wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 34


W sypialni obejrzeliśmy jeszcze razem film i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie głośny huk. Spojrzałam na zegar, była 02.33. Na dworze szalała ogromna burza.
Burza od dzieciństwa mnie przerażała, owszem była piękna, ale te błyskawice... Po prosty były dla mnie okropne. Harry zapadł w ciężki sen i nie widziałam sensu, aby go obudzić.
Zeszłam na dół, aby wziąć tabletki przeciwbólowe. Przechodząc przez salon zauważyłam w barku ciekawie wyglądającą whisky. Postanowiłam popić nią lek, aby szybciej zadziałał.
Wchodząc do pokoju nastąpił wielki przeciąg. Drzwi na taras otworzyły się, a mnie oblał zimny pot. Szybko łyknęłam tabletkę i popiłam trunkiem. Wyszłam na balkon i oniemiałam. Widok zapierał dech w piersi. Burza już ustąpiła, ale nad miastem nadal unosiło się ciężkie powietrze. Poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi. Londyn to moje miasto. Nagle poczułam czyjąś rękę na mojej talii.
- Chcesz się rozchorować? - Harry czule szepnął mi do ucha.
- Wyszłam tylko na chwilę, nic mi nie będzie. - odwróciłam się i dałam mu soczystego buziaka.
- Wejdźmy do środka, bo mi się przeziębisz. - mówiąc to wziął mnie na ręce.
Zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Chcesz tego? - zapytał kładząc mnie na łóżko.
- Z tobą Harry... oczywiście, że tak.
Chłopak objął mnie i zaczął całować po szyji.
- To będzie najpiękniejsza noc, jaką mogłaś sobie kiedykolwiek wyobrazić...
Mówiąc to powoli zaczął ściągać górną część mojego nocnego ubrania.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę, żebyś później tego żałowała.
- Harry przestań gadać. - uśmiechnęłam się. - Zróbmy to!
Nasze pocałunki zmieniały się w coraz bardziej namiętne. W końcu oboje pozbyliśmy się ubrań.
To były najcudowniejsze chwile mojego życia. Kochałam się z mężczyzną, przy którym czułam się bezpieczna. Czy można chcieć czegoś więcej od życia?
Po godzinie tych „miłosnych uniesień” :) zasnęłam wtulona w nagi tors Hazzy.

~.~

Budzik zadzwonił o 08.30. Harrego już przy mnie nie było, ale zostawił na szafce nocnej malutką karteczkę o treści „Jestem razem z chłopakami na próbie, będę wieczorem. Kocham Cię” i przepiękną, czerwoną różę.
O 10.00 miały zacząć się próby u Pitbulla. Z wielką niechęcią wstałam z łóżka, by zjeść wczoraj już zakupione rogaliki.
Kiedy zeszłam na dół, moim oczom ukazał się pięknie przyozdobiony stół, na którym stała szklanka soku pomarańczowego, jabłko i ciemne pieczywo posmarowane chudym twarożkiem. „ Jestem w siódmym niebie”- pomyślałam i zasiadłam do „uczty”.
Zegar wskazywał na 09.00, więc uczesałam się, zrobiłam bardzo delikatny makijaż i ubrałam się w mega wygodne ciuchy.
Z domu wyjechałam ok. godziny 09.30. Postanowiłam, że zrobię dobre wrażenie i przyjdę przed czasem. Jak mogłam się domyśleć, przed studiem stało mnóstwo fotografów. Na pewno zdążyli już zrobić mi kilka zdjęć, przecież takie są uroki samochodu bez zaciemnionych szyb.
Kiedy weszłam na salę był już tam Pitbull i jeszcze pięć innych dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - krzyknęłam do wszystkich zgromadzonych.
- Hej Michaelo! - odpowiedział Pitbull i wszystkie dziewczyny z wyjątkiem jednej brunetki stojącej cały czas w stronę lustra.
Po kolei zaczął mi przedstawiać wszystkie dziewczyny, aż w końcu przyszła kolej na „małomówną” Latynoskę.
- A to jest moje guru tańca. - zaśmiał się. - Przedstawiam wam Gisel Antonellę Outiz.
Od razu zauważyłam, żę patrzył na nią inaczej niż na pozostałe dziewczyny. Łączyło ich chyba coś więcej...
- Mówcie mi Anto. Jestem również choreografem i będę wymyślać nasz układ taneczny. Mam nadzieję, że nasza współpraca skończy się sukcesem.
Pierwszą piosenką jaką puściła było „Give me everything”. Układ był naprawdę genialny, widać było, że pracuję z doświadczonymi tancerkami. Czułam się trochę jak amatorka, ale cały czas powtarzałam sobie „do odważnych świat należy”. Nagle poczułam silny ucisk w brzuchu.
- Mogę prosić o chwilę przerwy? Źle się poczułam. - odruchowo spojrzałam na Anto.
- Powinnyśmy pracować, a nie obijać się. - kiedy to mówiła przeszedł mnie silny dreszcz. - Ale skoro tak bardzo źle się czujesz, odpocznij trochę.
W jej głosie cały czas czułam pogardę. Tylko w stosunku do mnie była taka nieuprzejma.
Ból cały czas nie mijał. Ba, wydawał się coraz silniejszy, przez co nie mogłam skupić się na układzie tanecznym. O 11.30 próba dobiegła końca i Antonella podziękowała nam.
- Michaela, poczekaj chwilę. - zawołała kiedy miałam już wychodzić.
- Coś się stało? - zapytałam niepewnie.
- Każdy ma czasem słabszy dzień, ale chyba nigdy nie widziałam tak kiepskiej tancerki jak ty. Widziałaś siebie? To był istny koszmar! Nie wiem czemu tu jesteś. Nasz zespół składa się z profesjonalistów, a nie amatorów. Przyłóż się, albo długo sobie nie potańczysz. - po tych słowach wyszła z sali.
Zamurowało mnie. Stałam jak wryta, a w moich oczach pojawiło się mnóstwo łez. Czy to początek końca mojej kariery?
______________________________________________
Bardzo Was przepraszamy! Tak jakoś wyszło... 
Teraz postaramy się wrócić do normy, czyli dodawać rozdziały co około tydzień. 
Bardzo by było nam miło gdybyście komentowali, a także <jeśli wam się podoba nasz blog> polecali go. Wiem, że jak chcecie to potraficie.
To co widzicie do góry jest to dzieło primadonny. Czytam to po raz chyba siódmy i nadal uważam, że jest ten rozdział cudowny *.*
A Wy co myślicie? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach.
Buziaczki ♥

czwartek, 21 marca 2013

 Rozdział 33


Dzisiejszy dzień był taki jak zwykle. Kłótnie z których wychodziła niezła komedia, Niall chciał odgryźć Zaynowi rękę, bo zjadł mu ostatniego chipsa <ugryzł go, naprawdę>, bitwa na jedzenie przy robieniu naleśników, ogłoszenie przez Vanessę i Zayna oraz Anę i Louiego że oficjalnie są razem (w końcu) i Harry, który 'zapomniał' się ubrać rano i przez to każdy chłopak, <w moim przypadku Niall> każdej dziewczynie zasłonił szybko oczy (wielkie dzięki, przynajmniej nie będą mi się śnić koszmary w nocy). Czyli normalny dzień.
Teraz siedzę sama z moim chłopakiem, gdyż reszta udała się na dłuższy spacer po okolicy. A właściwie nie siedzę tylko robimy razem spaghetti! :) To znaczy on gotuje, a ja siedzę na blacie stołu i  kłócę się z nim na temat, która z płci jest silniejsza. Tylko tak teoretycznie. Wiem, że męska jest silniejsza, ale uwielbiam kłócić się z nim tak dla żartów. ♥
- Moim skromnym zdaniem.- zaczęłam mój monolog.- słaba płeć jest silniejsza od płci mocnej o siłę słabości płci mocnej do płci słabej.- uśmiechnęłam się widząc, że nic z tego nie rozumie. Szczerze ja też nie rozumiem co przed chwilą powiedziałam.
- Widzę, że nic z tego nie rozumiesz. Nie będę więc z tobą dłużej prowadziła konwersacji, ponieważ blask mojego geniuszu mógłby cię oślepić. Masz inne paradygmaty kwantyfikacyjne, co nieco koliduje z moją wysublimowaną wiedzą na każdy temat! Proponuję ci poświęcić się gadaniu do lustra!- zakończyłam z wyciągniętym językiem w jego stronę.
- Mała!- podszedł do mnie z rozbawianą miną i z nożem, którym przed chwilą coś kroił.- Na serio chcesz ze mną zadzierać?
- Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się i marszcząc nos.
- Uwielbiam jak marszczysz swój nosek.- zdjął fartuch.- A wiesz co jeszcze uwielbiam? Jak jesteś brudna od jedzenia!
Nim się obejrzałam przejechał mi łyżką brudną od pomidorowego sosu po policzku.
- Zemsta!!- wykrzyknęłam jeszcze bardziej się śmiejąc.
Chwyciłam do ręki jakąś drewnianą łyżkę, zanurzyłam w sosie i przejechałam nią po ustach i szyi chłopaka. Tak oto zaczęła się druga dzisiaj bitwa na jedzenie. Byliśmy cali brudni i zużyliśmy do tego aż połowę garnka sosu. Jeszcze się śmiejąc Harry pocałował mnie w usta, a następnie w policzek, który miałam umazany naszym obiadem/kolacją.
- Muszę przyznać że ten sos jest wyśmienity. - powiedział.- Chcesz spróbować? - pokazał palcem na swój brudny policzek.
Zaśmiałam się i ucałowałam go, lekko przejeżdżając językiem po policzku.
- Pycha.- przyznałam.
Poszliśmy się przebrać i umyć nasze twarze oraz ręce.
- Nie podglądaj.- rozkazałam, gdy jako pierwsza poszłam do łazienki.
W odpowiedzi puścił do mnie oczko. Szybko przebrałam się w wygodne, czyste ubrania i zwolniłam łazienkę Hazzie. Wróciliśmy do kuchni i zjedliśmy w spokoju posiłek. O ile 'w spokoju' można nazwać ciągłe śmianie się i karmienie nawzajem. No dobra z tym karmieniem przesadziłam. To on mnie i siebie karmił bo mi się nie chciało. Później zdążyliśmy obejrzeć film: 'American Beauty'. Zdążyliśmy, ponieważ na dworze zaczęła szaleć burza.
- Zadzwoń do chłopców i spytaj się gdzie są.- rozkazałam chłopakowi.
Wyjął z kieszeni telefon, wybierając czyiś numer.
- No cześć, gdzie jesteście? .............. A, okay............. Jasne.
Zaśmiał się.
- Postaramy się............. na razie.
Rozłączył się, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Zatrzymali się w hotelu. Nie ma sensu, żeby czekać aż przestanie padać więc zostaną tam na noc.- wyjaśnił.
- A w czym mamy się postarać?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Nieważne.
Słodko się uśmiechnął, a zaraz po tym przygryzł wargę. Wtuliłam się w niego.
- Jestem zmęczona. Idziemy do pokoju?- spytałam, zamykając oczy.
- Chcesz mnie zaciągnąć do łóżka?- spytał chyba na poważnie, gładząc ręką moje plecy.
Podniosłam się z kanapy i podałam mu rękę, aby zrobił to samo.
- Owszem, żeby SPAĆ.- powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo.
Z westchnieniem wstał. Ruszyliśmy po schodach do pokoju, a on trzymał rękę na moim biodrze i szepnął mi do ucha:
- Jesteś nie do zdobycia.
__________________________________________________

Mam nadzieję, że spodoba wam się efekt pracy mojej i primadonny czyli ten oto "długi" rozdział. Dajcie znać co o nim sądzicie.
Buziaczki ♥

piątek, 15 marca 2013

 Rozdział 32


~oczami Michaeli~

No to się zaczęło.. mogę tańczyć u jednego z najsławniejszych raperów świata. Jednak jest jeden warunek: muszę wcisnąć się w bardzo obcisłą sukienkę. Oczywiście na moje nieszczęście jestem za gruba. Nie chodzi tu o np. 10 kilogramów, ale dosłownie odrobina brakuje do zapięcia tej odzieży. A teraz ta druga strona medalu: Pitbull dał mi 10 dni na schudnięcie. Nigdy się nie poddaje, tak więc również teraz podjęłam wyzwanie. Na dodatek Danielle, Nessa i Ana zgodziły się pomóc mi. Razem spotkałyśmy się przy ostatnich w najbliższym czasie kalorycznych, ale pysznych lodach i praktycznie to one ułożyły mi dietę i plany dni. Nie miałam tutaj nic do gadania. Pod koniec naszego spotkania dostałam od nich kartkę. Poszłam do domu, aby ją dokładnie przeanalizować. Od razu do dotarciu, usiadłam na kanapie obok tych pijawek, którzy na samym początku rozpoznali, że byłam na lodach i zaczęli dopytywać się czemu to niby ich tam nie zabrałam lub choćby czemu nie przyniosłam im trochę. Ugh.. No dobra, do rzeczy. Otworzyłam zgiętą na pół kartkę i już po pierwszych kilku słowach doszliśmy zgodnie do jednego wniosku.
JEDEN WIELKI KOSZMAR!!!
Pobudka: 7.00 na pierwszy głód szklanka wody z cytryną, 1,5 godziny joggingu, śniadanie (płatki śniadaniowe z mlekiem lub kanapki, KONIECZNIE z razowym chlebem) + poranna toaleta, ćwiczenia taneczne wraz z Danielle przez 3 godziny, lunch (czyli np. sałatka z gotowanym kurczakiem, czy coś podobnego do tego), 4 godziny odpoczynku, 2 godziny na siłowni.
żadnych słodyczy, żadnych fast-food- ów, a przede wszystkim żadnych napoi gazowanych czy też kofeiny. Tylko i wyłącznie woda niegazowana z cytryną, sałatki, kanapki, gotowane warzywa i kurczak na parze. Masakra. ble, ble i jeszcze raz BLE!!!! OCHYDA.
I tak dzień w dzień przez 10 dni. Czasami ten plan dnia zmieniał się, ponieważ pracowałam u Pitbulla. Pisałam już wam, że raper wymyślił sobie, aby teledysk był kręcony, kiedy jest zupełnie ciemno, czyli jakoś o północy? Pewnie nie, no więc teraz to piszę. W dzień i w nocy ciągle na planie teledysku. Idzie cholery w bok dostać. Lecz w końcu robię to co kocham, a poza tym dobrze płacą. Nie żebym tylko myślała o kasie, ale bardzo by mi się przydała. Rzecz jasna nikt z moich przyjaciół o tym nie wie, bo by chcieli mi pożyczyć ją, albo co gorsze dać.
Dawałam z siebie wszystko co mogłam dać. Jednak cenę za to musiałam ponieść ogromną. Ciągle miałam uczucie, że zaraz zemdleję, już nie mówiąc o worach pod oczami z przemęczenia, które makijażystki próbowały je zakryć toną pudru i podkładu. Wszystko to wynagradzam mi Pitbull i przyjaciele, mówiąc że jestem świetna.
Pewnego dnia mojej diety, Dan powiedziała, że muszę poćwiczyć tańczenie w parach. Niepewnie się z nią zgodziłam. Przyszli do nas 4 umięśnionych i niezwykle przystojnych chłopaków oraz Ana i Vanessa. Jako że jestem nieśmiała zwłaszcza w stosunkach damsko-męskich było to dla mnie przerażające. Tango- okay jeszcze nie jest tak źle, tańce towarzyskie, hip- hop, to wszystko nie było jakieś takie zmysłowe. Ale... jak zwykle musi być jakieś ALE w moim życiu. Jedno słowo odmieniło mnie. DANCEHALL. Szatynka w kręconych włosach jak pokazała nam ze swoim partnerem tanecznym układ taneczny to można by było pomyśleć że to coś podobnego do propozycji 'you, i, bed, now'. Strasznie trudno było mi się przyzwyczaić do takiej bliskości do chłopaka którego znam od 2 dni. Z czasem nieśmiałość ustępowała miłości do tego stylu tańca.

_______________________________________________________________________________

Krótki, ale nie długo pojawi się nowy ;>
Dajcie znać w komentarzach jak się podoba.
bajooo :*

sobota, 9 marca 2013

  Rozdział 31


-Zamknij oczy. - powiedział zanim wyszłam z samochodu.
-Nawet nie wiem gdzie jesteśmy!- byłam lekko zdenerwowana.
-Spokojnie, nie stanie ci się nic złego. - wyszeptał mi do ucha.
Czułam, że wchodzimy do jakiegoś domu. Wokół unosił się cudowny zapach mojego ulubionego spaghetti. Potknęłam się, gdy wchodziliśmy po schodach, ale Lou zdążył mnie złapać.
-Uważaj, bo się przewrócisz, a nie chce, żeby moja księżniczka się potknęła.
-Spokojnie, będę uważać. Tylko mogę otworzyć już oczy?
-Już możesz.
Moim oczom ukazał się stolik przyozdobiony świecami i różnymi smakołykami. Magii dodawał temu miejscu fakt, że byliśmy na tarasie wielkiego domu, nad nami błyszczał księżyc i mnóstwo gwiazd.
-Sam to przygotowałeś?
-Dla ciebie jestem gotowy sięgnąć gwiazdę z nieba.- wskazał ręką na niebo. - To którą chcesz?
-Wystarczysz mi ty.- dałam mu soczystego buziaka.
Usiedliśmy do kolacji. Z nerwów nie mogłam przełknąć ani kęsa mojej ulubionej potrawy. W końcu chłopak spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę.
-Zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? Chciałbym wykrzyczeć całemu światu, że mam najpiękniejszą i najcudowniejszą dziewczynę na świecie.
-Chcesz powiedzieć to fanom?- spytałam lekko zakłopotana.
-Tak, to moje największe marzenie. Ale jeśli tego nie chcesz to uszanuję twoją decyzję.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Na pewno znajdą się osoby, które mnie znienawidzą. Ale do odważnych świat należy, prawda?
-Tak, zostanę twoją oficjalną dziewczyną.
Reszta wieczoru upłynęła nam na konsumowaniu tych pysznych potraw oraz rozmowie o naszym oficjalnym związku.

_________________________________________
Taki króciutki, ale to pretensje do Primadonny, bo ona to pisała :3

58 dni i welcome to London! :3 podnieta!!!! :*

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 30


Pod artykułem zamieścili kilka zdjęć ze mną i z Hazzą oraz z całym zespołem. Na szczęście nie umieścili tu zdjęcia, kiedy ja i mój chłopak całujemy się przy zachodzie słońca.
- Oni są wszędzie.- mruknęłam do siebie, lecz wszyscy to usłyszeli i się zaśmiali.
-Dobra, olejmy to. O której masz to spotkanie?- Danielle zwróciła się do mnie.
-O 14:00.
- Tak, ale musicie wyrobić się do 11:30, bo jedziecie z nami na wywiad. Macie dwie i pół godziny. Zostawiamy was same, idziemy do sklepu. Chcecie coś? - spytał Harry.
-Jakbyś mógł to wodę niegazowaną i tabletki na ból głowy. - powiedziałam.
-Dla ciebie wszystko.- powiedział i dał mi soczystego buziaka w policzek.
-Dobra zabierajmy się a wy się przyszykujcie. - rzekł Niall.
-Dzięki, jesteście kochani. - podziękowałam.
Kątem oka zauważyła jak Zayn szepcze coś Nessie a ona się rumieni. W końcu wyszli.
-Okej, to do dzieła.
Poszłyśmy do sali taneczno-muzycznej a ja pokazałam im swoją choreografię. Troszeczkę ją pozmieniałyśmy, dodałyśmy muzykę i można by rzec, że była gotowa, ale trzeba było to jeszcze wyćwiczyć. Spędziłam na tym ponad godzinę. Później wszystkie po kolei wzięłyśmy prysznic. Ubrałyśmy wygodne, ale eleganckie ciuchy i zrobiłyśmy sobie lekki make-up. Dobrałam do stroju kilka dodatków a włosy spiąć w koka.
Równo o 11:30 przyszli chłopcy. Jak zobaczyłam moją „wodę niegazowaną” to myślałam, że padnę trupem.
-Ja wiem, że skończyłam 18 lat i mogę pić alkohol, ale bez przesady, nie od rana. - powiedziałam.
-Ale o co chodzi? - spytał Nial, który opróżniał jakąś paczkę chipsów.
-Prosiłam o wodę, a nie o wódkę!
-Zbierać się dzieci, za chwilę się spóźnimy. - z pomocą przyszedł Liam.
Założyłam na siebie marynarkę i wyszliśmy a przy okazji zakluczyliśmy drzwi.
Studio znajdowało się niedaleko nas, więc po 5 minutach byliśmy na miejscu. Cały czas miałam „wojnę” z Horankiem na gilgotki i pstrykanie w siebie palcami. Harry chwycił mnie za rękę, ale ją puściłam.
-Za chwilę ci wytłumaczę. - bezgłośnie wymówiłam w jego kierunku to zdanie gdy wysiadaliśmy ze samochodu.
Uderzyła mnie fala pisków i krzyków. Stałam z boku a chłopcy podpisywali autografy i takie tam :)
-Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? - zapytała mnie dziewczyna, która wyglądała na około 12-13 lat.
-Jasne. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się razem z nią do aparatu.
Podpisałam się jej w zeszycie i spytałam się jak ma na imię.
-Harper. Niesamowicie tańczysz – wyrzuciła z siebie cała zestresowana. – Jestem twoją fanką.
-Bardzo mnie o cieszy. Zdaję się, że jesteś nią jako pierwsza.
Musiałam już iść, bo Paul nas pogonił. Weszliśmy do ciepłego pomieszczenia , a z niego skierowaliśmy się do garderoby.
-Łał. - pomyślałam. - Właśnie spotkałam swoją pierwszą fankę i dałam swój autograf!”
Musiałam niestety o tym zapomnieć, ponieważ czekała mnie rozmowa z Harrym.
-Możemy porozmawiać na osobności?- szepnęłam do niego.
Skinął głową ruszając w kierunku jakiegoś małego pomieszczenia.
-Harry proszę nie mów nic jeszcze o nas. - niepewnie zaczęłam patrząc mu w oczy. - Przepraszam ale nie jestem jeszcze gotowa na krytykę przez twoje fanki.
-Jasne rozumiem. - odrzekł obojętnie.
-Jesteś na mnie zły, przecież to widzę.
-Nie, może trochę zawiedziony ale dobrze. Nie powiem nic o tym. - uśmiechnęliśmy się do siebie.
Pokoi ten był tak bardzo ciasny, że nasze ciała stykały się. Pocwałowaliśmy się raz czy dwa i potem poszliśmy do garderoby.

~ GODZINĘ PÓŹNIEJ ~

Chłopcy byli już po wywiadzie. Nie zabrakło pytań o mnie i o dziewczyny ale zgrabnie z nich wybrnęli. Teraz znowu siedzimy w samochodzie w drodze do Pitbulla.
Zimno mi. Niedobrze. Nie kontaktuję.
-Spokojnie. - Niall położył rękę na moim kolanie.
Dopiero teraz zauważyłam, że cała się trzęsę Powoli zaczynałam myśleć pozytywnie. Niestety mój spokój i opanowanie minęły wraz z zorientowaniem się, że coś czy KTOŚ mnie szczypie. Właściwie to moja cierpliwość skończyła się wraz z wprowadzeniem się do ich domu w Londynie ale mniejsza z tym. Dobra do rzeczy.
-Nie za specjalnie wyglądasz. Chyba coś cię bierze. - przemówił „zatroskany” Nialler.
Przechyliłam bardzo powoli głowę ze wzrokiem w style „Are you fucking kidding me?” i przemówiłam:
-Noo, kurwica. - odpowiadając myślałam, ze wybuchnę.
Na moje szczęście, czy też nieszczęście, podróż właśnie minęła i dojechaliśmy do wyroczni czyt. umówionego budynku.

~ Oczami Any~
Czekałyśmy już w budynku na chłopców i Michaelę. Po upływie dłuższego czasu przyszli. Baz słowa dziewczyna odebrała całusa od Harrego, zdjęła płaszcz i weszła do sali. Strasznie mocno trzymaliśmy za nią kciuki. Po upływie około dwóch godzin, wreszcie otworzyły się drzwi, za którymi wszystko się odbywało.

~WIECZÓR~

To był ciężki dzień... Na początku próby taneczne, wywiad, potem „casting” Michaeli, a teraz... Teraz jest piękne zakończenie tego cudownego dnia. Jestem tylko ja, Louis i kolacja przy świecach...


PS. Jeszcze jedno słówko o Michaeli – Pitbull zaproponował jej wspólna pracę, pod jakimś warunkiem, ale to tyle w tym temacie... 



______________________________________________________

Jeśli chcecie być powiadamiani o nowych rozdziałach na twitterze, napiszcie swoje nazwy w komentarzach. Nasz twitter ~ sexiHazza :))

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 29 część II


Czy chłopcy z One Direction mają słabość do tancerek?

Na to wygląda!
Wiecie już, że Liam Payne jest w związku z piękną i utalentowaną tancerką Danielle Peazert. Jednak Harry Styles również jest już zajęty! Jak donoszą nasze źródła, osiemnastolatek spotyka się od jakiegoś czasu z nieznacznie młodszą od siebie Michaelą Edwards, która powoli zajmuje miejsce obok Danielle na scenie. Dziewczyna nie tylko staje się sławna jako 'przyjaciółka One Direction', ale także, z tego, że świetnie tańczy.
Można ją zobaczyć między innymi w najnowszym teledysku Jessie J.
'Michaela nie jest tylko świetną tancerką, ale także osobą pozytywnie nastawioną do ludzi. Miałam przyjemność poznać ją a także Danielle Peazert i jestem naprawdę zaskoczona, że są do siebie tak podobne z charakteru. Cieszę się, że zatańczyła do mojej nowej piosenki. Jest naprawdę pracowita, więc myślę, że może zrobić ogromną karierę, dlatego polecam ją moim kolegom i koleżanką z branży muzycznej'- wyznaje Jessie J, kiedy zapytaliśmy o Michaelę.
Harry Styles i Michaela Edwards byli widziani ostatnio trzy dni temu na plaży przy zachodzie słońca. Wyglądali naprawdę uroczo.
Zdziwieni? - No to mamy jeszcze aż dwie niespodzianki!
Vannesa Bednarek i Ana Mebarak – kojarzycie te dwie panny?
To również wybranki Zayna Malika oraz Louisa Tomlinsona. Ku zaskoczeniu, dziewczęta są również tancerkami! Tak jak poprzednio wspomniana para, zostali przyłapani na kilku romantycznych spacerach. Jednak nie kryją się ze swoimi związkami, tak jak Michaela i Harry.
Czyżby nasi chłopcy nas okłamywali, mówiąc, że są nadal wolni?
A może coś ukrywają?
Możecie być pewni, że będziemy dążyć do odkrycia ich słodkiej tajemnicy.
Nie wszystkie fanki brytyjsko-irlandzkiego zespołu są zadowolone. Przecież został jeszcze tylko Niall Horan, który nadal poszukuje tej jedynej.
No ale cóż.. Nie pozostaje nam nic innego, jak pogodzić się z tym, że czterech na pięciu sławnych i młodych przystojniaków z boysbandu są już zajęci i życzyć im szczęścia, a przede wszystkim miłości!”
_________________________________________________
Teraz jeszcze tylko angielski, niemiecki, geografia, a później następne rozdziały ;3
Buziaki  xoxo

"One way or another 
I'm gonna find ya
I'm gonna getcha getcha getcha getcha" <3

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 29 część I


Między jawą a snem poczułam należące do Harrego wilgotne wargi na swoim czole.
-Obudziłem cię?- spytał zatroskanym głosem.
-No tak troszeczkę, ale się nie złoszczę, wręcz przeciwnie.- uśmiechnęłam się i lekko cmoknęłam go w usta.
Na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Jaki on słoodki i tylko mój. Ughhh.. dobra koniec tego dobrego, czuje że za chwilę puszczę tęczowego pawia.
Wstaliśmy i doprowadziliśmy się do porządku. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
-Hej wszystkim!- przywitaliśmy się jednocześnie.
-ooo. Nasze gołąbeczki zeszły na ziemię. A już miałem nadzieję, że pozostaniecie w tym swoim różowym królestwie jednorożców, weźmiecie ślub i będziecie mieć dwoje dzieci, które nazwiecie Marchewka i Ziemniak.- Jak zwykle Nialler wtrącił swoje 3 grosze. Skarciłam go wzrokiem.
-wszystko mi się podoba, oprócz imion dzieci, mógłbyś się bardziej wysilić Blondasku.- odrzekłam, siadając do stołu przy którym każdy spożywał właśnie śniadanie.
-przynajmniej oryginalnie...- odpyskował.
Korzystając z tego co było na blacie, przygotowałam sobie tosty z dżemem + kawą. Zjadłam to co miałam na swoim talerzu jednocześnie biorąc udział w walce na wytykanie języka na Horana między mną na nim.
Dowiedziałam się, że o 12 chłopaki mają wywiad. Nic szczególnego sobie z tego nie zrobiłam. Dziś wychodził nowy numer mojej ulubionej gazety londyńskiej, więc po posiłku wymknęłam się z domu do najbliższego sklepu. Wróciłam trochę naburmuszona.
-co się stało?- spytał Zayn, odrywając na sekundę wzrok od telewizora.
Odwieszając kurtkę spojrzałam na kanapę, gdzie siedzieli wszyscy, łącznie z dziewczynami. Uuuu. Wyczuwam jakieś romanse, coś? ;D
Usiadłam obok nich.
-Nie uwierzycie, ale słuchajcie. Idę sobie do sklepu i kupuję gazetę. Kasjerka przy płaceniu się dziwacznie na mnie gapiła, no więc się spytałam czy coś nie tak.- przerwałam na chwilę, aby sprawdzić czy na razie wszystko rozumieją. Pokiwali twierdząco głowami, a ja kontynuowałam.- A ona mi się pyta czy nie jestem czasem tą Przyjaciółką One Direction. Cała się zagotowałam, lecz nie chciałam żadnej afery, więc grzecznie odpowiedziałam, że chyba jej się coś pomyliło. A. I nie dość tego. Kto jest na okładce?- zakończyłam swój monolog pytaniem.
Rzuciłam im magazyn. Jako pierwszy dorwał go Lou.
-A to niespodzianka, nie? Oczywiście 1D- dokończyłam.
-Jesteśmy sławni, kotku.- rzekł Niall wypinając klatę do przodu. Znacząco przewróciłam oczami.
-Ej, ale tu nie pisze o nich tylko o tobie...- zauważyła niepewnie Vanessa.
-No chyba sobie żartujesz!- wydarłam się i wyrwałam jej gazetę. Zaczęłam czytać artykuł na głos....

____________________________________________
Taki króciutki i do dupy ;'<
Część 2 chyba będzie jeszcze pod koniec tego tygodnia.
A teraz do rzeczy:

Dzisiaj urodziny V. :3
Kochana, życzę ci wszystkiego co najlepsze, spełnienia najskrytszych marzeń, abyś przeżyła życie tak, że na stare lata niezręcznie byłoby ci o tych szalonych chwilach mówić. Żebyś spotkała tych, których chcesz spotkać i miała blisko osoby, które są bliskie twojemu sercu. No i ogólnie WSZYSTKIEGO NAJ!!!! :* <3

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 28


W pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Liam przyszedł do mnie z gorącą czekoladą. Jaki on kochany, cieszę się, że mam takiego kuzyna i przyjaciela w jednej osobie.. Podał mi jeden z nich. Rozsiedliśmy się wygodnie na łóżku, napawając się smakiem i zapachem napoju. Od razu przypomniały mi się lata naszego dzieciństwa.
-pamiętasz jak kiedyś, całe dnie spędzaliśmy razem? Tylko ty i ja. - spytał niemal czytając mi w myślach.
- Taaa. - odpowiedziałam krótko, nadal wędrując myślami daleko w przeszłość. - Fajnie wtedy było... Mieliśmy może z 12 lat i się ciągle kłóciliśmy....... no a potem godziliśmy.- dodałam rozśmieszona tymi wspomnieniami, kiwając na boki głową i upijając duży łyk czekolady.
Przestaliśmy cichutko chichotać, spojrzeliśmy na siebie i znowu lekko zachichotaliśmy.
- hmmm.. a pamiętasz jak myślałaś, że w parku była taka górka do zjeżdżania, a ty w nią wpadłaś po samą szyję, bo ona była taka puchowa? Musiałem cię z niej wyciągać.. - zaśmiał się.
- to nie było śmieszne.- zaprzeczyłam przez śmiech.
-No tak trochę było. - odparł śmiejąc mi się prosto w twarz. Wybuchłam jeszcze głośniejszym śmiechem.
-no fakt, ale tylko tak troszeczkę. - odparłam.
Siedzieliśmy tak i wspominaliśmy stare, dobre czasy może z godzinkę, dwie? Sama nie wiem, straciłam poczucie czasu. Na niektóre wspomnienia, zwłaszcza moje oczy przeżywały dość konkretną powódź, ponieważ wiedziałam, że to już nigdy nie wróci. Liam zgrywał jak zwykle twardziela, ale znałam go zbyt długo, żeby nie zobaczyć pojedynczych kropelek wypływających z jego oczu, które szybko maskował. Za chwilę jednak śmialiśmy się tak głośno, że 'zatroskani' nasi przyjaciele wpadali, aby spytać czy "na pewno nie potrzebujemy zobaczenia się z psychiatrą?" lub też czy "przynieść nam kaftany bezpieczeństwa?".
Czas biegł jednak nieubłaganie. Po dość długiej rozmowie chłopak wstał, pożegnał się ze mną cmoknięciem w policzek oraz mówiąc przy tym „Miłych snów”, a potem udał się do swojej dziewczyny.
Dochodziła północ, a ja nadal nie mogłam zasnąć przez burzę, która szalała poza domem. Może to się wydać głupie, lecz po prostu się bałam. Lekko się podniosłam i spróbowałam włączyć lampkę nocną. „Cholera!”- syknęłam sama do siebie, gdy zorientowałam się, że nie ma prądu. Po omacku wyszłam z pokoju, schodząc po schodach i trafiając do kuchni.
Właśnie nalewałam sobie soku do szklanki, to znaczy tak mi się wydaję, bo było ciemno jak w dupie, kiedy ktoś pchnął mnie na podłogę, razem ze mną się przewracając i powodując tym samym zbicie szklanki oraz wylanie soku na podłogę. Nie mówiąc już o moim krzyku. Usiadł na mnie okrakiem i jak dzikie zwierzę zaczął mnie szarpać. W końcu przybliżył swoją twarz do mojej tak, że nasze nosy się ze sobą stykały i można powiedzieć, że wydarł mi się prosto w usta:
-Michaela?!
-tak, a niby kto?- spytałam nadal nic nie rozumiejąc.- Louis?! Co ty wyprawiasz?!! jeszcze chwila i byś miał mnie na sumieniu, jeśli wiesz o co mi chodzi..
Zmieszany pomógł mi wstać oraz wytarł sok z podłogi.
L:Sorry, myślałem, że to złodziej.
M:Myślisz, że złodziej byłby w piżamie i nalewał sobie soku?! Chyba te marchewki wyssały ci mózg, no chyba, że zrobiła ci to Ana....
L:haha bardzo śmieszne. To ja może już wrócę do pokoju...- odparł szeptem, czyli tak jak cały czas teraz rozmawialiśmy.
Przymrużając oczy, aby spróbować zrozumieć jego tok myślenia zrobiłam facepalma.
-Lou?
-tak?
-jesteś idiotą.
-wiem, ale za to mnie przecież kochacie. No i dzięki temu, że wszyscy jesteśmy pojebani, tworzymy taką idealną, pojebaną rodzinkę.
Odpowiedział, wchodząc już po schodach i się cicho śmiejąc. Wróciłam do swojej wcześniejszej czynności. Po parunastu chwilach poczułam, że mnie ktoś przytula i szepcze do ucha „Nie bój się, to ja”. Rozpoznałam głos Hazzy.
-boisz się?- spytał.
-oczywiście, że nie.- skłamałam, czując jak moje policzki oblewają się rumieńcem.
Za oknami błysło się oraz zagrzmiało. Podskoczyłam niczym moje serce w tej samej chwili i szybko wtuliłam się w chłopaka.
-No może jednak troszeczkę...- przyznałam ledwo słyszalnym szeptem.
Zaśmiał się i nic nie powiedział, tylko mocniej mnie przytulił, abym poczuła się bezpiecznie. I tak też się stało. Z powrotem stałam się senna. Mój chłopak czując to, zaprowadził mnie do pokoju.
-no to... Dobranoc, kochanie.- powiedział, kiedy kładłam się z powrotem do ciepłego, pachnącego łóżeczka.
-Nie zostaniesz?
-Mówiłaś, że dzisiaj śpię sam, więc....
Znowu zagrzmiało.
-Tak, jasne. Mówię różne bzdury. Na przykład, od roku mówię sobie, że od jutra się odchudzam. No i co? Gdziekolwiek jestem, pożeram wszystko na swojej drodze, jak odkurzacz. Ughhhh... No chodź już do mnie.
Uśmiechnął się zwycięsko i położył się obok mnie.
-nie jesteś gruba. Jak dla mnie jesteś piękna. No i przynajmniej mam się do czego przytulić, a nie jak to masz w zwyczaju mówić:” Z tyłu plecy i z przodu plecy”.
-Też się cieszę, Hazza...- odpowiedziałam, zasypiając.
Jak przez mgłę słyszałam, jak cicho powiedział:”Ja się cieszę mocniej, uwierz mi”. Nie wiem czy to był już sen, czy też na serio tak powiedział, ale wywołało to uśmiech na moich wargach. Przynajmniej wiem, że podobam się swojemu chłopakowi.
-wiesz, że śpię nago?- spytał.
Momentalnie otworzyłam oczy. Mimo, że nie zaczęłam drżeć się na całe gardło, uwierzcie mi, w środku darłam się jak opętana.
-Że co?! Harry, ubieraj się!!!- krzykłam na niego.
-Żartowałem, mała... Jak chcesz możesz to sprawdzić.
Nie widziałam tego, lecz czułam, że się uśmiecha. Po chwili wahania, zsunęłam ręką z jego klatki piersiowej na krocze. Rzeczywiście miał bokserki. Uffff..
Czułe pocałunki w okolicach mojej szyi. Pisałam Wam już, że to uwielbiam? Jeśli nie, no to napisze. Ja pierdziele jak ja to uwielbiam! Były one bardzo, bardzo, BARDZO czułe. Najcudowniejszy sen na świecie.
Chociaż czy we śnie było by mi zimno w odkrytą nogę? No właśnie, raczej nie. Bijąc się z myślami, otworzyłam ciężkie jak nigdy powieki. To nie sen, to mój chłopak. NO I WTEDY TO SIĘ STAŁO. Zrozumiałam, że nadal trzymam rękę, no powiedzmy, że po tej przeciwnej stronie niż pośladki. No, ten, no, ten teges.... chyba rozumiecie, co nie? XD jednak nie musiało to trwać zbyt długo, bo Harry się odezwał.
-Sprawdziłaś to.
-Tak, bo chcę się do ciebie przytulić bez jakichkolwiek konsekwencji.- odpowiedziałam.
-Niby jesteś taką niewinną i grzeczną dziewczynką, a dotykasz mojej Hazzacondy.
-Po prostu sprawdziłam, czy rzeczywiście żartujesz.
-Podoba mi się i wersja grzecznej oraz niewinnej Michaeli, jak i wersja niegrzecznej...- ciągnął dalej swoje.
-Dobranoc, Hazza.- urwałam poirytowana i z rumieńcami na policzkach rozmowę.
-A buziak na dobranoc?- odezwał się po krótkiej ciszy.
Podniosłam się z jego torsu i nim ciężko westchnęłam, obdarzyłam go czułym całusem.
-Dobranoc, kochanie.- rzekł po czym, zaczął delikatnie wędrować opuszkami palców po moich plecach. Wdychałam zapach jego skóry, próbując zapomnieć o grzmotach i błyskawicach. Nareszcie udało mi się odpłynąć do krainy snów, w rytmie bicia serca mojego ukochanego.
____________________________________________
Nanananananana 
witajcie! :* 
Rozdział nie uważam, za najlepszy, ale na serio się starałam.
Dedykuje go mojej kochanej,  pięknej, najlepszej i jedynej w swoim rodzaju Van. Dziękuje Ci za wszystko, bejb! ;3 :*
Jebie mnie dzisiaj kompletnie! 
Tak na walentynki to powiem Wam, że was wszystkich kocham i że bym Was chętnie wszystkich przytuliła. <3
jebnij Smile For Meeeee!
 a i przepraszam za te durne teksty w rozdziale #lol



Powrót do staroci:






SPECJALNIE DLA V.
Van, pamiętasz nasze szkolne dyskoteki? ;3 na początku było między nami różnie, potem się polepszyło... I strasznie się z tego powodu cieszę. Jesteś jedną z niewielu osób, które wiedzą o mnie najwięcej. No i co jeszcze... Stęskniłam się za naszym wspólnym wracaniem do domu. 
Krótka notka specjalnie dla ciebie, ode mnie na twoje urodziny, które będą za 5 dni. HAPPY BIRTHDAY! Niech Harry będzie ojcem twoich dzieci! 

#jebiemnielol

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ogłoszenie.

Kochani mam dla Was i zarazem dla mnie smutna wiadomość.  Musicie niestety poczekać jeszcze z tydzień na nowy rozdział. Moja mama coś pogrzebała w komputerze i teraz oddaje go do serwisu naprawy komputerów. Na szybko weszłam tutaj, aby Was o tym powiadomić, bo nie zdążę napisać teraz nowego rozdziału. Mam nadzieję, że firma ta pospieszy się z naprawą i będę miała komputer już pod koniec tego tygodnia.
Jeszcze raz BARDZO WAS PRZEPRASZAM, ale jak widzicie siła wyższa. ;'<
Tak więc do zobaczenia koło soboty ;* xoxo.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 27

Moim zdaniem nie jest to scena +18, jednakże osoby bardzo młode oraz które nie przepadają za jakimiś zboczonymi tekstami proszone są o czytanie od czerwonej linii. Za wszelkie urazy psychiczne czy fizyczne nie odpowiadamy - czytasz na własną odpowiedzialność! ;D




~Michaela~

-jestem z ciebie dumny. - szepnął mi do ucha Harry, gdy poszliśmy do pokoju.
Czule objął mnie od tyłu, przygryzając płatek mojego ucha i zdejmując ramiączko od topu. Czyli to właśnie teraz przestanę być dziewicą? Najwyraźniej tak... Ale chciałam tego, mimo że na dole siedzieli wszyscy przy głośnym meczu.
Usta Harrego czułam teraz na całych plecach. Ponieważ byliśmy przy drzwiach, upewniłam się, że są zamknięte i delikatnie odwróciłam się do niego przodem. Nasze wargi co chwilę złączały się w namiętnych pocałunkach i rozłączały na parę sekund, abyśmy mogli nacieszyć się chwilą bliskości i wziąć oddech na kolejne.
Byliśmy w moim pokoju. Za oknami panowała zupełna ciemność, a tutaj był półmrok. Światło jedynie dawała malutka lampka na stoliku nocnym. Między pocałunkami uśmiechaliśmy się do siebie i patrzyliśmy prosto w oczy przyciśnięci do drzwi.
Ręce mojego chłopaka spoczywały na moich biodrach, przybliżając je jeszcze mocniej do siebie. Moje ręce natomiast wędrowały po jego szyi oraz przyjemnych w dotyku lokach. Nie odsuwając się od niego nawet na parę centymetrów, pomogłam mu zdjąć jego bluzkę. Przed moimi oczami ukazała się umięśniona klatka piersiowa Harrego, pokryta w paru miejscach kilkoma tatuażami. Przestaliśmy się całować, teraz jak zaczarowana dotykałam opuszkami palców odkrytą część ciała, doszukując się jakiejś, choć jednej niedoskonałości w nim, ale bez rezultatów. Przecież nie może istnieć tak bardzo doskonała osoba. A jednak istnieje... jest ze mną i mnie kocha. Wiem to. Na tę myśl uśmiechnęłam się. Harry był wyższy, też dlatego musiałam lekko podnieść oczy, aby ujrzeć jego. Zielone tęczówki śledziły każdy mój najdrobniejszy ruch, a jego usta, miałam wrażenie, że są stworzone tylko po to, aby całować. Aby mnie całować i rozdawać uśmiechy.
Nim się zorientowałam, patrzyłam mu w oczy mając na sobie tylko stanik na górnej części ciała. Miałam wrażenie, że Harry daje mi ogromne ciepło, tymczasem on przytulał mnie tak, jakbym to ja dawała mu ciepło. Obdarowywałam go niezliczoną ilością pocałunków między jego szyją a górną partią klatki piersiowej. Słyszałam, jak szybko bije jego serce i jak łapie każdy oddech, który zaraz potem oplatał moją szyję i bawił się moimi włosami.
Znów lekko oderwałam się od niego, nie tracąc z nim bliskości. Teraz mogłam zauważyć, że oparł się rękoma o drzwi oraz to, że ma zamknięte oczy, oblizując delikatnie swoje usta. Odpiął guzik od moich spodenek i je zsunął. Stałam teraz przed nim w samej bieliźnie. Lecz nie długo stałam na własnych nogach. Harry podniósł mnie tak, abym mogła owinąć nogi wokół jego bioder. Namiętnie całując mnie, ruszył w kierunku łóżka. Bez najmniejszego trudu położył mnie na nim i zdjął swoje spodnie. Chwycił mnie za obie ręce przytrzymując je na poduszce oraz usiadł okrakiem na moich biodrach, nie przestając całować. Intensywnie czułam jak jego wypukłość w bokserkach nadal twardniała. Nasze oddechy były szybkie i nierówne. Jego język delikatnie muskał mój, a następnie Harry przygryzł moją dolną wargę, na co z mojego gardła wydobył się cichy jęk. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cały czar prysł. Mój telefon natrętnie dawał mi znać, że ktoś się do mnie dobija. Za pierwszym połączenie próbowaliśmy to zignorować, ale za 2, 3 oraz 4 …. no nic musiałam odebrać, zwłaszcza jak zorientowałam się, że to mama.
- przepraszam Harry, to moja mama. Muszę odebrać, bo może jej się coś stało....- popatrzyłam na chłopaka, który zszedł z moich bioder.
-jasne, rozumiem.- rzucił od niechcenia chłopak, lekko się uśmiechając. Widać jednak było, że był rozczarowany.
Ale muszę odebrać... tu chodzi o moją mamę.. odebrałam.
-cześć mamo!
-cześć kochanie. Co u ciebie? Czemu tak długo się nie odzywasz? - po drugiej stronie telefonu usłyszałam radosny głos mamy.
-wszystko u mnie dobrze. Przepraszam, jakoś nie miałam kiedy zadzwonić...
Nie długo trwało zorientowanie się przez chłopaka, że nic groźnego się nie dzieje. Mogę tak przypuszczać, bo tak samo, jakbyśmy nie przestali naszych wspólnych 'igraszek' powrócił do całowania mnie po karku. Nie było to jednak takie normalne całowanie. Ono było pełne pożądania, nie mogące już dalej czekać, ale również lekkiej niepewności. Moje serce mówiło mi, że chcę tego, a rozum, że nie wypada rozłączać się z mamą. Nie wypadało też powiedzieć Harremu „ Nie teraz, kotku. Jak skończę rozmawiać z mama to się zajmiemy sobą”, ponieważ mój rozmówca po drugiej stronie słuchawki mógłby to usłyszeć. Tak więc... próbowałam to ignorować, mrużąc oczy.
-Michaela, na pewno wszystko w porządku?
-mhmmm... - tylko to byłam w stanie z siebie wydusić.
-słyszę, że jesteś zajęta, zadzwoń do mnie później, dobrze?- skomentowała z lekkim chichotem.
-dobrze mamo, zadzwonię później. Pa.
Rozłączyłam się, spoglądając jednocześnie na zegarek w komórce, który wskazywał 23.15. przymknęłam z powrotem oczy, ale od razu je otworzyłam i podskoczyłam uświadamiając sobie, że jutro muszę bardzo wcześnie wstać. A poza tym w domu robiło się coraz ciszej. Ugh. Czy to musi być takie trudne? Teraz kiedy tak bardzo chcę być bardzo blisko Harrego okazuje się, że muszę iść spać, bo się nie wyśpię, a jutro będę tańczyć jak zombie. Bijąc się z myślami, wstałam z łóżka.
-Hazza, niedługo będzie północ, więc muszę iść spać. Przepraszam, ale ja muszę być jutro wypoczęta... chcę dobrze się zaprezentować przed Pitbullem. I będzie lepiej jeśli teraz pójdziesz do swojego pokoju, kochanie.....
spojrzałam na na pewno nie zadowolonego chłopaka, który klęczał w samych bokserkach na brzegu mojego łóżka. Cholera! „Michaela nie patrz na niego takim wzrokiem!”- skarciłam się w myślach.
-jesteś nie sprawiedliwa.
Powiedział to głosem małego chłopczyka i w tym samym stylu wyszedł z pokoju zabierając przy okazji swoje ubrania, które były porozrzucane po całym pokoju. Z głośnym westchnięciem, a później lekkim chichotem, zamknęłam drzwi i skierowałam się w stronę mojej łazienki. Z wielką przyjemnością wzięłam gorącą kąpiel przy ulubionej muzyce. Przy okazji oddzwoniłam do mamy. Powiedziałam jej o jutrzejszy 'castingu' oraz o tym, że spotykam się z Harrym. Czterdziestolatka była mocna zdziwiona tym faktem, ale życzyła nam szczęście. Zakończyłam rozmowę, wyszłam z wanny i nałożyłam na siebie piżamę.


_______________________________________________________________________
Jestem! XD
powyższą scenę w ogóle nie uważam za zboczoną, ale możliwe, że mam już tak bardzo zryty łeb i mnie aż to tak nie 'podnieca' :D. ale wolałam uprzedzić, żeby nikt potem nie miał pretensji. ok, no to tak. Michaela nie została jeszcze rozdziewiczona. Ale mam już co do niej i wszystkich innych plany <buahahahaha> bójcie się <zacieraręcezezłowieńcząminą> przepraszam, ktoś mi chyba coś podsypał do picia. Z nowym rozdziałem możecie moje kochane kold biczysy (bez obrazy <3 ) spodziewać się mnie pod koniec tego tygodnia. tak, wiem. dość długo, ale mam tyle sprawdzianów, kartkówek i dyktand na głowie, że za chwilę chyba osiwieje. Jak tego nie zdam to będzie kara na komputer i nie będzie nowego rozdziału więc BŁAGAM 3majcie za mnie Wasze marchewki (jakby ktoś nie wiedział - kciuki xD ) ;*

Za błędy przepraszam, mało czasu ;<

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 26

<wieczorem, godzina 20.00>

Praktycznie nie działo się zbyt wiele przez te 4 godziny.
No może oprócz tego, że Harry jest obrażony na Zayna, że nam przerwał tak jakże romantyczna chwilę oraz że znalazłam w piwnicy Nialla najebanego od stóp do głowy. Możecie sobie to, moi drodzy wyobrazić: Idę do piwnicy po wodę niegazowaną (piliśmy już co popadnie przez tego naszego szanownego pana Kaca) sięgam ją, a za kartonami zauważyłam czyjąś rękę.
Puls podskoczył mi do co najmniej 300 na minutę. Myślałam, że zaraz będę wąchać kwiatki od dołu. No ale jestem w końcu Michaela Edwards – kuzynka Liama Payna, przyszła żona Harrego Stylesa ( na serio mi już odpierdala, ale po tym co zobaczyłam, to równie dobrze mogłabym powiedzieć, że One Direction jest najgorszym zespołem na świecie, bitch, please!) i oczywiście przyjaciółką 1D, więc jak myślicie, co zrobiłam? …............. no dobra powiem wam. Zaczęłam krzyczeć! Tak, wiem – jestem bardzo oryginalna. No ale co byś cie zrobiły w takiej sytuacji?! No właśnie więc ciiii, bo się wyda.
To tyle o tej historyjce. Teraz wszyscy razem oglądamy wczorajsze bardzo urozmaicone zdjęcia i mecz piłki nożnej. Oto mała próbka tego, co znaleźliśmy w moim aparacie.


No tak... Było ciekawie, no i bardzo dobrze. :D W przerwie meczu Manchester United przeciwko West Brom Van i Ana poszły do kuchni po picie.
-Nie patrz się już tak na nią, bo mam wrażenie, że ją zaraz zgwałcisz.- zwrócił się szeptem Liam do Louiego.
- o co ci chodzi? Ana to tylko przyjaciółka.- nie patrząc mu w oczy Louis odpowiedział.
- czy widziałeś film 'To tylko seks'?- spytał mój kuzyn.
Boo bear oblał się mocnym rumieńcem. Tak w rzeczywistości tylko ja, on i jego nowa dziewczyna wiedzieliśmy jaki incydent miał między nimi miejsce dzisiaj w nocy. Nie mogłam wytrzymać się od śmiechu, więc odchyliłam głowę do tyłu i zaczęłam się tak śmiać, że zabrakło mi tchu. No cóż... taka jestem. Cieszę się praktycznie ze wszystkiego! :>
- z czego się śmiejesz?- spytała wracająca z kuchni Vanessa, kładąc szklanki z piciem na małym stoliczku.
Opanowałam się trochę i wydobyłam z siebie kilka słów.
-wyjebałeś Liam. Prosto w 10, kochany.
-chciałbym żyć w świecie zrobionym z lodów, moglibyśmy wszystko ssać, co nie Michaela?- spytał Niall, gdy już całkowicie się opanowałam i akurat zajadałam się wraz z nim tym zimnym smakołykiem.
Wpatrzona w ekran, kiedy to usłyszałam, sama jakoś opadła mi szczęka i wyplułam zawartość mojej buzi z powrotem do kartonika, a tym co jeszcze tam zostało się zakrztusiłam.
-sugerujesz coś, Horan?- spytałam, patrząc na niego groźnym i zaskoczonym jednocześnie spojrzeniem.
-skądże. - bąknął blondyn, gdy reszta się znowu śmiała.
Nadal lekko zaskoczona, spojrzałam teraz na mojego chłopaka, który wykonał taki gest i szeptem powiedział to jakże normalne zdanie.
 Zaśmiałam się i raczej zarumieniłam, ale odpowiedziałam mu bezgłośnie, poruszając tylko wargami 'Później, kotku'.

~Harry~

Dzieliło mnie od mojej dziewczyny parę kroków. Powiedziałem do niej 'Moje ciało jest gotowe'. Tak słodko się zaśmiała i zarumieniła, ale odpowiedzi jaką mi dała się nie spodziewałem. Dwa magiczne słowa z jej magicznych ust 'Później, kotku'! Nie mogłem się powstrzymać od tak zwanych 'brudnych myśli' związanych oczywiście ze mną, Michaela i naszym pokojem.... teraz chciałbym, aby wszyscy stąd znikli, oprócz mnie i mojej kochanej i pożądanej przeze mnie dziewczyny.... Nim się zorientowałem, oblizywałem swoją górną wargę. Telefon Michaeli zadzwonił. Blondynka spojrzała na wyświetlacz, lekko zmarszczył swój nosek i wstała. Podeszła do mnie, pogłaskała po policzku, który potem pocałowała i schyliła się do mojego ucha.
-zaraz wrócę. A i Harry nie wiem dokładnie o czym myślisz, to znaczy spodziewam się, ale przestań, bo masz dzisiaj obcisłe dżinsy i wszystkie wypukłości są widoczne.
Wstała, uśmiechając się do mnie zadziornie oraz wędrując na górę. Spojrzałem na swoje spodnie. Cholera! Miała racje. Za bardzo się o niej rozmarzyłem, na szczęście nikt oprócz niej tego nie zauważył. Podniosłem się z fotela, zdjąłem bluzę i opadając z powrotem na siedzenie, położyłem ją niechlujnie na krocze.
Zbyt długo to trwało. Zbyt długo nie wracała. Nie chciało mi się już tak siedzieć, poszedłem więc do kuchni, również aby przestać myśleć o jej ciele oraz słowach jakie do mnie skierowała. Zastałem tam Louiego. Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głowy z uniesiona jedną brwią.
-o kim znowu tak dokładnie myślisz?- spytał z uśmiechem, zatrzymując wzrok na moim kroczu.
-a o kim mogę myśleć? Chyba jasne, że o Michaeli.
-a ja już myślałem, że o mnie....
spojrzał na mnie tą swoją 'smutną' minką. Rozbawiony usiadłem na blacie stołu. Lou uwielbiał się ze mną droczyć, ale tylko tak dla zabawy, to nie było na poważnie. Chłopak odstawił swój kubek, z którego coś pił i usiadł obok mnie.
-no to dajesz Hazza. Czemu akurat teraz tak intensywnie o niej myślisz? Może będę mógł ci pomóc.
Powiedziałem mu o tym wszystkim od chwili pytania Nialla aż do teraz.
-no i w sumie mógłbyś mi pomóc.... może zabrałbyś wszystkich np. na miasto?-spytałem, patrząc na niego z lekko opuszczonej głowy. Lekko się zaśmiał.
-już rozumiem twoje frustracje, ale jest mecz.... Teraz nie ma szans, żeby odczepili się od telewizora. Ale... co wam szkodzi? Telewizor mamy rozkręcony na maksa, więc?
-Nieźle kombinujesz Lou, ale nie ma takiej opcji.. Dla mojej dziewczyny to musi być magiczna oraz romantyczna chwila.
-jasne, rozumiem. Ale jakby jednak coś was pospieszyło, to pamiętaj o zabezpieczeniu.
Dałem mu kuksańca w bok. W tym samym momencie usłyszałem, jak Michaela zbiega na dół. Wróciliśmy do salonu, gdzie dowiedziałem się, że moja dziewczyna dostała pracę u Pitbulla! Cieszyliśmy się razem z nią. Dużo jeszcze rozmawiali na temat jej nowej pracy, a ja wolałem jednak wrócić do rozmyśleń na jej temat i jak bardzo nie mogę się doczekać, kiedy wrócimy do naszego pokoju....
________________________________________
Tadaaaaaa!!!
I tak oto jest rozdział 26. :) Jakoś niedługo możecie się spodziewać tych odpowiedzi na pytania, bo teraz miałam bardziej wenę na opowiadanie. 
Teraz kilka spraw organizacyjnych: 
1. Po prawej stronie macie nową ankietę, proszę zagłosujcie w niej, to dla mnie ważne. Jeśli zagłosowałeś, to wiec, że cie kocham :* :D
2. Także po prawej stronie macie 'obserwatorów'. bądź dobrym człowiekiem i dodaj się. ;> Nie musicie używać nazwy z Bloggera, ale możecie np. z Google albo z Twittera. 
A i jeszcze małe pytanko, na które mam nadzieje odpowiecie w komentarzach :) :
Założyć tumblr, żebyście mogli lepiej sobie wyobrazić tę całą moją historię?
To by było wszystko. Życzę Wam miłej nocy, kochani! ;3



Tylko tak piszę, że tam oto po prawej stronie 69 osób kliknęło w tej pierwszej ankiecie! yeahh kocham Was, nawet tych co kliknęli 'koszmarne', a jeszcze bardziej tych co uważają to opowiadanie za 'świetne' + bez skojarzeń świntuszki małe! Bo wujek Hazza przyjdzie do Was w nocy i Was zgwałci! ;P omomom *.*