Rozdział 33
Dzisiejszy dzień był
taki jak zwykle. Kłótnie z których wychodziła niezła komedia,
Niall chciał odgryźć Zaynowi rękę, bo zjadł mu
ostatniego chipsa <ugryzł go, naprawdę>, bitwa na jedzenie
przy robieniu naleśników, ogłoszenie przez Vanessę i Zayna oraz
Anę i Louiego że oficjalnie są razem (w końcu) i Harry, który
'zapomniał' się ubrać rano i przez to każdy chłopak, <w moim
przypadku Niall> każdej dziewczynie zasłonił szybko oczy (wielkie dzięki, przynajmniej nie będą mi się śnić koszmary w
nocy). Czyli normalny dzień.
Teraz siedzę sama z moim
chłopakiem, gdyż reszta udała się na dłuższy
spacer po okolicy. A właściwie nie siedzę tylko robimy razem
spaghetti! :) To znaczy on gotuje, a ja siedzę na blacie stołu i kłócę się z nim na temat, która z płci jest silniejsza. Tylko
tak teoretycznie. Wiem, że męska jest silniejsza, ale uwielbiam
kłócić się z nim tak dla żartów. ♥
- Moim skromnym zdaniem.-
zaczęłam mój monolog.- słaba płeć jest silniejsza od płci
mocnej o siłę słabości płci mocnej do płci słabej.- uśmiechnęłam się widząc, że nic z tego nie rozumie. Szczerze
ja też nie rozumiem co przed chwilą powiedziałam.
- Widzę, że nic z tego
nie rozumiesz. Nie będę więc z tobą dłużej prowadziła
konwersacji, ponieważ blask mojego geniuszu mógłby cię oślepić.
Masz inne paradygmaty kwantyfikacyjne, co nieco koliduje z moją
wysublimowaną wiedzą na każdy temat! Proponuję ci poświęcić
się gadaniu do lustra!- zakończyłam z wyciągniętym językiem w
jego stronę.
- Mała!- podszedł do mnie
z rozbawianą miną i z nożem, którym przed chwilą coś kroił.- Na serio chcesz ze mną zadzierać?
- Tak.- odpowiedziałam
uśmiechając się i marszcząc nos.
- Uwielbiam jak marszczysz
swój nosek.- zdjął fartuch.- A wiesz co jeszcze uwielbiam? Jak
jesteś brudna od jedzenia!
Nim się obejrzałam
przejechał mi łyżką brudną od pomidorowego sosu po policzku.
- Zemsta!!- wykrzyknęłam
jeszcze bardziej się śmiejąc.
Chwyciłam do ręki jakąś
drewnianą łyżkę, zanurzyłam w sosie i przejechałam nią po
ustach i szyi chłopaka. Tak oto zaczęła się druga dzisiaj bitwa
na jedzenie. Byliśmy cali brudni i zużyliśmy do tego aż połowę
garnka sosu. Jeszcze się śmiejąc Harry pocałował mnie w usta, a
następnie w policzek, który miałam umazany naszym obiadem/kolacją.
- Muszę przyznać że ten
sos jest wyśmienity. - powiedział.- Chcesz spróbować? - pokazał
palcem na swój brudny policzek.
Zaśmiałam się i
ucałowałam go, lekko przejeżdżając językiem po policzku.
- Pycha.- przyznałam.
Poszliśmy się przebrać
i umyć nasze twarze oraz ręce.
- Nie podglądaj.-
rozkazałam, gdy jako pierwsza poszłam do łazienki.
W odpowiedzi puścił do
mnie oczko. Szybko przebrałam się w wygodne, czyste ubrania i
zwolniłam łazienkę Hazzie. Wróciliśmy do kuchni i zjedliśmy w
spokoju posiłek. O ile 'w spokoju' można nazwać ciągłe śmianie
się i karmienie nawzajem. No dobra z tym karmieniem
przesadziłam. To on mnie i siebie karmił bo mi się nie chciało.
Później zdążyliśmy obejrzeć film: 'American Beauty'. Zdążyliśmy,
ponieważ na dworze zaczęła szaleć burza.
- Zadzwoń do chłopców i spytaj
się gdzie są.- rozkazałam chłopakowi.
Wyjął z kieszeni
telefon, wybierając czyiś numer.
- No cześć, gdzie
jesteście? .............. A, okay............. Jasne.
Zaśmiał się.
- Postaramy
się............. na razie.
Rozłączył się, a ja
spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Zatrzymali się w hotelu.
Nie ma sensu, żeby czekać aż przestanie padać więc zostaną tam
na noc.- wyjaśnił.
- A w czym mamy się
postarać?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Nieważne.
Słodko się uśmiechnął,
a zaraz po tym przygryzł wargę. Wtuliłam się w niego.
- Jestem zmęczona. Idziemy
do pokoju?- spytałam, zamykając oczy.
- Chcesz mnie zaciągnąć
do łóżka?- spytał chyba na poważnie, gładząc ręką moje
plecy.
Podniosłam się z kanapy
i podałam mu rękę, aby zrobił to samo.
- Owszem, żeby SPAĆ.-
powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo.
Z westchnieniem wstał.
Ruszyliśmy po schodach do pokoju, a on trzymał rękę na moim
biodrze i szepnął mi do ucha:
- Jesteś nie do zdobycia.
__________________________________________________
Mam nadzieję, że spodoba wam się efekt pracy mojej i primadonny czyli ten oto "długi" rozdział. Dajcie znać co o nim sądzicie.
Buziaczki ♥
Ooo... ♥ Postarają się nie "narozrabiać", jak reszty nie będzie w domku. ;D Jak zwykle cudowny i z niecierpliwością czekam na kolejny. ;*
OdpowiedzUsuńMrrr... świetny rozdział :D
OdpowiedzUsuńKiedy nastepny rozdzial? ??? Oby byl bardzo dlugi! !!! :-)
OdpowiedzUsuńHehe fajny blog, ciekawe odpowiadanie :)
OdpowiedzUsuńblackfashionmodeon.blogspot.com
Piszesz świetnego bloga, ale czekam już dwa tygodnie, na kolejny rozdział :(
OdpowiedzUsuń