmiechnęłam się do niego, a on objął mnie ramieniem. Wyszłam z samolotu i wpuściłam do płuc trochę świeżego powietrza. Powoli się ściemniało. Poszliśmy do samochodu.
Zatrzymaliśmy się przy hotelu zdążyłam się już zorientować jakie to państwo, ale nie chciałam na nich wrzeszczeć na środku ulicy. Poczekałam aż weszliśmy do pokoju
-Egipt? Na serio? Myślicie, że możecie mnie tak przywozić tutaj bez mojej wiedzy?!- patrzyli na mnie przerażeni. Udało mi się ich wkręcić. Hhahaha.
-No i dobrze myślicie. Chłopaki, KOCHAM WAS!!!!!!!
przytuliłam ich i dałam po całusie w policzek. Byłam wyczerpana. Poszłam do łazienki wziąć gorącą kąpiel, a następnie poszłam spać do jednego z sześciu łóżek.
***
'It's time to get up in the morning, (in the morning)...'
dźwięk gitary, 5 anielskich głosów - właśnie tak zostałam dzisiaj obudzona. Leniwie się uśmiechnęłam. Otworzyłam najpierw jedno oczko, a potem drugie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, tak samo jak reszcie.
-hej.- przywitałam się jeszcze lekko zachrypłym głosem.
-młoda ile można spać? Głodny jestem.
-tak Niall, wiem.- usiadłam na łóżku.- dajcie mi 20 minut. Mam nadzieję, że wzięliście mi jakieś ubrania?- popatrzyłam na nich.
Zayn 'zanurkował' do ogromnej, narożnikowej szafy. Wyjął z niej podarte szorty oraz bluzkę na ramiączkach i rzucił mi je. Powędrowałam do łazienki zamykając za sobą drzwi. Usłyszałam za sobą słowa Lou'iego, że mam się pośpieszyć, bo mamy dużo do zwiedzania. Wzięłam chłodny prysznic, ubrałam się, umyłam twarz oraz zęby, związałam włosy w wysoki, luźny kok i przejechałam błyszczykiem po ustach. Zadowolona wyszłam z łazienki i założyłam na stopy sandałki na obcasie. wzięłam małą torebkę, w której była moja komórka i portfel z kasą. Poszliśmy razem na śniadanie. Nie odbyło się bez głupawek. Później poszliśmy zwiedzać miasto, a przy okazji kupiłam sobie (przy genialnej pomocy 'ekspertów') 2 stroje kąpielowe, ponieważ żadnego nie miałam.




Następnie udaliśmy się na plażę. Spędziliśmy na niej 3-4 godzinki przy ciągłych śmiechach, rozmowach, opalaniu się oraz pływaniu. Wykończeni wróciliśmy do fotelu, a tam obejrzeliśmy kilka filmów.


~tydzień później~
Minęło 7 dni od naszego przyjazdu do Egiptu. 5 dni temu dołączyła do nas Dan. Przez ten cały czas można powiedzieć, że się dużo działo. Zakupy, opalanie się, pływanie, wygłupianie, gadanie po nocach, śmianie i spanie. Jednym słowem raj na ziemi. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, a zwłaszcza oni mi :










































Dzisiaj niestety już wyjeżdżamy. Ale jak na razie korzystamy ze słońca. Leżę z moją przyjaciółką na gorącym piasku, a reszta kąpie się w morzu.
-chodźcie kochane.
Podniosłyśmy głowy. Stał nad nami Liam z wyciągniętymi rękami. Był cały mokry. Jego dziewczyna zgodziła się i wstała. Patrzyli na mnie.
-może później.- powiedziałam mrużąc oczy i marszcząc nos.
Para bez słowa pobiegła do wody. Zasłoniłam z powrotem oczy okularami przeciwsłonecznymi, a dłonie zanurzyłam głęboko w piach. Ciężko było mi uwierzyć, że mój kuzyn tak łatwo odpuścił, że nie poszłam pływać. Jak zwykle moja intuicja mnie nie zawiodła. Czworo chłopaków chwyciło mnie za moje kończyny. Kierowali się do wody z bananami na twarzach. Zareagowałam gwałtownie.
-stać! Pójdę sama.
Puścili mnie. Wstałam i oceniłam sytuacje.  Przede mną stali Zayn, Niall, Lou i Liam, reszta pływała w najlepsze. Rzuciłam okulary na koc i zaczęłam biec w przeciwną stronę. Oni za mną. A niech to szlag. Okazali się szybsi. Tommo zdążył mnie wziąć na ręce i pomaszerował w stronę morza.
-Lou, kochanie ty moje, błagam zrobię wszystko co zechcesz tylko weź mi tego oszczędź.- błagałam.
-hmmm. Dobra nie mogę patrzeć na to jak na siebie patrzycie z Hazzą, a nic z tym nie robicie. Więc idź do niego, zanurz tą dziwkę, a sama go pocałuj.- pokazał głową na całującą się parę.
A no tak. Nie napisałam jednego. Harry znalazł sobie dziewczynę. I to w dodatku taką plastikową lalę, że jak ją widzę rzygać mi się chce. Jeszcze do tego jestem zazdrosna. Nadal go kocham. A jak go widzę, kiedy się mizia z tą natapirowaną suką, moje serce się rozpada na milion kawałeczków.
Nie wytrzymałam i powiedziałam to chłopakom i Danielle. No a teraz mnie szantażują.
-Lou nie mogę. Jak to zrobię on mnie znienawidzi. Zrobię to ale jak zerwie z tą dziewczyną.
Chłopak postawił mnie z powrotem na ziemię. Stałam już do połowy łydki w wodzie. Cofałam się. Znowu przeszkoda. No kur..de.
-a ty gdzie się wybierasz kociaku?
Jeszcze pominęłam jeden fakt. Mam nową ksywkę. 'kociak'- trochę tandetne ale cóż. A wszystko przez to, że codziennie miałam takie ładne, pofalowane włosy.
Nialler wziął mnie na ręce.
-nie jestem najlepszą pływaczką. Boję się.
Mówiłam prawdę. Umiem pływać tylko tak troszeczkę. Poczułam zimną wodę na swoim tyłku, coraz głębiej mnie niósł. Właśnie w takich chwilach chciałabym mieć 100 kilo i  żeby nikt nie mógł mnie przestawiać z kąta w kąt. A tak to ciągle mnie gdzieś zanoszą. Nawet to lubię, czasami.
-no to masz ostatni dzień, żebyś się tego nauczyła. Nie bój się. W razie potrzeby cie uratuję.
Uśmiechnął się ślicznie do mnie. No i jeszcze te jego rumieńce na policzkach, które miał przez cały tydzień. Ale żeby było zrozumiałe: kocham go ale jak braciszka. Ciecz dotykała już moich ramion, a on szedł dalej. Szczerze się bałam. Zacisnęłam mocniej palce na jego karku, powoli puścił moje nogi. Woda sięgała mu do gardła, natomiast ja nie miałam gruntu!
-zwariowałeś?!- krzyknęłam przybliżając się do niego jeszcze bardziej.(o ile było to możliwe).
Dzięki Bogu. Przypłynęła do nas Dan.
-Dan proszę weź mnie stąd zabierz!
-a co czyżby nasz blondynek chce przeżyć romantyczną chwilę w morzu z naszą kocicą?- poruszała zabawnie brwiami.
-idiotko, ja się boje nie mam tutaj gruntu!
-jesteś bezpieczna z Niall'em. On umie pływać.
Uśmiechnęła się do mnie i odpłynęła. Blondyn odwrócił się do mnie tyłem i pokazał na swoje plecy. Wskoczyłam na niego, a on popłynął do brzegu.
***
Resztę dnia spędziłam w dobrym nastroju. Po obiedzie poszłam z Dan do SPA, aby się odprężyć i poplotkować o chłopakach oraz o Harr'ego dziuni. Dobrze, że nie chciała się wkręcić do naszego wypadu. Wykupiliśmy sobie bilety na manicure oraz pedicure, masaż i maseczki na twarz. Miałyśmy babski dzień. Po tych wszystkich zabiegach kosmetycznych, poszłyśmy do fryzjera i nie powiem trochę zaszalałam.
Następnie zakupy. zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy prosto na lotnisko, gdyż iż ponieważ chłopaki napisali, że za 25 minut wylatujemy. Przed lotniskiem było wiele fanek 1D. Na szczęście przy drzwiach do budynku stał ochroniarz chłopaków- Paul. Dzięki temu szybko nas rozpoznał i nie było problemu z przejściem. Pogawędziłyśmy sobie parę minut z nim i poszłyśmy w stronę chłopaków. Na moje nowe, kolorowe końcówki włosów zareagowali słowami 'wow, świetnie wyglądasz'. Jeszcze bardziej poprawiło mi to humor wyszliśmy na dwór i wsiedliśmy do prywatnego samolotu. Jak mniemam fotoreporterzy zdążyli zrobić nam kilkanaście zdjęć. Ja i Dan próbowałyśmy szybko przejść, ale ta pusta blond dziewczyna pozowała do jak najwięcej fotek z chłopakami. Przecież to widać, że ona chce tylko zyskać na sławie Loczka, ale on ma klapki na oczach. Jego TYMCZASOWA dziewczyna (już ja tego dopilnuję aby z nią zerwał) leci razem z nami, ponieważ przyleciała do Egiptu podobnie jak my z Londynu. Usiadłam razem z Lou, przed nami Dan i Liam, a za nami ochroniarze. Reszta siedziała bardziej z przodu. Mój towarzysz zrobił Twitcam'a  dla swoich fanów. Niestety byłam tak jakby częścią tego przedstawienia. Ale i tak za dużo nie mówiłam, bo cały czas się ryłam z jego kawałów, ruchów itp. po 1,5h skończył. Popatrzyłam przez szparę przy złączeniu fotelów na parę siedzącą przede mną. Tak słodko wyglądali. Rozmawiali po cichu i co jakiś czas obdarowywali się pocałunkami. Znużona lotem oparłam głowę na ramieniu Boo Bear'a. Zasnęłam.
***
poczułam jak unoszę się do góry. Otworzyłam oczy. Lou niósł mnie na rękach. Uśmiechnęłam się.
-sama pójdę.- powiedziałam.
-jesteś tak zaspana, że jeszcze na coś wpadniesz.- odrzekł.
Wyszliśmy z samolotu. Wszędzie ciemno. Była 1.00 w nocy. Ochroniarze wzięli bagaże i poszliśmy do samochodu. Nie było korków, ale i tak będziemy jechać około 1 godziny. Siedziałam pomiędzy Zayn'em a Niall'em. Mulat objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej. On też był zaspany. Przytuliłam się do niego i z powrotem zasnęłam.
***
obudził mnie Liam cmoknięciem w czoło. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu. Ledwo przytomni poszliśmy do swoich pokoi.
___________________________________________________________________
hej kochani! :*
mamy nadzieję, że podobał się rozdział. :)
jeśli macie chwileczkę, to napiszcie komentarz, nas to bardzo motywuje do pracy.
przepraszamy, że taki długi, ale tak jakoś wyszło... ;>
Goodnight  xoxo