Rozdział 18 i 19
~tydzień później~
obudziłam się o 10. poszłam do łazienki. Wyglądałam okropnie. Wory pod oczami od płaczu, niezmyty wczorajszy makijaż, który cały się rozpłynął i potargane włosy. Nie dość, że brzydko wyglądałam to jeszcze cierpiałam. Cały tydzień kłóciłam się o coś z Harrym, najczęściej o błahostki. Wieczorami ryczałam do poduszki. To nie był ten sam Harold co kilka dni temu. Patrzyła na mnie jakby ciągle był o coś zły. Nikt nie wiedział co mu się stało. Ktoś zapukał do drzwi.
-proszę.
W moim pokoju stanęli czterej chłopaków. Niestety nie było Hazzy. Zayn trzymał w rękach tacę , a na niej śniadanie.
-wiem, wyglądam koszmarnie.-odpowiedziałam na nie zadane mi jeszcze pytanie. Widziałam z jaką troską na mnie patrzą.
-gdzie położyć?- spytał Zayn lekko podnosząc tacę do góry.
-na łóżku jakbyś mógł.
Wyszłam z łazienki. Momentalnie poczułam piękny zapach naleśników. Dosłownie w 3 minuty pochłonęłam całą porcję.
-dziękuję, było pyszne.
Przełknęłam ostatni kęs i położyłam się na łóżku.
-Michaela musisz z nim pogadać.- spojrzał w moje oczy Lou.
-tak, wiem.- potarłam ręką czoło.
Chłopaki wyszli z pokoju, a ja doprowadziłam się do porządku, nucąc pod nosem piosenkę Adele 'someone like you'. Poszłam do pokoju Harrego. Zapukałam. Nikt nie odpowiadał. Drzwi miał uchylone więc weszłam. Wydaje mi się, że spał. Tak słodko wyglądał. Usiadłam na brzegu jego łóżka i wpatrywałam się w niego. Kiedy wstałam, złapał mnie za nadgarstek.
-poczekaj- poprosił.
Zrzucił z siebie kołdrę i usiadł na łóżku. Uczyniłam to samo.
-chyba musimy porozmawiać.- Harry.
-tak. Po to tutaj przyszłam.- popatrzyłam na niego.- Harry powiedzmy sobie szczerze nie udaje nam się. Ciągle się kłócimy.
-tak, masz rację. W związku z tym może zrobimy sobie przerwę?- spytał.
-okay to chyba będzie najrozsądniejsze rozwiązanie.- uśmiechnęliśmy się do siebie.
-przyjaciele?
-przyjaciele.
Przytuliliśmy się i zeszliśmy na dół. Później poszliśmy do kina. Czułam się dobrze, może nawet bardzo dobrze. Cały czas miło spędziłam z przyjaciółmi.
Wieczorem ulotniłam się do mojego pokoju. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Usiadłam po turecku na łóżku i próbowałam uporządkować myśli. Tak naprawdę dopiero teraz dotarło do mnie że już nie mogę pocałować Harr'ego i powiedzieć mu jak bardzo go kocham. Rozpłakałam się. Znowu... jak na zawołanie przyszedł do mnie Liam. Usiał obok mnie, a ja się w niego wtuliłam cicho szlochając. On uspokajał mnie, gładząc moje włosy. Pozwoliłam, żeby łzy wylały się z moich oczu. Mój kuzyn przechylił się na plecy, tak że leżałam na nim. Płakałam dość długo. Potem zasnęłam.
obudziłam się. A tak dokładniej to ktoś mnie obudził poprzez cmoknięcie w czoło. Otworzyłam oczy. To był mój kuzyn. Leżał naprzeciwko mnie i wpatrywał się w moją osobę. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-dzień dobry, śpiąca królewno.- przywitał mnie.
-hej. Czy mi się to wszystko przyśniło, czy to rzeczywistość?
-zależy co masz na myśli.
-budzę się w pięknym pokoju, pogoda prześliczna, ty leżysz obok mnie. Żyć i nie umierać.
Roześmialiśmy się.
-tak jak za starych, dobrych czasów.- dodał.
Powoli usiadłam na łóżku. Była 9.21. całkowita cisza w domu oznaczała, że nikt oprócz nas się nie obudził. Wzięłam z szafy spódniczkę, zwyczajną, obcisłą bokserkę i baleriny w kolorze krwistoczerwonym. Poszłam do łazienki i się odświeżyłam. Ubrałam ciuchy, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Udałam się do kuchni i wzięłam się za robienie omleta. Jeden po drugim schodziła się reszta domowników.
-witam moją siostrzyczkę.
Zszedł z góry Lou i mnie przywitał całując w policzek.
-hej. Tommo tylko się tak nie rozpędzaj.- zażartowałam.
-no co jesteś dla mnie jak młodsza siostra.
Podszedł do mnie i chwycił mnie za policzki, tak jakbym była małym dzieckiem. Przewróciłam oczami.
-chcesz omleta?- spytałam.
Potwierdził kiwnięciem głowy. Nałożyłam mu na talerz omleta i podałam pod nos.
-dziękuję.
Pochłonął całą zawartość talerza w minutę. Zrobiłam to samo. Każdy zszedł na dół i jadł ze smakiem śniadanie. Ja i Lou usiedliśmy na sofie w salonie i włączyliśmy jakiś serial. Tommo co chwilę mówił jakiś zabawny komentarz, a ja pękałam ze śmiechu. Chłopak przyniósł z kuchni marchewki. Za nim poczłapali głodomorzy. Usiedli wygodnie i bezmyślnie gapili się w tv. Chłopak o brązowych włosach i niebieskich oczach zajął się moimi włosami. Zrobił mi dwa warkoczyki, jak potem stwierdził wyglądałam przesłodko.
-idę się przejść. Ktoś idzie ze mną?- spytałam wstając z kanapy.
-ja pójdę z tobą.
Wyszłam z Niall'em z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy i szeptem obgadywaliśmy przechodniów. Wymyślaliśmy im różne zabawne historie. Usiedliśmy na ławce, z której był śliczny widok na stawek.
-ślicznie wyglądasz.- skomplementował mnie Niall.
-a co ty taki miły, co?
Spojrzałam w jego stronę z uśmieszkiem na twarzy.
-nie chodzisz już z Harrym no to mogę.
Zaśmialiśmy się.
-wiem jak się czujesz. Wiem też że to trochę boli, ale przejdzie, uwierz mi.
-dziękuję.
Jedna, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nadal kocham Hazzę i to tak boli.
-ej. Nie warto.
Starł mi ją i mocno przytulił do siebie. Przez tak krótki czas przywiązałam się do nich. Nie wyobrażam sobie nawet 1 dnia bez tych przygłupów. :D moje życie zupełnie się dzięki nim odmieniło. Mogę na nich zawsze liczyć. Mogę im powiedzieć wszystko, nawet jak popełnię straszną głupotę. Ufać im. jestem szczęściarą, że mam takich a nie innych przyjaciół. Oddaliliśmy się i uśmiechnęliśmy do siebie.
-co ci poprawi nastrój? Może zakupy?- zaproponował blondyn.
Kiwnęłam głową. Tego mi trzeba było. Oderwać się od tego wszystkiego. Niall zaprowadził mnie do najbliższego centrum handlowego. Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. 'new york'. Horanek pokazał mi dwie śliczne bluzy:
Kocham takie ogromne. <3 staliśmy w kolejce, chciałam już zapłacić, ale chłopak mnie wyprzedził.
-ja zapłacę.
Spierałam się z nim, ale on się uparł i nic nie mogłam zrobić. W końcu ustąpiłam i podziękowałam mu cmoknięciem w policzek.
-a to za co?- zdziwił się.
Wychodziliśmy właśnie ze sklepu.
-za te bluzy.- podniosłam siatkę z zakupami.- i za pomysł, żeby tu przyjść.
-nie ma za co.- rozejrzał się.- pójdziemy do tamtej kawiarenki?
Pokazał palcem na budkę z jedzeniem. Sama zgłodniałam, więc nie trzeba było mnie długo namawiać. Zamówiliśmy po jednym hamburgerze. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z centrum. Szybko pochłonęliśmy kanapki i skierowaliśmy się w stronę domu. Tuż po chwili dopadli nas paparazzi. Niall zarzucił kaptur od swojej bluzy na głowę i oboje włożyliśmy okulary przeciwsłoneczne. Chwycił mnie za rękę, zaczęliśmy biec ile sił w nogach. Nie mogliśmy im zdradzić drogi do domu chłopaków, bo nie dali by im żyć. Pobiegliśmy do parku i schowaliśmy się za potężnym drzewem. Byłam przybita do rośliny, a naprzeciwko mnie, niebezpiecznie blisko stał, a właściwie leżał na mnie chłopak oparty na rękach. Ciężko oddychaliśmy. Dzieliło nas może 5 centymetrów, nie więcej. Wpatrywałam się w jego oczy, które ledwo dostrzegałam za tymi ciemnymi szkłami. Oboje wiedzieliśmy, że zgubiliśmy fotoreporterów. Nie wiem jak to się stało, lecz połączyliśmy się w jednym, namiętnym pocałunku. Teraz żadne centymetry, żadne minimetry nas nie dzieliły. Nasze ciała skleiły się w jedność. Moje serce biło jak oszalałe i krzyczało: 'chcesz tego, nie myśl o konsekwencjach, zatrać się w tej chwili', a rozum... rozum tak jakby zamarł. Jedną ręką dotknęłam klatki piersiowej Nialla, a drugą zarzuciłam mu na szyję. Całowaliśmy się tak 3 może 4 minuty. Kiedy się rozdzieliliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy. Podejrzewam, że czuł teraz to samo co ja czułam przed chwilą, czyli niepewność.
-musimy już iść, bo będą się denerwować.- powiedział ochrypłym głosem.
Szliśmy w pełnym milczeniu. Ukradkiem spojrzałam na niego. Był zamyślony. Podobnie jak ja. Wiedziałam o czym myślał, o tej chwili, o chwili, która możliwe, że coś zmieniła. Weszliśmy do domu. Nic nie powiedzieliśmy reszcie. Pytali się o coś ale nie zareagowałam, tak jak blondyn. Po prostu poszliśmy do swoich pokoi.
_____________________________________________________________________
Tak z nudów xd
Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie za tą końcówkę i nadal będziecie czytać moje opowiadanie. xxx
Przepraszam, że ten rozdział jest taki długi :3
Buziaczki . xoxo
My mamy się na Cb gniewać chyba żartujesz :D Super rozdział i cieszę się ze piszesz długie :)
OdpowiedzUsuńnapisz jeszcze jeden bo fajnie sie to czyta ploose ;)
OdpowiedzUsuńnopisz cos jeszcze i zeby było długie plissss
OdpowiedzUsuńnapisz cos jeszcze dzis pliss
OdpowiedzUsuńja cie kiedyś zabije przysięgam - V <3
OdpowiedzUsuńkiedy bedzie nastepny rozdział proosze tylko dzługi
OdpowiedzUsuń[SPAM]
OdpowiedzUsuńZapraszam na swojego bloga.
http://one-thing-one-direction-pl.blogspot.com/