poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 27

Moim zdaniem nie jest to scena +18, jednakże osoby bardzo młode oraz które nie przepadają za jakimiś zboczonymi tekstami proszone są o czytanie od czerwonej linii. Za wszelkie urazy psychiczne czy fizyczne nie odpowiadamy - czytasz na własną odpowiedzialność! ;D




~Michaela~

-jestem z ciebie dumny. - szepnął mi do ucha Harry, gdy poszliśmy do pokoju.
Czule objął mnie od tyłu, przygryzając płatek mojego ucha i zdejmując ramiączko od topu. Czyli to właśnie teraz przestanę być dziewicą? Najwyraźniej tak... Ale chciałam tego, mimo że na dole siedzieli wszyscy przy głośnym meczu.
Usta Harrego czułam teraz na całych plecach. Ponieważ byliśmy przy drzwiach, upewniłam się, że są zamknięte i delikatnie odwróciłam się do niego przodem. Nasze wargi co chwilę złączały się w namiętnych pocałunkach i rozłączały na parę sekund, abyśmy mogli nacieszyć się chwilą bliskości i wziąć oddech na kolejne.
Byliśmy w moim pokoju. Za oknami panowała zupełna ciemność, a tutaj był półmrok. Światło jedynie dawała malutka lampka na stoliku nocnym. Między pocałunkami uśmiechaliśmy się do siebie i patrzyliśmy prosto w oczy przyciśnięci do drzwi.
Ręce mojego chłopaka spoczywały na moich biodrach, przybliżając je jeszcze mocniej do siebie. Moje ręce natomiast wędrowały po jego szyi oraz przyjemnych w dotyku lokach. Nie odsuwając się od niego nawet na parę centymetrów, pomogłam mu zdjąć jego bluzkę. Przed moimi oczami ukazała się umięśniona klatka piersiowa Harrego, pokryta w paru miejscach kilkoma tatuażami. Przestaliśmy się całować, teraz jak zaczarowana dotykałam opuszkami palców odkrytą część ciała, doszukując się jakiejś, choć jednej niedoskonałości w nim, ale bez rezultatów. Przecież nie może istnieć tak bardzo doskonała osoba. A jednak istnieje... jest ze mną i mnie kocha. Wiem to. Na tę myśl uśmiechnęłam się. Harry był wyższy, też dlatego musiałam lekko podnieść oczy, aby ujrzeć jego. Zielone tęczówki śledziły każdy mój najdrobniejszy ruch, a jego usta, miałam wrażenie, że są stworzone tylko po to, aby całować. Aby mnie całować i rozdawać uśmiechy.
Nim się zorientowałam, patrzyłam mu w oczy mając na sobie tylko stanik na górnej części ciała. Miałam wrażenie, że Harry daje mi ogromne ciepło, tymczasem on przytulał mnie tak, jakbym to ja dawała mu ciepło. Obdarowywałam go niezliczoną ilością pocałunków między jego szyją a górną partią klatki piersiowej. Słyszałam, jak szybko bije jego serce i jak łapie każdy oddech, który zaraz potem oplatał moją szyję i bawił się moimi włosami.
Znów lekko oderwałam się od niego, nie tracąc z nim bliskości. Teraz mogłam zauważyć, że oparł się rękoma o drzwi oraz to, że ma zamknięte oczy, oblizując delikatnie swoje usta. Odpiął guzik od moich spodenek i je zsunął. Stałam teraz przed nim w samej bieliźnie. Lecz nie długo stałam na własnych nogach. Harry podniósł mnie tak, abym mogła owinąć nogi wokół jego bioder. Namiętnie całując mnie, ruszył w kierunku łóżka. Bez najmniejszego trudu położył mnie na nim i zdjął swoje spodnie. Chwycił mnie za obie ręce przytrzymując je na poduszce oraz usiadł okrakiem na moich biodrach, nie przestając całować. Intensywnie czułam jak jego wypukłość w bokserkach nadal twardniała. Nasze oddechy były szybkie i nierówne. Jego język delikatnie muskał mój, a następnie Harry przygryzł moją dolną wargę, na co z mojego gardła wydobył się cichy jęk. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cały czar prysł. Mój telefon natrętnie dawał mi znać, że ktoś się do mnie dobija. Za pierwszym połączenie próbowaliśmy to zignorować, ale za 2, 3 oraz 4 …. no nic musiałam odebrać, zwłaszcza jak zorientowałam się, że to mama.
- przepraszam Harry, to moja mama. Muszę odebrać, bo może jej się coś stało....- popatrzyłam na chłopaka, który zszedł z moich bioder.
-jasne, rozumiem.- rzucił od niechcenia chłopak, lekko się uśmiechając. Widać jednak było, że był rozczarowany.
Ale muszę odebrać... tu chodzi o moją mamę.. odebrałam.
-cześć mamo!
-cześć kochanie. Co u ciebie? Czemu tak długo się nie odzywasz? - po drugiej stronie telefonu usłyszałam radosny głos mamy.
-wszystko u mnie dobrze. Przepraszam, jakoś nie miałam kiedy zadzwonić...
Nie długo trwało zorientowanie się przez chłopaka, że nic groźnego się nie dzieje. Mogę tak przypuszczać, bo tak samo, jakbyśmy nie przestali naszych wspólnych 'igraszek' powrócił do całowania mnie po karku. Nie było to jednak takie normalne całowanie. Ono było pełne pożądania, nie mogące już dalej czekać, ale również lekkiej niepewności. Moje serce mówiło mi, że chcę tego, a rozum, że nie wypada rozłączać się z mamą. Nie wypadało też powiedzieć Harremu „ Nie teraz, kotku. Jak skończę rozmawiać z mama to się zajmiemy sobą”, ponieważ mój rozmówca po drugiej stronie słuchawki mógłby to usłyszeć. Tak więc... próbowałam to ignorować, mrużąc oczy.
-Michaela, na pewno wszystko w porządku?
-mhmmm... - tylko to byłam w stanie z siebie wydusić.
-słyszę, że jesteś zajęta, zadzwoń do mnie później, dobrze?- skomentowała z lekkim chichotem.
-dobrze mamo, zadzwonię później. Pa.
Rozłączyłam się, spoglądając jednocześnie na zegarek w komórce, który wskazywał 23.15. przymknęłam z powrotem oczy, ale od razu je otworzyłam i podskoczyłam uświadamiając sobie, że jutro muszę bardzo wcześnie wstać. A poza tym w domu robiło się coraz ciszej. Ugh. Czy to musi być takie trudne? Teraz kiedy tak bardzo chcę być bardzo blisko Harrego okazuje się, że muszę iść spać, bo się nie wyśpię, a jutro będę tańczyć jak zombie. Bijąc się z myślami, wstałam z łóżka.
-Hazza, niedługo będzie północ, więc muszę iść spać. Przepraszam, ale ja muszę być jutro wypoczęta... chcę dobrze się zaprezentować przed Pitbullem. I będzie lepiej jeśli teraz pójdziesz do swojego pokoju, kochanie.....
spojrzałam na na pewno nie zadowolonego chłopaka, który klęczał w samych bokserkach na brzegu mojego łóżka. Cholera! „Michaela nie patrz na niego takim wzrokiem!”- skarciłam się w myślach.
-jesteś nie sprawiedliwa.
Powiedział to głosem małego chłopczyka i w tym samym stylu wyszedł z pokoju zabierając przy okazji swoje ubrania, które były porozrzucane po całym pokoju. Z głośnym westchnięciem, a później lekkim chichotem, zamknęłam drzwi i skierowałam się w stronę mojej łazienki. Z wielką przyjemnością wzięłam gorącą kąpiel przy ulubionej muzyce. Przy okazji oddzwoniłam do mamy. Powiedziałam jej o jutrzejszy 'castingu' oraz o tym, że spotykam się z Harrym. Czterdziestolatka była mocna zdziwiona tym faktem, ale życzyła nam szczęście. Zakończyłam rozmowę, wyszłam z wanny i nałożyłam na siebie piżamę.


_______________________________________________________________________
Jestem! XD
powyższą scenę w ogóle nie uważam za zboczoną, ale możliwe, że mam już tak bardzo zryty łeb i mnie aż to tak nie 'podnieca' :D. ale wolałam uprzedzić, żeby nikt potem nie miał pretensji. ok, no to tak. Michaela nie została jeszcze rozdziewiczona. Ale mam już co do niej i wszystkich innych plany <buahahahaha> bójcie się <zacieraręcezezłowieńcząminą> przepraszam, ktoś mi chyba coś podsypał do picia. Z nowym rozdziałem możecie moje kochane kold biczysy (bez obrazy <3 ) spodziewać się mnie pod koniec tego tygodnia. tak, wiem. dość długo, ale mam tyle sprawdzianów, kartkówek i dyktand na głowie, że za chwilę chyba osiwieje. Jak tego nie zdam to będzie kara na komputer i nie będzie nowego rozdziału więc BŁAGAM 3majcie za mnie Wasze marchewki (jakby ktoś nie wiedział - kciuki xD ) ;*

Za błędy przepraszam, mało czasu ;<

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 26

<wieczorem, godzina 20.00>

Praktycznie nie działo się zbyt wiele przez te 4 godziny.
No może oprócz tego, że Harry jest obrażony na Zayna, że nam przerwał tak jakże romantyczna chwilę oraz że znalazłam w piwnicy Nialla najebanego od stóp do głowy. Możecie sobie to, moi drodzy wyobrazić: Idę do piwnicy po wodę niegazowaną (piliśmy już co popadnie przez tego naszego szanownego pana Kaca) sięgam ją, a za kartonami zauważyłam czyjąś rękę.
Puls podskoczył mi do co najmniej 300 na minutę. Myślałam, że zaraz będę wąchać kwiatki od dołu. No ale jestem w końcu Michaela Edwards – kuzynka Liama Payna, przyszła żona Harrego Stylesa ( na serio mi już odpierdala, ale po tym co zobaczyłam, to równie dobrze mogłabym powiedzieć, że One Direction jest najgorszym zespołem na świecie, bitch, please!) i oczywiście przyjaciółką 1D, więc jak myślicie, co zrobiłam? …............. no dobra powiem wam. Zaczęłam krzyczeć! Tak, wiem – jestem bardzo oryginalna. No ale co byś cie zrobiły w takiej sytuacji?! No właśnie więc ciiii, bo się wyda.
To tyle o tej historyjce. Teraz wszyscy razem oglądamy wczorajsze bardzo urozmaicone zdjęcia i mecz piłki nożnej. Oto mała próbka tego, co znaleźliśmy w moim aparacie.


No tak... Było ciekawie, no i bardzo dobrze. :D W przerwie meczu Manchester United przeciwko West Brom Van i Ana poszły do kuchni po picie.
-Nie patrz się już tak na nią, bo mam wrażenie, że ją zaraz zgwałcisz.- zwrócił się szeptem Liam do Louiego.
- o co ci chodzi? Ana to tylko przyjaciółka.- nie patrząc mu w oczy Louis odpowiedział.
- czy widziałeś film 'To tylko seks'?- spytał mój kuzyn.
Boo bear oblał się mocnym rumieńcem. Tak w rzeczywistości tylko ja, on i jego nowa dziewczyna wiedzieliśmy jaki incydent miał między nimi miejsce dzisiaj w nocy. Nie mogłam wytrzymać się od śmiechu, więc odchyliłam głowę do tyłu i zaczęłam się tak śmiać, że zabrakło mi tchu. No cóż... taka jestem. Cieszę się praktycznie ze wszystkiego! :>
- z czego się śmiejesz?- spytała wracająca z kuchni Vanessa, kładąc szklanki z piciem na małym stoliczku.
Opanowałam się trochę i wydobyłam z siebie kilka słów.
-wyjebałeś Liam. Prosto w 10, kochany.
-chciałbym żyć w świecie zrobionym z lodów, moglibyśmy wszystko ssać, co nie Michaela?- spytał Niall, gdy już całkowicie się opanowałam i akurat zajadałam się wraz z nim tym zimnym smakołykiem.
Wpatrzona w ekran, kiedy to usłyszałam, sama jakoś opadła mi szczęka i wyplułam zawartość mojej buzi z powrotem do kartonika, a tym co jeszcze tam zostało się zakrztusiłam.
-sugerujesz coś, Horan?- spytałam, patrząc na niego groźnym i zaskoczonym jednocześnie spojrzeniem.
-skądże. - bąknął blondyn, gdy reszta się znowu śmiała.
Nadal lekko zaskoczona, spojrzałam teraz na mojego chłopaka, który wykonał taki gest i szeptem powiedział to jakże normalne zdanie.
 Zaśmiałam się i raczej zarumieniłam, ale odpowiedziałam mu bezgłośnie, poruszając tylko wargami 'Później, kotku'.

~Harry~

Dzieliło mnie od mojej dziewczyny parę kroków. Powiedziałem do niej 'Moje ciało jest gotowe'. Tak słodko się zaśmiała i zarumieniła, ale odpowiedzi jaką mi dała się nie spodziewałem. Dwa magiczne słowa z jej magicznych ust 'Później, kotku'! Nie mogłem się powstrzymać od tak zwanych 'brudnych myśli' związanych oczywiście ze mną, Michaela i naszym pokojem.... teraz chciałbym, aby wszyscy stąd znikli, oprócz mnie i mojej kochanej i pożądanej przeze mnie dziewczyny.... Nim się zorientowałem, oblizywałem swoją górną wargę. Telefon Michaeli zadzwonił. Blondynka spojrzała na wyświetlacz, lekko zmarszczył swój nosek i wstała. Podeszła do mnie, pogłaskała po policzku, który potem pocałowała i schyliła się do mojego ucha.
-zaraz wrócę. A i Harry nie wiem dokładnie o czym myślisz, to znaczy spodziewam się, ale przestań, bo masz dzisiaj obcisłe dżinsy i wszystkie wypukłości są widoczne.
Wstała, uśmiechając się do mnie zadziornie oraz wędrując na górę. Spojrzałem na swoje spodnie. Cholera! Miała racje. Za bardzo się o niej rozmarzyłem, na szczęście nikt oprócz niej tego nie zauważył. Podniosłem się z fotela, zdjąłem bluzę i opadając z powrotem na siedzenie, położyłem ją niechlujnie na krocze.
Zbyt długo to trwało. Zbyt długo nie wracała. Nie chciało mi się już tak siedzieć, poszedłem więc do kuchni, również aby przestać myśleć o jej ciele oraz słowach jakie do mnie skierowała. Zastałem tam Louiego. Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głowy z uniesiona jedną brwią.
-o kim znowu tak dokładnie myślisz?- spytał z uśmiechem, zatrzymując wzrok na moim kroczu.
-a o kim mogę myśleć? Chyba jasne, że o Michaeli.
-a ja już myślałem, że o mnie....
spojrzał na mnie tą swoją 'smutną' minką. Rozbawiony usiadłem na blacie stołu. Lou uwielbiał się ze mną droczyć, ale tylko tak dla zabawy, to nie było na poważnie. Chłopak odstawił swój kubek, z którego coś pił i usiadł obok mnie.
-no to dajesz Hazza. Czemu akurat teraz tak intensywnie o niej myślisz? Może będę mógł ci pomóc.
Powiedziałem mu o tym wszystkim od chwili pytania Nialla aż do teraz.
-no i w sumie mógłbyś mi pomóc.... może zabrałbyś wszystkich np. na miasto?-spytałem, patrząc na niego z lekko opuszczonej głowy. Lekko się zaśmiał.
-już rozumiem twoje frustracje, ale jest mecz.... Teraz nie ma szans, żeby odczepili się od telewizora. Ale... co wam szkodzi? Telewizor mamy rozkręcony na maksa, więc?
-Nieźle kombinujesz Lou, ale nie ma takiej opcji.. Dla mojej dziewczyny to musi być magiczna oraz romantyczna chwila.
-jasne, rozumiem. Ale jakby jednak coś was pospieszyło, to pamiętaj o zabezpieczeniu.
Dałem mu kuksańca w bok. W tym samym momencie usłyszałem, jak Michaela zbiega na dół. Wróciliśmy do salonu, gdzie dowiedziałem się, że moja dziewczyna dostała pracę u Pitbulla! Cieszyliśmy się razem z nią. Dużo jeszcze rozmawiali na temat jej nowej pracy, a ja wolałem jednak wrócić do rozmyśleń na jej temat i jak bardzo nie mogę się doczekać, kiedy wrócimy do naszego pokoju....
________________________________________
Tadaaaaaa!!!
I tak oto jest rozdział 26. :) Jakoś niedługo możecie się spodziewać tych odpowiedzi na pytania, bo teraz miałam bardziej wenę na opowiadanie. 
Teraz kilka spraw organizacyjnych: 
1. Po prawej stronie macie nową ankietę, proszę zagłosujcie w niej, to dla mnie ważne. Jeśli zagłosowałeś, to wiec, że cie kocham :* :D
2. Także po prawej stronie macie 'obserwatorów'. bądź dobrym człowiekiem i dodaj się. ;> Nie musicie używać nazwy z Bloggera, ale możecie np. z Google albo z Twittera. 
A i jeszcze małe pytanko, na które mam nadzieje odpowiecie w komentarzach :) :
Założyć tumblr, żebyście mogli lepiej sobie wyobrazić tę całą moją historię?
To by było wszystko. Życzę Wam miłej nocy, kochani! ;3



Tylko tak piszę, że tam oto po prawej stronie 69 osób kliknęło w tej pierwszej ankiecie! yeahh kocham Was, nawet tych co kliknęli 'koszmarne', a jeszcze bardziej tych co uważają to opowiadanie za 'świetne' + bez skojarzeń świntuszki małe! Bo wujek Hazza przyjdzie do Was w nocy i Was zgwałci! ;P omomom *.*

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 25

- Ciszej!!!
krzyknęłam, budząc się. Nad moją głową krzątał się Lou, próbując ogarnąć salon po wczorajszym. Jak można się domyśleć: spałam na kanapie. Usiadłam, kładąc nogi na podłodze. Omal nie zdeptałam Harrego, tulącego się do mojej ręki. (co za dowód miłości xd) delikatnie wyrwałam od niego moją lewą kończynę, rozglądając się po tym czymś- bo mieszkaniem teraz nie można było tego nazwać. Dalej, leżała Ana przytulająca butelkę po gorzkiej żołądkowej. Wszędzie były porozrzucane butelki po alkoholu oraz pudełka po napojach i opakowania po żarciu. Gdzie niegdzie wisiały lub leżały części naszej garderoby. Bez skojarzeń. Nie urządziliśmy sobie tutaj jakiegoś seksu zbiorowego, słoneczka czy siedem minut w piekiełku. Chociaż co do tego ostatniego to nie jestem pewna czy jakieś konkretne osoby nie urządziły sobie tego we własnym pokoju. Mniejsza, najwyżej zostanę ciocią. Reszty domowników nigdzie nie zauważyłam.
- gdzie reszta?- spytałam szeptem Tommo przecierając oczy.
-nie mam pojęcia.- wzruszył ramionami.- pamiętasz coś z wczoraj?
-nie. Ale robiłam zdjęcia. Ciekawo co się działo.- uśmiechnęłam się.- zwłaszcza z tobą i naszą kochaną brunetką. Nie widziałam was wczoraj przez dłuższy czas.- podniosłam do góry jedną brew, a mój uśmiech przerodził się w bardziej chytry.
- no co? Gadaliśmy.
- ooo. Jakie to słodkie. Skoro gadaliście- nakreśliłam cudzysłów w powietrzu- to czemu Ana ma na sobie twoje bokserki?
Pokazałam głową na dziewczynę. Spod jej spódniczki wystawały czarne gacie Tomlinsona. Policzki chłopaka oblały się rumieńcem. Wstałam chwiejnym krokiem i podeszłam do chłopaka szepcząc słowa: oj Tommo, Tommo... zabrałam z podłogi pudełka po mojej ulubionej pizzy. Poszłam do kuchni i włożyłam kartony do worka na śmieci. Zaczęłam szukać po półkach tak bardzo potrzebnej mi aspiryny na ból głowy, czasami przeklinając, że jej nie ma.
- cholera!- krzyknęłam trzaskając ostatnią przejrzaną szafką.
-tego szukasz?- zapytał Louis.
Trzymał w ręku opakowanie tabletek, a zaraz potem jedna z nich wylądowała w szklance z wodą powodując charakterystyczne 'syczenie'. Wypiłam zawartość szklanki, następnie odchyliłam głowę do tyłu, głęboko oddychając i modląc się, aby mój żołądek przestał zabawiać się na karuzeli.
Uprzątnęłam z Lou salon. Poszłam na górę, przeszukaliśmy cały dom, lecz odnaleźliśmy tylko Liama i Danielle, smacznie śpiących w łóżku mojego kuzyna. Żadnych śladów po Niallu, Zaynie oraz Vanessie. Żadnych wiadomości. Kompletna pustka.
Mój kac powoli ustępował, a ja próbowałam żyć (znowu) jak dziewczyna Lokatego. Po śniadaniu, wykąpaniu się itp. zamknęłam się w swoim pokoju przeglądając w internecie newsy. Minęła kolejna godzina. Czas dłużył się w nieskończoność. Zaczynałam się mocno denerwować o przyjaciół.
Znudzona zamknęłam ekran laptopa. Rozległo się pukanie do drzwi. Nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, chłopak z bujnymi lokami i ślicznym uśmiechem stał za mną, obejmując mnie w talii i szepcząc do ucha tym swoim lekko ochrypłym głosem z natury:
- nie za bardzo pamiętam, więc postanowiłem zapytać. Dostałaś może wczoraj od swojego przystojnego, seksownego i inteligentnego chłopaka urodzinowego całusa?
- tak, dostałam.- wywróciłam oczami.
Akurat to zapamiętałam. Na 18-sce pod koniec imprezy zamknęliśmy się u Harrego na parę minut, ewentualnie paręnaście, aby 'wręczył' mi ten 'prezent'. Nadal przechodzą przeze mnie ciarki jak przypomnę sobie jego pocałunki na swoich ustach i szyi oraz wspólne zupełnie niewinne pieszczoty.
- to może czas na drugi buziak?
Z przypominania sobie tych jakże miłych chwil wyrwał mnie mój chłopak, który odnalazł moje usta swoimi. Odwróciłam się przodem do niego i odwzajemniałam pocałunki, pogłębiając je. Nie mam pojęcia co się ze mną działo. Tak jakby to byłam ja, ale także zupełnie ktoś inny. Tak jakbym chciała nadrobić ten stracony czas, kiedy nie byliśmy razem.
Harry nie przestając mnie całować, usiadł na skraju łóżka, a ja okrakiem na jego kolanach. W tym momencie tworzyliśmy niemal jedność. Nie jestem pewna czy ktokolwiek rozpoznałby, gdzie jest moje ciało, a gdzie jego, tak bardzo do siebie przywarliśmy. Odchyliłam głowę do tyłu i pozwoliłam zdjąć z siebie top, kiedy usłyszałam jak ktoś ziewa... ?
- to ktoś na dole.
Mruknął mój chłopak zauważając moje zainteresowanie, ale już po chwili wrócił do pieszczot. Przez moment też tak pomyślałam, lecz ten odgłos pochodził z przeciwnego kierunku: z podwórka. Troszeczkę niespokojna wstałam, założyłam na siebie z powrotem bluzkę i spojrzałam na Hazzę. On z rezygnacją wypisaną mu na twarzy podszedł do okna balkonowego. Ja szłam za nim. Otworzył okno, a ja prawie ze strachu umarłam. Na balkonie leżeli Vanessa i Zayn wtuleni w siebie.
- jak się tu znaleźliście?!- wykrzyknęłam, bo zauważyłam że Mulat przymruża oczy.
- nie pamiętam. - wymamrotał pod nosem.
Zrobiłam facepalma, a Harry zaczął się śmiać jak najebany.

______________________________________________________________________
PRZEPRASZAM. może od tego zacznę. po wielkim wysiłku coś napisałam i mam nadzieję że <po raz 2> blokada twórcza mnie ominęła. ;) następny wpis to będą odpowiedzi na zadane nam pytania <komentarz do poprzedniego wpisu Mrs. X  ;3> w końcu coś się dzieje w moim jakże skomplikowanym życiu więc nie mogę wam obiecać że następny rozdział dodam np. za 2 dni. Ale postaram się jak najszybciej.

hahahaha nie ma to jak śpiewać z mamusią 'we are the champions' po wygranym meczu piłki ręcznej. Kocham was chłopaki! a teraz nam, czyli mi i mamie troszeczkę odbija więc pozwólcie, że zakończę ten wpis mojej mamy ulubioną piosenką  oooooloool-> klik