wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 34


W sypialni obejrzeliśmy jeszcze razem film i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie głośny huk. Spojrzałam na zegar, była 02.33. Na dworze szalała ogromna burza.
Burza od dzieciństwa mnie przerażała, owszem była piękna, ale te błyskawice... Po prosty były dla mnie okropne. Harry zapadł w ciężki sen i nie widziałam sensu, aby go obudzić.
Zeszłam na dół, aby wziąć tabletki przeciwbólowe. Przechodząc przez salon zauważyłam w barku ciekawie wyglądającą whisky. Postanowiłam popić nią lek, aby szybciej zadziałał.
Wchodząc do pokoju nastąpił wielki przeciąg. Drzwi na taras otworzyły się, a mnie oblał zimny pot. Szybko łyknęłam tabletkę i popiłam trunkiem. Wyszłam na balkon i oniemiałam. Widok zapierał dech w piersi. Burza już ustąpiła, ale nad miastem nadal unosiło się ciężkie powietrze. Poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi. Londyn to moje miasto. Nagle poczułam czyjąś rękę na mojej talii.
- Chcesz się rozchorować? - Harry czule szepnął mi do ucha.
- Wyszłam tylko na chwilę, nic mi nie będzie. - odwróciłam się i dałam mu soczystego buziaka.
- Wejdźmy do środka, bo mi się przeziębisz. - mówiąc to wziął mnie na ręce.
Zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Chcesz tego? - zapytał kładząc mnie na łóżko.
- Z tobą Harry... oczywiście, że tak.
Chłopak objął mnie i zaczął całować po szyji.
- To będzie najpiękniejsza noc, jaką mogłaś sobie kiedykolwiek wyobrazić...
Mówiąc to powoli zaczął ściągać górną część mojego nocnego ubrania.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę, żebyś później tego żałowała.
- Harry przestań gadać. - uśmiechnęłam się. - Zróbmy to!
Nasze pocałunki zmieniały się w coraz bardziej namiętne. W końcu oboje pozbyliśmy się ubrań.
To były najcudowniejsze chwile mojego życia. Kochałam się z mężczyzną, przy którym czułam się bezpieczna. Czy można chcieć czegoś więcej od życia?
Po godzinie tych „miłosnych uniesień” :) zasnęłam wtulona w nagi tors Hazzy.

~.~

Budzik zadzwonił o 08.30. Harrego już przy mnie nie było, ale zostawił na szafce nocnej malutką karteczkę o treści „Jestem razem z chłopakami na próbie, będę wieczorem. Kocham Cię” i przepiękną, czerwoną różę.
O 10.00 miały zacząć się próby u Pitbulla. Z wielką niechęcią wstałam z łóżka, by zjeść wczoraj już zakupione rogaliki.
Kiedy zeszłam na dół, moim oczom ukazał się pięknie przyozdobiony stół, na którym stała szklanka soku pomarańczowego, jabłko i ciemne pieczywo posmarowane chudym twarożkiem. „ Jestem w siódmym niebie”- pomyślałam i zasiadłam do „uczty”.
Zegar wskazywał na 09.00, więc uczesałam się, zrobiłam bardzo delikatny makijaż i ubrałam się w mega wygodne ciuchy.
Z domu wyjechałam ok. godziny 09.30. Postanowiłam, że zrobię dobre wrażenie i przyjdę przed czasem. Jak mogłam się domyśleć, przed studiem stało mnóstwo fotografów. Na pewno zdążyli już zrobić mi kilka zdjęć, przecież takie są uroki samochodu bez zaciemnionych szyb.
Kiedy weszłam na salę był już tam Pitbull i jeszcze pięć innych dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - krzyknęłam do wszystkich zgromadzonych.
- Hej Michaelo! - odpowiedział Pitbull i wszystkie dziewczyny z wyjątkiem jednej brunetki stojącej cały czas w stronę lustra.
Po kolei zaczął mi przedstawiać wszystkie dziewczyny, aż w końcu przyszła kolej na „małomówną” Latynoskę.
- A to jest moje guru tańca. - zaśmiał się. - Przedstawiam wam Gisel Antonellę Outiz.
Od razu zauważyłam, żę patrzył na nią inaczej niż na pozostałe dziewczyny. Łączyło ich chyba coś więcej...
- Mówcie mi Anto. Jestem również choreografem i będę wymyślać nasz układ taneczny. Mam nadzieję, że nasza współpraca skończy się sukcesem.
Pierwszą piosenką jaką puściła było „Give me everything”. Układ był naprawdę genialny, widać było, że pracuję z doświadczonymi tancerkami. Czułam się trochę jak amatorka, ale cały czas powtarzałam sobie „do odważnych świat należy”. Nagle poczułam silny ucisk w brzuchu.
- Mogę prosić o chwilę przerwy? Źle się poczułam. - odruchowo spojrzałam na Anto.
- Powinnyśmy pracować, a nie obijać się. - kiedy to mówiła przeszedł mnie silny dreszcz. - Ale skoro tak bardzo źle się czujesz, odpocznij trochę.
W jej głosie cały czas czułam pogardę. Tylko w stosunku do mnie była taka nieuprzejma.
Ból cały czas nie mijał. Ba, wydawał się coraz silniejszy, przez co nie mogłam skupić się na układzie tanecznym. O 11.30 próba dobiegła końca i Antonella podziękowała nam.
- Michaela, poczekaj chwilę. - zawołała kiedy miałam już wychodzić.
- Coś się stało? - zapytałam niepewnie.
- Każdy ma czasem słabszy dzień, ale chyba nigdy nie widziałam tak kiepskiej tancerki jak ty. Widziałaś siebie? To był istny koszmar! Nie wiem czemu tu jesteś. Nasz zespół składa się z profesjonalistów, a nie amatorów. Przyłóż się, albo długo sobie nie potańczysz. - po tych słowach wyszła z sali.
Zamurowało mnie. Stałam jak wryta, a w moich oczach pojawiło się mnóstwo łez. Czy to początek końca mojej kariery?
______________________________________________
Bardzo Was przepraszamy! Tak jakoś wyszło... 
Teraz postaramy się wrócić do normy, czyli dodawać rozdziały co około tydzień. 
Bardzo by było nam miło gdybyście komentowali, a także <jeśli wam się podoba nasz blog> polecali go. Wiem, że jak chcecie to potraficie.
To co widzicie do góry jest to dzieło primadonny. Czytam to po raz chyba siódmy i nadal uważam, że jest ten rozdział cudowny *.*
A Wy co myślicie? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach.
Buziaczki ♥

czwartek, 21 marca 2013

 Rozdział 33


Dzisiejszy dzień był taki jak zwykle. Kłótnie z których wychodziła niezła komedia, Niall chciał odgryźć Zaynowi rękę, bo zjadł mu ostatniego chipsa <ugryzł go, naprawdę>, bitwa na jedzenie przy robieniu naleśników, ogłoszenie przez Vanessę i Zayna oraz Anę i Louiego że oficjalnie są razem (w końcu) i Harry, który 'zapomniał' się ubrać rano i przez to każdy chłopak, <w moim przypadku Niall> każdej dziewczynie zasłonił szybko oczy (wielkie dzięki, przynajmniej nie będą mi się śnić koszmary w nocy). Czyli normalny dzień.
Teraz siedzę sama z moim chłopakiem, gdyż reszta udała się na dłuższy spacer po okolicy. A właściwie nie siedzę tylko robimy razem spaghetti! :) To znaczy on gotuje, a ja siedzę na blacie stołu i  kłócę się z nim na temat, która z płci jest silniejsza. Tylko tak teoretycznie. Wiem, że męska jest silniejsza, ale uwielbiam kłócić się z nim tak dla żartów. ♥
- Moim skromnym zdaniem.- zaczęłam mój monolog.- słaba płeć jest silniejsza od płci mocnej o siłę słabości płci mocnej do płci słabej.- uśmiechnęłam się widząc, że nic z tego nie rozumie. Szczerze ja też nie rozumiem co przed chwilą powiedziałam.
- Widzę, że nic z tego nie rozumiesz. Nie będę więc z tobą dłużej prowadziła konwersacji, ponieważ blask mojego geniuszu mógłby cię oślepić. Masz inne paradygmaty kwantyfikacyjne, co nieco koliduje z moją wysublimowaną wiedzą na każdy temat! Proponuję ci poświęcić się gadaniu do lustra!- zakończyłam z wyciągniętym językiem w jego stronę.
- Mała!- podszedł do mnie z rozbawianą miną i z nożem, którym przed chwilą coś kroił.- Na serio chcesz ze mną zadzierać?
- Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się i marszcząc nos.
- Uwielbiam jak marszczysz swój nosek.- zdjął fartuch.- A wiesz co jeszcze uwielbiam? Jak jesteś brudna od jedzenia!
Nim się obejrzałam przejechał mi łyżką brudną od pomidorowego sosu po policzku.
- Zemsta!!- wykrzyknęłam jeszcze bardziej się śmiejąc.
Chwyciłam do ręki jakąś drewnianą łyżkę, zanurzyłam w sosie i przejechałam nią po ustach i szyi chłopaka. Tak oto zaczęła się druga dzisiaj bitwa na jedzenie. Byliśmy cali brudni i zużyliśmy do tego aż połowę garnka sosu. Jeszcze się śmiejąc Harry pocałował mnie w usta, a następnie w policzek, który miałam umazany naszym obiadem/kolacją.
- Muszę przyznać że ten sos jest wyśmienity. - powiedział.- Chcesz spróbować? - pokazał palcem na swój brudny policzek.
Zaśmiałam się i ucałowałam go, lekko przejeżdżając językiem po policzku.
- Pycha.- przyznałam.
Poszliśmy się przebrać i umyć nasze twarze oraz ręce.
- Nie podglądaj.- rozkazałam, gdy jako pierwsza poszłam do łazienki.
W odpowiedzi puścił do mnie oczko. Szybko przebrałam się w wygodne, czyste ubrania i zwolniłam łazienkę Hazzie. Wróciliśmy do kuchni i zjedliśmy w spokoju posiłek. O ile 'w spokoju' można nazwać ciągłe śmianie się i karmienie nawzajem. No dobra z tym karmieniem przesadziłam. To on mnie i siebie karmił bo mi się nie chciało. Później zdążyliśmy obejrzeć film: 'American Beauty'. Zdążyliśmy, ponieważ na dworze zaczęła szaleć burza.
- Zadzwoń do chłopców i spytaj się gdzie są.- rozkazałam chłopakowi.
Wyjął z kieszeni telefon, wybierając czyiś numer.
- No cześć, gdzie jesteście? .............. A, okay............. Jasne.
Zaśmiał się.
- Postaramy się............. na razie.
Rozłączył się, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Zatrzymali się w hotelu. Nie ma sensu, żeby czekać aż przestanie padać więc zostaną tam na noc.- wyjaśnił.
- A w czym mamy się postarać?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Nieważne.
Słodko się uśmiechnął, a zaraz po tym przygryzł wargę. Wtuliłam się w niego.
- Jestem zmęczona. Idziemy do pokoju?- spytałam, zamykając oczy.
- Chcesz mnie zaciągnąć do łóżka?- spytał chyba na poważnie, gładząc ręką moje plecy.
Podniosłam się z kanapy i podałam mu rękę, aby zrobił to samo.
- Owszem, żeby SPAĆ.- powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo.
Z westchnieniem wstał. Ruszyliśmy po schodach do pokoju, a on trzymał rękę na moim biodrze i szepnął mi do ucha:
- Jesteś nie do zdobycia.
__________________________________________________

Mam nadzieję, że spodoba wam się efekt pracy mojej i primadonny czyli ten oto "długi" rozdział. Dajcie znać co o nim sądzicie.
Buziaczki ♥

piątek, 15 marca 2013

 Rozdział 32


~oczami Michaeli~

No to się zaczęło.. mogę tańczyć u jednego z najsławniejszych raperów świata. Jednak jest jeden warunek: muszę wcisnąć się w bardzo obcisłą sukienkę. Oczywiście na moje nieszczęście jestem za gruba. Nie chodzi tu o np. 10 kilogramów, ale dosłownie odrobina brakuje do zapięcia tej odzieży. A teraz ta druga strona medalu: Pitbull dał mi 10 dni na schudnięcie. Nigdy się nie poddaje, tak więc również teraz podjęłam wyzwanie. Na dodatek Danielle, Nessa i Ana zgodziły się pomóc mi. Razem spotkałyśmy się przy ostatnich w najbliższym czasie kalorycznych, ale pysznych lodach i praktycznie to one ułożyły mi dietę i plany dni. Nie miałam tutaj nic do gadania. Pod koniec naszego spotkania dostałam od nich kartkę. Poszłam do domu, aby ją dokładnie przeanalizować. Od razu do dotarciu, usiadłam na kanapie obok tych pijawek, którzy na samym początku rozpoznali, że byłam na lodach i zaczęli dopytywać się czemu to niby ich tam nie zabrałam lub choćby czemu nie przyniosłam im trochę. Ugh.. No dobra, do rzeczy. Otworzyłam zgiętą na pół kartkę i już po pierwszych kilku słowach doszliśmy zgodnie do jednego wniosku.
JEDEN WIELKI KOSZMAR!!!
Pobudka: 7.00 na pierwszy głód szklanka wody z cytryną, 1,5 godziny joggingu, śniadanie (płatki śniadaniowe z mlekiem lub kanapki, KONIECZNIE z razowym chlebem) + poranna toaleta, ćwiczenia taneczne wraz z Danielle przez 3 godziny, lunch (czyli np. sałatka z gotowanym kurczakiem, czy coś podobnego do tego), 4 godziny odpoczynku, 2 godziny na siłowni.
żadnych słodyczy, żadnych fast-food- ów, a przede wszystkim żadnych napoi gazowanych czy też kofeiny. Tylko i wyłącznie woda niegazowana z cytryną, sałatki, kanapki, gotowane warzywa i kurczak na parze. Masakra. ble, ble i jeszcze raz BLE!!!! OCHYDA.
I tak dzień w dzień przez 10 dni. Czasami ten plan dnia zmieniał się, ponieważ pracowałam u Pitbulla. Pisałam już wam, że raper wymyślił sobie, aby teledysk był kręcony, kiedy jest zupełnie ciemno, czyli jakoś o północy? Pewnie nie, no więc teraz to piszę. W dzień i w nocy ciągle na planie teledysku. Idzie cholery w bok dostać. Lecz w końcu robię to co kocham, a poza tym dobrze płacą. Nie żebym tylko myślała o kasie, ale bardzo by mi się przydała. Rzecz jasna nikt z moich przyjaciół o tym nie wie, bo by chcieli mi pożyczyć ją, albo co gorsze dać.
Dawałam z siebie wszystko co mogłam dać. Jednak cenę za to musiałam ponieść ogromną. Ciągle miałam uczucie, że zaraz zemdleję, już nie mówiąc o worach pod oczami z przemęczenia, które makijażystki próbowały je zakryć toną pudru i podkładu. Wszystko to wynagradzam mi Pitbull i przyjaciele, mówiąc że jestem świetna.
Pewnego dnia mojej diety, Dan powiedziała, że muszę poćwiczyć tańczenie w parach. Niepewnie się z nią zgodziłam. Przyszli do nas 4 umięśnionych i niezwykle przystojnych chłopaków oraz Ana i Vanessa. Jako że jestem nieśmiała zwłaszcza w stosunkach damsko-męskich było to dla mnie przerażające. Tango- okay jeszcze nie jest tak źle, tańce towarzyskie, hip- hop, to wszystko nie było jakieś takie zmysłowe. Ale... jak zwykle musi być jakieś ALE w moim życiu. Jedno słowo odmieniło mnie. DANCEHALL. Szatynka w kręconych włosach jak pokazała nam ze swoim partnerem tanecznym układ taneczny to można by było pomyśleć że to coś podobnego do propozycji 'you, i, bed, now'. Strasznie trudno było mi się przyzwyczaić do takiej bliskości do chłopaka którego znam od 2 dni. Z czasem nieśmiałość ustępowała miłości do tego stylu tańca.

_______________________________________________________________________________

Krótki, ale nie długo pojawi się nowy ;>
Dajcie znać w komentarzach jak się podoba.
bajooo :*

sobota, 9 marca 2013

  Rozdział 31


-Zamknij oczy. - powiedział zanim wyszłam z samochodu.
-Nawet nie wiem gdzie jesteśmy!- byłam lekko zdenerwowana.
-Spokojnie, nie stanie ci się nic złego. - wyszeptał mi do ucha.
Czułam, że wchodzimy do jakiegoś domu. Wokół unosił się cudowny zapach mojego ulubionego spaghetti. Potknęłam się, gdy wchodziliśmy po schodach, ale Lou zdążył mnie złapać.
-Uważaj, bo się przewrócisz, a nie chce, żeby moja księżniczka się potknęła.
-Spokojnie, będę uważać. Tylko mogę otworzyć już oczy?
-Już możesz.
Moim oczom ukazał się stolik przyozdobiony świecami i różnymi smakołykami. Magii dodawał temu miejscu fakt, że byliśmy na tarasie wielkiego domu, nad nami błyszczał księżyc i mnóstwo gwiazd.
-Sam to przygotowałeś?
-Dla ciebie jestem gotowy sięgnąć gwiazdę z nieba.- wskazał ręką na niebo. - To którą chcesz?
-Wystarczysz mi ty.- dałam mu soczystego buziaka.
Usiedliśmy do kolacji. Z nerwów nie mogłam przełknąć ani kęsa mojej ulubionej potrawy. W końcu chłopak spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę.
-Zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? Chciałbym wykrzyczeć całemu światu, że mam najpiękniejszą i najcudowniejszą dziewczynę na świecie.
-Chcesz powiedzieć to fanom?- spytałam lekko zakłopotana.
-Tak, to moje największe marzenie. Ale jeśli tego nie chcesz to uszanuję twoją decyzję.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Na pewno znajdą się osoby, które mnie znienawidzą. Ale do odważnych świat należy, prawda?
-Tak, zostanę twoją oficjalną dziewczyną.
Reszta wieczoru upłynęła nam na konsumowaniu tych pysznych potraw oraz rozmowie o naszym oficjalnym związku.

_________________________________________
Taki króciutki, ale to pretensje do Primadonny, bo ona to pisała :3

58 dni i welcome to London! :3 podnieta!!!! :*

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 30


Pod artykułem zamieścili kilka zdjęć ze mną i z Hazzą oraz z całym zespołem. Na szczęście nie umieścili tu zdjęcia, kiedy ja i mój chłopak całujemy się przy zachodzie słońca.
- Oni są wszędzie.- mruknęłam do siebie, lecz wszyscy to usłyszeli i się zaśmiali.
-Dobra, olejmy to. O której masz to spotkanie?- Danielle zwróciła się do mnie.
-O 14:00.
- Tak, ale musicie wyrobić się do 11:30, bo jedziecie z nami na wywiad. Macie dwie i pół godziny. Zostawiamy was same, idziemy do sklepu. Chcecie coś? - spytał Harry.
-Jakbyś mógł to wodę niegazowaną i tabletki na ból głowy. - powiedziałam.
-Dla ciebie wszystko.- powiedział i dał mi soczystego buziaka w policzek.
-Dobra zabierajmy się a wy się przyszykujcie. - rzekł Niall.
-Dzięki, jesteście kochani. - podziękowałam.
Kątem oka zauważyła jak Zayn szepcze coś Nessie a ona się rumieni. W końcu wyszli.
-Okej, to do dzieła.
Poszłyśmy do sali taneczno-muzycznej a ja pokazałam im swoją choreografię. Troszeczkę ją pozmieniałyśmy, dodałyśmy muzykę i można by rzec, że była gotowa, ale trzeba było to jeszcze wyćwiczyć. Spędziłam na tym ponad godzinę. Później wszystkie po kolei wzięłyśmy prysznic. Ubrałyśmy wygodne, ale eleganckie ciuchy i zrobiłyśmy sobie lekki make-up. Dobrałam do stroju kilka dodatków a włosy spiąć w koka.
Równo o 11:30 przyszli chłopcy. Jak zobaczyłam moją „wodę niegazowaną” to myślałam, że padnę trupem.
-Ja wiem, że skończyłam 18 lat i mogę pić alkohol, ale bez przesady, nie od rana. - powiedziałam.
-Ale o co chodzi? - spytał Nial, który opróżniał jakąś paczkę chipsów.
-Prosiłam o wodę, a nie o wódkę!
-Zbierać się dzieci, za chwilę się spóźnimy. - z pomocą przyszedł Liam.
Założyłam na siebie marynarkę i wyszliśmy a przy okazji zakluczyliśmy drzwi.
Studio znajdowało się niedaleko nas, więc po 5 minutach byliśmy na miejscu. Cały czas miałam „wojnę” z Horankiem na gilgotki i pstrykanie w siebie palcami. Harry chwycił mnie za rękę, ale ją puściłam.
-Za chwilę ci wytłumaczę. - bezgłośnie wymówiłam w jego kierunku to zdanie gdy wysiadaliśmy ze samochodu.
Uderzyła mnie fala pisków i krzyków. Stałam z boku a chłopcy podpisywali autografy i takie tam :)
-Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? - zapytała mnie dziewczyna, która wyglądała na około 12-13 lat.
-Jasne. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się razem z nią do aparatu.
Podpisałam się jej w zeszycie i spytałam się jak ma na imię.
-Harper. Niesamowicie tańczysz – wyrzuciła z siebie cała zestresowana. – Jestem twoją fanką.
-Bardzo mnie o cieszy. Zdaję się, że jesteś nią jako pierwsza.
Musiałam już iść, bo Paul nas pogonił. Weszliśmy do ciepłego pomieszczenia , a z niego skierowaliśmy się do garderoby.
-Łał. - pomyślałam. - Właśnie spotkałam swoją pierwszą fankę i dałam swój autograf!”
Musiałam niestety o tym zapomnieć, ponieważ czekała mnie rozmowa z Harrym.
-Możemy porozmawiać na osobności?- szepnęłam do niego.
Skinął głową ruszając w kierunku jakiegoś małego pomieszczenia.
-Harry proszę nie mów nic jeszcze o nas. - niepewnie zaczęłam patrząc mu w oczy. - Przepraszam ale nie jestem jeszcze gotowa na krytykę przez twoje fanki.
-Jasne rozumiem. - odrzekł obojętnie.
-Jesteś na mnie zły, przecież to widzę.
-Nie, może trochę zawiedziony ale dobrze. Nie powiem nic o tym. - uśmiechnęliśmy się do siebie.
Pokoi ten był tak bardzo ciasny, że nasze ciała stykały się. Pocwałowaliśmy się raz czy dwa i potem poszliśmy do garderoby.

~ GODZINĘ PÓŹNIEJ ~

Chłopcy byli już po wywiadzie. Nie zabrakło pytań o mnie i o dziewczyny ale zgrabnie z nich wybrnęli. Teraz znowu siedzimy w samochodzie w drodze do Pitbulla.
Zimno mi. Niedobrze. Nie kontaktuję.
-Spokojnie. - Niall położył rękę na moim kolanie.
Dopiero teraz zauważyłam, że cała się trzęsę Powoli zaczynałam myśleć pozytywnie. Niestety mój spokój i opanowanie minęły wraz z zorientowaniem się, że coś czy KTOŚ mnie szczypie. Właściwie to moja cierpliwość skończyła się wraz z wprowadzeniem się do ich domu w Londynie ale mniejsza z tym. Dobra do rzeczy.
-Nie za specjalnie wyglądasz. Chyba coś cię bierze. - przemówił „zatroskany” Nialler.
Przechyliłam bardzo powoli głowę ze wzrokiem w style „Are you fucking kidding me?” i przemówiłam:
-Noo, kurwica. - odpowiadając myślałam, ze wybuchnę.
Na moje szczęście, czy też nieszczęście, podróż właśnie minęła i dojechaliśmy do wyroczni czyt. umówionego budynku.

~ Oczami Any~
Czekałyśmy już w budynku na chłopców i Michaelę. Po upływie dłuższego czasu przyszli. Baz słowa dziewczyna odebrała całusa od Harrego, zdjęła płaszcz i weszła do sali. Strasznie mocno trzymaliśmy za nią kciuki. Po upływie około dwóch godzin, wreszcie otworzyły się drzwi, za którymi wszystko się odbywało.

~WIECZÓR~

To był ciężki dzień... Na początku próby taneczne, wywiad, potem „casting” Michaeli, a teraz... Teraz jest piękne zakończenie tego cudownego dnia. Jestem tylko ja, Louis i kolacja przy świecach...


PS. Jeszcze jedno słówko o Michaeli – Pitbull zaproponował jej wspólna pracę, pod jakimś warunkiem, ale to tyle w tym temacie... 



______________________________________________________

Jeśli chcecie być powiadamiani o nowych rozdziałach na twitterze, napiszcie swoje nazwy w komentarzach. Nasz twitter ~ sexiHazza :))

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 29 część II


Czy chłopcy z One Direction mają słabość do tancerek?

Na to wygląda!
Wiecie już, że Liam Payne jest w związku z piękną i utalentowaną tancerką Danielle Peazert. Jednak Harry Styles również jest już zajęty! Jak donoszą nasze źródła, osiemnastolatek spotyka się od jakiegoś czasu z nieznacznie młodszą od siebie Michaelą Edwards, która powoli zajmuje miejsce obok Danielle na scenie. Dziewczyna nie tylko staje się sławna jako 'przyjaciółka One Direction', ale także, z tego, że świetnie tańczy.
Można ją zobaczyć między innymi w najnowszym teledysku Jessie J.
'Michaela nie jest tylko świetną tancerką, ale także osobą pozytywnie nastawioną do ludzi. Miałam przyjemność poznać ją a także Danielle Peazert i jestem naprawdę zaskoczona, że są do siebie tak podobne z charakteru. Cieszę się, że zatańczyła do mojej nowej piosenki. Jest naprawdę pracowita, więc myślę, że może zrobić ogromną karierę, dlatego polecam ją moim kolegom i koleżanką z branży muzycznej'- wyznaje Jessie J, kiedy zapytaliśmy o Michaelę.
Harry Styles i Michaela Edwards byli widziani ostatnio trzy dni temu na plaży przy zachodzie słońca. Wyglądali naprawdę uroczo.
Zdziwieni? - No to mamy jeszcze aż dwie niespodzianki!
Vannesa Bednarek i Ana Mebarak – kojarzycie te dwie panny?
To również wybranki Zayna Malika oraz Louisa Tomlinsona. Ku zaskoczeniu, dziewczęta są również tancerkami! Tak jak poprzednio wspomniana para, zostali przyłapani na kilku romantycznych spacerach. Jednak nie kryją się ze swoimi związkami, tak jak Michaela i Harry.
Czyżby nasi chłopcy nas okłamywali, mówiąc, że są nadal wolni?
A może coś ukrywają?
Możecie być pewni, że będziemy dążyć do odkrycia ich słodkiej tajemnicy.
Nie wszystkie fanki brytyjsko-irlandzkiego zespołu są zadowolone. Przecież został jeszcze tylko Niall Horan, który nadal poszukuje tej jedynej.
No ale cóż.. Nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzić się z tym, że czterech na pięciu sławnych i młodych przystojniaków z boysbandu są już zajęci i życzyć im szczęścia, a przede wszystkim miłości!”
_________________________________________________
Teraz jeszcze tylko angielski, niemiecki, geografia, a później następne rozdziały ;3
Buziaki  xoxo

"One way or another 
I'm gonna find ya
I'm gonna getcha getcha getcha getcha" <3

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 29 część I


Między jawą a snem poczułam należące do Harrego wilgotne wargi na swoim czole.
-Obudziłem cię?- spytał zatroskanym głosem.
-No tak troszeczkę, ale się nie złoszczę, wręcz przeciwnie.- uśmiechnęłam się i lekko cmoknęłam go w usta.
Na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Jaki on słoodki i tylko mój. Ughhh.. dobra koniec tego dobrego, czuje że za chwilę puszczę tęczowego pawia.
Wstaliśmy i doprowadziliśmy się do porządku. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
-Hej wszystkim!- przywitaliśmy się jednocześnie.
-ooo. Nasze gołąbeczki zeszły na ziemię. A już miałem nadzieję, że pozostaniecie w tym swoim różowym królestwie jednorożców, weźmiecie ślub i będziecie mieć dwoje dzieci, które nazwiecie Marchewka i Ziemniak.- Jak zwykle Nialler wtrącił swoje 3 grosze. Skarciłam go wzrokiem.
-wszystko mi się podoba, oprócz imion dzieci, mógłbyś się bardziej wysilić Blondasku.- odrzekłam, siadając do stołu przy którym każdy spożywał właśnie śniadanie.
-przynajmniej oryginalnie...- odpyskował.
Korzystając z tego co było na blacie, przygotowałam sobie tosty z dżemem + kawą. Zjadłam to co miałam na swoim talerzu jednocześnie biorąc udział w walce na wytykanie języka na Horana między mną na nim.
Dowiedziałam się, że o 12 chłopaki mają wywiad. Nic szczególnego sobie z tego nie zrobiłam. Dziś wychodził nowy numer mojej ulubionej gazety londyńskiej, więc po posiłku wymknęłam się z domu do najbliższego sklepu. Wróciłam trochę naburmuszona.
-co się stało?- spytał Zayn, odrywając na sekundę wzrok od telewizora.
Odwieszając kurtkę spojrzałam na kanapę, gdzie siedzieli wszyscy, łącznie z dziewczynami. Uuuu. Wyczuwam jakieś romanse, coś? ;D
Usiadłam obok nich.
-Nie uwierzycie, ale słuchajcie. Idę sobie do sklepu i kupuję gazetę. Kasjerka przy płaceniu się dziwacznie na mnie gapiła, no więc się spytałam czy coś nie tak.- przerwałam na chwilę, aby sprawdzić czy na razie wszystko rozumieją. Pokiwali twierdząco głowami, a ja kontynuowałam.- A ona mi się pyta czy nie jestem czasem tą Przyjaciółką One Direction. Cała się zagotowałam, lecz nie chciałam żadnej afery, więc grzecznie odpowiedziałam, że chyba jej się coś pomyliło. A. I nie dość tego. Kto jest na okładce?- zakończyłam swój monolog pytaniem.
Rzuciłam im magazyn. Jako pierwszy dorwał go Lou.
-A to niespodzianka, nie? Oczywiście 1D- dokończyłam.
-Jesteśmy sławni, kotku.- rzekł Niall wypinając klatę do przodu. Znacząco przewróciłam oczami.
-Ej, ale tu nie pisze o nich tylko o tobie...- zauważyła niepewnie Vanessa.
-No chyba sobie żartujesz!- wydarłam się i wyrwałam jej gazetę. Zaczęłam czytać artykuł na głos....

____________________________________________
Taki króciutki i do dupy ;'<
Część 2 chyba będzie jeszcze pod koniec tego tygodnia.
A teraz do rzeczy:

Dzisiaj urodziny V. :3
Kochana, życzę ci wszystkiego co najlepsze, spełnienia najskrytszych marzeń, abyś przeżyła życie tak, że na stare lata niezręcznie byłoby ci o tych szalonych chwilach mówić. Żebyś spotkała tych, których chcesz spotkać i miała blisko osoby, które są bliskie twojemu sercu. No i ogólnie WSZYSTKIEGO NAJ!!!! :* <3