Rozdział 32
~oczami Michaeli~
No to się zaczęło..
mogę tańczyć u jednego z najsławniejszych raperów świata.
Jednak jest jeden warunek: muszę wcisnąć się w bardzo obcisłą
sukienkę. Oczywiście na moje nieszczęście jestem za gruba. Nie
chodzi tu o np. 10 kilogramów, ale dosłownie odrobina brakuje do
zapięcia tej odzieży. A teraz ta druga strona medalu: Pitbull dał
mi 10 dni na schudnięcie. Nigdy się nie poddaje, tak więc również
teraz podjęłam wyzwanie. Na dodatek Danielle, Nessa i Ana zgodziły
się pomóc mi. Razem spotkałyśmy się przy ostatnich w najbliższym
czasie kalorycznych, ale pysznych lodach i praktycznie to one ułożyły
mi dietę i plany dni. Nie miałam tutaj nic do gadania. Pod koniec
naszego spotkania dostałam od nich kartkę. Poszłam do domu, aby ją
dokładnie przeanalizować. Od razu do dotarciu, usiadłam na kanapie
obok tych pijawek, którzy na samym początku rozpoznali, że byłam
na lodach i zaczęli dopytywać się czemu to niby ich tam nie
zabrałam lub choćby czemu nie przyniosłam im trochę. Ugh.. No
dobra, do rzeczy. Otworzyłam zgiętą na pół kartkę i już po
pierwszych kilku słowach doszliśmy zgodnie do jednego wniosku.
JEDEN WIELKI KOSZMAR!!!
Pobudka: 7.00 na pierwszy
głód szklanka wody z cytryną, 1,5 godziny joggingu, śniadanie
(płatki śniadaniowe z mlekiem lub kanapki, KONIECZNIE z razowym
chlebem) + poranna toaleta, ćwiczenia taneczne wraz z Danielle przez
3 godziny, lunch (czyli np. sałatka z gotowanym kurczakiem, czy coś
podobnego do tego), 4 godziny odpoczynku, 2 godziny na siłowni.
żadnych słodyczy,
żadnych fast-food- ów, a przede wszystkim żadnych napoi gazowanych
czy też kofeiny. Tylko i wyłącznie woda niegazowana z cytryną,
sałatki, kanapki, gotowane warzywa i kurczak na parze. Masakra. ble,
ble i jeszcze raz BLE!!!! OCHYDA.
I tak dzień w dzień
przez 10 dni. Czasami ten plan dnia zmieniał się, ponieważ
pracowałam u Pitbulla. Pisałam już wam, że raper wymyślił
sobie, aby teledysk był kręcony, kiedy jest zupełnie ciemno, czyli
jakoś o północy? Pewnie nie, no więc teraz to piszę. W dzień i
w nocy ciągle na planie teledysku. Idzie cholery w bok dostać. Lecz
w końcu robię to co kocham, a poza tym dobrze płacą. Nie żebym
tylko myślała o kasie, ale bardzo by mi się przydała. Rzecz jasna
nikt z moich przyjaciół o tym nie wie, bo by chcieli mi pożyczyć
ją, albo co gorsze dać.
Dawałam z siebie wszystko
co mogłam dać. Jednak cenę za to musiałam ponieść ogromną.
Ciągle miałam uczucie, że zaraz zemdleję, już nie mówiąc o
worach pod oczami z przemęczenia, które makijażystki próbowały
je zakryć toną pudru i podkładu. Wszystko to wynagradzam mi
Pitbull i przyjaciele, mówiąc że jestem świetna.
Pewnego dnia mojej diety, Dan powiedziała, że muszę
poćwiczyć tańczenie w parach. Niepewnie się z nią zgodziłam.
Przyszli do nas 4 umięśnionych i niezwykle przystojnych chłopaków
oraz Ana i Vanessa. Jako że jestem nieśmiała zwłaszcza w
stosunkach damsko-męskich było to dla mnie przerażające. Tango-
okay jeszcze nie jest tak źle, tańce towarzyskie, hip- hop, to
wszystko nie było jakieś takie zmysłowe. Ale... jak zwykle musi
być jakieś ALE w moim życiu. Jedno słowo odmieniło mnie.
DANCEHALL. Szatynka w kręconych włosach jak pokazała nam ze swoim
partnerem tanecznym układ taneczny to można by było pomyśleć że
to coś podobnego do propozycji 'you, i, bed, now'. Strasznie trudno
było mi się przyzwyczaić do takiej bliskości do chłopaka którego
znam od 2 dni. Z czasem nieśmiałość ustępowała miłości do
tego stylu tańca.
_______________________________________________________________________________
Krótki, ale nie długo pojawi się nowy ;>
Dajcie znać w komentarzach jak się podoba.
bajooo :*
_______________________________________________________________________________
Krótki, ale nie długo pojawi się nowy ;>
Dajcie znać w komentarzach jak się podoba.
bajooo :*
Bardzo fajny <3
OdpowiedzUsuńSuper.. Czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńJezu jaka dieta :o świetny rozdział :3 - V. <3
OdpowiedzUsuń