piątek, 15 marca 2013

 Rozdział 32


~oczami Michaeli~

No to się zaczęło.. mogę tańczyć u jednego z najsławniejszych raperów świata. Jednak jest jeden warunek: muszę wcisnąć się w bardzo obcisłą sukienkę. Oczywiście na moje nieszczęście jestem za gruba. Nie chodzi tu o np. 10 kilogramów, ale dosłownie odrobina brakuje do zapięcia tej odzieży. A teraz ta druga strona medalu: Pitbull dał mi 10 dni na schudnięcie. Nigdy się nie poddaje, tak więc również teraz podjęłam wyzwanie. Na dodatek Danielle, Nessa i Ana zgodziły się pomóc mi. Razem spotkałyśmy się przy ostatnich w najbliższym czasie kalorycznych, ale pysznych lodach i praktycznie to one ułożyły mi dietę i plany dni. Nie miałam tutaj nic do gadania. Pod koniec naszego spotkania dostałam od nich kartkę. Poszłam do domu, aby ją dokładnie przeanalizować. Od razu do dotarciu, usiadłam na kanapie obok tych pijawek, którzy na samym początku rozpoznali, że byłam na lodach i zaczęli dopytywać się czemu to niby ich tam nie zabrałam lub choćby czemu nie przyniosłam im trochę. Ugh.. No dobra, do rzeczy. Otworzyłam zgiętą na pół kartkę i już po pierwszych kilku słowach doszliśmy zgodnie do jednego wniosku.
JEDEN WIELKI KOSZMAR!!!
Pobudka: 7.00 na pierwszy głód szklanka wody z cytryną, 1,5 godziny joggingu, śniadanie (płatki śniadaniowe z mlekiem lub kanapki, KONIECZNIE z razowym chlebem) + poranna toaleta, ćwiczenia taneczne wraz z Danielle przez 3 godziny, lunch (czyli np. sałatka z gotowanym kurczakiem, czy coś podobnego do tego), 4 godziny odpoczynku, 2 godziny na siłowni.
żadnych słodyczy, żadnych fast-food- ów, a przede wszystkim żadnych napoi gazowanych czy też kofeiny. Tylko i wyłącznie woda niegazowana z cytryną, sałatki, kanapki, gotowane warzywa i kurczak na parze. Masakra. ble, ble i jeszcze raz BLE!!!! OCHYDA.
I tak dzień w dzień przez 10 dni. Czasami ten plan dnia zmieniał się, ponieważ pracowałam u Pitbulla. Pisałam już wam, że raper wymyślił sobie, aby teledysk był kręcony, kiedy jest zupełnie ciemno, czyli jakoś o północy? Pewnie nie, no więc teraz to piszę. W dzień i w nocy ciągle na planie teledysku. Idzie cholery w bok dostać. Lecz w końcu robię to co kocham, a poza tym dobrze płacą. Nie żebym tylko myślała o kasie, ale bardzo by mi się przydała. Rzecz jasna nikt z moich przyjaciół o tym nie wie, bo by chcieli mi pożyczyć ją, albo co gorsze dać.
Dawałam z siebie wszystko co mogłam dać. Jednak cenę za to musiałam ponieść ogromną. Ciągle miałam uczucie, że zaraz zemdleję, już nie mówiąc o worach pod oczami z przemęczenia, które makijażystki próbowały je zakryć toną pudru i podkładu. Wszystko to wynagradzam mi Pitbull i przyjaciele, mówiąc że jestem świetna.
Pewnego dnia mojej diety, Dan powiedziała, że muszę poćwiczyć tańczenie w parach. Niepewnie się z nią zgodziłam. Przyszli do nas 4 umięśnionych i niezwykle przystojnych chłopaków oraz Ana i Vanessa. Jako że jestem nieśmiała zwłaszcza w stosunkach damsko-męskich było to dla mnie przerażające. Tango- okay jeszcze nie jest tak źle, tańce towarzyskie, hip- hop, to wszystko nie było jakieś takie zmysłowe. Ale... jak zwykle musi być jakieś ALE w moim życiu. Jedno słowo odmieniło mnie. DANCEHALL. Szatynka w kręconych włosach jak pokazała nam ze swoim partnerem tanecznym układ taneczny to można by było pomyśleć że to coś podobnego do propozycji 'you, i, bed, now'. Strasznie trudno było mi się przyzwyczaić do takiej bliskości do chłopaka którego znam od 2 dni. Z czasem nieśmiałość ustępowała miłości do tego stylu tańca.

_______________________________________________________________________________

Krótki, ale nie długo pojawi się nowy ;>
Dajcie znać w komentarzach jak się podoba.
bajooo :*

3 komentarze: