wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 21


zjedliśmy obiad, a ja pomogłam mamie zanieść naczynia do kuchni. Usiedliśmy w salonie, a mnie nurtowało jedno pytanie:
-skąd pani wie, że uwielbiam kurczaka?- spytałam zwracając się do pani Malik, ponieważ ta właśnie potrawa była na dzisiejszym obiedzie.
-wiem o tobie więcej niż myślisz, Michaela. Zayn ciągle o tobie opowiada. Jaka to jesteś zabawna, wyrozumiała...- zaczęła wymieniać na palcach.
Zaśmiałam się pod nosem i chyba lekko zarumieniłam. Mulat tak samo. Nie powiedziałabym, że mój przyjaciel tak mnie ocenia. Bardziej pasowało do mnie leniwa, pyskata i takie tam bla bla bla. Nic nikomu nie mówiąc, Zayn zabrał mnie do swojego pokoju. Położyłam się na pościelonym łóżku. Zamknął drzwi i położył się obok mnie.
-fajnie tu masz tak rodzinnie.- powiedziałam rozmarzonym głosem.
-taaa.
-Zayn.- obróciłam do niego głowę.- myślisz, że mogłabym teraz porozmawiać z Niallem o tym pocałunku?
-jasne, im szybciej tym lepiej. Zostań tu, pójdę po niego i sobie spokojnie wszystko wyjaśnicie. Tylko uważaj żebyś nie zrobiła następnego głupstwa.
Czule cmoknął mnie w policzek i wyszedł. Po około minucie zjawił się Blondynek, usiadł obok mnie. Czułam jego wzrok na sobie. Niechętnie się podniosłam.
-Niall musimy pogadać.- zaczęłam.- ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. To znaczy kocham cię ale... ale jak brata.- spojrzałam w jego niebieskie jak ocean oczy.
-nawet nie wiesz jak się cieszę. Ja dokładnie czuję to samo.
Kamień spadł mi z serca. Wtuliłam się w niego, jakbym znała go od urodzenia. :)

~wieczorem~

leżałam na kocu, na brzuchu, na podwórku przy rodzinnym domu Malików. Chłopaki rozpalili ognisko. Poznałam już ojca Zayna. Zaakceptował mnie jako swoją 'córkę' tak jak pozostali. Małżeństwo siedziało w domu natomiast siostry Zayn'a, ja i cały zespół One Direction siedzieliśmy przy ognisku. Chłopcy opowiadali różne historie m.in. dzień w którym się poznaliśmy. Szczególnie ich nie słuchałam. Byłam pochłonięta robieniem zdjęć lustrzanką Doniy. Po dłuższym czasie znudziło mi się to. Usiadłam na kolanach Lou. Gdy zaczęło się ściemniać, przyszedł do nas tata . Swoim dwóm najmłodszym córkom kazał iść spać, a nam dał po butelce piwa i poszedł. Wymamrotał tylko coś tam, żeby nie mówić matce. Haha. Pan Malik się dla nas naraża. Haha. Śpiewaliśmy piosenki i się śmialiśmy. Wieczór przemienił się w noc, więc poszliśmy spać. Jak się okazało miałam spać w pokoju razem z Doniy'ą. Polubiłam ją i ona mnie także. Wykąpałam się. Przegadałam z dziewczyną może jakąś godzinkę na każdy temat, a następnie poszłyśmy spać.
***
mój dzień zaczął się bardzo przyjemnie. Czyli poprzez pocałunek od Zayn'a w policzek. Tak samo obudził Doniy. Uśmiechnął się do nas, a my do niego.
-czas wstawać dziewczynki.- przywitał nas.- śniadanie już na stole.
-okay. Tylko daj nam 20 minut.- poprosiła dziewczyna.
-jasne.
Wyszedł z pokoju. Ubrałyśmy się, uczesałyśmy i nawzajem lekko się pomalowałyśmy. Poszłyśmy do kuchni, gdzie już wszyscy siedzieli przy stole.
-cześć.- rzuciłyśmy razem. Odpowiedzieli tym samym.
Zjedliśmy śniadanie, a ja wraz z moją przyjaciółką udałam się do jej pokoju. Włączyłyśmy radio i tak jak wczoraj wieczorem plotkowałyśmy. Tylko, że tym razem robiłyśmy sobie nawzajem manicure.
-podoba ci się Zayn?- spytała.
-nie zaprzeczę, przystojny jest, ale traktuję go jak brata.
-ja nie wiem jak można się w nim zabujać. To jest taki 'bad boy'.
Zaśmiałyśmy się. Dwie młodsze siostry wparowały do pokoju. Śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Zrobiłam także Saffie i Waliyh manicure ponieważ mnie błagały. W radiu zabrzmiały pierwsze nuty piosenki 'Call me maybe'. Zaczęłyśmy się drzeć na całe gardło i skakać po łóżku. Zaraz po tej piosence... nie uwierzycie, One Direction 'One thing'. Jeszcze głośniej śpiewałyśmy tak dobrze znane nam słowa piosenki. W czasie refrenu wbiegł do pokoju cały zespół. Wskoczyli na łóżko i tak jak my skakali, śmiali się i śpiewali na cały dom. Wraz z końcem piosenki runęliśmy na łóżko, oczywiście z głupawkami.
-Michaela, musimy się już zbierać.- poinformował mnie Lou.- mamy dla ciebie jeszcze jedną, równie miłą niespodziankę.- poruszał dziwnie brwiami.
-ooo. rozpieszczacie mnie chłopcy. ale ja się nie obrażam.-odpowiedziałam.
Wymieniłam się numerami telefonów z dziewczynami i się z nimi pożegnałam. Małżeństwu podziękowałam za gościnę, a oni powiedzieli, że zawsze jestem tu mile widziana. Mama Zayn'a cierpiała, że jej syn znowu wyjeżdża. Po długich pożegnaniach wsiedliśmy do samochodu. Chłopaki nie chcieli powiedzieć ani gdzie jedziemy, ani co to za niespodzianka. Zrezygnowana postanowiłam się zdrzemnąć. Śniło mi się, że miałam urodziny. Świętowałam je z moimi kochanymi wariatami..
***

rozejrzałam się po samochodzie. Lou prowadził, po mojej prawej stronie siedział Zayn, a za nim Niall. Przede mną siedział Liam, a patrząc ze skosu, Harry. Byłam przykryta kocem. Sądząc po słońcu, dość długo spałam.
-w samą porę. Myśleliśmy już, że będziemy musieli ciebie przenieść.- odwrócił się do mnie Liam.
Uśmiechnęłam się, z powrotem zamknęłam moje paczadełka i oparłam się o ramię Mulata.
-cały czas się uśmiechałaś przez sen.- zauważył Harry.
-tak.- przytaknęłam.- śniły mi się moje 18-ste urodziny.- ziewnęłam.
Samochód stanął. Usłyszałam piski dziewczyn i hałas startowania samolotów..? rozejrzałam się pospiesznie przez szybę. Lotnisko? Co oni kombinują?
-oj Michaela, Michaela. Chodź.
Zayn chwycił mnie za rękę i wszyscy wyszliśmy z samochodu. Widziałam tylko tłum fanek jakiś facet wyjął z bagażnika walizki. Zaraz.... co tutaj się dzieje? Stałam i nic nie rozumiałam. Lou to chyba zauważył i w jednej sekundzie wziął mnie 'na barana'. Ochroniarze odgradzali nam drogę do  budynku. Przeszliśmy przez drzwi, następnie przez barierki, a potem do prywatnego samolotu. Czy to mi się śni?! Ze zdezorientowanym wzrokiem usiadłam na fotel. Samolot ruszył. Dopiero po 10 minutach odzyskałam tak jakby przytomność.
-co tu się do diabła dzieje?!
Patrzyłam na wszystkich po kolei.
-lecimy na tydzień do innego państwa. Nic więcej ci nie powiemy. Za 5 godzin wszystkiego się sama dowiesz.- odpowiedział na moje pytanie Harry.
Odpuściłam. Siedziałam razem z Hazzą. Z tyłu Niall i Zayn, a za nimi Lou i Liam. Zupełnie na końcu siedzieli ochroniarze. Nudziło mi się.
-Hazza dasz laptopa?
Zrobiłam słodkie oczka. Zaczął grzebać w swojej torbie.
-proszę.- podał mi biały laptop firmy apple.
-dziękuję.
-mhmm.
Spojrzałam w jego stronę. Nadstawiał policzek. Przewróciłam oczami i dałam mu buziaka. Można by pomyśleć, że jesteśmy znowu razem, ale my po prostu jesteśmy przyjaciółmi. Zalogowałam się na fbl'u.







Hej. Siedzę w samolocie obok Hazzy. <3  nudzi mi się. :( chłopaki robią mi niespodziankę. Tylko że kurna nawet nie wiem gdzie lecę. Mam nadzieję, że nie wyląduje w jakiejś czarnej dziurze gdzie grasują geje, pedofile i gwałciciele. :p
na koniec pozwolę sobie pozdrowić moich kochanych debiliiiii. <33333333 :*
                                                                                                                      Michaela


zaczekałam aż Harold skończy czytać i zamknęłam komputer. Hazza się zaśmiał i zaczął mnie brutalnie łaskotać. Cały brzuch mnie bolał ze śmiechu. W końcu przestał. Dzięki Bogu. Zaczęłam bawić się jego loczkami. On zamknął oczy i się uśmiechał. Usłyszałam, że Niall z kimś gada. Obejrzałam się do tyłu. Robił Twitcam.  Obrócił kamerę w moją stronę, a ja pomachałam z bananem na ryju.
-Niall masz coś do jedzenia?- spytałam.
-czemu niby miałbym mieć?
-bo ty zawsze coś jesz?
-foch!- obrócił głowę w stronę okna.
-och no Nialler, proszę.
-dobra masz.
Rzucił mi żelki, a ja się do niego wyszczerzyłam. Hazza przy okazji zjadł mi pół paczki. Chłopak niespodziewanie położył głowę na moich kolanach.
-nie pozwalasz sobie za dużo?- spytałam patrząc na niego.
-przecież nic nie robię.
Wzruszyłam ramionami i zanurzyłam palce w jego lokach. Jakie on ma je takie ładne i puszyste. :)
-ooo! Nasze gołąbeczki znowu razem.- uradował się Zayn klaszcząc w ręce.
-wcale że nie!!!- zaprzeczyłam razem z Harrym.
-lepiej zajmij się szukaniem swojej dziewczyny, bo jakoś nie widzę jakiejś kandydatki, no chyba, że liczy się twoje odbicie w lustrze.- zażartowałam.
Strzelił focha, ale się tym nie przejęłam. Poczułam, że powieki same opadają na dół. Przeniosłam się do krainy snów, a raczej koszmarów...


_____________________________________________________________________________
Czeeeść xx.
mam nadzieje, że wam się spodobał nowy rozdział. :)
zauważyłam, że jest trochę mniej wejść. ;(((
komentujcie i oceniajcie, to mi daje najwięcej chęci do pisania. 
xxx.

5 komentarzy:

  1. nanaana next poproszę misiek : * - V <3

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział chce jeszcze i zeby były strasznie długie ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny ten rozdział chce nastepny ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie się spodobał ;) a zwłaszcza te scenki z Haroldem. <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajne ale szkoda za zatko piszesz :(

    OdpowiedzUsuń