Rozdział 17
Próbę skończyli o 17, a koncert mieli o 19. miałam 2 godziny. Wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam długi, elegancki, rozciągnięty sweter sięgający mi do połowy ud, przewiesiłam przez szyję wisiorek, a na nogi włożyłam sandałki na obcasie. Włosy rozpuściłam, a z makijażu zrezygnowałam. Po tych czynnościach została tylko 1 godzina do ich występu, ale cały zespół miał się stawić 45 minut przed czasem, aby się przebrali itp. pod budynkiem było już mnóstwo ich fanek. Gdyby nie ochroniarze pewnie nie można by było przejść przez ulicę. Wyszliśmy z samochodu i pomyślałam, że mi zaraz uszy odpadną. Jak można tak piszczeć?! chłopaki jak gdyby nigdy nic zaczęli rozdawać autografy. Powiedzieli mi, że to trochę potrwa i jak chcę to mogę iść za kulisy. Jak mi zaproponowali, tak zrobiłam. Rzecz jasna, nie było to możliwe ponieważ dziewczyny by mnie przekształciły na jajecznicę za to że jestem z Hazzą. Jakiś ochroniarz pomógł mi się przedostać do upragnionych drzwi. Grzecznie mu podziękowałam za fatygę ze szczerym uśmiechem. Poszukałam garderobę chłopaków i weszłam do niej. Wyciągnęłam się wygodnie na kanapie włączając telewizję. Nie mieli oni zbyt dużo czasu na pogawędki z fanami więc podejrzewam, że za parę minut powinni przyjść. Na półce dostrzegłam koszyk ze słodyczami. Zabrałam z niego mały słoiczek nutelli. Z powrotem powędrowałam na sofę i oglądając jakiś program rozrywkowy zlizywałam z moich palcy czekoladowy krem. Jak się spodziewałam po niecałych 5 minutach cały zespół wparował do garderoby.
-przepraszam kochanie, że musiałaś tyle czekać.
Podszedł do mnie Harry i delikatnie pocałował moje wargi. Jakaś baba musiała akurat w tym momencie wejść do pokoju i przynieść im stroje. Wróciłam do oglądania tv, a oni się przebierali. Już mi to nie przeszkadzało- widziałam ich w samych bokserkach kilkanaście razy. Krzątali się po całym pokoju. Zwłaszcza przed telewizorem. Wkurzyło mnie to trochę, bo nic nie widziałam. Postanowiłam im pomóc. Rozejrzałam się. Zauważyłam, że Zayn ma problem z zapięciem bejsbolówki.
-pomogę ci.
Siłowałam się z zatrzaskami.
-co za cholerstwo. Dobrze że nie będę musiała ci tego zdejmować.
Zaśmiał się.
-ze zdejmowaniem ciuchów Harr'ego nie będziesz miała problemu.
Poruszał dziwacznie brwiami, a ja mu odpowiedziałam walnięciem w ramię. Udało mi się zapiąć tę nieszczęsną bluzę.
-Michaela?!
Usłyszałam krzyk Lou'iego pochodzący z łazienki.
-tak?
-mogłabyś na chwilę?
Wychylił się zza drzwi i popatrzył na mnie.
-jasne.
Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Lou był już ubrany. Spojrzałam na niego pytająco. Zrozumiał co mam na myśli i wskazał palcem na swoją głową, a dokładniej na lśniące, brązowe włosy.
-możesz mi pomóc?
Ślicznie się uśmiechnął. I jak tu mu odmówić? Tommo był o kilkanaście centymetrów wyższy więc chcąc czy nie chcąc musiałam stanąć na palcach, aby dosięgnąć jego włosów. To artystyczne zajęcie bardzo mnie wciągnęło. Udało mi się uczesać go w charakterystyczną dla niego fryzurę. Przejrzał się w lustrze. Podziękował mi buziakiem w policzek. Wyszliśmy z łazienki i w tym samym momencie weszła ta sama baba co parę minut wcześniej. Oznajmiła, że zostało im jeszcze tylko 8 minut. Dałam Hazzie buziaka w policzek, a reszcie kopniaka w tyłek- na szczęście. Opuściliśmy garderobę i stanęliśmy przed wejściem na scenę. Fani wykrzykiwali nazwę ich zespołu. Menadżer powiedział chłopakom parę słów. Widownia zaczęła razem z zegarem odliczać sekundy. Dostali mikrofony, Harry pocałował mnie szybko i po kolei wbiegli na scenę. Koncert zaczęli piosenką 'Na na na'. Bawiłam się razem z nimi. Szczerze troszkę im zazdrościłam. Skończyli po dobrych 2 godzinach. Niall, Liam, Zayn i Lou gadali jeszcze z menadżerem, natomiast Harry poszedł do garderoby, a ja poszłam w jego ślady.
-gratulacje, misiu.
Usiadłam obok niego, a po chwili pocałowałam go. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Czułam również, że te niewinne pocałunki stają się coraz bardziej namiętne, choć nie chciałam, żeby przemieniło się to w coś poważniejszego. Odepchnęłam go lekko ręką i spojrzałam w jego zielone tęczówki.
-pójdę pogratulować chłopakom.
-mam dziwne wrażenie, że oni dla ciebie więcej znaczą niż ja.- uśmiech z jego twarzy znikł, pojawiła się za to jakby złość.- może ty jesteś ze mną tylko dla sławy?! Albo jeszcze lepiej: dla pieniędzy?!
Wyraźnie podwyższył głos. Byłam zdezorientowana. Co się z nim działo? Nigdy nie słyszałam, żeby się tak zachowywał.
-Harry nie wygaduj bzdur. Wy jesteście dla mnie najważniejsi! Jak możesz tak mówić?! Kocham cię.- prawie wykrzyczałam to w jego twarz.
-nie jestem tego taki pewny.
Powiedział to z wrogością w oczach? Sama nie wiem. Łza spłynęła mi po policzku. Nie chciałam się kłócić. Powinien ochłonąć. Wyszłam. Pospiesznie otarłam słoną łzę. Nie mogłam pozwolić by inni zobaczyli, że płaczę. Poszłam do samochodu i czekałam na cały zespół. Wyszli z budynku i znowu rozdawali autografy i zdjęcia. Patrzyłam tylko na Loczka. Teraz zachowywał się inaczej... do zdjęć dawał fankom buziaka, albo one wskakiwały na niego. On na to pozwalał. Nie podobało mi się to. Byłam zazdrosna, ale nie mogłam płakać. Nie teraz. Po kilkudziesięciu minutach ruszyliśmy do domu. Ja i Harry nie odzywaliśmy się przez całą drogę.
W swoim pokoju, po powrocie rzuciłam się na łóżko i dałam ponieść się emocjom.
_______________________________________________________________________
SURPRISE! Tak bardzo stęskniłam się za wami opowiadaniem itp,. że po prostu musiałam już wrócić.
dziękuje za wszystkie komentarze, które pojawiły się pod ostatnim postem. jesteście cudowni ! :*
jak można się domyśleć, odwieszam bloga i kontynuuję przygody moich bohaterów. :)
jeszcze jedna malutka informacja: nie wiem czy to się Wam spodoba, ale zapowiada się to naprawdę długie opowiadanie. xxx.
Super codziennie wchodziłam z utęsknieniem wyczekując następnego rozdziału i wreszcie się doczekałam. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę i bardzo dobrze że będą długie :*
OdpowiedzUsuńMichalina nowy rodział widzę ja zaraz bo jestem ciekawa co będzie dalej no nie kończ w takich momentach no :C <3 ale i tak cie kocham : * - V.
OdpowiedzUsuń