środa, 25 lipca 2012

Rozdział 3


Po 2 godzinach lotu byłam w pięknym Londynie. Wzięłam bagaż i poszłam do taksówki. Pokazałam taksówkarzowi karteczkę z adresem domu Liam'a. Jak można by było się spodziewać o tej porze  w tym mieście są wielkie korki. 45 minut później stałam przed prześlicznym, ogromnym domem. Ba, willą. Nie miałam w ogóle planu. Co powiedzieć i takie tam. Ale rzadko jestem rozważna. Lubię ryzyko. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi nie kto inny jak Liam. Widząc mnie zrobił większe oczy od... no od swojej tylnej części ciała. :D
-MICHAELA?!!!!!!- widocznie był zdziwiony. Uśmiechnęłam się do niego i mu odpowiedziałam.
-NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!
zaczął mnie obściskiwać i kręcić mną wokół siebie tak jak w filmach. Chyba był szczęśliwy :). zauważyłam że cztery osoby gapiły się na nas z minami typu 'WTF?!' podejrzewam że to reszta zespołu. Wyglądało to komicznie. W końcu Liam odstawił mnie na ziemię.
-wchodź.-ponaglił mnie i zabrał walizkę do środka. Gdy się obrócił i tym samym zobaczył miny chłopaków o mały włos nie zaczął się tarzać po podłodze ze śmiechu. Opanował się i przedstawił nam sobie.
-chłopaki to jest Michaela, Michaela to jest Harry, Zayn, Louis i Niall.- wskazał po kolei palcem na chłopaków.
-hej- kiwnęłam im ręką- jestem brudna czy co, że się tak na mnie gapicie?- zaczęłam się kręcić i oglądać dookoła. Pierwszy otrząsnął się jak mniemam Harry.
-cześć jestem Harry.- podał mi rękę, którą uścisnęłam.
Po kolei każdy podawał mi rękę i mówił swoje imię. Tak tą moją ręką potrząsali że myślałam że mi odpadnie. Po tych wszystkich formalnościach zaprosili mnie do salonu.
-w końcu do mnie przyleciałaś, co u ciebie, opowiadaj.- zachęcił mnie Liam, krzątając się po kuchni w celu zrobienia coś do picia.
-a po staremu, ale ty też byś mógł mnie odwiedzić.
Liam podał mi sok i usiadł koło mnie.
-może powiesz coś o sobie, bo chłopaki wiedzą tylko że masz na imię Michaela.- zaśmiał się mój kuzyn.
-okay. No to tak: nazywam się Michaela Edwards, jestem kuzynką Liam'a, ale traktuje go jak brata. Prawie całe dotychczasowe życie spędziłam w jego zacnym towarzystwie. W tym roku skończę 18 lat. Pochodzę z Polski, a dokładniej z Poznania.
Wyobraźcie sobie że powiedziałam to wszystko na jednym wydechu. Chłopaki już chyba zaczęli tak jakby kontaktować ;D.
-to może teraz dowiem się czegoś o was?- zaproponowałam.
-ja chcę pierwszy! - zgłosił się Louis -a więc droga Michaelo, nazywam się Louis Tomlinson. Mam 21 lat, uwielbiam marchewki, możesz mówić na mnie Lou lub Tommo, jak chcesz.- przy ostatnich słowach poruszał dziwnie brwiami.
-dobra to teraz ja!- odezwał się blondas o niebieskich oczach.- nazywam się Niall Horan, mam 19 lat. Pochodzę z Irlandii. I co by tu jeszcze... a lubię jeść.
Tracę nadzieje że ktoś w tym domu jest normalny, no ale cóż takie życie z debilami. :D
-AŁ!!- Liam wbił mi się brodą w moje ramię. -misiu masz coś mocniejszego do picia?
Zrobiłam oczy ala kota ze shrek'a co nie chwaląc się, bardzo dobrze mi wychodziło i pomachałam mu przed nosem opróżnioną już moją szklankę.
-Chyba zwariowałaś- oburzył się mój kuzyn.
-dlaczego?
-bo a) nie jesteś jeszcze pełnoletnia i b) dopiero jest 9.00 rano.
-a) już nie raz upiłam się w twoim towarzystwie a potem musiałeś świecić oczami przed moją matką dlaczego nie wróciłam na noc i b) każda pora jest dobra. Noo Liiiaam  ja tu nie wytrzymam z nimi na trzeźwo. Prooooooooooooosszzzzeeeeeeeee.
-no okay. Zrobię ci drinka, pasuje?
Uśmiechnęłam się do niego a on wstał i zepchnął mnie z kanapy co wywołało u chłopaków  śmiech. Podniosłam się z wrogim spojrzeniem na Liam'a. Poszłam z tyłu kanapy gdzie siedziała reszta zespołu. Oparłam się o oparcie tak że miałam przed sobą czyjąś głowę. Postanowiłam przerwać to milczenie.
-nie martwcie się, nie będę wam przeszkadzać i tak już mam zamówiony pokój w hotelu.
-ale ty nam nie przeszkadzasz- odpowiedzieli chórem.
-Dobra, dobra i tak wiem swoje.
Chłopaki popatrzyli na siebie porozumiewawczo. Szczerze to zaczynałam się ich bać. nagle siedzący przede mną Zayn pociągnął mnie za rękę. Przyłączyli się do tej czynności Louis, Harry i Niall. Spowodowało to przekoziołkowanie mnie tak, że siedziałam na kanapie pomiędzy Lokowanym a Brunetem. Oboje cwaniacko się uśmiechnęli i objęli mnie ramieniem.
-teraz już nam nie uciekniesz.- powiedział Harry patrząc się na mnie.
-a wy co jakieś pedofile?- zapytałam udając oburzenie.
-LIAM!!! Ona ma łaskotki?- wydarł się Zayn.
Chciałam wstać, ale niestety Loczek mnie trzymał z bananem na ryju.
-jeszcze pytasz?!  Michaela ma je wszędzie- odpowiedział krzycząc z kuchni.
Wszyscy oprócz mnie się uśmiechnęli porozumiewawczo i zaczęli mnie łaskotać. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
-hahahah proszę hahahaha nie haha przestań... przestańcie.
Zlitowali się nade mną. Wstałam z kanapy i wytknęłam w ich kierunku język.
-Liam gdzie jest mój drink?- wydarłam się gdy szłam do kuchni.
-proszę- postawił mi przed nosem ślicznego, kolorowego drinka.
-i jak się dogadujecie?
-dobrze, ale czuje że przy mnie nie są sobą- chciałam się uśmiechnąć, ale zamiast tego wyszedł mi grymas.
-nie martw się otworzą się przed tobą- poklepał mnie po ramieniu -ŚNIADANIE!!!
Wszyscy wlecieli do kuchni niczym tornado.
__________________________________________________________________
hej wam. :)
coś wydaję mi się, że za często dodaje rozdziały. nie nadążam pisać .:D tak więc myślę, że będę dodawać kiedy będę miała czas. :p
aaa i jeszcze taki mały szczegół jakby ktoś nie umiał wymówić imienia bohaterki. (co bardzo często się zdaża :))
Michaela (czyt. Mikejla)


ale się cieszę! coraz więcej pomysłów na zabawne scenki. XD

1 komentarz: