wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 29 część II


Czy chłopcy z One Direction mają słabość do tancerek?

Na to wygląda!
Wiecie już, że Liam Payne jest w związku z piękną i utalentowaną tancerką Danielle Peazert. Jednak Harry Styles również jest już zajęty! Jak donoszą nasze źródła, osiemnastolatek spotyka się od jakiegoś czasu z nieznacznie młodszą od siebie Michaelą Edwards, która powoli zajmuje miejsce obok Danielle na scenie. Dziewczyna nie tylko staje się sławna jako 'przyjaciółka One Direction', ale także, z tego, że świetnie tańczy.
Można ją zobaczyć między innymi w najnowszym teledysku Jessie J.
'Michaela nie jest tylko świetną tancerką, ale także osobą pozytywnie nastawioną do ludzi. Miałam przyjemność poznać ją a także Danielle Peazert i jestem naprawdę zaskoczona, że są do siebie tak podobne z charakteru. Cieszę się, że zatańczyła do mojej nowej piosenki. Jest naprawdę pracowita, więc myślę, że może zrobić ogromną karierę, dlatego polecam ją moim kolegom i koleżanką z branży muzycznej'- wyznaje Jessie J, kiedy zapytaliśmy o Michaelę.
Harry Styles i Michaela Edwards byli widziani ostatnio trzy dni temu na plaży przy zachodzie słońca. Wyglądali naprawdę uroczo.
Zdziwieni? - No to mamy jeszcze aż dwie niespodzianki!
Vannesa Bednarek i Ana Mebarak – kojarzycie te dwie panny?
To również wybranki Zayna Malika oraz Louisa Tomlinsona. Ku zaskoczeniu, dziewczęta są również tancerkami! Tak jak poprzednio wspomniana para, zostali przyłapani na kilku romantycznych spacerach. Jednak nie kryją się ze swoimi związkami, tak jak Michaela i Harry.
Czyżby nasi chłopcy nas okłamywali, mówiąc, że są nadal wolni?
A może coś ukrywają?
Możecie być pewni, że będziemy dążyć do odkrycia ich słodkiej tajemnicy.
Nie wszystkie fanki brytyjsko-irlandzkiego zespołu są zadowolone. Przecież został jeszcze tylko Niall Horan, który nadal poszukuje tej jedynej.
No ale cóż.. Nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzić się z tym, że czterech na pięciu sławnych i młodych przystojniaków z boysbandu są już zajęci i życzyć im szczęścia, a przede wszystkim miłości!”
_________________________________________________
Teraz jeszcze tylko angielski, niemiecki, geografia, a później następne rozdziały ;3
Buziaki  xoxo

"One way or another 
I'm gonna find ya
I'm gonna getcha getcha getcha getcha" <3

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 29 część I


Między jawą a snem poczułam należące do Harrego wilgotne wargi na swoim czole.
-Obudziłem cię?- spytał zatroskanym głosem.
-No tak troszeczkę, ale się nie złoszczę, wręcz przeciwnie.- uśmiechnęłam się i lekko cmoknęłam go w usta.
Na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Jaki on słoodki i tylko mój. Ughhh.. dobra koniec tego dobrego, czuje że za chwilę puszczę tęczowego pawia.
Wstaliśmy i doprowadziliśmy się do porządku. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
-Hej wszystkim!- przywitaliśmy się jednocześnie.
-ooo. Nasze gołąbeczki zeszły na ziemię. A już miałem nadzieję, że pozostaniecie w tym swoim różowym królestwie jednorożców, weźmiecie ślub i będziecie mieć dwoje dzieci, które nazwiecie Marchewka i Ziemniak.- Jak zwykle Nialler wtrącił swoje 3 grosze. Skarciłam go wzrokiem.
-wszystko mi się podoba, oprócz imion dzieci, mógłbyś się bardziej wysilić Blondasku.- odrzekłam, siadając do stołu przy którym każdy spożywał właśnie śniadanie.
-przynajmniej oryginalnie...- odpyskował.
Korzystając z tego co było na blacie, przygotowałam sobie tosty z dżemem + kawą. Zjadłam to co miałam na swoim talerzu jednocześnie biorąc udział w walce na wytykanie języka na Horana między mną na nim.
Dowiedziałam się, że o 12 chłopaki mają wywiad. Nic szczególnego sobie z tego nie zrobiłam. Dziś wychodził nowy numer mojej ulubionej gazety londyńskiej, więc po posiłku wymknęłam się z domu do najbliższego sklepu. Wróciłam trochę naburmuszona.
-co się stało?- spytał Zayn, odrywając na sekundę wzrok od telewizora.
Odwieszając kurtkę spojrzałam na kanapę, gdzie siedzieli wszyscy, łącznie z dziewczynami. Uuuu. Wyczuwam jakieś romanse, coś? ;D
Usiadłam obok nich.
-Nie uwierzycie, ale słuchajcie. Idę sobie do sklepu i kupuję gazetę. Kasjerka przy płaceniu się dziwacznie na mnie gapiła, no więc się spytałam czy coś nie tak.- przerwałam na chwilę, aby sprawdzić czy na razie wszystko rozumieją. Pokiwali twierdząco głowami, a ja kontynuowałam.- A ona mi się pyta czy nie jestem czasem tą Przyjaciółką One Direction. Cała się zagotowałam, lecz nie chciałam żadnej afery, więc grzecznie odpowiedziałam, że chyba jej się coś pomyliło. A. I nie dość tego. Kto jest na okładce?- zakończyłam swój monolog pytaniem.
Rzuciłam im magazyn. Jako pierwszy dorwał go Lou.
-A to niespodzianka, nie? Oczywiście 1D- dokończyłam.
-Jesteśmy sławni, kotku.- rzekł Niall wypinając klatę do przodu. Znacząco przewróciłam oczami.
-Ej, ale tu nie pisze o nich tylko o tobie...- zauważyła niepewnie Vanessa.
-No chyba sobie żartujesz!- wydarłam się i wyrwałam jej gazetę. Zaczęłam czytać artykuł na głos....

____________________________________________
Taki króciutki i do dupy ;'<
Część 2 chyba będzie jeszcze pod koniec tego tygodnia.
A teraz do rzeczy:

Dzisiaj urodziny V. :3
Kochana, życzę ci wszystkiego co najlepsze, spełnienia najskrytszych marzeń, abyś przeżyła życie tak, że na stare lata niezręcznie byłoby ci o tych szalonych chwilach mówić. Żebyś spotkała tych, których chcesz spotkać i miała blisko osoby, które są bliskie twojemu sercu. No i ogólnie WSZYSTKIEGO NAJ!!!! :* <3

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 28


W pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Liam przyszedł do mnie z gorącą czekoladą. Jaki on kochany, cieszę się, że mam takiego kuzyna i przyjaciela w jednej osobie.. Podał mi jeden z nich. Rozsiedliśmy się wygodnie na łóżku, napawając się smakiem i zapachem napoju. Od razu przypomniały mi się lata naszego dzieciństwa.
-pamiętasz jak kiedyś, całe dnie spędzaliśmy razem? Tylko ty i ja. - spytał niemal czytając mi w myślach.
- Taaa. - odpowiedziałam krótko, nadal wędrując myślami daleko w przeszłość. - Fajnie wtedy było... Mieliśmy może z 12 lat i się ciągle kłóciliśmy....... no a potem godziliśmy.- dodałam rozśmieszona tymi wspomnieniami, kiwając na boki głową i upijając duży łyk czekolady.
Przestaliśmy cichutko chichotać, spojrzeliśmy na siebie i znowu lekko zachichotaliśmy.
- hmmm.. a pamiętasz jak myślałaś, że w parku była taka górka do zjeżdżania, a ty w nią wpadłaś po samą szyję, bo ona była taka puchowa? Musiałem cię z niej wyciągać.. - zaśmiał się.
- to nie było śmieszne.- zaprzeczyłam przez śmiech.
-No tak trochę było. - odparł śmiejąc mi się prosto w twarz. Wybuchłam jeszcze głośniejszym śmiechem.
-no fakt, ale tylko tak troszeczkę. - odparłam.
Siedzieliśmy tak i wspominaliśmy stare, dobre czasy może z godzinkę, dwie? Sama nie wiem, straciłam poczucie czasu. Na niektóre wspomnienia, zwłaszcza moje oczy przeżywały dość konkretną powódź, ponieważ wiedziałam, że to już nigdy nie wróci. Liam zgrywał jak zwykle twardziela, ale znałam go zbyt długo, żeby nie zobaczyć pojedynczych kropelek wypływających z jego oczu, które szybko maskował. Za chwilę jednak śmialiśmy się tak głośno, że 'zatroskani' nasi przyjaciele wpadali, aby spytać czy "na pewno nie potrzebujemy zobaczenia się z psychiatrą?" lub też czy "przynieść nam kaftany bezpieczeństwa?".
Czas biegł jednak nieubłaganie. Po dość długiej rozmowie chłopak wstał, pożegnał się ze mną cmoknięciem w policzek oraz mówiąc przy tym „Miłych snów”, a potem udał się do swojej dziewczyny.
Dochodziła północ, a ja nadal nie mogłam zasnąć przez burzę, która szalała poza domem. Może to się wydać głupie, lecz po prostu się bałam. Lekko się podniosłam i spróbowałam włączyć lampkę nocną. „Cholera!”- syknęłam sama do siebie, gdy zorientowałam się, że nie ma prądu. Po omacku wyszłam z pokoju, schodząc po schodach i trafiając do kuchni.
Właśnie nalewałam sobie soku do szklanki, to znaczy tak mi się wydaję, bo było ciemno jak w dupie, kiedy ktoś pchnął mnie na podłogę, razem ze mną się przewracając i powodując tym samym zbicie szklanki oraz wylanie soku na podłogę. Nie mówiąc już o moim krzyku. Usiadł na mnie okrakiem i jak dzikie zwierzę zaczął mnie szarpać. W końcu przybliżył swoją twarz do mojej tak, że nasze nosy się ze sobą stykały i można powiedzieć, że wydarł mi się prosto w usta:
-Michaela?!
-tak, a niby kto?- spytałam nadal nic nie rozumiejąc.- Louis?! Co ty wyprawiasz?!! jeszcze chwila i byś miał mnie na sumieniu, jeśli wiesz o co mi chodzi..
Zmieszany pomógł mi wstać oraz wytarł sok z podłogi.
L:Sorry, myślałem, że to złodziej.
M:Myślisz, że złodziej byłby w piżamie i nalewał sobie soku?! Chyba te marchewki wyssały ci mózg, no chyba, że zrobiła ci to Ana....
L:haha bardzo śmieszne. To ja może już wrócę do pokoju...- odparł szeptem, czyli tak jak cały czas teraz rozmawialiśmy.
Przymrużając oczy, aby spróbować zrozumieć jego tok myślenia zrobiłam facepalma.
-Lou?
-tak?
-jesteś idiotą.
-wiem, ale za to mnie przecież kochacie. No i dzięki temu, że wszyscy jesteśmy pojebani, tworzymy taką idealną, pojebaną rodzinkę.
Odpowiedział, wchodząc już po schodach i się cicho śmiejąc. Wróciłam do swojej wcześniejszej czynności. Po parunastu chwilach poczułam, że mnie ktoś przytula i szepcze do ucha „Nie bój się, to ja”. Rozpoznałam głos Hazzy.
-boisz się?- spytał.
-oczywiście, że nie.- skłamałam, czując jak moje policzki oblewają się rumieńcem.
Za oknami błysło się oraz zagrzmiało. Podskoczyłam niczym moje serce w tej samej chwili i szybko wtuliłam się w chłopaka.
-No może jednak troszeczkę...- przyznałam ledwo słyszalnym szeptem.
Zaśmiał się i nic nie powiedział, tylko mocniej mnie przytulił, abym poczuła się bezpiecznie. I tak też się stało. Z powrotem stałam się senna. Mój chłopak czując to, zaprowadził mnie do pokoju.
-no to... Dobranoc, kochanie.- powiedział, kiedy kładłam się z powrotem do ciepłego, pachnącego łóżeczka.
-Nie zostaniesz?
-Mówiłaś, że dzisiaj śpię sam, więc....
Znowu zagrzmiało.
-Tak, jasne. Mówię różne bzdury. Na przykład, od roku mówię sobie, że od jutra się odchudzam. No i co? Gdziekolwiek jestem, pożeram wszystko na swojej drodze, jak odkurzacz. Ughhhh... No chodź już do mnie.
Uśmiechnął się zwycięsko i położył się obok mnie.
-nie jesteś gruba. Jak dla mnie jesteś piękna. No i przynajmniej mam się do czego przytulić, a nie jak to masz w zwyczaju mówić:” Z tyłu plecy i z przodu plecy”.
-Też się cieszę, Hazza...- odpowiedziałam, zasypiając.
Jak przez mgłę słyszałam, jak cicho powiedział:”Ja się cieszę mocniej, uwierz mi”. Nie wiem czy to był już sen, czy też na serio tak powiedział, ale wywołało to uśmiech na moich wargach. Przynajmniej wiem, że podobam się swojemu chłopakowi.
-wiesz, że śpię nago?- spytał.
Momentalnie otworzyłam oczy. Mimo, że nie zaczęłam drżeć się na całe gardło, uwierzcie mi, w środku darłam się jak opętana.
-Że co?! Harry, ubieraj się!!!- krzykłam na niego.
-Żartowałem, mała... Jak chcesz możesz to sprawdzić.
Nie widziałam tego, lecz czułam, że się uśmiecha. Po chwili wahania, zsunęłam ręką z jego klatki piersiowej na krocze. Rzeczywiście miał bokserki. Uffff..
Czułe pocałunki w okolicach mojej szyi. Pisałam Wam już, że to uwielbiam? Jeśli nie, no to napisze. Ja pierdziele jak ja to uwielbiam! Były one bardzo, bardzo, BARDZO czułe. Najcudowniejszy sen na świecie.
Chociaż czy we śnie było by mi zimno w odkrytą nogę? No właśnie, raczej nie. Bijąc się z myślami, otworzyłam ciężkie jak nigdy powieki. To nie sen, to mój chłopak. NO I WTEDY TO SIĘ STAŁO. Zrozumiałam, że nadal trzymam rękę, no powiedzmy, że po tej przeciwnej stronie niż pośladki. No, ten, no, ten teges.... chyba rozumiecie, co nie? XD jednak nie musiało to trwać zbyt długo, bo Harry się odezwał.
-Sprawdziłaś to.
-Tak, bo chcę się do ciebie przytulić bez jakichkolwiek konsekwencji.- odpowiedziałam.
-Niby jesteś taką niewinną i grzeczną dziewczynką, a dotykasz mojej Hazzacondy.
-Po prostu sprawdziłam, czy rzeczywiście żartujesz.
-Podoba mi się i wersja grzecznej oraz niewinnej Michaeli, jak i wersja niegrzecznej...- ciągnął dalej swoje.
-Dobranoc, Hazza.- urwałam poirytowana i z rumieńcami na policzkach rozmowę.
-A buziak na dobranoc?- odezwał się po krótkiej ciszy.
Podniosłam się z jego torsu i nim ciężko westchnęłam, obdarzyłam go czułym całusem.
-Dobranoc, kochanie.- rzekł po czym, zaczął delikatnie wędrować opuszkami palców po moich plecach. Wdychałam zapach jego skóry, próbując zapomnieć o grzmotach i błyskawicach. Nareszcie udało mi się odpłynąć do krainy snów, w rytmie bicia serca mojego ukochanego.
____________________________________________
Nanananananana 
witajcie! :* 
Rozdział nie uważam, za najlepszy, ale na serio się starałam.
Dedykuje go mojej kochanej,  pięknej, najlepszej i jedynej w swoim rodzaju Van. Dziękuje Ci za wszystko, bejb! ;3 :*
Jebie mnie dzisiaj kompletnie! 
Tak na walentynki to powiem Wam, że was wszystkich kocham i że bym Was chętnie wszystkich przytuliła. <3
jebnij Smile For Meeeee!
 a i przepraszam za te durne teksty w rozdziale #lol



Powrót do staroci:






SPECJALNIE DLA V.
Van, pamiętasz nasze szkolne dyskoteki? ;3 na początku było między nami różnie, potem się polepszyło... I strasznie się z tego powodu cieszę. Jesteś jedną z niewielu osób, które wiedzą o mnie najwięcej. No i co jeszcze... Stęskniłam się za naszym wspólnym wracaniem do domu. 
Krótka notka specjalnie dla ciebie, ode mnie na twoje urodziny, które będą za 5 dni. HAPPY BIRTHDAY! Niech Harry będzie ojcem twoich dzieci! 

#jebiemnielol

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ogłoszenie.

Kochani mam dla Was i zarazem dla mnie smutna wiadomość.  Musicie niestety poczekać jeszcze z tydzień na nowy rozdział. Moja mama coś pogrzebała w komputerze i teraz oddaje go do serwisu naprawy komputerów. Na szybko weszłam tutaj, aby Was o tym powiadomić, bo nie zdążę napisać teraz nowego rozdziału. Mam nadzieję, że firma ta pospieszy się z naprawą i będę miała komputer już pod koniec tego tygodnia.
Jeszcze raz BARDZO WAS PRZEPRASZAM, ale jak widzicie siła wyższa. ;'<
Tak więc do zobaczenia koło soboty ;* xoxo.