czwartek, 21 marca 2013

 Rozdział 33


Dzisiejszy dzień był taki jak zwykle. Kłótnie z których wychodziła niezła komedia, Niall chciał odgryźć Zaynowi rękę, bo zjadł mu ostatniego chipsa <ugryzł go, naprawdę>, bitwa na jedzenie przy robieniu naleśników, ogłoszenie przez Vanessę i Zayna oraz Anę i Louiego że oficjalnie są razem (w końcu) i Harry, który 'zapomniał' się ubrać rano i przez to każdy chłopak, <w moim przypadku Niall> każdej dziewczynie zasłonił szybko oczy (wielkie dzięki, przynajmniej nie będą mi się śnić koszmary w nocy). Czyli normalny dzień.
Teraz siedzę sama z moim chłopakiem, gdyż reszta udała się na dłuższy spacer po okolicy. A właściwie nie siedzę tylko robimy razem spaghetti! :) To znaczy on gotuje, a ja siedzę na blacie stołu i  kłócę się z nim na temat, która z płci jest silniejsza. Tylko tak teoretycznie. Wiem, że męska jest silniejsza, ale uwielbiam kłócić się z nim tak dla żartów. ♥
- Moim skromnym zdaniem.- zaczęłam mój monolog.- słaba płeć jest silniejsza od płci mocnej o siłę słabości płci mocnej do płci słabej.- uśmiechnęłam się widząc, że nic z tego nie rozumie. Szczerze ja też nie rozumiem co przed chwilą powiedziałam.
- Widzę, że nic z tego nie rozumiesz. Nie będę więc z tobą dłużej prowadziła konwersacji, ponieważ blask mojego geniuszu mógłby cię oślepić. Masz inne paradygmaty kwantyfikacyjne, co nieco koliduje z moją wysublimowaną wiedzą na każdy temat! Proponuję ci poświęcić się gadaniu do lustra!- zakończyłam z wyciągniętym językiem w jego stronę.
- Mała!- podszedł do mnie z rozbawianą miną i z nożem, którym przed chwilą coś kroił.- Na serio chcesz ze mną zadzierać?
- Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się i marszcząc nos.
- Uwielbiam jak marszczysz swój nosek.- zdjął fartuch.- A wiesz co jeszcze uwielbiam? Jak jesteś brudna od jedzenia!
Nim się obejrzałam przejechał mi łyżką brudną od pomidorowego sosu po policzku.
- Zemsta!!- wykrzyknęłam jeszcze bardziej się śmiejąc.
Chwyciłam do ręki jakąś drewnianą łyżkę, zanurzyłam w sosie i przejechałam nią po ustach i szyi chłopaka. Tak oto zaczęła się druga dzisiaj bitwa na jedzenie. Byliśmy cali brudni i zużyliśmy do tego aż połowę garnka sosu. Jeszcze się śmiejąc Harry pocałował mnie w usta, a następnie w policzek, który miałam umazany naszym obiadem/kolacją.
- Muszę przyznać że ten sos jest wyśmienity. - powiedział.- Chcesz spróbować? - pokazał palcem na swój brudny policzek.
Zaśmiałam się i ucałowałam go, lekko przejeżdżając językiem po policzku.
- Pycha.- przyznałam.
Poszliśmy się przebrać i umyć nasze twarze oraz ręce.
- Nie podglądaj.- rozkazałam, gdy jako pierwsza poszłam do łazienki.
W odpowiedzi puścił do mnie oczko. Szybko przebrałam się w wygodne, czyste ubrania i zwolniłam łazienkę Hazzie. Wróciliśmy do kuchni i zjedliśmy w spokoju posiłek. O ile 'w spokoju' można nazwać ciągłe śmianie się i karmienie nawzajem. No dobra z tym karmieniem przesadziłam. To on mnie i siebie karmił bo mi się nie chciało. Później zdążyliśmy obejrzeć film: 'American Beauty'. Zdążyliśmy, ponieważ na dworze zaczęła szaleć burza.
- Zadzwoń do chłopców i spytaj się gdzie są.- rozkazałam chłopakowi.
Wyjął z kieszeni telefon, wybierając czyiś numer.
- No cześć, gdzie jesteście? .............. A, okay............. Jasne.
Zaśmiał się.
- Postaramy się............. na razie.
Rozłączył się, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Zatrzymali się w hotelu. Nie ma sensu, żeby czekać aż przestanie padać więc zostaną tam na noc.- wyjaśnił.
- A w czym mamy się postarać?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Nieważne.
Słodko się uśmiechnął, a zaraz po tym przygryzł wargę. Wtuliłam się w niego.
- Jestem zmęczona. Idziemy do pokoju?- spytałam, zamykając oczy.
- Chcesz mnie zaciągnąć do łóżka?- spytał chyba na poważnie, gładząc ręką moje plecy.
Podniosłam się z kanapy i podałam mu rękę, aby zrobił to samo.
- Owszem, żeby SPAĆ.- powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo.
Z westchnieniem wstał. Ruszyliśmy po schodach do pokoju, a on trzymał rękę na moim biodrze i szepnął mi do ucha:
- Jesteś nie do zdobycia.
__________________________________________________

Mam nadzieję, że spodoba wam się efekt pracy mojej i primadonny czyli ten oto "długi" rozdział. Dajcie znać co o nim sądzicie.
Buziaczki ♥

5 komentarzy:

  1. Ooo... ♥ Postarają się nie "narozrabiać", jak reszty nie będzie w domku. ;D Jak zwykle cudowny i z niecierpliwością czekam na kolejny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrrr... świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy nastepny rozdzial? ??? Oby byl bardzo dlugi! !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe fajny blog, ciekawe odpowiadanie :)
    blackfashionmodeon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz świetnego bloga, ale czekam już dwa tygodnie, na kolejny rozdział :(

    OdpowiedzUsuń