Rozdział 20
Rzuciłam się na łóżko i przykryłam głowę poduszką, wydając z siebie cichy jęk. Miałam jeszcze większy mętlik w głowie niż wczoraj, niż kiedykolwiek. Bez pukania ktoś wszedł do pokoju i usiadł obok mnie. Zdjęłam z głowy poduszkę i otworzyłam oczy. Tym ktosiem okazał się Zayn.-powiesz mi co się stało, bo Niall nie chce się do nikogo odzywać.- poprosił.
Usiadłam po turecku na środku łóżka. Mulat chwycił mnie za kolano.
-jeśli chcesz, tak rozmowa może zostać między nami.
Wzięłam głęboki oddech. Powoli zaczęłam mu opowiadać. Od momentu, gdy wyszliśmy z domu do powrotu. Nie przerywał mi, czekał aż powiem wszystko. Uważnie słuchał. Nie łatwo było mi mówić o pocałunku, ale on mógł mi pomóc. Zakończyłam swój monolog i spojrzałam na niego. On chwilę pomyślał, a potem zadał mi pytanie:
-czujesz coś więcej do niego, czy traktujesz go wyłącznie jak przyjaciela?
-traktuję go jak brata, tak jak was wszystkich, ale to wszystko nic więcej do niego nie czuję. ale boję się, że on, że ten pocałunek mógł znaczyć dla niego coś więcej.- odpowiedziałam.
-pogadaj z nim, ale nie teraz. Teraz chodź, zabieramy cię gdzieś.
Wstał i podał mi rękę. Zeszliśmy na dół. Ubrałam buty, wzięłam rozpinaną bluzę i poszliśmy do samochodu, w którym siedziała cała reszta. Ruszyliśmy. Prowadził Harry. Zayn powiedział, że będziemy długo jechać, lecz nic więcej nie mówił. Byłam zmęczona. Oparłam głowę o ramię Liam'a i zasnęłam.
***
z mojego pięknego snu, że byłam na Hawajach, wyrwał mnie Liam i Zayn. rozplątywali mi bowiem moje sweetaśne warkoczyki. Lekko nieprzytomna rozejrzałam się po okolicy przez szyby. Nie znałam miejsca, w którym aktualnie byliśmy, ale to nie był Londyn. Samochód stanął.
-jesteśmy!- wykrzyknął Harry.
-Michaela! Łap!
Lou rzucił mi jakieś ubrania. Dokładniej była to przewiewna sukienka:
- do czego mi ona?- byłam zdezorientowana.
-przebież się. Musisz jakoś wyglądać. A do tego włóż to. Dajemy ci na to 5 minut.
Oznajmił Zayn dając mi szpilki w kolorze kości słoniowej:
wyszli z samochodu Zaczęłam się przebierać. Dobrze, że szyby są przyciemnione- pomyślałam. Trochę było mi trudno to włożyć w tak wąskim samochodzie, ale udało mi się. Wysiadłam z auta. Teraz dopiero zauważyłam, że reszta też się wystroiła. Ruszyliśmy w stronę dużego, kremowego domu, przyozdobionego na parapetach kwiatami. Zatrzymaliśmy się przy ciemno-brązowych drzwiach. Zayn zadzwonił.
-gdzie my jesteśmy?- spytałam Harr'ego, który stał najbliżej mnie.
-u rodziców Zayna.- odparł z uśmiechem na twarzy.
-że co?!- wykrzyknęłam.
-nie martw się mała. Ślicznie wyglądasz.- puścił do mnie oczko, nie mogąc przestać się uśmiechać.
Niestety nie mogłam mu odpowiedzieć, bo mosiężne wrota się otworzyły. W progu stanęła ładna brunetka, niższa ode mnie, o ślicznych oczach, tak bardzo podobnych do oczu Zayn'a. Widocznie nie tylko dla mnie ten przyjazd jest niespodzianką z ogromną radością rzuciła się w ramiona swojego syna, a potem również na chłopaków. Ku mojemu zdziwieniu mnie też przytuliła.
-ty pewnie jesteś Michaela? Tak dużo o tobie słyszałam.- powiedziała patrząc na mnie
ja w odpowiedzi tylko się uprzejmie uśmiechnęłam. Ruchem ręki zaprosiła nas do środka obejrzałam dokładnie dom. Był naprawdę ładny, taki przytulny. Korzystając z okazji, że na razie stoimy w przedpokoju, podeszłam do Mulata i szepnęłam mu na ucha:
-mogłeś mi powiedzieć, bym się przygotowała.
zaśmiał się i równie cicho odpowiedział:
-dlatego ci nie mówiłem, żebyś się nie stresowała.
Otworzyłam usta, aby powiedzieć, że nie jestem jego dziewczyną i się nie stresuje oraz że i tak jestem na niego zła, ale pani domu zaprowadziła nas do salonu. Na sofie siedziały trzy dziewczyny, jak mniemam siostry Zayn'a. Odchrząknął. Spojrzały na niego i rzuciły mu się na szyję jednocześnie krzycząc jego imię. Widać było gołym okiem jak bardzo stęskniły się za bratem. Dziewczyny przytuliły także pozostałych. Zayn stanął przy mnie i spojrzał na swoją rodzinę.
-to jest Michaela, wasza nowa...
-ciocia?- spytała najmniejsza dziewczynka podnosząc do góry brwi.
-nie!!- zaprzeczyłam razem z Mulatem.
-wasza nowa tak jakby siostrzyczka.-dokończył.- a te niewiasty- pokazał ręką dziewczyny.- to twoje nowe siostry. Saffa, Waliyh, Doniy.- zwrócił się do mnie, mówiąc imiona sióstr. od najmłodszej do najstarszej.
Po kolei wszystkie przytuliłam. Byłam zaskoczona, że wszyscy mnie tak dobrze przyjęli
-jak się to mogło stać, następna córka?- matka chwyciła się za głowę.
-proszę się nie martwić- machnęłam ręką i dodałam trochę ciszej.- było ciemno.
Wszyscy zareagowali śmiechem. Poczułam się tu jak w domu. Usiedliśmy na kanapie.
-jesteście głodni?- spytała moja nowa 'mama'.
Horanek krzyknął głośne 'tak!!' i omal nie zrzucił Saffe, która siedziała na jego kolanach. Jak on tyle mieści w żołądku?! Mniejsza. 'siostry' zaczęły mnie pytać o wszystkie sprawy, nawet szczegóły. Starałam się odpowiadać na pytania, a przy okazji być po prostu sobą. Niektóre pytania były niezręczne, nawet bardzo, na co ja tylko robiłam dziwną minę, a reszta się śmiała. Jeszcze trochę, a zapytałyby mnie czy z kimś sypiam, albo czy jestem dziewicą. Dziewczyny pokazały mi wszystkie pokoje oraz calutki dom i powiedziały, że to mój trzeci dom. Naprawdę poczułam się jak członek rodziny.
________________________________________________________________
tak oto mamy już 20 rozdział.
dziękuję, że głosujecie w ankiecie i komentujecie. To naprawdę dla mnie bardzo ważne. daje mi to mocnego kopa, abym się wzięła za pisanie.
buziaki xoxo.
super rozdział nie moge sie doczekac nastepnego napisz cos długiego ;**
OdpowiedzUsuńbardzo mi się podoba przeczytałam wszystko jednym tchem :D szkoda że rozdziały nie są dłuższe, ale i tak są zajebiste ♥♥♥
OdpowiedzUsuńahahahah kocham Cię <3 Czekam na naxt : * - V.
OdpowiedzUsuń