Rozdział 34
W sypialni obejrzeliśmy jeszcze razem film i nawet
nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie głośny huk. Spojrzałam na
zegar, była 02.33. Na dworze szalała ogromna burza.
Burza od dzieciństwa mnie przerażała, owszem była
piękna, ale te błyskawice... Po prosty były dla mnie okropne.
Harry zapadł w ciężki sen i nie widziałam sensu, aby go obudzić.
Zeszłam na dół, aby wziąć tabletki
przeciwbólowe. Przechodząc przez salon zauważyłam w barku
ciekawie wyglądającą whisky. Postanowiłam popić nią lek, aby
szybciej zadziałał.
Wchodząc do pokoju nastąpił wielki przeciąg.
Drzwi na taras otworzyły się, a mnie oblał zimny pot. Szybko
łyknęłam tabletkę i popiłam trunkiem. Wyszłam na balkon i
oniemiałam. Widok zapierał dech w piersi. Burza już ustąpiła,
ale nad miastem nadal unosiło się ciężkie powietrze. Poczułam,
że to jest moje miejsce na ziemi. Londyn to moje miasto. Nagle
poczułam czyjąś rękę na mojej talii.
- Chcesz się rozchorować? - Harry czule szepnął
mi do ucha.
- Wyszłam tylko na chwilę, nic mi nie będzie. -
odwróciłam się i dałam mu soczystego buziaka.
- Wejdźmy do środka, bo mi się przeziębisz. -
mówiąc to wziął mnie na ręce.
Zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Chcesz tego? - zapytał kładząc mnie na łóżko.
- Z tobą Harry... oczywiście, że tak.
Chłopak objął mnie i zaczął całować po szyji.
- To będzie najpiękniejsza noc, jaką mogłaś
sobie kiedykolwiek wyobrazić...
Mówiąc to powoli zaczął ściągać górną część
mojego nocnego ubrania.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę, żebyś później
tego żałowała.
- Harry przestań gadać. - uśmiechnęłam się. -
Zróbmy to!
Nasze pocałunki zmieniały się w coraz bardziej
namiętne. W końcu oboje pozbyliśmy się ubrań.
To były najcudowniejsze chwile mojego życia.
Kochałam się z mężczyzną, przy którym czułam się bezpieczna.
Czy można chcieć czegoś więcej od życia?
Po godzinie tych „miłosnych uniesień” :)
zasnęłam wtulona w nagi tors Hazzy.
~.~
Budzik zadzwonił o 08.30. Harrego już przy mnie nie
było, ale zostawił na szafce nocnej malutką karteczkę o treści
„Jestem razem z chłopakami na próbie, będę wieczorem. Kocham
Cię” i przepiękną, czerwoną różę.
O 10.00 miały zacząć się próby u Pitbulla. Z
wielką niechęcią wstałam z łóżka, by zjeść wczoraj już
zakupione rogaliki.
Kiedy zeszłam na dół, moim oczom ukazał się
pięknie przyozdobiony stół, na którym stała szklanka soku
pomarańczowego, jabłko i ciemne pieczywo posmarowane chudym
twarożkiem. „ Jestem w siódmym niebie”- pomyślałam i
zasiadłam do „uczty”.
Zegar wskazywał na 09.00, więc uczesałam się,
zrobiłam bardzo delikatny makijaż i ubrałam się w mega wygodne
ciuchy.
Z domu wyjechałam ok. godziny 09.30. Postanowiłam,
że zrobię dobre wrażenie i przyjdę przed czasem. Jak mogłam się
domyśleć, przed studiem stało mnóstwo fotografów. Na pewno
zdążyli już zrobić mi kilka zdjęć, przecież takie są uroki
samochodu bez zaciemnionych szyb.
Kiedy weszłam na salę był już tam Pitbull i
jeszcze pięć innych dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - krzyknęłam do wszystkich
zgromadzonych.
- Hej Michaelo! - odpowiedział Pitbull i wszystkie
dziewczyny z wyjątkiem jednej brunetki stojącej cały czas w stronę
lustra.
Po kolei zaczął mi przedstawiać wszystkie
dziewczyny, aż w końcu przyszła kolej na „małomówną” Latynoskę.
- A to jest moje guru tańca. - zaśmiał się. -
Przedstawiam wam Gisel Antonellę Outiz.
Od razu zauważyłam, żę patrzył na nią inaczej
niż na pozostałe dziewczyny. Łączyło ich chyba coś więcej...
- Mówcie mi Anto. Jestem również choreografem i
będę wymyślać nasz układ taneczny. Mam nadzieję, że nasza
współpraca skończy się sukcesem.
Pierwszą piosenką jaką puściła było „Give me
everything”. Układ był naprawdę genialny, widać było, że
pracuję z doświadczonymi tancerkami. Czułam się trochę jak
amatorka, ale cały czas powtarzałam sobie „do odważnych świat
należy”. Nagle poczułam silny ucisk w brzuchu.
- Mogę prosić o chwilę przerwy? Źle się
poczułam. - odruchowo spojrzałam na Anto.
- Powinnyśmy pracować, a nie obijać się. - kiedy
to mówiła przeszedł mnie silny dreszcz. - Ale skoro tak bardzo źle
się czujesz, odpocznij trochę.
W jej głosie cały czas czułam pogardę. Tylko w
stosunku do mnie była taka nieuprzejma.
Ból cały czas nie mijał. Ba, wydawał się coraz
silniejszy, przez co nie mogłam skupić się na układzie tanecznym.
O 11.30 próba dobiegła końca i Antonella podziękowała nam.
- Michaela, poczekaj chwilę. - zawołała kiedy
miałam już wychodzić.
- Coś się stało? - zapytałam niepewnie.
- Każdy ma czasem słabszy dzień, ale chyba nigdy
nie widziałam tak kiepskiej tancerki jak ty. Widziałaś siebie? To
był istny koszmar! Nie wiem czemu tu jesteś. Nasz zespół składa
się z profesjonalistów, a nie amatorów. Przyłóż się, albo
długo sobie nie potańczysz. - po tych słowach wyszła z sali.
Zamurowało mnie. Stałam jak wryta, a w moich oczach
pojawiło się mnóstwo łez. Czy to początek końca mojej kariery?
______________________________________________
Bardzo Was przepraszamy! Tak jakoś wyszło...
Teraz postaramy się wrócić do normy, czyli dodawać rozdziały co około tydzień.
Bardzo by było nam miło gdybyście komentowali, a także <jeśli wam się podoba nasz blog> polecali go. Wiem, że jak chcecie to potraficie.
To co widzicie do góry jest to dzieło primadonny. Czytam to po raz chyba siódmy i nadal uważam, że jest ten rozdział cudowny *.*
A Wy co myślicie? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach.
Buziaczki ♥