poniedziałek, 30 lipca 2012

Rozdział 4


Po śniadaniu jakim były naleśniki, Niall zaproponował wyjście na miasto. Wszyscy się zgodzili. w pewnym momencie gdy staliśmy pod budką z lodami wpadłam na pomysł.
-Liam zadzwoń do Danielle i powiedz jej żeby tu przyszła, ale nie mów jej że przyjechałam do Londynu, okay?
-jasne.
Mój kuzyn zadzwonił do swojej dziewczyny i umówił się z nią za 30 minut w wesołym miasteczku. Kupiliśmy lody i udaliśmy się w tamtym kierunku. Danielle już na nas czekała. Chłopaki się z nią przywitali, natomiast ja schowałam się za Harrym. Kiedy dziewczyna stała do mnie tyłem, wskoczyłam na nią co spowodowało jej  upadek.
-zwariowałeś?!- wydarła się, ale po chwili zrobiła ogrooomne oczy. -MICHAELA?!! to naprawdę ty?!
-NIESPODZIANKA!!!!!!!
Krzyknęłam i z bananem na ryju pomogłam jej wstać. Szatynka zaczęła mnie tulić, aż prawie się zeżygałam ;D.
-dobra już, bo ze mnie wszystkie wnętrzności wydusisz.- odepchnęłam ją na długość swoich ramion.
-musimy to uczcić. Co wy na tą kolejkę?
Zaproponowała pokazując wielgaśną kolejkę, na którą sam widok robiłam się cała zielona. Wszyscy krzyknęli entuzjastycznie oprócz rzecz jasna mnie, ponieważ mam lęk wysokości.
-Że co proszę?- zapytałam piskliwym głosem -ja.. ja tam nie pójdę!! ja... ja się boję! -zaczęłam się jąkać patrząc na wszystkich po kolei.
-oj nie marudź tylko chodź.
Prawie zaniósł mnie na nią Zayn. Louis poszedł kupić bilety, a my wsiedliśmy do tej Godzilli. Ja siedziałam pomiędzy Zaynem a Harrym, a reszta siedziała za nami. Zaczęło się. Na początku nie było tak źle, ale potem coraz gorzej. Automatycznie wtuliłam się w ramię Mulata, na co ten się tylko ślicznie uśmiechnął.
Do domu wróciliśmy o 16.30, ponieważ szanowny pan Horan zgłodniał i musieliśmy iść na obiad do Nados. Po drodze chłopaki uzgodnili, że nie ma mowy, żebym nocowała w hotelu więc będę u nich spała. Oczywiście w tym temacie ja nie miałam nic do gadania. Uzgodniono także, że o 19.00 odbędzie się impreza powitalna w ich skromnych progach jak to powiedział Louis 'na moją cześć'. Szczerze mówiąc brakowało mi takiego szaleństwa w życiu. Coś czuję że te wakacje będą najlepsze jakie dotychczas miałam.
Po powrocie  od razu rozpakowałam swoją walizkę w moim nowym pokoju. Moje nowe 'królestwo' było przepiękne. Pokój był duży, w kształcie kwadratu. Ściany pomalowane na jasny fiolet, a na podłodze znajdował się wielki, puszysty, biały dywan. Na jednej ze ścian było okno i drzwi balkonowe za którymi był malutki balkonik. Meble były jasne, ale ładne. Duża szafa, komoda, biurko, krzesło i fotel. Zaopatrzyli mnie także w telewizor plazmowy wraz z DVD. Obok szafy wisiało na ścianie długie lustro. Jednak najbardziej moją uwagę przykuło wielkie dwuosobowe łóżko. Na przeciwległej ścianie od drzwi znajdowały się inne drzwi- do łazienki. Było tu tak jak sobie wyobrażałam idealny dla mnie pokój.
Postanowiłam napisać notkę na moim fbl, gdyż iż ponieważ go zaniedbałam.

'Hej wam. Jestem w Londynie. Siedzę właśnie w domu mojego kochanego kuzyna. Dzisiaj odbędzie się impreza powitalna na moją cześć :D. jak na razie zapowiadają się fajne wakacje.                     
                                                                                                                                                 Michaela
PS. Chyba nie wytrzymam w jednym domu z pięcioma debilami :D.'

Zamknęłam laptopa i poszłam do łazienki, aby się odświeżyć.
 ______________________________________________________________________
taki króciutki. :)
następny dodam najszybciej w środę,  ponieważ mam lekkie komplikacje z internetem, a właściwie jego brakiem. :c
jeśli masz chwilkę zostaw na dole komentarz. <3

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 3


Po 2 godzinach lotu byłam w pięknym Londynie. Wzięłam bagaż i poszłam do taksówki. Pokazałam taksówkarzowi karteczkę z adresem domu Liam'a. Jak można by było się spodziewać o tej porze  w tym mieście są wielkie korki. 45 minut później stałam przed prześlicznym, ogromnym domem. Ba, willą. Nie miałam w ogóle planu. Co powiedzieć i takie tam. Ale rzadko jestem rozważna. Lubię ryzyko. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi nie kto inny jak Liam. Widząc mnie zrobił większe oczy od... no od swojej tylnej części ciała. :D
-MICHAELA?!!!!!!- widocznie był zdziwiony. Uśmiechnęłam się do niego i mu odpowiedziałam.
-NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!
zaczął mnie obściskiwać i kręcić mną wokół siebie tak jak w filmach. Chyba był szczęśliwy :). zauważyłam że cztery osoby gapiły się na nas z minami typu 'WTF?!' podejrzewam że to reszta zespołu. Wyglądało to komicznie. W końcu Liam odstawił mnie na ziemię.
-wchodź.-ponaglił mnie i zabrał walizkę do środka. Gdy się obrócił i tym samym zobaczył miny chłopaków o mały włos nie zaczął się tarzać po podłodze ze śmiechu. Opanował się i przedstawił nam sobie.
-chłopaki to jest Michaela, Michaela to jest Harry, Zayn, Louis i Niall.- wskazał po kolei palcem na chłopaków.
-hej- kiwnęłam im ręką- jestem brudna czy co, że się tak na mnie gapicie?- zaczęłam się kręcić i oglądać dookoła. Pierwszy otrząsnął się jak mniemam Harry.
-cześć jestem Harry.- podał mi rękę, którą uścisnęłam.
Po kolei każdy podawał mi rękę i mówił swoje imię. Tak tą moją ręką potrząsali że myślałam że mi odpadnie. Po tych wszystkich formalnościach zaprosili mnie do salonu.
-w końcu do mnie przyleciałaś, co u ciebie, opowiadaj.- zachęcił mnie Liam, krzątając się po kuchni w celu zrobienia coś do picia.
-a po staremu, ale ty też byś mógł mnie odwiedzić.
Liam podał mi sok i usiadł koło mnie.
-może powiesz coś o sobie, bo chłopaki wiedzą tylko że masz na imię Michaela.- zaśmiał się mój kuzyn.
-okay. No to tak: nazywam się Michaela Edwards, jestem kuzynką Liam'a, ale traktuje go jak brata. Prawie całe dotychczasowe życie spędziłam w jego zacnym towarzystwie. W tym roku skończę 18 lat. Pochodzę z Polski, a dokładniej z Poznania.
Wyobraźcie sobie że powiedziałam to wszystko na jednym wydechu. Chłopaki już chyba zaczęli tak jakby kontaktować ;D.
-to może teraz dowiem się czegoś o was?- zaproponowałam.
-ja chcę pierwszy! - zgłosił się Louis -a więc droga Michaelo, nazywam się Louis Tomlinson. Mam 21 lat, uwielbiam marchewki, możesz mówić na mnie Lou lub Tommo, jak chcesz.- przy ostatnich słowach poruszał dziwnie brwiami.
-dobra to teraz ja!- odezwał się blondas o niebieskich oczach.- nazywam się Niall Horan, mam 19 lat. Pochodzę z Irlandii. I co by tu jeszcze... a lubię jeść.
Tracę nadzieje że ktoś w tym domu jest normalny, no ale cóż takie życie z debilami. :D
-AŁ!!- Liam wbił mi się brodą w moje ramię. -misiu masz coś mocniejszego do picia?
Zrobiłam oczy ala kota ze shrek'a co nie chwaląc się, bardzo dobrze mi wychodziło i pomachałam mu przed nosem opróżnioną już moją szklankę.
-Chyba zwariowałaś- oburzył się mój kuzyn.
-dlaczego?
-bo a) nie jesteś jeszcze pełnoletnia i b) dopiero jest 9.00 rano.
-a) już nie raz upiłam się w twoim towarzystwie a potem musiałeś świecić oczami przed moją matką dlaczego nie wróciłam na noc i b) każda pora jest dobra. Noo Liiiaam  ja tu nie wytrzymam z nimi na trzeźwo. Prooooooooooooosszzzzeeeeeeeee.
-no okay. Zrobię ci drinka, pasuje?
Uśmiechnęłam się do niego a on wstał i zepchnął mnie z kanapy co wywołało u chłopaków  śmiech. Podniosłam się z wrogim spojrzeniem na Liam'a. Poszłam z tyłu kanapy gdzie siedziała reszta zespołu. Oparłam się o oparcie tak że miałam przed sobą czyjąś głowę. Postanowiłam przerwać to milczenie.
-nie martwcie się, nie będę wam przeszkadzać i tak już mam zamówiony pokój w hotelu.
-ale ty nam nie przeszkadzasz- odpowiedzieli chórem.
-Dobra, dobra i tak wiem swoje.
Chłopaki popatrzyli na siebie porozumiewawczo. Szczerze to zaczynałam się ich bać. nagle siedzący przede mną Zayn pociągnął mnie za rękę. Przyłączyli się do tej czynności Louis, Harry i Niall. Spowodowało to przekoziołkowanie mnie tak, że siedziałam na kanapie pomiędzy Lokowanym a Brunetem. Oboje cwaniacko się uśmiechnęli i objęli mnie ramieniem.
-teraz już nam nie uciekniesz.- powiedział Harry patrząc się na mnie.
-a wy co jakieś pedofile?- zapytałam udając oburzenie.
-LIAM!!! Ona ma łaskotki?- wydarł się Zayn.
Chciałam wstać, ale niestety Loczek mnie trzymał z bananem na ryju.
-jeszcze pytasz?!  Michaela ma je wszędzie- odpowiedział krzycząc z kuchni.
Wszyscy oprócz mnie się uśmiechnęli porozumiewawczo i zaczęli mnie łaskotać. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
-hahahah proszę hahahaha nie haha przestań... przestańcie.
Zlitowali się nade mną. Wstałam z kanapy i wytknęłam w ich kierunku język.
-Liam gdzie jest mój drink?- wydarłam się gdy szłam do kuchni.
-proszę- postawił mi przed nosem ślicznego, kolorowego drinka.
-i jak się dogadujecie?
-dobrze, ale czuje że przy mnie nie są sobą- chciałam się uśmiechnąć, ale zamiast tego wyszedł mi grymas.
-nie martw się otworzą się przed tobą- poklepał mnie po ramieniu -ŚNIADANIE!!!
Wszyscy wlecieli do kuchni niczym tornado.
__________________________________________________________________
hej wam. :)
coś wydaję mi się, że za często dodaje rozdziały. nie nadążam pisać .:D tak więc myślę, że będę dodawać kiedy będę miała czas. :p
aaa i jeszcze taki mały szczegół jakby ktoś nie umiał wymówić imienia bohaterki. (co bardzo często się zdaża :))
Michaela (czyt. Mikejla)


ale się cieszę! coraz więcej pomysłów na zabawne scenki. XD

poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział 2


Obudziłam się o 10.05. Chwilę jeszcze poleżałam, żeby uświadomić sobie co mi wczoraj mama powiedziała. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności jakie robi się w tym pomieszczeniu. Nigdzie się dzisiaj nie wybieram więc założyłam na siebie to i uczesałam włosy w wysoki kucyk. Postanowiłam nie męczyć oczu makijażem. Zgłodniałam. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Wczoraj, z powodu mojego lenistwa nie spakowałam się i mam na to coraz mniej czasu. Udałam się do mojego pokoju, wzięłam walizkę i poręczną torbę oraz listę, na której miałam zapisane co wziąć. Zaczęłam od ubrań. Nie mogłam wziąć wszystkich i przez to, musiałam zdecydować. Było to mega trudne, bo mam wielki sentyment do ubrań. Następnie zajęłam się butami, aparatem fotograficznym, płytami i takimi tam duperelami. Po 3 godzinach męki z trudem dopięłam swoją walizkę. Niestety została jeszcze podręczna torba. Spakowałam wszystkie potrzebne dokumenty i portfel z kasą. Dołożyłam do tego butelkę wody. Telefon  podejrzewam że jeszcze będę używać więc zostawiłam tą rzecz na biurku. -Niech to szlag! Powiedziałam sama do siebie. Jak zwykle zapomniałam czegoś spakować. Poszłam do łazienki i zapakowałam kosmetyki, szczoteczkę, pastę, balsamy itp. Wróciłam do pokoju i rozpięłam walizkę.  Włożyłam do niej siatkę z tymi wszystkimi rzeczami. Spróbowałam domknąć tą cholerną walizkę, ale dupa. Zaczęłam krzyczeć na cały dom. -MAMO! MAMO! CHODŹ TU PROSZĘ!!! Po 5 minutach darcia się moja rodzicielka odwiedziła mój jakże zacny pokój.
-co się stało?!- spytała.
-nie mogę domknąć walizki.- powiedziałam to z oczami ala kota ze shrek'a.
Czterdziestolatka wybuchła niepohamowanym śmiechem. Po paru minutach uspokoiła się i kazała mi usiąść na torbę. Posłusznie wykonałam polecenie. Przy dopinaniu prawie by się zamek rozjebał, ale jakimś cudem tylko na mojej prawej ręce powstała rysa zadrapania. 3O minut pracy i udało się. Byłam wykończona.
-Michaela może pójdziemy na jakiś obiad, co?
-jasne tylko daj mi godzinkę na odświeżenie się, okay?
-okay.- odpowiedziała i wyszła.
Wzięłam z szafy sukienkę w kwiaty, do tego 10 cm szpilki i poszłam do łazienki. Podejrzewam, że najwięcej czasu właśnie tam spędzam. No cóż lubię dbać o siebie zwłaszcza jak mam na to czas. :) Wzięłam gorącą, relaksującą kąpiel. Ubrałam wcześniej przygotowane ubranie i podkręciłam włosy lokówką. Następnie zrobiłam eyelinerem  czarne, dość grube kreski na powiekach, usta podkreśliłam krwistoczerwoną szminką, nałożyłam róż na policzki. Z mojej szkatułki wyjęłam zdobiony pierścionek i naszyjnik- sowę. Mama oznajmiła mi, że będzie czekać w samochodzie. Wzięłam czarną kopertówkę i zamknęłam za sobą drzwi od domu na klucz.
-ślicznie wyglądasz- skomentowała, gdy wsiadałam do samochodu.
-dzięki, ty też, mamo.-posłałam jej uśmiech -a tak w ogóle gdzie jedziemy?
-do Herbowej.
Dojechałyśmy w wyznaczone miejsce w ciągu 2o minut.
Usiadłyśmy przy wolnym stoliku przy oknie i złożyliśmy zamówienie, gdy przyszedł kelner. Oby dwie zamówiłyśmy naleśniki z czekoladą i owocami. Kelner szybko zrealizował zamówienie i już po chwili byłyśmy po sytym obiedzie. Zapłaciłyśmy i wyszliśmy z restauracji.
-może się przejdziemy?- zaproponowałam.
-dobrze- moja towarzyszka uśmiechnęła się do mnie.
Szłyśmy w ciszy. Dręczyło mnie jedno ważne pytanie.
-mamo- zatrzymałam się -poradzisz sobie jak mnie nie będzie w Polsce?- maiłam wątpliwości. Od wielu lat żyjemy razem. Nie mamy tutaj nikogo bliskiego.
-oczywiście. Nie martw się o mnie.- uśmiechnęła się do mnie -usiądziemy? - pokazała mi ławeczkę niedaleko parku.
-jasne. Postaram się wrócić jak najprędzej.
-Michaela, posłuchaj mnie. Masz się dobrze bawić. Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. Zostań w Londynie ile będziesz chciała.- poczułam jej wzrok na sobie. -chodź tu. -spojrzałam w jej kierunku. miała otwarte ramiona. Wtuliłam się w nią. Owszem często się kłócę z mamą o błahe  lub bardziej poważne sprawy, ale bywały też takie chwile.
-mamo, jak będziesz miała w czymś problem albo  jak będziesz mnie potrzebowała to zadzwoń do mnie żebym przyleciała, okay?
-dobrze córeczko.- ścisnęła mnie jeszcze bardziej jakby bała się że wyjeżdżam na zawsze i odsunęła mnie od siebie – a teraz musimy już wracać bo obawiam się że może padać.
Miała rację. Niebo pokryło się ciemnymi chmurami zapowiadającymi deszcz. W milczeniu wróciłyśmy na parking po samochód, a potem pojechałyśmy do domu. Po powrocie od razu poszłam do mojego pokoju i się położyłam na łóżko. Miałam mieszane odczucia. Z jednej strony będzie mi jej brakować w Wielkiej Brytanii, ale z drugiej strony wiem , że Liam sprawi abym nie tęskniła tak bardzo. Przecież nie jadę tam na całe życie tylko na parę miesięcy. Zaczął padać deszcz. Wsłuchiwałam się w krople spadające na parapet, nawet nie wiem kiedy zasnęłam..
***
-Michaela! Michaela!- jakaś osoba stała nad moim łóżkiem i mną potrząsała.
-co?- zapytałam zaspanym głosem, nie otwierając powiek.
-już 4.30, wstawaj bo spóźnisz się na samolot.
Podziałało. Zerwałam się z wygodnego łóżka, jak poparzona. Zrobiłam aż wielkie oczy co musiało wyglądać komicznie. Wparowałam do łazienki niczym tornado, o mały włos bym się zabiła przed drzwiami. Oczywiście wczoraj padłam jak mucha i nie przebrałam się nawet w piżamę. W ekstremalnym tempie umyłam się, ubrałam w bokserkę, szorty i czarne szpilki, wyprostowałam włosy i wzięłam walizki z mojego pokoju. Po drodze wzięłam jabłko i jakieś dwa batoniki na drogę. Ubrałam czarną, skórzaną kurtkę i czapkę z daszkiem. Do torby wrzuciłam komórkę i moje 'drugie śniadanie', ugryzłam jabłko i trzymając je w  moim uzębieniu, wzięłam walizki  i wyszłam z domu. Mama wyszła za mną i zakluczyła dom. Pomogła mi wsadzić walizkę do bagażnika, a potem ruszyłyśmy na lotnisko.
-która godzina?- spytałam lekko zdyszana.
-5.05, mamy czas- uśmiechnęła się do mnie. od razu to odwzajemniłam. Dość szybko dojechałyśmy na miejsce, a ja w międzyczasie zjadłam moje 'wielkie śniadanie'. Odebrałam bilet i udałam się wraz z moją mamą do poczekalni. Była dopiero 5.40, a samolot startował równo o 6.00.
-odbierze ciebie Liam z lotniska?
-nie, nie mówiłam mu nic. Chcę mu zrobić niespodziankę.-odpowiedziałam.
Jakiś nieznany mi głos ogłosił, że samolot już czeka. Uściskałam ostatni raz mamę i pocałowałam w policzek.
-kocham cię mamo, jakby coś się działo to dzwoń.
-jasne. Ja ciebie też kocham. Pozdrów Liama.
Dałam bilet kasjerowi i przeszłam przez dłuuuuuugi korytarz. Po 15 minutach wystartował. Włożyłam do uszu słuchawki i włączyłam moje ulubione radio- the hits radio. Akurat leciała piosenka 'what makes you beautiful'. Od razu pojawił mi się banan na twarzy. Za 2 godziny będę w Londynie- pomyślałam. Po pogodzie poznałam, że zapowiada się  ciepły, wakacyjny dzień.
________________________________________________________________________________
hej. :) co tu napisać? xd
może to, że to opowiadanie jest przede wszystkim oparte na moich marzeniach, ale również na faktach. jestem podobna do bohaterki i piszę tu niektóre wydarzenia, sytuacje, zdania z mojego życia. czytając to możecie się o mnie dużo dowiedzieć i oczywiście co mi siedzi w głowie. chociaż nie jestem pewna czy ktoś tam by chciał zaglądać. :D jak już wcześniej napisałam następne rozdziały postaram się dodawać co około 2 dni. mam jeszcze taka prośbę:  zostaw po sobie jakiś ślad, najlepiej w postaci komentarza. :)

sobota, 21 lipca 2012

Rozdział 1


Siedziałam w pokoju i przeglądałam nowinki internetowe, kiedy moja mama wparowała do mojego pokoju, oczywiście nie pukając.
-Michaela mam dla ciebie świetną wiadomość- oznajmiła.
„Świetne wiadomości” mojej mamy dzieliły się na dwie grupy. Te naprawdę fajne i te, które moja mama uważa za fajne. Jak można się domyślić, jestem zupełnie inna niż rodzicielka. Każdy mi zawsze powtarzał, że jestem podobna do mojego taty: w zachowaniu i w wyglądzie. Niestety ja tego nie mogę stwierdzić, gdyż iż ponieważ mój ojciec zginął 15 lat temu w wypadku samochodowym. Prawie go już nie pamiętam. Od czasu tego nieszczęsnego wypadku żyję skromnie w jednorodzinnym domku wraz z moją matulą. Odłożyłam laptop na łóżko i wpatrywałam się w moją mamę.
-Zaczęły się wakacje więc pomyślałam żeee...
-Że?- nie lubiłam kiedy wprowadza mnie w niepewność.
-Że może chciałabyś pojechać do Londynu, sama, do Liam'a? Dawno się nie widzieliście więc pomyślałam...-nie dałam jej dokończyć, bo wskoczyłam na nią i zaczęłam obściskiwać.
-Mamo, nawet nie wiesz jak się cieszę, dziękuję.- strasznie się cieszyłam. Nie mogę uwierzyć, że znowu zobaczę Liam'a. Liam jest moim daleeeeekim kuzynem, ale od urodzenia traktujemy się jak rodzeństwo. Wiemy o sobie wszystko. Ostatni raz widziałam się z nim 2 lata temu, kiedy zgłosił się do programu „x factor”. Byłam wtedy z nim i go wspierałam. Jednak potem wyjechałam do Polski (to tu właśnie mieszkam) i nasz kontakt został ograniczony do cotygodniowej rozmowy na Skype. On założył zespół i ruszył w trasę. Pewnie zastanawiacie się czy to ten Liam Payne z zespołu One Direction? Tak to on. Po5 minutach ściskania mamy, usiadłyśmy na moim łóżku.
-To kiedy mam wyjazd?- zapytałam z bananem na ryju.
-Za 2 dni, a dokładniej o godzinie 9.30.- odpowiedziała mi mama też z uśmiechem.
-A do kiedy mogę zostać?
-Ile będziesz chciała, córeczko- odgarnęła mi włosy z czoła- Lepiej zacznij się pakować, bo znając ciebie te 2 dni to i tak mało.- rozbawiona wstała i wyszła z mojego pokoju. Już dawno nie byłam tak szczęśliwa. Wszystko inne przestało się liczyć. Zastanawiam się tylko nad jednym: powiedzieć Liam'owi czy nie? Postanowiłam, że zrobię mu niespodziankę. Weszłam na Skype. Akurat był dostępny.
-hej kochany.
-hej śliczna.
-co tam u ciebie, jak zespół?
-dobrze a u ciebie?
-nawet. Mam pytanie: macie teraz jakieś tourne?
-nie. Teraz mamy tak około 3 miesiące wolnego, czemu pytasz?
-dowiesz się za 2 dni. Muszę kończyć. Trzymaj się.
-paa.
Uff. Dobrze, że niczego się nie domyślił. W co jak w co, ale w kłamaniu jestem niczego sobie. :D Wyłączyłam laptopa, wzięłam kartkę oraz długopis i sporządziłam listę co mam wziąć do Londynu. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie tego więcej. Musiałam wyjść z mojego pokoju, ponieważ moja mama zawołała mnie na posiłek. Gdy zjadłam najlepszy obiad na świecie czyli spaghetti była już 16. Nie chciało mi się pakować, więc włączyłam telewizję. Przyznaję lubię się lenić.;] Obejrzałam z mamą jakiś film po czym poszłam do mojego pokoju przebrać się w dres, gdyż chciałam pobiegać. Dzisiaj pobiłam swój rekord, przebiegłam jakieś 6 km. Wzięłam chłodny prysznic w celu orzeźwienia i położyłam się na moje duże wygodne łóżko. Myślałam nad tym, jak zareaguje Liam i jego zespół, kiedy do nich przylecę. Nikogo nie znałam z One Direction, oczywiście oprócz mojego kuzyna. Lubię ich muzykę i dużo o nich czytam w gazetach oraz na portalach plotkarskich. Wydają się być mili. Może mnie polubią i będą traktować tak jak Liam? Na pewno te wakacje będą ciekawe. Z tą myślą przeniosłam się do krainy snów.
____________________________________________________________________________________
Specjalnie na życzenie V. :3 taki trochę krótki, no ale oj tam oj tam. następne rozdziały będę dodawać co 2-3 dni. Miłego czytania.:)
http://www.youtube.com/watch?v=8v_4O44sfjM&feature=player_embedded
a tutaj macie piosenkę, którą znam dzięki mojej kochanej :3.

czwartek, 19 lipca 2012

Prolog.


Hej. Nazywam się Michaela Edwards. W tym roku skończę 18 lat. Nie mam dużo przyjaciół jak większość nastolatek. Mam jednego, ale za to takiego na całe życie. Nazywa się Liam Payne i jest także  moim kuzynem. Jakiś czas temu nie mogliśmy bez siebie żyć nawet przez jeden dzień, ale teraz nasze kontakty się trochę urwały. Mam tylko go i moją mamę, z którą mieszkam w domku jednorodzinnym w Polsce. Jestem dziewczyną 'po przejściach'. Nie mam ojca- zginął w wypadku samochodowym, nie dawno byłam w związku z chłopakiem, który mnie bił i torturował, ale to już przeszłość. Teraz chcę rozpocząć nowe, lepsze życie. Właśnie zaczęły się wakacje i moja intuicja podpowiada mi, że nie będą one takie zwyczajne... :)
_________________________________________________________________________________
 Na początek taki mały prolog. Myślę, że mam dobry pomysł na to opowiadanie.  :) 
a tu macie piosenkę, którą wielbię. ♥ - http://www.youtube.com/watch?v=CofP2iv2xKM&feature=BFa&list=PL29D6B9B9C4E36E21

poniedziałek, 16 lipca 2012

Bohaterowie



 



 Michaela Edwards- główna bohaterka opowiadania, lat 17, ciemna blondynka o niebiesko-szarych oczach, zabawna, nieufna ludziom, skromna, ale w gronie przyjaciół odważna i gadatliwa, lubi sport zwłaszcza jazdę na deskorolce, śpiew, grę na instrumentach oraz taniec.


 



 Liam Payne- kuzyn i przyjaciel Michaeli, członek zespołu One Direction, lat 19, jasny szatyn o brązowych oczach, opiekuńczy, skromny, uwielbia śpiewać i uprawiać sport, mówią na niego Daddy Direction, jest w związku z Danielle Peazer.

 



 Harry Styles- członek zespołu One Direction, lat 18, szatyn o zielonych oczach, przyjacielski, zabawny, uwielbia śpiewać, grać na gitarze, gotować, wszyscy mówią na niego Hazza, Loczek lub Harold.



Louis Tomlinson-  członek zespołu One Direction, lat 21, szatyn o niebieskich oczach, zabawny, umie dochować tajemnicy, kocha śpiew, grę na pianinie, marchewki , mówią na niego Lou, BooBear lub Tommo.




Niall Horan- członek zespołu One Direction, lat 19, farbowany blondyn o niebieskich oczach,  zabawny, gadatliwy, śmiały, kocha śpiew, granie na gitarze, jedzenie.

 Zayn Malik- członek zespołu One Direction, lat 19, brunet o czekoladowych oczach, porywczy, przyjacielski, chłopak typu ' Bad Boy', uwielbia śpiew oraz bycie DJ-em.

 

 



 Danielle Peazer- dziewczyna Liama, przyjaciółka zespołu i Michaeli, lat 24, szatynka o brązowych oczach, przyjacielska, można jej zaufać, kocha taniec, mówią na nią Dan.