niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 22

Przebudziłam się z krzykiem cała spocona. Wokół mnie stał cały zespół 1d z przerażonymi wyrazami twarzy. Od razu rzuciłam się w ramiona Louisowi. To o nim śniłam. Gładził teraz moje włosy oraz po cichu wypowiadał słowa 'już dobrze'.
-uważaj na siebie, dobrze?- spytałam.
-Michaela, to był tylko koszmar.
-nie. Obiecaj, że będziesz na siebie uważać.- odsunęłam się od niego i popatrzyłam w oczy.- proszę.
-dobrze. Obiecuje, mała. Nie martw się tak o mnie.- pogładził mój policzek, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu
-jak mam się nie martwic o swojego brata?- powiedziałam już bardziej do siebie, niż do niego.
-już jesteśmy na miejscu!!!- wydarł się Liam.
Wstaliśmy i udaliśmy się do wyjścia. Ktoś od tyłu zarzucił mi na plecy bluzę i pocałował w policzek. Był to mój kuzyn. Uśmiechnęłam się do niego, a on objął mnie ramieniem. Wyszłam z samolotu i wpuściłam do płuc trochę świeżego powietrza. Powoli się ściemniało. Poszliśmy do samochodu.
Zatrzymaliśmy się przy hotelu zdążyłam się już zorientować jakie to państwo, ale nie chciałam na nich wrzeszczeć na środku ulicy. Poczekałam aż weszliśmy do pokoju
-Egipt? Na serio? Myślicie, że możecie mnie tak przywozić tutaj bez mojej wiedzy?!- patrzyli na mnie przerażeni. Udało mi się ich wkręcić. Hhahaha.
-No i dobrze myślicie. Chłopaki, KOCHAM WAS!!!!!!!
przytuliłam ich i dałam po całusie w policzek. Byłam wyczerpana. Poszłam do łazienki wziąć gorącą kąpiel, a następnie poszłam spać do jednego z sześciu łóżek.
***
'It's time to get up in the morning, (in the morning)...'
dźwięk gitary, 5 anielskich głosów - właśnie tak zostałam dzisiaj obudzona. Leniwie się uśmiechnęłam. Otworzyłam najpierw jedno oczko, a potem drugie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, tak samo jak reszcie.
-hej.- przywitałam się jeszcze lekko zachrypłym głosem.
-młoda ile można spać? Głodny jestem.
-tak Niall, wiem.- usiadłam na łóżku.- dajcie mi 20 minut. Mam nadzieję, że wzięliście mi jakieś ubrania?- popatrzyłam na nich.
Zayn 'zanurkował' do ogromnej, narożnikowej szafy. Wyjął z niej podarte szorty oraz bluzkę na ramiączkach i rzucił mi je. Powędrowałam do łazienki zamykając za sobą drzwi. Usłyszałam za sobą słowa Lou'iego, że mam się pośpieszyć, bo mamy dużo do zwiedzania. Wzięłam chłodny prysznic, ubrałam się, umyłam twarz oraz zęby, związałam włosy w wysoki, luźny kok i przejechałam błyszczykiem po ustach. Zadowolona wyszłam z łazienki i założyłam na stopy sandałki na obcasie. wzięłam małą torebkę, w której była moja komórka i portfel z kasą. Poszliśmy razem na śniadanie. Nie odbyło się bez głupawek. Później poszliśmy zwiedzać miasto, a przy okazji kupiłam sobie (przy genialnej pomocy 'ekspertów') 2 stroje kąpielowe, ponieważ żadnego nie miałam.




Następnie udaliśmy się na plażę. Spędziliśmy na niej 3-4 godzinki przy ciągłych śmiechach, rozmowach, opalaniu się oraz pływaniu. Wykończeni wróciliśmy do fotelu, a tam obejrzeliśmy kilka filmów.


~tydzień później~
Minęło 7 dni od naszego przyjazdu do Egiptu. 5 dni temu dołączyła do nas Dan. Przez ten cały czas można powiedzieć, że się dużo działo. Zakupy, opalanie się, pływanie, wygłupianie, gadanie po nocach, śmianie i spanie. Jednym słowem raj na ziemi. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, a zwłaszcza oni mi :










































Dzisiaj niestety już wyjeżdżamy. Ale jak na razie korzystamy ze słońca. Leżę z moją przyjaciółką na gorącym piasku, a reszta kąpie się w morzu.
-chodźcie kochane.
Podniosłyśmy głowy. Stał nad nami Liam z wyciągniętymi rękami. Był cały mokry. Jego dziewczyna zgodziła się i wstała. Patrzyli na mnie.
-może później.- powiedziałam mrużąc oczy i marszcząc nos.
Para bez słowa pobiegła do wody. Zasłoniłam z powrotem oczy okularami przeciwsłonecznymi, a dłonie zanurzyłam głęboko w piach. Ciężko było mi uwierzyć, że mój kuzyn tak łatwo odpuścił, że nie poszłam pływać. Jak zwykle moja intuicja mnie nie zawiodła. Czworo chłopaków chwyciło mnie za moje kończyny. Kierowali się do wody z bananami na twarzach. Zareagowałam gwałtownie.
-stać! Pójdę sama.
Puścili mnie. Wstałam i oceniłam sytuacje.  Przede mną stali Zayn, Niall, Lou i Liam, reszta pływała w najlepsze. Rzuciłam okulary na koc i zaczęłam biec w przeciwną stronę. Oni za mną. A niech to szlag. Okazali się szybsi. Tommo zdążył mnie wziąć na ręce i pomaszerował w stronę morza.
-Lou, kochanie ty moje, błagam zrobię wszystko co zechcesz tylko weź mi tego oszczędź.- błagałam.
-hmmm. Dobra nie mogę patrzeć na to jak na siebie patrzycie z Hazzą, a nic z tym nie robicie. Więc idź do niego, zanurz tą dziwkę, a sama go pocałuj.- pokazał głową na całującą się parę.
A no tak. Nie napisałam jednego. Harry znalazł sobie dziewczynę. I to w dodatku taką plastikową lalę, że jak ją widzę rzygać mi się chce. Jeszcze do tego jestem zazdrosna. Nadal go kocham. A jak go widzę, kiedy się mizia z tą natapirowaną suką, moje serce się rozpada na milion kawałeczków.
Nie wytrzymałam i powiedziałam to chłopakom i Danielle. No a teraz mnie szantażują.
-Lou nie mogę. Jak to zrobię on mnie znienawidzi. Zrobię to ale jak zerwie z tą dziewczyną.
Chłopak postawił mnie z powrotem na ziemię. Stałam już do połowy łydki w wodzie. Cofałam się. Znowu przeszkoda. No kur..de.
-a ty gdzie się wybierasz kociaku?
Jeszcze pominęłam jeden fakt. Mam nową ksywkę. 'kociak'- trochę tandetne ale cóż. A wszystko przez to, że codziennie miałam takie ładne, pofalowane włosy.
Nialler wziął mnie na ręce.
-nie jestem najlepszą pływaczką. Boję się.
Mówiłam prawdę. Umiem pływać tylko tak troszeczkę. Poczułam zimną wodę na swoim tyłku, coraz głębiej mnie niósł. Właśnie w takich chwilach chciałabym mieć 100 kilo i  żeby nikt nie mógł mnie przestawiać z kąta w kąt. A tak to ciągle mnie gdzieś zanoszą. Nawet to lubię, czasami.
-no to masz ostatni dzień, żebyś się tego nauczyła. Nie bój się. W razie potrzeby cie uratuję.
Uśmiechnął się ślicznie do mnie. No i jeszcze te jego rumieńce na policzkach, które miał przez cały tydzień. Ale żeby było zrozumiałe: kocham go ale jak braciszka. Ciecz dotykała już moich ramion, a on szedł dalej. Szczerze się bałam. Zacisnęłam mocniej palce na jego karku, powoli puścił moje nogi. Woda sięgała mu do gardła, natomiast ja nie miałam gruntu!
-zwariowałeś?!- krzyknęłam przybliżając się do niego jeszcze bardziej.(o ile było to możliwe).
Dzięki Bogu. Przypłynęła do nas Dan.
-Dan proszę weź mnie stąd zabierz!
-a co czyżby nasz blondynek chce przeżyć romantyczną chwilę w morzu z naszą kocicą?- poruszała zabawnie brwiami.
-idiotko, ja się boje nie mam tutaj gruntu!
-jesteś bezpieczna z Niall'em. On umie pływać.
Uśmiechnęła się do mnie i odpłynęła. Blondyn odwrócił się do mnie tyłem i pokazał na swoje plecy. Wskoczyłam na niego, a on popłynął do brzegu.
***
Resztę dnia spędziłam w dobrym nastroju. Po obiedzie poszłam z Dan do SPA, aby się odprężyć i poplotkować o chłopakach oraz o Harr'ego dziuni. Dobrze, że nie chciała się wkręcić do naszego wypadu. Wykupiliśmy sobie bilety na manicure oraz pedicure, masaż i maseczki na twarz. Miałyśmy babski dzień. Po tych wszystkich zabiegach kosmetycznych, poszłyśmy do fryzjera i nie powiem trochę zaszalałam.
Następnie zakupy. zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy prosto na lotnisko, gdyż iż ponieważ chłopaki napisali, że za 25 minut wylatujemy. Przed lotniskiem było wiele fanek 1D. Na szczęście przy drzwiach do budynku stał ochroniarz chłopaków- Paul. Dzięki temu szybko nas rozpoznał i nie było problemu z przejściem. Pogawędziłyśmy sobie parę minut z nim i poszłyśmy w stronę chłopaków. Na moje nowe, kolorowe końcówki włosów zareagowali słowami 'wow, świetnie wyglądasz'. Jeszcze bardziej poprawiło mi to humor wyszliśmy na dwór i wsiedliśmy do prywatnego samolotu. Jak mniemam fotoreporterzy zdążyli zrobić nam kilkanaście zdjęć. Ja i Dan próbowałyśmy szybko przejść, ale ta pusta blond dziewczyna pozowała do jak najwięcej fotek z chłopakami. Przecież to widać, że ona chce tylko zyskać na sławie Loczka, ale on ma klapki na oczach. Jego TYMCZASOWA dziewczyna (już ja tego dopilnuję aby z nią zerwał) leci razem z nami, ponieważ przyleciała do Egiptu podobnie jak my z Londynu. Usiadłam razem z Lou, przed nami Dan i Liam, a za nami ochroniarze. Reszta siedziała bardziej z przodu. Mój towarzysz zrobił Twitcam'a  dla swoich fanów. Niestety byłam tak jakby częścią tego przedstawienia. Ale i tak za dużo nie mówiłam, bo cały czas się ryłam z jego kawałów, ruchów itp. po 1,5h skończył. Popatrzyłam przez szparę przy złączeniu fotelów na parę siedzącą przede mną. Tak słodko wyglądali. Rozmawiali po cichu i co jakiś czas obdarowywali się pocałunkami. Znużona lotem oparłam głowę na ramieniu Boo Bear'a. Zasnęłam.
***
poczułam jak unoszę się do góry. Otworzyłam oczy. Lou niósł mnie na rękach. Uśmiechnęłam się.
-sama pójdę.- powiedziałam.
-jesteś tak zaspana, że jeszcze na coś wpadniesz.- odrzekł.
Wyszliśmy z samolotu. Wszędzie ciemno. Była 1.00 w nocy. Ochroniarze wzięli bagaże i poszliśmy do samochodu. Nie było korków, ale i tak będziemy jechać około 1 godziny. Siedziałam pomiędzy Zayn'em a Niall'em. Mulat objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej. On też był zaspany. Przytuliłam się do niego i z powrotem zasnęłam.
***
obudził mnie Liam cmoknięciem w czoło. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu. Ledwo przytomni poszliśmy do swoich pokoi.
___________________________________________________________________
hej kochani! :*
mamy nadzieję, że podobał się rozdział. :)
jeśli macie chwileczkę, to napiszcie komentarz, nas to bardzo motywuje do pracy.
przepraszamy, że taki długi, ale tak jakoś wyszło... ;>
Goodnight  xoxo

3 komentarze:

  1. ♥-> wystarczy taki komentarz ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne!!! naprawdę masz talent do pisania, czekam na kolejny rozdział ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. osobiście lubię, jak rozdziały są długie, można się nasycić nim do następnego. :) ogółem mówiąc, jak zwykle genialnie. :D

    OdpowiedzUsuń