czwartek, 29 listopada 2012

Hello everyone!


Jak wiecie często mam brak weny twórczej w pisaniu, przez co postanowiłam, że od dziś będę prowadziła tego bloga z moją kochaną przyjaciółką. Primadonna ♔ pomagała mi już w pisaniu opowiadania, więc nie będziecie odczuwali tak wielkiej różnicy. Mimo, że mamy różne wizje to mamy nadzieję, że opowiadanie i tak będzie się Wam podobało.

Postanowiłyśmy, że kolejne rozdziały będą dodawane co 5 dni. 
Razem założyłyśmy konto na tt: @sexiHazza więc jeśli macie tt follownijcie nas. 
Buziaczki. pa. xoxo

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 21


zjedliśmy obiad, a ja pomogłam mamie zanieść naczynia do kuchni. Usiedliśmy w salonie, a mnie nurtowało jedno pytanie:
-skąd pani wie, że uwielbiam kurczaka?- spytałam zwracając się do pani Malik, ponieważ ta właśnie potrawa była na dzisiejszym obiedzie.
-wiem o tobie więcej niż myślisz, Michaela. Zayn ciągle o tobie opowiada. Jaka to jesteś zabawna, wyrozumiała...- zaczęła wymieniać na palcach.
Zaśmiałam się pod nosem i chyba lekko zarumieniłam. Mulat tak samo. Nie powiedziałabym, że mój przyjaciel tak mnie ocenia. Bardziej pasowało do mnie leniwa, pyskata i takie tam bla bla bla. Nic nikomu nie mówiąc, Zayn zabrał mnie do swojego pokoju. Położyłam się na pościelonym łóżku. Zamknął drzwi i położył się obok mnie.
-fajnie tu masz tak rodzinnie.- powiedziałam rozmarzonym głosem.
-taaa.
-Zayn.- obróciłam do niego głowę.- myślisz, że mogłabym teraz porozmawiać z Niallem o tym pocałunku?
-jasne, im szybciej tym lepiej. Zostań tu, pójdę po niego i sobie spokojnie wszystko wyjaśnicie. Tylko uważaj żebyś nie zrobiła następnego głupstwa.
Czule cmoknął mnie w policzek i wyszedł. Po około minucie zjawił się Blondynek, usiadł obok mnie. Czułam jego wzrok na sobie. Niechętnie się podniosłam.
-Niall musimy pogadać.- zaczęłam.- ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. To znaczy kocham cię ale... ale jak brata.- spojrzałam w jego niebieskie jak ocean oczy.
-nawet nie wiesz jak się cieszę. Ja dokładnie czuję to samo.
Kamień spadł mi z serca. Wtuliłam się w niego, jakbym znała go od urodzenia. :)

~wieczorem~

leżałam na kocu, na brzuchu, na podwórku przy rodzinnym domu Malików. Chłopaki rozpalili ognisko. Poznałam już ojca Zayna. Zaakceptował mnie jako swoją 'córkę' tak jak pozostali. Małżeństwo siedziało w domu natomiast siostry Zayn'a, ja i cały zespół One Direction siedzieliśmy przy ognisku. Chłopcy opowiadali różne historie m.in. dzień w którym się poznaliśmy. Szczególnie ich nie słuchałam. Byłam pochłonięta robieniem zdjęć lustrzanką Doniy. Po dłuższym czasie znudziło mi się to. Usiadłam na kolanach Lou. Gdy zaczęło się ściemniać, przyszedł do nas tata . Swoim dwóm najmłodszym córkom kazał iść spać, a nam dał po butelce piwa i poszedł. Wymamrotał tylko coś tam, żeby nie mówić matce. Haha. Pan Malik się dla nas naraża. Haha. Śpiewaliśmy piosenki i się śmialiśmy. Wieczór przemienił się w noc, więc poszliśmy spać. Jak się okazało miałam spać w pokoju razem z Doniy'ą. Polubiłam ją i ona mnie także. Wykąpałam się. Przegadałam z dziewczyną może jakąś godzinkę na każdy temat, a następnie poszłyśmy spać.
***
mój dzień zaczął się bardzo przyjemnie. Czyli poprzez pocałunek od Zayn'a w policzek. Tak samo obudził Doniy. Uśmiechnął się do nas, a my do niego.
-czas wstawać dziewczynki.- przywitał nas.- śniadanie już na stole.
-okay. Tylko daj nam 20 minut.- poprosiła dziewczyna.
-jasne.
Wyszedł z pokoju. Ubrałyśmy się, uczesałyśmy i nawzajem lekko się pomalowałyśmy. Poszłyśmy do kuchni, gdzie już wszyscy siedzieli przy stole.
-cześć.- rzuciłyśmy razem. Odpowiedzieli tym samym.
Zjedliśmy śniadanie, a ja wraz z moją przyjaciółką udałam się do jej pokoju. Włączyłyśmy radio i tak jak wczoraj wieczorem plotkowałyśmy. Tylko, że tym razem robiłyśmy sobie nawzajem manicure.
-podoba ci się Zayn?- spytała.
-nie zaprzeczę, przystojny jest, ale traktuję go jak brata.
-ja nie wiem jak można się w nim zabujać. To jest taki 'bad boy'.
Zaśmiałyśmy się. Dwie młodsze siostry wparowały do pokoju. Śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Zrobiłam także Saffie i Waliyh manicure ponieważ mnie błagały. W radiu zabrzmiały pierwsze nuty piosenki 'Call me maybe'. Zaczęłyśmy się drzeć na całe gardło i skakać po łóżku. Zaraz po tej piosence... nie uwierzycie, One Direction 'One thing'. Jeszcze głośniej śpiewałyśmy tak dobrze znane nam słowa piosenki. W czasie refrenu wbiegł do pokoju cały zespół. Wskoczyli na łóżko i tak jak my skakali, śmiali się i śpiewali na cały dom. Wraz z końcem piosenki runęliśmy na łóżko, oczywiście z głupawkami.
-Michaela, musimy się już zbierać.- poinformował mnie Lou.- mamy dla ciebie jeszcze jedną, równie miłą niespodziankę.- poruszał dziwnie brwiami.
-ooo. rozpieszczacie mnie chłopcy. ale ja się nie obrażam.-odpowiedziałam.
Wymieniłam się numerami telefonów z dziewczynami i się z nimi pożegnałam. Małżeństwu podziękowałam za gościnę, a oni powiedzieli, że zawsze jestem tu mile widziana. Mama Zayn'a cierpiała, że jej syn znowu wyjeżdża. Po długich pożegnaniach wsiedliśmy do samochodu. Chłopaki nie chcieli powiedzieć ani gdzie jedziemy, ani co to za niespodzianka. Zrezygnowana postanowiłam się zdrzemnąć. Śniło mi się, że miałam urodziny. Świętowałam je z moimi kochanymi wariatami..
***

rozejrzałam się po samochodzie. Lou prowadził, po mojej prawej stronie siedział Zayn, a za nim Niall. Przede mną siedział Liam, a patrząc ze skosu, Harry. Byłam przykryta kocem. Sądząc po słońcu, dość długo spałam.
-w samą porę. Myśleliśmy już, że będziemy musieli ciebie przenieść.- odwrócił się do mnie Liam.
Uśmiechnęłam się, z powrotem zamknęłam moje paczadełka i oparłam się o ramię Mulata.
-cały czas się uśmiechałaś przez sen.- zauważył Harry.
-tak.- przytaknęłam.- śniły mi się moje 18-ste urodziny.- ziewnęłam.
Samochód stanął. Usłyszałam piski dziewczyn i hałas startowania samolotów..? rozejrzałam się pospiesznie przez szybę. Lotnisko? Co oni kombinują?
-oj Michaela, Michaela. Chodź.
Zayn chwycił mnie za rękę i wszyscy wyszliśmy z samochodu. Widziałam tylko tłum fanek jakiś facet wyjął z bagażnika walizki. Zaraz.... co tutaj się dzieje? Stałam i nic nie rozumiałam. Lou to chyba zauważył i w jednej sekundzie wziął mnie 'na barana'. Ochroniarze odgradzali nam drogę do  budynku. Przeszliśmy przez drzwi, następnie przez barierki, a potem do prywatnego samolotu. Czy to mi się śni?! Ze zdezorientowanym wzrokiem usiadłam na fotel. Samolot ruszył. Dopiero po 10 minutach odzyskałam tak jakby przytomność.
-co tu się do diabła dzieje?!
Patrzyłam na wszystkich po kolei.
-lecimy na tydzień do innego państwa. Nic więcej ci nie powiemy. Za 5 godzin wszystkiego się sama dowiesz.- odpowiedział na moje pytanie Harry.
Odpuściłam. Siedziałam razem z Hazzą. Z tyłu Niall i Zayn, a za nimi Lou i Liam. Zupełnie na końcu siedzieli ochroniarze. Nudziło mi się.
-Hazza dasz laptopa?
Zrobiłam słodkie oczka. Zaczął grzebać w swojej torbie.
-proszę.- podał mi biały laptop firmy apple.
-dziękuję.
-mhmm.
Spojrzałam w jego stronę. Nadstawiał policzek. Przewróciłam oczami i dałam mu buziaka. Można by pomyśleć, że jesteśmy znowu razem, ale my po prostu jesteśmy przyjaciółmi. Zalogowałam się na fbl'u.







Hej. Siedzę w samolocie obok Hazzy. <3  nudzi mi się. :( chłopaki robią mi niespodziankę. Tylko że kurna nawet nie wiem gdzie lecę. Mam nadzieję, że nie wyląduje w jakiejś czarnej dziurze gdzie grasują geje, pedofile i gwałciciele. :p
na koniec pozwolę sobie pozdrowić moich kochanych debiliiiii. <33333333 :*
                                                                                                                      Michaela


zaczekałam aż Harold skończy czytać i zamknęłam komputer. Hazza się zaśmiał i zaczął mnie brutalnie łaskotać. Cały brzuch mnie bolał ze śmiechu. W końcu przestał. Dzięki Bogu. Zaczęłam bawić się jego loczkami. On zamknął oczy i się uśmiechał. Usłyszałam, że Niall z kimś gada. Obejrzałam się do tyłu. Robił Twitcam.  Obrócił kamerę w moją stronę, a ja pomachałam z bananem na ryju.
-Niall masz coś do jedzenia?- spytałam.
-czemu niby miałbym mieć?
-bo ty zawsze coś jesz?
-foch!- obrócił głowę w stronę okna.
-och no Nialler, proszę.
-dobra masz.
Rzucił mi żelki, a ja się do niego wyszczerzyłam. Hazza przy okazji zjadł mi pół paczki. Chłopak niespodziewanie położył głowę na moich kolanach.
-nie pozwalasz sobie za dużo?- spytałam patrząc na niego.
-przecież nic nie robię.
Wzruszyłam ramionami i zanurzyłam palce w jego lokach. Jakie on ma je takie ładne i puszyste. :)
-ooo! Nasze gołąbeczki znowu razem.- uradował się Zayn klaszcząc w ręce.
-wcale że nie!!!- zaprzeczyłam razem z Harrym.
-lepiej zajmij się szukaniem swojej dziewczyny, bo jakoś nie widzę jakiejś kandydatki, no chyba, że liczy się twoje odbicie w lustrze.- zażartowałam.
Strzelił focha, ale się tym nie przejęłam. Poczułam, że powieki same opadają na dół. Przeniosłam się do krainy snów, a raczej koszmarów...


_____________________________________________________________________________
Czeeeść xx.
mam nadzieje, że wam się spodobał nowy rozdział. :)
zauważyłam, że jest trochę mniej wejść. ;(((
komentujcie i oceniajcie, to mi daje najwięcej chęci do pisania. 
xxx.

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 20

Rzuciłam się na łóżko i przykryłam głowę poduszką, wydając z siebie cichy jęk. Miałam jeszcze większy mętlik w głowie niż wczoraj, niż kiedykolwiek. Bez pukania ktoś wszedł do pokoju i usiadł obok mnie. Zdjęłam z głowy poduszkę i otworzyłam oczy. Tym ktosiem okazał się Zayn.
-powiesz mi co się stało, bo Niall nie chce się do nikogo odzywać.- poprosił.
Usiadłam po turecku na środku łóżka. Mulat chwycił mnie za kolano.
-jeśli chcesz, tak rozmowa może zostać między nami.
Wzięłam głęboki oddech. Powoli zaczęłam mu opowiadać. Od momentu, gdy wyszliśmy z domu do powrotu. Nie przerywał mi, czekał aż powiem wszystko. Uważnie słuchał. Nie łatwo było mi mówić o pocałunku, ale on mógł mi pomóc. Zakończyłam swój monolog i spojrzałam na niego. On chwilę pomyślał, a potem zadał mi pytanie:
-czujesz coś więcej do niego, czy traktujesz go wyłącznie jak przyjaciela?
-traktuję go jak brata, tak jak was wszystkich, ale to wszystko nic więcej do niego nie czuję. ale boję się, że on, że ten pocałunek mógł znaczyć dla niego coś więcej.- odpowiedziałam.
-pogadaj z nim, ale nie teraz. Teraz chodź, zabieramy cię gdzieś.
Wstał i podał mi rękę. Zeszliśmy na dół. Ubrałam buty, wzięłam rozpinaną bluzę i poszliśmy do samochodu, w którym siedziała cała reszta. Ruszyliśmy. Prowadził Harry. Zayn powiedział, że będziemy długo jechać, lecz nic więcej nie mówił. Byłam zmęczona. Oparłam głowę o ramię Liam'a i zasnęłam.
***
z mojego pięknego snu, że byłam na Hawajach, wyrwał mnie Liam i Zayn. rozplątywali mi bowiem moje sweetaśne warkoczyki. Lekko nieprzytomna rozejrzałam się po okolicy przez szyby. Nie znałam miejsca, w którym aktualnie byliśmy, ale to nie był Londyn. Samochód stanął.
-jesteśmy!- wykrzyknął Harry.
-Michaela! Łap!
Lou rzucił mi jakieś ubrania. Dokładniej była to przewiewna  sukienka:
- do czego mi ona?- byłam zdezorientowana.
-przebież się. Musisz jakoś wyglądać. A do tego włóż to. Dajemy ci na to 5 minut.
Oznajmił Zayn dając mi szpilki w kolorze kości słoniowej:
wyszli z samochodu Zaczęłam się przebierać. Dobrze, że  szyby są przyciemnione- pomyślałam. Trochę było mi trudno to włożyć w tak wąskim samochodzie, ale udało mi się. Wysiadłam z auta. Teraz dopiero zauważyłam, że reszta też się wystroiła. Ruszyliśmy w stronę dużego, kremowego domu, przyozdobionego na parapetach kwiatami. Zatrzymaliśmy się przy ciemno-brązowych drzwiach. Zayn zadzwonił.
-gdzie my jesteśmy?- spytałam Harr'ego, który stał najbliżej mnie.
-u rodziców Zayna.- odparł z uśmiechem na twarzy.
-że co?!- wykrzyknęłam.
-nie martw się mała. Ślicznie wyglądasz.- puścił do mnie oczko, nie mogąc przestać się uśmiechać.
Niestety nie mogłam mu odpowiedzieć, bo mosiężne wrota się otworzyły. W progu stanęła ładna brunetka, niższa ode mnie, o ślicznych oczach, tak bardzo podobnych do oczu Zayn'a. Widocznie nie tylko dla mnie ten przyjazd jest niespodzianką z ogromną radością rzuciła się w ramiona swojego syna, a potem również na chłopaków. Ku mojemu zdziwieniu mnie też przytuliła.
-ty pewnie jesteś Michaela? Tak dużo o tobie słyszałam.- powiedziała patrząc na mnie
ja w odpowiedzi tylko się uprzejmie uśmiechnęłam. Ruchem ręki zaprosiła nas do środka obejrzałam dokładnie dom. Był naprawdę ładny, taki przytulny. Korzystając z okazji, że na razie stoimy w przedpokoju, podeszłam do Mulata i szepnęłam mu na ucha:
-mogłeś mi powiedzieć, bym się przygotowała.
zaśmiał się i równie cicho odpowiedział:
-dlatego ci nie mówiłem, żebyś się nie stresowała.
Otworzyłam usta, aby powiedzieć, że nie jestem jego dziewczyną i się nie stresuje oraz że i tak jestem na niego zła, ale pani domu zaprowadziła nas do salonu. Na sofie siedziały trzy dziewczyny, jak mniemam siostry Zayn'a. Odchrząknął. Spojrzały na niego i rzuciły mu się na szyję jednocześnie krzycząc jego imię. Widać było gołym okiem jak bardzo stęskniły się za bratem. Dziewczyny przytuliły także pozostałych. Zayn stanął przy mnie i spojrzał na swoją rodzinę.
-to jest Michaela, wasza nowa...
-ciocia?- spytała najmniejsza dziewczynka podnosząc do góry brwi.
-nie!!- zaprzeczyłam razem z Mulatem.
-wasza nowa tak jakby siostrzyczka.-dokończył.- a te niewiasty- pokazał ręką dziewczyny.- to twoje nowe siostry. Saffa, Waliyh, Doniy.- zwrócił się do mnie, mówiąc imiona sióstr. od najmłodszej do najstarszej.
Po kolei wszystkie przytuliłam. Byłam zaskoczona, że wszyscy mnie tak dobrze przyjęli
-jak się to mogło stać, następna córka?- matka chwyciła się za głowę.
-proszę się nie martwić- machnęłam ręką i dodałam trochę ciszej.- było ciemno.
Wszyscy zareagowali śmiechem. Poczułam się tu jak w domu. Usiedliśmy na kanapie.
-jesteście głodni?- spytała moja nowa 'mama'.
Horanek krzyknął głośne 'tak!!' i omal nie zrzucił Saffe, która siedziała na jego kolanach. Jak on tyle mieści w żołądku?! Mniejsza. 'siostry' zaczęły mnie pytać o wszystkie sprawy, nawet szczegóły. Starałam się odpowiadać na pytania, a przy okazji być po prostu sobą. Niektóre pytania były niezręczne, nawet bardzo, na co ja tylko robiłam dziwną minę, a reszta się śmiała. Jeszcze trochę, a zapytałyby mnie czy z kimś sypiam, albo czy jestem dziewicą.  Dziewczyny  pokazały mi wszystkie pokoje oraz calutki dom i powiedziały, że to mój trzeci dom. Naprawdę poczułam się jak członek rodziny.

________________________________________________________________
tak oto mamy już 20 rozdział.
dziękuję, że głosujecie w ankiecie i komentujecie. To naprawdę dla mnie bardzo ważne. daje mi to mocnego kopa, abym się wzięła za pisanie.
buziaki xoxo.

piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 18 i 19


~tydzień później~

obudziłam się o 10. poszłam do łazienki. Wyglądałam okropnie. Wory pod oczami od płaczu, niezmyty wczorajszy makijaż, który cały się rozpłynął i potargane włosy. Nie dość, że brzydko wyglądałam to jeszcze cierpiałam. Cały tydzień kłóciłam się o coś z Harrym, najczęściej o błahostki. Wieczorami ryczałam do poduszki. To nie był ten sam Harold co kilka dni temu. Patrzyła na mnie jakby ciągle był o coś zły. Nikt nie wiedział co mu się stało. Ktoś zapukał do drzwi.
-proszę.
W moim pokoju stanęli czterej chłopaków. Niestety nie było Hazzy. Zayn trzymał w rękach tacę , a na niej śniadanie.
-wiem, wyglądam koszmarnie.-odpowiedziałam na nie zadane mi jeszcze pytanie. Widziałam z jaką troską na mnie patrzą.
-gdzie położyć?- spytał Zayn lekko podnosząc tacę do góry.
-na łóżku jakbyś mógł.
Wyszłam z łazienki. Momentalnie poczułam piękny zapach naleśników. Dosłownie w 3 minuty pochłonęłam całą porcję.
-dziękuję, było pyszne.
Przełknęłam ostatni kęs i położyłam się na łóżku.
-Michaela musisz z nim pogadać.- spojrzał w moje oczy Lou.
-tak, wiem.- potarłam ręką czoło.
Chłopaki wyszli z pokoju, a ja doprowadziłam się do porządku, nucąc pod nosem piosenkę Adele 'someone like you'. Poszłam do pokoju Harrego. Zapukałam. Nikt nie odpowiadał. Drzwi miał uchylone więc weszłam. Wydaje mi się, że spał. Tak słodko wyglądał. Usiadłam na brzegu jego łóżka i wpatrywałam się w niego. Kiedy wstałam, złapał mnie za nadgarstek.
-poczekaj- poprosił.
Zrzucił z siebie kołdrę i usiadł na łóżku. Uczyniłam to samo.
-chyba musimy porozmawiać.- Harry.
-tak. Po to tutaj przyszłam.- popatrzyłam na niego.- Harry powiedzmy sobie szczerze nie udaje nam się. Ciągle się kłócimy.
-tak, masz rację. W związku z tym może zrobimy sobie przerwę?- spytał.
-okay to chyba będzie najrozsądniejsze rozwiązanie.- uśmiechnęliśmy się do siebie.
-przyjaciele?
-przyjaciele.
Przytuliliśmy się i zeszliśmy na dół. Później poszliśmy do kina. Czułam się dobrze, może nawet bardzo dobrze. Cały czas miło spędziłam z przyjaciółmi.
Wieczorem ulotniłam się do mojego pokoju. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Usiadłam po turecku na łóżku i próbowałam uporządkować myśli. Tak naprawdę dopiero teraz dotarło do mnie że już nie mogę pocałować Harr'ego i powiedzieć mu jak bardzo go kocham. Rozpłakałam się. Znowu... jak na zawołanie przyszedł do mnie Liam. Usiał obok mnie, a ja się w niego wtuliłam cicho szlochając. On uspokajał mnie, gładząc moje włosy. Pozwoliłam, żeby łzy wylały się z moich oczu. Mój kuzyn przechylił się na plecy, tak że leżałam na nim. Płakałam dość długo. Potem zasnęłam.


obudziłam się. A tak dokładniej to ktoś mnie obudził poprzez cmoknięcie w czoło. Otworzyłam oczy. To był mój kuzyn. Leżał naprzeciwko mnie i wpatrywał się w moją osobę. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-dzień dobry, śpiąca królewno.- przywitał mnie.
-hej. Czy mi się to wszystko przyśniło, czy to rzeczywistość?
-zależy co masz na myśli.
-budzę się w pięknym pokoju, pogoda prześliczna, ty leżysz obok mnie. Żyć i nie umierać.
Roześmialiśmy się.
-tak jak za starych, dobrych czasów.- dodał.
Powoli usiadłam na łóżku. Była 9.21. całkowita cisza w domu oznaczała, że nikt oprócz nas się nie obudził. Wzięłam z szafy spódniczkę, zwyczajną, obcisłą bokserkę i baleriny w kolorze krwistoczerwonym. Poszłam do łazienki i się odświeżyłam. Ubrałam ciuchy, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Udałam się do kuchni i wzięłam się za robienie omleta. Jeden po drugim schodziła się reszta domowników.
-witam moją siostrzyczkę.
Zszedł z góry Lou i mnie przywitał całując w policzek.
-hej. Tommo tylko się tak nie rozpędzaj.- zażartowałam.
-no co jesteś dla mnie jak młodsza siostra.
Podszedł do mnie i chwycił mnie za policzki, tak jakbym była małym dzieckiem. Przewróciłam oczami.
-chcesz omleta?- spytałam.
Potwierdził kiwnięciem głowy. Nałożyłam mu na talerz omleta i podałam pod nos.
-dziękuję.
Pochłonął całą zawartość talerza w minutę. Zrobiłam to samo. Każdy zszedł na dół i jadł ze smakiem śniadanie. Ja i Lou usiedliśmy na sofie w salonie i włączyliśmy jakiś serial. Tommo co chwilę mówił jakiś zabawny komentarz, a ja pękałam ze śmiechu. Chłopak przyniósł z kuchni marchewki. Za nim poczłapali głodomorzy. Usiedli wygodnie i bezmyślnie gapili się w tv. Chłopak o brązowych włosach i niebieskich oczach zajął się moimi włosami. Zrobił mi dwa warkoczyki, jak potem stwierdził wyglądałam przesłodko.
-idę się przejść. Ktoś idzie ze mną?- spytałam wstając z kanapy.
-ja pójdę z tobą.
Wyszłam z Niall'em z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy i szeptem obgadywaliśmy przechodniów. Wymyślaliśmy im różne zabawne historie. Usiedliśmy na ławce, z której był śliczny widok na stawek.
-ślicznie wyglądasz.- skomplementował mnie Niall.
-a co ty taki miły, co?
Spojrzałam w jego stronę z uśmieszkiem na twarzy.
-nie chodzisz już z Harrym no to mogę.
Zaśmialiśmy się.
-wiem jak się czujesz. Wiem też że to trochę boli, ale przejdzie, uwierz mi.
-dziękuję.
Jedna, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nadal kocham Hazzę i to tak boli.
-ej. Nie warto.
Starł mi ją i mocno przytulił do siebie. Przez tak krótki czas przywiązałam się do nich. Nie wyobrażam sobie nawet 1 dnia bez tych przygłupów. :D moje życie zupełnie się dzięki nim odmieniło. Mogę na nich zawsze liczyć. Mogę im powiedzieć wszystko, nawet jak popełnię straszną głupotę. Ufać im. jestem szczęściarą, że mam takich a nie innych przyjaciół. Oddaliliśmy się i uśmiechnęliśmy do siebie.
-co ci poprawi nastrój? Może zakupy?- zaproponował blondyn.
Kiwnęłam głową. Tego mi trzeba było. Oderwać się od tego wszystkiego. Niall zaprowadził mnie do najbliższego centrum handlowego.  Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. 'new york'. Horanek pokazał mi dwie śliczne bluzy:
Kocham takie ogromne. <3 staliśmy w kolejce, chciałam już zapłacić, ale chłopak mnie wyprzedził.
-ja zapłacę.
Spierałam się z nim, ale on się uparł i nic nie mogłam zrobić. W końcu ustąpiłam i podziękowałam mu cmoknięciem w policzek.
-a to za co?- zdziwił się.
Wychodziliśmy właśnie ze sklepu.
-za te bluzy.- podniosłam siatkę z zakupami.- i za pomysł, żeby tu przyjść.
-nie ma za co.- rozejrzał się.- pójdziemy do tamtej kawiarenki?
Pokazał palcem na budkę z jedzeniem. Sama zgłodniałam, więc nie trzeba było mnie długo namawiać. Zamówiliśmy po jednym hamburgerze. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z centrum. Szybko pochłonęliśmy kanapki i skierowaliśmy się w stronę domu. Tuż po chwili dopadli nas paparazzi. Niall zarzucił kaptur od swojej bluzy na głowę i oboje włożyliśmy okulary przeciwsłoneczne. Chwycił mnie za rękę, zaczęliśmy biec ile sił w  nogach. Nie mogliśmy im zdradzić drogi do domu chłopaków, bo nie dali by im żyć. Pobiegliśmy do parku i schowaliśmy się za potężnym drzewem. Byłam przybita do rośliny, a naprzeciwko mnie, niebezpiecznie blisko stał, a właściwie leżał na mnie chłopak oparty na rękach. Ciężko oddychaliśmy. Dzieliło nas może 5 centymetrów, nie więcej. Wpatrywałam się w jego oczy, które ledwo dostrzegałam za tymi ciemnymi szkłami. Oboje wiedzieliśmy, że zgubiliśmy fotoreporterów. Nie wiem jak to się stało, lecz połączyliśmy się w jednym, namiętnym pocałunku. Teraz żadne centymetry, żadne minimetry nas nie dzieliły. Nasze ciała skleiły się w jedność. Moje serce biło jak oszalałe i krzyczało: 'chcesz tego, nie myśl o konsekwencjach, zatrać się w tej chwili', a rozum... rozum tak jakby zamarł. Jedną ręką dotknęłam klatki piersiowej Nialla, a drugą zarzuciłam mu na szyję. Całowaliśmy się tak 3 może 4 minuty. Kiedy się rozdzieliliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy. Podejrzewam, że czuł teraz to samo co ja czułam przed chwilą, czyli niepewność.
-musimy już iść, bo będą się denerwować.- powiedział ochrypłym głosem.
Szliśmy w pełnym milczeniu. Ukradkiem spojrzałam na niego. Był zamyślony. Podobnie jak ja. Wiedziałam o czym myślał, o tej chwili, o chwili, która możliwe, że coś zmieniła. Weszliśmy do domu. Nic nie powiedzieliśmy reszcie. Pytali się o coś ale nie zareagowałam, tak jak blondyn. Po prostu poszliśmy do swoich pokoi.
_____________________________________________________________________
Tak z nudów xd
Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie za tą końcówkę i nadal będziecie czytać moje opowiadanie. xxx
Przepraszam,  że ten rozdział jest taki długi :3
Buziaczki . xoxo

wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 17


Próbę skończyli o 17, a koncert mieli o 19. miałam 2 godziny. Wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam długi, elegancki, rozciągnięty sweter sięgający mi do połowy ud, przewiesiłam przez szyję wisiorek, a na nogi włożyłam sandałki na obcasie. Włosy rozpuściłam, a z makijażu zrezygnowałam. Po tych czynnościach została tylko 1 godzina do ich występu, ale cały zespół miał się stawić 45 minut przed czasem, aby się przebrali itp. pod budynkiem było już mnóstwo ich fanek. Gdyby nie ochroniarze pewnie nie można by było przejść przez ulicę. Wyszliśmy z samochodu i pomyślałam, że mi zaraz uszy odpadną. Jak można tak piszczeć?! chłopaki jak gdyby nigdy nic zaczęli rozdawać autografy. Powiedzieli mi, że to trochę potrwa i jak chcę to mogę iść za kulisy. Jak mi zaproponowali, tak zrobiłam. Rzecz jasna, nie było to możliwe ponieważ dziewczyny by mnie przekształciły na jajecznicę za to że jestem z Hazzą. Jakiś ochroniarz pomógł mi się przedostać do upragnionych drzwi. Grzecznie mu podziękowałam za fatygę ze szczerym uśmiechem. Poszukałam garderobę chłopaków i weszłam do niej. Wyciągnęłam się wygodnie na kanapie włączając telewizję. Nie mieli oni zbyt dużo czasu na pogawędki z fanami więc podejrzewam, że za parę minut powinni przyjść. Na półce dostrzegłam koszyk ze słodyczami. Zabrałam z niego mały słoiczek nutelli. Z powrotem powędrowałam na sofę i oglądając jakiś program rozrywkowy zlizywałam z moich palcy czekoladowy krem. Jak się spodziewałam po niecałych 5 minutach cały zespół wparował do garderoby.
-przepraszam kochanie, że musiałaś tyle czekać.
Podszedł do mnie Harry i delikatnie pocałował moje wargi. Jakaś baba musiała akurat w tym momencie wejść do pokoju i przynieść im stroje. Wróciłam do oglądania tv, a oni się przebierali. Już mi to nie przeszkadzało- widziałam ich w samych bokserkach kilkanaście razy. Krzątali się po całym pokoju. Zwłaszcza przed telewizorem. Wkurzyło mnie to trochę, bo nic nie widziałam. Postanowiłam im pomóc. Rozejrzałam się. Zauważyłam, że Zayn ma problem z zapięciem bejsbolówki.
-pomogę ci.
Siłowałam się z zatrzaskami.
-co za cholerstwo. Dobrze że nie będę musiała ci tego zdejmować.
Zaśmiał się.
-ze zdejmowaniem ciuchów Harr'ego nie będziesz miała problemu.
Poruszał dziwacznie brwiami, a ja mu odpowiedziałam walnięciem w ramię. Udało mi się zapiąć tę nieszczęsną bluzę.
-Michaela?!
Usłyszałam krzyk Lou'iego pochodzący z łazienki.
-tak?
-mogłabyś na chwilę?
Wychylił się zza drzwi i popatrzył na mnie.
-jasne.
Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Lou był już ubrany. Spojrzałam na niego pytająco. Zrozumiał co mam na myśli i wskazał palcem na swoją głową, a dokładniej na lśniące, brązowe włosy.
-możesz mi pomóc?
Ślicznie się uśmiechnął. I jak tu mu odmówić? Tommo był o kilkanaście centymetrów wyższy więc chcąc czy nie chcąc musiałam stanąć na palcach, aby dosięgnąć jego włosów. To artystyczne zajęcie bardzo mnie wciągnęło. Udało mi się uczesać go w charakterystyczną dla niego fryzurę. Przejrzał się w lustrze. Podziękował mi buziakiem w policzek. Wyszliśmy z łazienki i w tym samym momencie weszła ta sama baba co parę minut wcześniej. Oznajmiła, że zostało im jeszcze tylko 8 minut. Dałam Hazzie buziaka w policzek, a reszcie kopniaka w tyłek- na szczęście. Opuściliśmy garderobę i stanęliśmy przed wejściem na scenę. Fani wykrzykiwali nazwę ich zespołu. Menadżer powiedział chłopakom parę słów. Widownia zaczęła razem z zegarem odliczać sekundy. Dostali mikrofony, Harry pocałował mnie szybko i po kolei wbiegli na scenę. Koncert zaczęli piosenką 'Na na na'. Bawiłam się razem z nimi. Szczerze troszkę im zazdrościłam. Skończyli po dobrych 2 godzinach. Niall, Liam, Zayn i Lou gadali jeszcze z menadżerem, natomiast Harry poszedł do garderoby, a ja poszłam w jego ślady.
-gratulacje, misiu.
Usiadłam obok niego, a po chwili pocałowałam go. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Czułam również, że te niewinne pocałunki stają się coraz bardziej namiętne, choć nie chciałam, żeby przemieniło się to w coś poważniejszego. Odepchnęłam go lekko ręką i spojrzałam w jego zielone tęczówki.
-pójdę pogratulować chłopakom.
-mam dziwne wrażenie, że oni dla ciebie więcej znaczą niż ja.- uśmiech z jego twarzy znikł, pojawiła się za to jakby złość.- może ty jesteś ze mną tylko dla sławy?! Albo jeszcze lepiej: dla pieniędzy?!
Wyraźnie podwyższył głos. Byłam zdezorientowana. Co się z nim działo? Nigdy nie słyszałam, żeby się tak zachowywał.
-Harry nie wygaduj bzdur. Wy jesteście dla mnie najważniejsi! Jak możesz tak mówić?! Kocham cię.- prawie wykrzyczałam to w jego twarz.
-nie jestem tego taki pewny.
Powiedział to z wrogością w oczach? Sama nie wiem. Łza spłynęła mi po policzku. Nie chciałam się kłócić. Powinien ochłonąć. Wyszłam. Pospiesznie otarłam słoną łzę. Nie mogłam pozwolić by inni zobaczyli, że płaczę. Poszłam do samochodu i czekałam na cały zespół. Wyszli z budynku i znowu rozdawali autografy i zdjęcia. Patrzyłam tylko na Loczka. Teraz zachowywał się inaczej... do zdjęć dawał fankom buziaka, albo one wskakiwały na niego. On na to pozwalał. Nie podobało mi się to. Byłam zazdrosna, ale nie mogłam płakać. Nie teraz. Po kilkudziesięciu minutach ruszyliśmy do domu. Ja i Harry nie odzywaliśmy się przez całą drogę.
W swoim pokoju, po powrocie rzuciłam się na łóżko i dałam ponieść się emocjom.

_______________________________________________________________________
SURPRISE! Tak bardzo stęskniłam się za wami opowiadaniem itp,. że po prostu musiałam już wrócić.
dziękuje za wszystkie komentarze, które pojawiły się pod ostatnim postem. jesteście cudowni ! :*
jak można się domyśleć, odwieszam bloga i kontynuuję przygody moich bohaterów. :)
jeszcze jedna malutka informacja: nie wiem czy to się Wam spodoba, ale zapowiada się to naprawdę długie opowiadanie. xxx.