środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 14


śmialiśmy się, wygłupialiśmy, żartowaliśmy, po prostu żyć i nie umierać. Czułam się coraz pewniej w ich towarzystwie. Dochodziła 21.30. powoli robiło się ciemno i zimno. Poszłam do domu po parę koców. Szybko weszłam jeszcze na portal plotkarski. Było tam pełno plotek i zdjęć moich z chłopakami, kiedy byliśmy na rowerach. Ogromne nagłówki typu 'czy One Direction mają nową przyjaciółkę' itp. z pewnością przykuwały uwagę. Ale tylko na jedną spojrzałam z zainteresowaniem. 'Harry Styles ma nową dziewczynę?' pod nagłówkiem znajdowało się zdjęcie moje i Hazzy jak go pocałowałam. Pełno komentarzy. Pozytywne i te trochę mniej pozytywne... pomyślałam że nie będę się tym przejmować. Wzięłam koce i poszłam do mojej nowej 'rodzinki'. Lou stał przy wejściu. Zarzuciłam mu materiał na plecy i rzuciłam pozostałym, zostawiając sobie jeden. Usiadłam pomiędzy Harrym a Niall'em. Chłopaki zaczęli nucić jakąś piosenkę, gdy skończyli biłam im brawo razem z Dan. Zmarzłam i spróbowałam się ogrzać, wtulając w Loczka. On to spostrzegł i mnie mocno przytulił, a następnie ucałował jego ciepłymi ustami w czoło.
-może teraz ty coś zaśpiewasz?- zapytał Liam. Pytanie było skierowane do mnie.
-mogę spróbować- wzruszyłam obojętnie ramionami.
-niall znasz melodie do piosenki Taylor Swift 'Safe and Sound'?- zwróciłam się do chłopaka, który trzymał gitarę.
-jasne.
Zaczął grać dobrze mi znaną melodię.
Usiadłam bo ciężko by mi się śpiewało cała zduszona przez Harr'ego. Patrzyłam a to na blondyna jak szarpał struny gitary, a to na czerwone ognisko, które dawało mi ciepło. A może to przez oddech Hazzy? Sama już nie wiem. Słyszałam jak mój głos roznosi się przez wodę w basenie. Pewnie zastanawiacie się czemu lubię śpiewać takie smutasy? Sądzę, że takie smutne piosenki mają więcej przesłania. Owszem lubię także szybkie, ale w takich okolicznościach kocham wolne melodie. Skończyłam swój 'występ' i popatrzyłam na wszystkich. Klaskali. Uśmiechnęłam się a potem znowu wtuliłam w mojego chłopaka.
-dużo jeszcze nie wiem o tobie?- szepnął mi do ucha ale i tak wszyscy to słyszeli.
-parę rzeczy. Potrafię grać na perkusji oraz fortepianie, jeżdżę na deskorolce i znam 5 języków: polski, angielski, hiszpański, francuski i troszeczkę niemieckiego.
Każdy się na mnie dziwnie spojrzał, lecz Liam patrzył na mnie z dumą jakby był moim tatuśkiem.
-obiecaj, że nagrasz z nami piosenkę.- Lou.
-nie sądzę bym miała wystarczająco ładny głos, ale jak będziecie chcieli to pewnie.- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, a przede wszystkim się śmialiśmy. Właściwie to oni rozmawiali, bo ja bawiłam się ręką Hazzy. On też rzadko coś mówił praktycznie to leżałam cały czas na jego klatce piersiowej. Czułam bijące od niego ciepło i równe lecz trochę przyspieszone bicie jego serca. Mogłam tak spędzić całe życie.
Powoli zamykały mi się oczy..
***

poczułam silne uderzenie na plecach. -AŁŁ- jęknęłam. Otworzyłam oczy stał nade mną Lou. A raczej siedział.
-lubisz się nade mną znęcać, co nie?- spytałam zaspanym głosem. On się tylko uśmiechnął.
-dzień doberek.- krzyknął mi do ucha.
-spierdalaj.- odpowiedziałam mu jak tylko umiałam najspokojniej.
-oj nie ładnie, chyba będzie jakaś kara.
Ktoś chwycił mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harr'ego, i Liam'a, i Niall'a, no i Zayn'a.
-jestem zmęczona, dajcie mi pospać. Dopiero... a właśnie która godzina?
Popatrzyłam na siedzącego na moim brzuchu okrakiem szatyna.
-9.30- no i znowu się wyszczerzył. Staje się to wkurzające.
-Tomlinson, Styles, Payne, Horan i Malik. Macie śmiałość budzić mnie o świcie?! Zaraz. Jesteście w piżamach?.. czy wy spaliście w moim pokoju?!!
pokiwali twierdząco głowami z bananami na twarzy. Nie no tego już za wiele!!! ale i tak ich kocham. :)
-coś wolno kontaktujesz.- zażartował Liam.
-Payne zapomniałeś chyba jak umiem wpierdolić, prawda? Może ci przypomnieć?- spojrzałam w jego stronę.- a ty!- pokazałam palcem na Tommo- weź ze mnie złaź!!!!
-tylko nie bij.
Zszedł ze mnie i schował się za Niall'em. Jak mam przestraszyć to umiem. Haha. Wstałam z łóżka. Otworzyłam moją garderobę no i znowu dylemat. Spojrzałam na łóżko gdzie leżeli wszyscy chłopacy.
-Zayn....
-już idę.
Pokręcił głową i podszedł do mnie. Reszta uważnie śledziła każdy mój ruch. Wyjął jakieś ciuchy i mi je podał.
-dzięki.- powiedziałam szybko.
-nawet nie patrzysz jakie?- widocznie się zdziwił, że mu ufam.
-zdążyłam zauważyć, że mamy podobny gust.
Uśmiechnęłam się do niego. Poszłam do łazienki, która była w moim pokoju i zakluczyłam drzwi na klucz, w razie gdyby ktoś chciał mi zrobić kawał. Zdjęłam swoją piżamę, a tak na prawdę bokserkę i szorty. Napełniłam gorącą wodą wannę i się w niej zanurzyłam. Posiedziałam tak trochę, a następnie wytarłam się i ubrałam. Włosy związałam w gładki kucyk oraz podkreśliłam rzęsy maskarą. Wyszłam i spojrzałam na łóżko. Leżeli tak jak 15 minut temu. Miałam wrażenie, że się w ogóle nie ruszyli. To było podejrzane. Z uśmiechami gapili się na mnie. A dokładniej na mój brzuch. Też tam spojrzałam. Na mojej bluzce był napis 'I ♥ One Direction'.
Zaśmiałam się. Nieźle to sobie wymyślili. Wskoczyłam na najwygodniejszy z mebli i usiadłam obok Harr'ego i Liam'a.
-macie zamiar ruszyć dziś dupy, czy chcecie tak leżeć cały dzień?- spytałam.
-mamy dzisiaj próbę.- poinformował mnie Niall z grymasem na twarzy.
-a potem koncert.- dokończył Hazza.
-no to raczej pracowity dzień. Co na śniadanie?- spytałam patrząc po kolei na każdego.- naleśniki?
Wszyscy krzyknęli entuzjastycznie. Poszłam z Horankiem do kuchni. Zaczęłam robić ciasto, a Niall'er rozkładał talerze.
-tęsknisz za rodziną, nie?- przerwałam milczenie.
-tak i to bardzo. Byłaś kiedyś w Irlandii? To piękne państwo.- rozmarzył się a w jego oczach spostrzegłam iskierki radości.
-nie miałam okazji. Musisz mnie tam kiedyś zabrać.- dałam mu kuksańca w bok.
-Michaela jak to możliwe, że zaufałaś Harr'emu po tym wszystkim co cię spotkało?
Spojrzał mi w oczy.
-skąd wiesz?- zdziwiłam się że wie cokolwiek o mojej przeszłości.
-Liam mi powiedział.
-zaufałam was wszystkim. Sama nie wiem czemu. Zwykle nie ufam ludziom, ale przy was czuję się jakbym was znała od piaskownicy.
Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem.
_______________________________________________________________
dzisiaj 29 sierpień, więc cóż by tu rzec? może tylko wszystkiego najlepszego Liam! hahah. a raczej staruszku. xd
dziękuję, że piszecie komentarze, że głosujecie w ankiecie, a przede wszystkim, że czytacie moje wypociny. oby tak dalej! :*
następny dodam myślę, że jeszcze w sierpniu.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 13


Po 45 minutach wyścigu i 5 km trasy oddawaliśmy rowery. Oczywiście moja drużyna czyli Dan, Zayn i Lou wygrała.
-oj słabiutko, słabiutko.- skomentował Zayn do przegranych.
-dobra wygraliście co mamy dla was zrobić?- spytał zdyszany Harry.
-o nie tak łatwo nie będzie. Wykorzystamy to jak będzie nam potrzebna pomoc.- Dan zwycięsko się uśmiechnęła.
Zbliżał się 15. poszliśmy na obiad do Nados. Przy stole jak zwykle się śmialiśmy i wygłupialiśmy, a Niall jak zwykle zjadł 2 porcje jedzenia. W domu obejrzeliśmy jakiś film na DVD. Chyba to była komedia, ale nie wiem na pewno, ponieważ Hazza ciągle szeptał mi do ucha coś miłego i przytulał. Po prostu nie mogłam się skupić. :) po 'seansie' Dan zaproponowała małe zawody taneczne. Mulat nie miał na to ochoty więc został sędzią.. poszedł po swój sprzęt, a my zrobiliśmy miejsce na środku salonu. Zapewniałam ich, że nie umiem tańczyć, ale mnie nie słuchali. Żeby było dość równo to byłam w drużynie wraz z moim chłopakiem i przyjaciółką. Zayn puścił jakąś szybką muzykę. Jako pierwsi byli: Harry- z mojej drużyny i Lou- z przeciwnej. Ich taniec był dość... oryginalny. XD niestety wygrał Tommo. Później Dan i Horanek. Mówił że to niesprawiedliwe, bo ta dziewczyna to zawodowa tancerka, blablabla, ale go przekonaliśmy. Oczywiście, nie mogłoby być inaczej szatynka wygrała. Na ostatni 'ogień' byłam ja i mój kuzyn. ha. Nie miałam w głowie żadnego układu, postanowiłam improwizować. Usłyszałam pierwsze dźwięki mojej jednej z kilku ulubionych piosenek 'do it like a dude' Jessie J. kocham naszego DJ'a za tą piosenkę. Zamknęłam oczy i przypomniałam sobie jej tekst. To mi pomogło się wczuć. Zaliczam ten taniec do najlepszych układów jakie zatańczyłam. Świetnie mi się to robiło, chociaż ostatnio tańczyłam pół roku temu o ile dobrze pamiętam. Piosenka się skończyła. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że każdy się na mnie gapi z otwartą buzią i wielkimi oczami. Zaczął coś mówić Liam.
-ale, ale jak to... gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć? Jak ostatnio 2 lata temu ciebie widziałem to przecież... to przecież nie tańczyłaś.
Ledwo co powiedział te kilkanaście słów. Co chwile wymachiwał dziwnie rękami. Zaczynam się o niego martwić, może ma atak padaczki, albo wścieklizny..? zaraz mu piana pójdzie z gęby i zacznie nas gryźć! Dobra ogarni się Michaela. Nie wiedziałam o czym on w ogóle mówi. Owszem tańczyłam jak go przy mnie nie było przez te 24 miesiące, ale ja jestem samoukiem. Nigdy nie pomyślałabym, że dobrze tańczę. Jak już to nieźle. Czekali na moją odpowiedź.
-ja przecież dobrze nie tańczę. Jestem samoukiem, to wszystko.- wyjaśniłam.
Danielle podbiegła do mnie.
-dziewczyno ty jesteś ge-nial-na!!!
wykrzyczała mi to prosto do ucha i mnie przytuliła.
-no widzicie jaką mam zdolną dziewczynę, taką jak ja. Jesteśmy dla siebie stworzeni!!!
Harry podszedł do mnie i objął mnie od tyłu, a ja się uśmiechnęłam.
-ey głodny jestem.- Niall się odezwał z miną zbitego psiaczka.
-dobra to może zrobimy ognisko?- spytał Zayn i spojrzał na nas pytająco. Potrząsnęliśmy potakująco głowami.
-okay, to ja idę zrobić coś do jedzenia.- Mulat.
-ja ci pomogę!!!!!!!- wydarł się pan wiecznie głodny.
-może jednak ja mu pomogę w kuchni, bo ty- pokazałam palcem na Horanka -szybciej to wszystko zjesz niż przygotujesz.
Poszłam za czarnowłosym do kuchni.
-seksownie wyglądasz w fartuchu- zażartowałam i usiadłam na blacie.
-ey tylko mi tu nie zdradzaj Harrego.- pogroził mi palcem i udał poważną minę.
-okay, okay jak chcesz- podniosłam ręce w pokojowym geście.
-w czym ci pomóc?- spytałam.
-sięgnij z półki szklanki.
-tylko tyle?
-tak zresztą sobie poradzę.
-okay.
Wykonałam posłusznie polecenie i powróciłam do swojej dawnej czynności czyli siedzeniu na stole. Przyglądałam mu się jak przygotowywał żarcie. Chyba to zauważył.
-czemu się tak na mnie patrzysz?- obrócił się przodem do mnie z uśmiechem.
-mam wrażenie że wam tu przeszkadzam.- spuściłam głowę na dół.
-ey- podszedł do mnie jeszcze bliżej i podniósł moją głowę tak, że patrzyłam prostu w jego czekoladowe oczy.-wcale tak nie jest. Możesz zawsze na nas liczyć. I uwierz mi każdy cię tu uwielbia.
Wtuliłam się w niego.
-jesteś niemożliwa. Mieszkasz tu 4-rty dzień, a ja czuję się jakbym znał cię co najmniej rok. Chyba zaczynam cię traktować jak 4 siostrzyczkę.
Zaśmialiśmy się. Pomógł mi zejść ze stołu i wzięliśmy przekąski. Zatrzymałam się przed wyjściem do ogrodu.
-Zayn?
-hmm?
-dziękuję, za wszystko.
Powiedziałam i poszliśmy na ogród, gdzie paliło się już ognisko.
____________________________________
postanowiłam szybciej dodać rozdział niż się spodziewałam.
 http://www.youtube.com/watch?v=8csJP0_mOyU&feature=related 
tu możecie sobie choć w przybliżeniu wyobrazić jak wyglądał taniec do piosenki Jessie J.
specjalnie ten rozdział dedykuję V. i jej koleżanki Aś , która chyba to czyta, coś? xd
dziękuje wszystkim którzy czytają moje wypociny. :) przez ponad 40 dni ponad 600 wejść, może dla niektórych to mało ale dla mnie bardzo dużo. <3 jeśli nie chcecie lub nie lubicie pisać komentarzy możecie odpowiedzieć po prostu na pytanie: 'jak podoba ci się opowiadanie?' które znajduje się po prawej stronie u góry. wam to zajmuje sekundkę, ale ja cieszę się jak dziecko, które dostało zabawkę.
dobra, już nie pieprzę tyle. następny rozdział 29 sierpnia, akurat w urodziny Liama <333

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 12



-jestem w raju- pomyślałam.

Przed moimi oczami ukazało się duże pomieszczenie, całe w lustrach. W jednym kącie znajdowały się instrumenty: gitara, fortepian, perkusja. Oprócz tego było kilka mikrofonów. Wszędzie dookoła znajdowały się duże głośniki. A no i oczywiście sprzęt DJ Malika. :) okropnie mnie korciło, aby coś zagrać, zaśpiewać. Serce chciało tego, ale rozum podpowiadał mi coś innego. Wybrałam głos serca. Zawsze się nim kierowałam i przeważnie zawsze było dobrze. Dlaczego niby teraz bym nie miała się nim kierować?
Usiadłam przy pięknym czarno- białym fortepianie. Zaczęłam grać dobrze mi znaną piosenkę 'the climb' . Głos płynął prosto z mojego serca. Przypomniało mi się jak 2 lata temu śpiewałam tę samą piosenkę, patrząc w niebo i zastanawiając się czemu mój tata odszedł na drugi, może lepszy świat. Gdyby nie zdjęcia, to pewnie nie wiedziałabym jak wyglądał. Zginął w wypadku samochodowym jak miałam nie całe 3 latka. Brakowało mi go i nadal brakuje. Momentalnie popłynął z moich oczu strumień łez. Myślałam nad tekstem tej piosenki. Tak idealnie do mnie pasował. Skończyłam śpiewać, ale łzy nadal spływały po moich policzkach. Poczułam na swoim ramieniu ciepłą rękę Liama.  Tylko on wiedział co ta piosenka dla mnie znaczyła, po co ją śpiewam. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową, chcąc się ukryć w jego ramionach przed całym światem. Nic nie mówił tylko gładził ręką moje włosy. To mnie uspokajało. Powoli przestawałam szlochać. Liam lekko odsunął mnie od siebie, otarł ostatnie moje łzy i uśmiechnął się nieznacznie.
-brakowało mi ciebie i twojego  głosu przez ten cały czas kiedy byłaś w Polsce.- powiedział patrząc w moje paczadełka.
-mi ciebie też brakowało. Dziękuję.- znowu wtuliłam się w niego.
-za co?
-za to że jesteś przy mnie, że byłeś i że mogę na ciebie zawsze liczyć.
Ścisnęłam go jeszcze bardziej, a potem się od niego odsunęłam.

~ 2 godziny później ~

czekałam już w parku. Była 12.52. kupiłam loda czekoladowego i usiadłam na ławeczce. Po 5 minutach spostrzegłam Danielle. Przywitałyśmy się i stwierdziłyśmy, że pójdziemy w stronę jakiejś sceny, którą właśnie budowali.
-no opowiadaj.- zaczęła rozmowę Dan.
-ale co?- dobrze wiedziałam o co jej chodzi, ale chciałam ją potrzymać w niepewności.
-no o wczorajszym wieczorze. Jak z Harrym? Co ci powiedział? Gdzie zabrał?
-a dobrze.- odpowiedziałam udając obojętną.- zabrał mnie na jakąś polanę koło jeziora. No i ...- urwałam.
-no i …?- dziewczyna widocznie się niecierpliwiła.
-i jesteśmy razem!!!- wykrzyczałam.
Zaczęłyśmy krzyczeć i skakać. Kilkoro ludzi przechodzących obok nas się dziwnie gapili. A co my jakieś zmutowane małpy i zamiast uszu mamy nogi przy głowie?!! coraz więcej par oczu było skupione na nas. Musiałyśmy się opanować.
-Michaela?
-hmm?
-nie sądzisz że to wszystko za szybko się dzieję?
Spojrzała na moją zdezorientowaną minę i raczyła mnie oświecić.
-no ty i Hazza. Prawie nic o sobie nie wiecie...
zamyśliłam się. Miała rację, też nad tym myślałam. Dan czekała na odpowiedź. Nie wiedziałam co o tym sądzić, więc wzruszyłam obojętnie ramionami. Chciała coś jeszcze dodać do naszej rozmowy, ale telefon ją wyprzedził.
-halo?
Ktoś jej odpowiedział, a na jej ustach pojawił się uśmiech.
-a to ty Liam czekaj przełączę na głośnomówiący.- dziewczyna przystawiła komórkę do ust.- no co tam kiedy przyjdziecie?
-no właśnie dzwonię w tej sprawie. Będziemy trochę szybciej. A właściwie to już jesteśmy w parku, a dokładniej koło sceny a wy gdzie jesteście?- zakończył swój monolog.
Rozejrzałam się dookoła. Zauważyłam scenę, a potem tych pięciu wariatów. Danielle jeszcze nie odpowiedziała, więc wtrąciłam się do rozmowy.
-spójrz w prawo.- powiedziałam do telefonu.
Liam posłusznie wykonał moje polecenie.
-okay. Widzę was. Za chwilę tam będziemy.- powiedział i rozłączył się.
Mój kuzyn powiedział coś chłopakom. Wszyscy spojrzeli się w naszą stronę i zaczęli biec. Harry dodatkowo się jeszcze wyjebał. Haha. Jaką miał minę. Dosłownie w 1 minutę do nas dolecieli. Musieli się rzecz jasna z nami przywitać bo nie widzieli mnie aż 2 godziny. Ściskali mnie i Dan. Hazza dotarł jako ostatni, przytulił szatynkę i podszedł do mnie. Nie wiem czemu ale akurat teraz przypomniał mi się jego upadek. Wybuchłam śmiechem. Każdy popatrzył na mnie miną typu 'WTF?!'. Opanowałam trochę śmiech i wydusiłam z siebie:
-zacny upadek Haroldzie. Z pewnością nie piłeś dzisiaj red bull'a, bo grawitacja ciebie coś za mocno przyciąga. Chyba że mnie zdradzasz i lubisz takie bliskie kontakty z glebą. Ale uważaj bo nie tylko ja mogę być zazdrosna. Gleba podobno jest w związku z trawą. Na twoim miejscu bym się opanowała z tą bliskością.
Zaczęłam się znowu śmiać, a razem ze mną każdy oprócz Loczka. Ten tylko strzelił focha. No niech to szlag. Teraz go muszę ślicznie przeprosić, bo nie wpuści mnie do pokoju.
-oj no Harry no. Nie gniewaj się. Nie jestem zazdrosna. Mogę cię pocieszyć. Czasami wpadam na drzewo, też mam z nimi bliski kontakt a ty wcale o to nie musisz być zazdrosny.
Pohamowałam śmiech. Jednak reszcie się to nie udało. Zbliżyłam się do mojego chłopaka i cmoknęłam go w usta. Od razu się uśmiechnął, a wszyscy zrobili głośne 'uuu'. Odwróciłam się do nich i zapytałam:
-to co robimy?
-tu niedaleko jest wypożyczalnia rowerów- Lou pokazał mi duży budynek.
-to może jakiś wyścig?
-jasne- odpowiedzieliśmy.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 11


~Niall~

obudziłem się o 08.00. nikogo na dole nie było. Wziąłem tylko kabanosa z lodówki, aby zaspokoić głód i poszedłem obudzić wszystkich. Wziąłem aparat. Jako pierwsza była Michaela. W końcu panie mają pierwszeństwo, trzeba być dżentelmenem.XD Otworzyłem szeroko drzwi i zbliżyłem się do łózka. Och jak Harry i Michaela ładnie razem wyglądają. Wait... loading... WHAT??!! oni są razem w jednym łóżku wtuleni w siebie. Nie no omal oczy mi nie wypadły. Ale w końcu Hazza to podrywacz i oboje mieli do siebie takie maślane oczy, że można było puścić tęczowego pawia. Dobra. Pozbierałem swoją szczękę, która mi opadła na ich widok i zrobiłem im parę fotek. Nie można? Ba! Wszystko można!
-dzień doberek gołąbeczki!- krzyknąłem.
O dziwo tylko Harold się obudził, ta to ma naprawdę mocny sen. zazdroszczę. Loczek przetarł oczy.
-zwariowałeś? Jeszcze obudzisz Michaele.- powiedział zaspanym głosem.
-obawiam się, że to by było nie możliwe. Ta dziewczyna ma naprawdę twardy sen. Uważaj i lepiej sprawdź czy żyje, bo różnica między umarlakiem, a nią jak śpi jest niewielka. A i nie wiem co wczoraj robiliście, ale mam nadzieję, że nie będę wujkiem.
Wyszczerzyłem się na co on spiorunował mnie wzrokiem.
-awww. Jacy wy słodcy. Masz.- rzuciłem mu aparat przeżuwając kabanosa.- na pamiątkę.
Poszedłem na dół. Wszyscy już siedzieli przy stole jedząc śniadanie. No jak to zobaczyłem to prawie wybuchłem. Oni jedzą sobie śniadanko beze mnie?! Jak oni mogą?!
-wyyy!!- pokazałem palcem na każdego- macie śmiałość jeść śniadanie beze mnie?! FOCH.
-oj Niall... czyli teraz nie zjesz tych przepysznych naleśników?
Liam machnął mi talerzem przed nosem. Pachniało... nie, nie można tego opisać.
-a żeby cię...- powiedziałem po cichu.
Usiadłem na krześle i zacząłem jeść. Po chwili po schodach zszedł Harry uśmiechnięty od ucha do ucha.
-co tak cieszysz japę?- zapytał Zayn z pełną buzią.
-oficjalnie jestem z Michaelą.
Odparł pokazując swoje uzębienie. momentalnie zrobiliśmy wszyscy głośne 'uuu'. Hazza usiadł do stołu i zajął się jedzeniem.
-gdzie podziałeś naszą księżniczkę?- Liam.
-na górze w swoim pokoju, śpi.

~Michaela~

-Michaela! Michaela! Obudź się!- ktoś bezczelnie mną potrząsał.
Otworzyłam jedno oko. Zauważyłam całą zgraję stojącą nad moim łóżkiem z roześmianymi gębami.
-o co chodzi?-z powrotem zamknęłam oko.
-już 11 wstawaj!!- Zayn krzyknął mi do ucha.
-nie! Mam zamiar spędzić ten dzień w moim przytulnym łóżku.- odpowiedziałam.
-na pewno?- spytał Liam, jak dobrze słyszę śmiejąc się.
-tak!!!
-okay, jak chcesz...
na parę sekund był spokój. Pomyślałam z zadowoleniem, że w końcu dadzą mi pospać. Ale co mogę po nich się spodziewać? No właśnie. Najgorszego. Louis wpadł do pokoju i wylał na mnie lodowatą wodę. Wstałam niczym torpeda.
-oszalałeś??!!!!- krzyknęłam na cały dom. Ujrzałam w drzwiach wszystkich chłopaków oprócz winowajcy. Oczywiście śmiali się nie miłosiernie.
-Tomlinson już nie żyjesz!!
moim kochanym domownikom, którzy jak miewam byli w to zamieszanie wciągnięci pokazałam mój środkowy palec. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się, związałam włosy w luźny kok i lekko się pomalowałam. Wyglądałam nawet nieźle. Zeszłam na dół. Chłopacy siedzieli na sofach w salonie. Wzięłam naleśniki ze stołu w kuchni (niestety zimne) oraz bitą śmietanę z lodówki , tak dla zemsty na Lou'iego. Położyłam na mały stoliczek w salonie moje śniadanie i podeszłam bliżej Lou. Na mojej twarzy igrał uśmieszek słodkiej zemsty. Liam i Harry którzy siedzieli obok niego przenieśli się na fotele i słusznie, pewnie wiedzą już co się święci. Pan Tommo w oczach miał... strach? Tak, o to mi chodziło. Reszta się nam uważnie przyglądała. Wstrząsnęłam lekko bitą śmietanę za moimi plecami i rzuciłam się na Louisa. Hahaha. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Gdy skończyłam go 'dekorować' był cały biały, tak samo jak sofa. Jak gdyby nic się nie stało usiadłam Hazzie na kolana i ugryzłam naleśnika.
-zapamiętać!- powiedziałam do wszystkich.- nie wolno wam. Powtarzam. Nie wolno wam budzić mnie w tak okrutny sposób, jasne? A jak nie to się zemszczę.
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Ugryzłam kolejny wielki kęs placka. Lou wstał powoli i zmierzał w moją stronę z rozłożonymi rękami. Momentalnie wstałam z kolan Harr'ego i odłożyłam śniadanie. Wyciągnęłam ręce do niego próbując się bronić.
-Lou błagam nie rób mi tego.
Za późno. Chwycił mnie i przytulił do siebie. Byłam cała w śmietanie. Ale to jeszcze nic! Chłopak zmierzał do ogrodu, gdzie znajdował się basen!
-nie umiem pływać- skłamałam.
-kłamie!!- usłyszałam głos Liam'a dobiegający ze środka domu.
-pożałujesz!!- krzyknęłam do kuzyna.
W jednej chwili Tommo wrzucił mnie do zimnej wody, jednak zdążyłam chwycić się jego koszuli. Haha tego się nie spodziewał. Punkt dla mnie. Oboje byliśmy cali mokrzy. Podpłynęliśmy do schodów i wyczołgaliśmy się na brzeg. Nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu. Pomaszerowałam do pokoju i się przebrałam w suche ciuchy. Cały makijaż spłynął, ale nie zrobiłam nowego po prostu go zmyłam. Uśmiechnięta zeszłam do salonu. Usiadłam obok Zayn'a wpatrując się w jakąś kreskówkę.
-to co dzisiaj robimy?- zapytałam przeżuwając ostatni kęs  śniadania.
-może rowery?- zaproponował Zayn.
Wszyscy się zgodzili. Uzgodniłam, że z Danielle spotkam się pół godziny wcześniej.
Była 12, a umówiłyśmy się na 13.30, więc zostało mi jeszcze trochę czasu. Chłopaki wyszli do Nados. Miałam cały dom dla siebie. Jestem tu dopiero 2 dni, a już znam ich całą chatę. Chociaż nie. W jednym pomieszczeniu na parterze nie byłam ani razu. zżerała mnie ciekawość co tam może się znajdować.. powoli otworzyłam drzwi do upragnionego pokoju. -jestem w raju.- pomyślałam.


___________________________________________
jak się podoba? :) macie jakąś myśl co może się znajdować za drzwiami???
szczerze mówiąc specjalnie skończyłam w tym momencie.;)
tak na szybko dodałam nowy, a następnego można się spodziewać za 2-3 dni.
http://www.youtube.com/watch?v=mpPTXXGBXBs
kocham to <3333 po prostu genialne.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 10


-podoba ci się?- spytał Harry który przytulił mnie od tyłu.
Momentalnie odwróciłam się do niego przodem. Spojrzałam w jego głębokie, zielone oczy.
-jest przepięknie.
Powiedziałam najciszej jak potrafiłam, jakbym bała się, że gdybym to powiedziała głośniej okazałoby się to tylko snem.. Nasze wargi złączyły w jednym, namiętnym i soczystym pocałunku. Jego usta były tak miękkie i delikatne. Po jakimś czasie odkleiliśmy się od siebie i znów popatrzyliśmy w oczy.
-Michaela- odchrząknął.- czy chcesz być moją dziewczyną?
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego, ale bez namysłu odpowiedziałam krótkie 'tak'. Posłał mi szczery uśmiech. Usiedliśmy obok siebie na kocu. Było tam mnóstwo pyszności. Truskawki, mango, ananas, banan, gruszka, borówki i rozpuszczona czekolada. Zaczęliśmy bawić się w rozpoznawanie smaków. Wbiłam na widelec ananas, truskawkę, banana i zamoczyłam w czekoladzie.
-mmm. Truskawka, ananas i mango?- zapytał przeżuwając owoce.
-haha. Pudło. Banan. Nawet nie rozpoznajesz smaków? Hahaha. Oj słabo Harry. Słabiutko.- pomachałam mu widelcem przed nosem.
-osz ty. Jak ja cię dorwie to zobaczysz!
Zaczęliśmy się gonić i śmiać. Bieganie nie było dla mnie łatwe w tych 10 centymetrowych szpilkach. Ale i tak się świetnie bawiłam. Loczek mnie złapał i zaczął gilgotać co spowodowało nasz upadek na ziemię. Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Po piekielnych dla mnie 10 minutach, przestał. Wstał, podając mi swoją dłoń.
-mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
To jest chyba mój najlepszy dzień w życiu! Dwie niespodzianki od mojego chłopaka. Odwrócił się do mnie tyłem.
-wskakuj!
-Harry ja jestem ciężka!
-zobaczymy. A ja jestem silny. Wskakuj!
Posłusznie wykonałam polecenie. Chłopak chwycił mnie za nogi i szedł kierując się w stronę jeziora.
-muszę na ciebie uważać. Kłamiesz jak z nut. Jesteś leciutka.
Czułam, że się uśmiecham i rumienię.
-wcale, że nie!- odpowiedziałam śmiejąc się.
Doszliśmy do brzegu. Teraz dopiero dostrzegłam małą łódkę. Weszliśmy na nią. Wypłynęliśmy na środek jeziora. Harry usiadł, a ja położyłam głowę na jego kolanach. Zaczął się bawić moimi włosami. Przyznam, że to uwielbiam. Milczeliśmy. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Przy nim czułam się bezpieczna. Ciszę przerwał Harold.
-znamy się dwa dni, a czuję się jakbym znał cię całą wieczność.
Nadal gładził moje włosy.
-ja też.- spojrzałam na niego.- może powiesz mi coś więcej o sobie?- zaproponowałam.
-jasne. Tylko nie wiem co chcesz wiedzieć.- uśmiechnął się lekko do mnie.
-ile miałeś dziewczyn?
Poruszałam cwaniacko brwiami. On tylko się zaśmiał.
-tak na serio to 3, a ty?
-miałam jednego chłopaka, ale nie wspominam go dobrze.- posmutniałam.
-czemu?- pogłaskał mnie po policzku.
-źle mnie traktował. Zdradzał, bił, ale nie chce o tym teraz rozmawiać.
-jasne.- skinął porozumiewawczo głową.- musimy się już zbierać.
-która godzina?
Chłopak spojrzał na zegarek.
-już 22.40.
-szkoda. Tak mi tu dobrze razem z tobą
podniosłam się na rękach i spojrzałam w jego zielone paczadełka.
-obiecuję, że zabiorę cię tu kiedyś.
Posmakowałam jego ciepłych ust.

W domu byliśmy około 23.30. o dziwo każdy już spał. Postanowiliśmy, że dzisiaj będziemy spać u mnie. Harry wziął gorącą kąpiel, a ja potem uczyniłam to samo. Zasnęłam wtulona w mojego chłopaka.

_______________________________________________________
Na początek chciałabym przeprosić, że nie dodałam wczoraj nn. :(
troszeczkę się przedłużyło. ostatnie dni wakacji... ;c
jak mija wam dzień???

piątek, 10 sierpnia 2012

 Rozdział 8 i 9


~Michaela~

Obudziły mnie krzyki pochodzące z kuchni. Zorientowałam się, że spałam na czyimś torsie. Lekko spojrzałam w górę. Był to Harry. Minęła dłuższa chwila zanim przypomniałam sobie co się wczoraj wydarzyło. A tak właściwie to dzisiaj. Najgorsze lub najlepsze (sama już nie wiem) jest to, że to wszystko dzieje się tak szybko. Chyba kocham Hazzę, ale znamy się dopiero 24 godziny. A co ja będę myśleć nad swoim życiem? Nigdy nie myślałam czy dobrze robię, czy źle. Po prostu wszystko się samo ułoży. Podniosłam lekko głowę i bardziej wyraźnie ujrzałam twarz chłopaka. Tak słodko wyglądał jak śpi. Próbowałam wstać, ale Loczek przygniótł mnie swoją ręką. Delikatnie podniosłam jego ramię, jednak chyba go obudziłam, bo w jednej chwili szybko chwycił mnie w swoje ramiona tak, że leżałam na nim.
-a ty gdzie się wybierasz?
Zapytał swoim zachrypłym głosem, nie puszczając mnie z objęć.
-trzeba wstawać bo chłopaki tu przyjdą i jak nas tak zobaczą to dopiero będzie afera.
-wstydzisz się mnie?!
No świetnie, obraził się.
-jasne, że nie, ale wiesz, że oni będą ciągle nas męczyć- odwróciłam głowę w jego stronę.- no Harry, nie obrażaj się.
Zrobiłam najsmutniejszą minkę jaką umiałam.
-dobrze, ale co za to dostane?
-musi ci wystarczyć buziak w policzek.
-okay. -uśmiechnął się. -o tutaj poproszę.
Pokazał palcem miejsce na policzku. Podparłam się na rękach i dałam mu soczystego buziaka w wyznaczone miejsce. Wstaliśmy i poszliśmy do kuchni na śniadanie. Na dole byli już wszyscy chłopcy. Jak się dowiedziałam, Danielle miała trening i musiała już iść. Prawie każdy miał kaca, no oczywiście oprócz mnie, ponieważ w nocy zażyłam moją cudowną aspirynę. Hah. Zjadłam z Harrym śniadanie, jakim były płatki z mlekiem. Właściwie można by było to nazwać obiadem bo już po dwunastej, ale oj tam oj tam. następnie poszłam do mojej łazienki się umyć. Założyłam na siebie to.Włosy związałam w wysokiego koka, zrobiłam dwie czarne kreski na powiekach i założyłam srebrne kolczyki w kształcie serduszek. Nie chciało mi się sprzątać w salonie po wczorajszym wieczorze, więc udałam się do mojego pokoju. Włączyłam laptopa i przejrzałam kilka stron plotkarskich. Weszłam jeszcze na Skype . Zadzwoniłam do mojej mamy, która była właśnie dostępna.
-hej mamo.- przywitałam się w języku polskim.
-cześć Michaela. Myślałam, że już się do mnie nie odezwiesz.- zaśmiała się- co tam u ciebie? Jak się dogadujesz z chłopakami?
-dobrze. Zaprzyjaźniliśmy się.
Ktoś chrząknął. Oparty o moje drzwi stał Liam.
-mamo ja już muszę kończyć. Postaram się zadzwonić do ciebie jak najszybciej. Paa.
Pomachałam rodzicielce i zamknęłam laptopa.
-sorry, nie chciałem przeszkadzać.- Liam.
-nie przeszkadzasz- uśmiechnęłam się.
-możemy pogadać?
Spytał. Wydaję mi się, że sprawa jest poważna.
-jasne.
Zamknął drzwi i usiadł obok mnie na łóżku.
-wiem co się stało tej nocy.- popatrzył na mnie oczekującym wzrokiem.
-kto tobie powiedział?-spytałam cicho.
-Harry. To prawda?
-tak. Jesteś zły?
-jasne, że nie. Ufam lokatemu. Tylko trochę mnie to zdziwiło. Nigdy nie pomyślałbym, że taki typ chłopaka ci się spodoba.- dał mi kuksańca w bok.- ale jak skrzywdzi moją małą dziewczynkę to nie ręczę za siebie.
Zaczął się śmiać. Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
-Liam, zachowujesz się jakbyś był moim tatą, a co najmniej starszym bratem.
-zawsze się tobą opiekowałem i będę robił to do końca życia. A poza tym zrobię dla ciebie wszystko, bo naprawdę traktuję cię jak młodszą siostrzyczkę.
-dobra już dosyć tych czułości, bo mi tu za chwile powiesz że mnie kochasz.
Zrzuciłam go z siebie, co było trudnym zadaniem.
-a jeszcze coś. Harry kazał ci przekazać żebyś o 19 była gotowa- puścił mi oczko.
-ahaaa... okay. Tylko nie myśl sobie za dużo. Liam, przed chwilą powiedziałeś,że zrobisz dla mnie wszystko, tak?
-nooo...
-no bo nie chce mi się zejść na dół...
-OMG. Jak mnie zarwiesz to będzie twoja wina. Dobra wskakuj.
Pokazałam mu swoje całe uzębienie. Obrócił się do mnie tyłem, a ja na niego wskoczyłam. od razu przypomniały mi się dawne czasy. A dokładniej to jak 2 lata temu nosił mnie tak codziennie przez 2 tygodnie bo miałam zwichniętą nogę.
Zeszliśmy razem na dół. Louis i Zayn 'kłócili się' więc Daddy Direction musiał zainterweniować. Ja natomiast zeskoczyłam z niego i postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o dzisiejszym wieczorze razem spędzonym z Harrym. Rozejrzałam się po domu. Na dole go nie było. Poszłam na górę. Słowo daję na chodzeniu po tych schodach z góry na dól i na odwrót stracę co najmniej 5 kilo. Zauważyłam że w łazience świeciło się światło. Musiał być to Styles, gdyż iż ponieważ cała reszta siedziała w salonie.
-Harry mogę wejść?
Zapukałam do drzwi. Po paru sekundach Loczek otworzył mi drzwi i zaprosił do środka. Był on ubrany tylko w bokserki. zakluczył z powrotem drzwi i wrócił do układania swoich zacnych loczków. Ja tylko stałam i się na niego gapiłam. Przyznam, że chyba musi dużo ćwiczyć bo tą swoją klatę ma całkiem, całkiem.
-mógłbyś zainwestować w koszulę i spodnie.
Odezwałam się w końcu. On tylko odłożył swoje przyrządy fryzjerskie i się do mnie zbliżył obejmując mnie.
-a co nie podobam ci się?
Zrobił smutną minkę, co sprawiło, że zaczęłam się śmiać jak nienormalna.
-oj podobasz.- wyszczerzyłam się do niego.- a co do wieczoru to w co mam się ubrać?
-tak jak zawsze. Zaprosiłem przecież Michaele Edwards a nie jakąś  natapirowaną pustą lale z toną makijażu. Chociaż jak tak by pomyśleć ładnie byś wyglądała w sukience.
Udał zamyślenie. Odpowiedziałem mu lekkim szturchnięciem w ramię.
Ktoś zaczął pukać do drzwi. Trochę się przestraszyliśmy bo oprócz mojego kochanego kuzyna nikt nie wiedział że ja z Harry coś ten teges. no. A siedzenie razem w jednej łazience jest trochę podejrzane. Zwłaszcza, że Harold jest w samych bokserkach. Co mi osobiście nie przeszkadza, nie żeby coś :D.
-no weź otwórz!.
Darł się nie kto inny jak ZAYN!! po chwili zastanowienia,  postanowiliśmy wyjść, ponieważ Mulatowi była bardziej potrzebna łazienka. Malik wpadł do niej jakby się paliło. Po chwili, no może 1 sekundzie wychylił się zza drzwi i spojrzał na nas dziwnie ruszając brwiami. Chyba sobie za dużo powyobrażał. Haha. nie mam okazji myśleć o czym on tam myśli. Wszedł z powrotem do łazienki, a my jak gdyby nigdy nic się nie stało poszliśmy do swoich pokoi.

Miałam równe 2 godziny do spotkania z Hazz'ą. Byłam załamana. Nie wiedziałam w co się ubrać. Chyba trochę się bałam tego wieczoru. nie wiem czego się spodziewać. Siedziałam na łóżku i intensywnie myślałam kto mógłby mi pomóc. Dan! Krzyknęłam sama do siebie. Wyszłam z pokoju i pobiegłam w stronę schodów. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, że mam przed sobą przeszkodę. Stuknęłam czołem w kogoś głowę i razem się przewróciliśmy. Trzymając się ręką czoła- mam nadzieję nie rozciętego- wstałam. Moją przeszkodą okazała się moja przyjaciółka.
-Dan! Życie mi ratujesz!
Podniosłam ją z podłogi i przytuliłam.
-przyszłam ci pomóc, ale jak przeżyję z tobą te niecałe 2 godziny to będzie cud. Chcesz mnie zabić?! Mam nadzieję, że nie będę mieć jutro siniaka na czole, a jak będę mieć to nie wiem co tobie zrobię.
Przez całą swoją przemowę dziewczyna wygrażała mi palcem. Jeszcze nigdy jej nie widziałam takiej złej. Wyglądała komicznie. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Zaprowadziłam ją do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku.
-to pomożesz mi? Bo chyba w tym nie pójdę..
zjechałam ręką w dół po swoim ciele i zakończyłam ten gest wskazując palcem na moje sweetaśne bamboszki w kształcie świnek.
-czemu nie? Harold na pewno zakocha się w tych zacnych kapciach.
Udała 'poważną' minę i znowu tan nasz śmiech. I jak tu się w nich nie zakochać (mam na myśli Dan i cały zespół, nie świnki :D).
-dobra bierzemy się do pracy. Przyniosłam ci taką jedną moją sukienkę w której będziesz wyglądała jak anioł. Przymierz.
Podała mi śliczną sukienkę do kolan koloru kremowego, przewiązaną w talii cienkim, czarnym paskiem. To już przegięcie. Jest świetną przyjaciółką, ale żeby czytała mi w myślach jak chcę być ubrana? Jak ja ją kocham! Liam to szczęściarz. Przytuliłam ją i pocałowałam w policzek. Powędrowałam do mojej łazienki, aby się odświeżyć, ubrałam to cudo i wyszłam z toalety. Szatynka na mój widok się szeroko uśmiechnęła. Podała mi czarne szpilki. Danielle wybrała dla mnie jeszcze jakąś biżuterie, pofalowała moje włosy i zrobiła mi lekki, ale śliczny makijaż. Miałam dużo czasu do wyjścia. Dziewczyna postanowiła, że zrobi mi manicure. Wzięła czarny lakier do paznokci i w expresowym tempie pomalowała mi je. Byłam gotowa. Efekt końcowy był powalający. Jeszcze nigdy tak pięknie nie wyglądałam. Zbliżała się moja upragniona godzina 19.
-jutro mi wszystko opowiesz, a teraz już idź bo pewnie Harry czeka.
Przytuliłyśmy się i dałam jej buziaka w policzek, co miało oznaczać 'dziękuję'. Zeszłam na dół. Nikogo nie było oprócz Loczka.
-ślicznie wyglądasz.
Posłał mi zniewalający uśmiech. Czułam jakbym nogi miała z waty.
-dziękuję, ty też.- odwzajemniłam komplement.
Zauważyłam, że ubrał się w kremowe rurki, konwersy i koszulę w kratę. Nie wiem czy miał jakąś zmowę z Dan, czy co, ale pod względem stroju pasowaliśmy do siebie. Wziął mnie za rękę i poprowadził do samochodu. Zawiązał mi oczy chustką, tak że nic nie widziałam. Po około 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. To znaczy tak mi się wydaję, ponieważ stanęliśmy. Zaczęłam się trochę niecierpliwić.
-mogę już zdjąć tę chustkę?- spytałam.
-ty zawsze taka niecierpliwa?- rozbawiłam go- jeszcze nie możesz.
Wyszedł z samochodu i podał mi rękę, abym zrobiła to samo. Prowadził mnie po ścieżce- tak mi się zdaję bo nadal nic nie widziałam. Kilka razy prawie zaliczyłam glebę. W końcu stanęliśmy. Hazza zdjął mi opaskę z oczu. To co zobaczyłam było nie do opisania.. jezioro, wokół niego polana. Na trawie był rozłożony koc, a na nim różne smakołyki. Uroku tego miejsca dodawał księżyc i lśniące gwiazdy na niebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, było przepięknie.


_________________________________________________________________
Jak wam się podoba pomysł w złączenie dwóch rozdziałów.?  ale niestety, zrobiłam to nie bez przyczyny. :( nie będę miała dostępu do internetu przez 9 dni. MASAKRA. :ccc jak ja przeżyję? mniejsza. następnego rozdziału możecie się spodziewać 20 sierpnia.
komentarze mile widziane :>

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 7


Kiedy się obudziłam było jeszcze ciemno. Spojrzałam na budzik : 04:30. nie byłam jednak w swoim pokoju, ani w salonie. Strasznie bolała mnie głowa. Zeszłam na dół do kuchni i poszukałam aspirynę. W salonie na kanapie zauważyłam czubek czyjejś głowy opartej na rękach. Bujne loki oznaczały, że to Styles. Jego twarz oświetlało światło pochodzące od ognia z kominka. Miał załzawione oczy.
-Harry?
Jego piękne, zielone paczadełka powędrowały w moją stronę. Usiadłam obok niego i położyłam swoją rękę na jego kolanie.
-co jest?
Zapytałam ciepłym głosem. Po paru minutach ponowiłam pytanie, ale on nie reagował. Straciłam cierpliwość.
-dobra, jak nie chcesz to nie mów.
Wstałam i przeszłam parę kroków w stronę schodów, kiedy poczułam jak Loczek łapie mnie za nadgarstek, tym samym odwrócił mnie przodem do siebie.
-Michaela -zaczął niepewnie.- może to głupie co teraz powiem, ale muszę ci to powiedzieć. Podobasz mi się. Wiem, że dopiero znamy się zaledwie jeden dzień, ale nic na to nie poradzę.
Zamarłam. Świat zawirował mi przed oczami.

~Harry~

ufff. Powiedziałem jej to. Bez zastanowienia po tych słowach pocałowałem ją. Myślałem, że uderzy mnie i ucieknie, jednak nic takiego się nie działo. Poczułem jak odwzajemnia mój czuły pocałunek. Kamień spadł mi z serca. Odkleiliśmy się od siebie i patrzyłem w jej duże, piękne, niebiesko-szare oczy.
-Harry, ja nie wiem co tobie odpowiedzieć.
Uśmiechnąłem się i znów posmakowałem jej słodkich ust. Po kilkunastu długich sekundach lekko się odsunąłem. Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem.
-nie wiem jak ty, ale ja idę spać.-oznajmiłem szeptem.
-ja też.
Chwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem ją do mojego pokoju.
-więc to twój pokój?- zapytała, kiedy stała u progu drzwi.
W nocy kiedy zasnęła na filmie, zaniosłem ją do tego pokoju. W odpowiedzi na pytanie, pokazałem jej swoje całe uzębienie.
-ale ja pójdę chyba do swojego.
Poinformowała mnie, ale ja na to nie pozwoliłem i uwięziłem ją w moim 'królestwie' zamykając drzwi.
-obiecuję, będę grzeczny.
Powiedziałem Michaeli do ucha z jeszcze większym smilem. Wziąłem blondynkę w swoje ramiona i zaprowadziłem do podwójnego łóżka. Wtuliła się w moją klatkę piersiową, a ja bawiłem się jej włosami. Później oboje zasnęliśmy wtuleni w siebie.
_______________________________________________________
Specjalnie dla V. <333 chciałaś to masz. :D
tym razem taki trochę bardziej romantyczny? nie wiem, może mi się zdaje.



MartuŚś dziękuję za te 3 godzinki :*  23.00- gg, coś? XD

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 6


Impreza się rozpoczęła. Trochę się zmęczyliśmy tańcem, no ale na tym polega party heard. ;] usiedliśmy na kanapie w celu odpoczęcia.
-kto gra w butelkę?- zapytał się Liam.
-jaaa!!!- krzyknęliśmy chórem.
Usiedliśmy w kole.
-Liam do tego potrzebna jest butelka.- pouczyłam go.
-a tak, racja.
Wstał i poszedł do kuchni. Wszyscy śmialiśmy się pod nosem z niego. Po chwili wrócił z pustą butelką. Prawie każdy miał już troszeczkę wypite, więc podejrzewam że ta gra będzie dość zabawna. Jako pierwszy zakręcił Liam. Wypadło na Zayn'a.
-prawda czy wyzwanie?
-prawda.
-hmmm.. o już wiem! Ile dziewczyn miałeś od czasu powstania naszego zespołu?
Mulat zrobił meeeega wielkie oczy. Pewnie się speszył.
-no dalej, przyznaj się- popędził go Tommo.
-tak na serio to 4. okay teraz ja.
Mocno zakręcił szklaną butelką. Padło na mnie.
-prawda.- powiedziałam od razu.
-okay. To możeee. O! Czy ktoś z naszego grona ci się podoba?
Poruszał zabawnie brwiami. Chyba się troszeczkę zarumieniłam.
-ey no weź daj jej spokój- Liam ratujesz moją dupę.
-nie, niech odpowie.
Niestety. Harry się uparł. No co za świnie. Takie pytanie, a ja dopiero znam ich 1 dzień. Miałam mętlik w głowie. Chytrze wymyśliłam wymijającą odpowiedź.
-dobra.- porozumiewawczo spojrzałam na Liam'a.- najbardziej podoba mi się …..     LIAM!!!
przybiłam z nim żółwika i puściłam oczko.
-dobra, chodźcie TAŃCZYĆ!!!
ostatnie słowo wykrzyknęłam razem z Danielle. DJ Malik puścił jakąś wolną muzykę. Mój kuzyn i jego dziewczyna tańczyli przytulając się do siebie. Ja nadal siedziałam na podłodze. Cały czas nurtowało mnie pytanie Zayn'a. 'czy ktoś z naszego grona ci się podoba?'- powtarzałam sobie w myślach. Chyba na serio ktoś mi się podoba. Może to głupie, ale czuję coś więcej do Harr'ego. Nie, nie, to nie może być prawda. Znam go dopiero 1 dzień. Jednak czuję, że jest dla mnie kimś więcej.
-zatańczysz?- Z zamyślenia wyrwał mnie nie kto inny tylko Hazza. Podał mi swoją dłoń, abym wstała. Bez namysłu ją chwyciłam. Tańczyliśmy do jakiejś ballady. Uważnie mu się przyjrzałam. Piękne zielone oczy, szczery uśmiech i śliczne loczki na jego głowie. Czy to starczyło, żebym się w nim zakochała? Czy on  czuję też coś do mnie? Gdyby nie moja nieśmiałość, zadałabym mu te pytania i wiele innych, ale bałam się. Nawet nie wiem czego, tak po prostu.
-na długo zostajesz?- zapytał, przygryzając dolną wargę i przypatrując się mnie.
-nie wiem dokładnie. Mogę zostać ile chcę. Chyba, że ty chcesz żebym już jechała?
Miałam nadzieję że odpowie 'nie'.
-najlepiej, żebyś została u nas na całe życie.
Zaśmiał się i spojrzał mi jeszcze głębiej w oczy. Utonęłam w nich. Parę centymetrów nas od siebie dzieliło. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Niestety, ja zawsze mam pecha. Z kuchni zawołał mnie Liam.
-Michaela! Chodź tu szybko.
Wyrwałam się z uścisku Harr'ego i pobiegłam do kuchni. Zobaczyłam Horana z zakrwawionym nosem.
-Boże, co tu się stało?!
Zapytałam nerwowym głosem, ale nie czekałam na odpowiedź.
-siadaj!
Rozkazałam Nialler'owi i pokazałam na blat stołu. Posłusznie wykonał mój rozkaz. Wyjęłam z szafki gazę i wodę utlenioną. Opatrzyłam mu ranę. Wszyscy wrócili do zabawy. Pod koniec imprezy chłopaki zaproponowali film. Był to horror, bo co by innego?? cały czas przytulałam się do Hazzy lub Lou'iego. Pod koniec filmu zasnęłam.
________________________________________________________
taki do dupy. ;/ następny będzie za jakieś 3-4 dni.
taki krótki wywiad przy którym można się pośmiać:
http://www.youtube.com/watch?v=GFc5Mrd9qN4
wiem, że stary ale oj tam oj tam. oni zawsze poprawiają mi humor. <333

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 5


 Impreza będzie tylko dla naszego grona i Danielle, ale chce dość ładnie wyglądać. Po odświeżającym prysznicu wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem i z turbanem na głowie.
-o widzę że już się zadomowiłaś.- zaczepił mnie Harry.
-no a jak- odpowiedziałam mu i pokazałam język.
Podreptałam do pokoju i otworzyłam szafę. Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać. Wyszłam z mojego pokoju i wpadłam na Zayna.
-o hej, widziałeś gdzieś Danielle?- spytałam.
-nie, przyjdzie dopiero za godzinę, a co?
-kurde. Masz wolną chwilę?- niewinnie się uśmiechnęłam.
-jasne- odpowiedział.
-no to chodź- niemal zaciągnęłam go do swojego pokoju i postawiłam przy szafie. -w co mam się ubrać?
Zapytałam, a on zaczął się śmiać pod nosem. Wyjął z szafy rozciągniętą bokserkę, szorty z szelkami i do tego dołożył konwersy. No powiem że ma dobry gust.
-pasuje?- zapytał jakby nie był pewny.
-pewnie. Jesteś wielki. Dzięki.
Chciałam już iść do łazienki, ale mnie zatrzymał.
-co?
-a nagroda?- zrobił oczka ala kot ze shreka.
-no dobra co chcesz?
Przewróciłam oczami. On tylko poklepał miejsce na swoim policzku.
-no chyba cię coś boli.
Groźnie na mnie spojrzał.
-albo nagroda, albo pozbędziemy się tego ręcznika.
Poruszał zabawnie brwiami. Ooł. On nie żartuje. Dałam już mu tego całusa. A co niech ma.
-pamiętaj, łapy przy sobie, bo ja też mogę się zemścić. A teraz mogę już iść?
Skinął potwierdzająco głową. Poszłam do pomieszczenia w którym nie dawno się umyłam. Włożyłam na siebie ciuchy, umyłam zęby, wysuszyłam i upięłam włosy w luźnego koka oraz zrobiłam lekki makijaż. Pomyślałam że pójdę im trochę pomóc w przygotowaniach.
-wow. It's peng- skomentował Lou. Co oni mają z tym zdaniem?! Dobra nieważne.
-dzięki. Właściwie to zasługa Zayna.- uśmiechnęłam się lekko- gdzie reszta?
-Niall i Liam poszli do sklepu, a Zayn i Harry pewnie się ubierają.
-aha. Pomóc ci może w czymś?
-nie dzięki jak na razie nawet nie wiem co robić.
W tym momencie po schodach zbiegł w samych bokserkach Loczek, a za nim Mulat. Widocznie Loczek coś przeskrobał, bo Zayn gonił go i miał minę jakby chciał go zabić. Chyba takie akcje, że ktoś kogoś goni ubrany tylko w bokserki były w tym domu normalne, ponieważ Lou tylko się cicho zaśmiał na ich widok. Pomyślałam, że wkroczę do akcji zanim sobie coś naprawdę zrobią.
-co jest?- zapytałam się im rozdzielając ich rękami.
-on wypsikał mi cały lakier do włosów- powiedział brązowooki. Popatrzyłam na nich jak na idiotów i popukałam palcem w czoło.
-OMG no to weź mój.- powiedziałam.
-a gdzie jest?- Malik.
-jeden dzień spędzony tutaj a czuję się już jak w psychiatryku.- mruknęłam pod nosem.
Poszłam z panem Malikiem na górę do mojego pokoju. Poszukałam mój lakier do włosów i mu go dałam. On zamiast iść do łazienki, zaczął się kolebać z pięt na palce. Popatrzyłam na niego jak na nienormalnego. Chociaż już sama wątpię czy ktoś tu jest normalny.
-czego jeszcze chcesz?- zapytałam przez zaciśnięte zęby.
-mogłabyś mi pomóc?
Nie no bo mnie zaraz krew zaleje!
-dobrze pomogę ci. Tylko choć do łazienki.- odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
Po 20 minutach poprawiania, w końcu panu Malikowi fryzura się spodobała. Zeszłam na dół do salonu, ponieważ chciałam odpocząć,ale chyba nie dane mi to było. Od razu przyczepił się do mnie Harry.
-Michaela, pomożesz mi w kuchni?
-okay.- bez entuzjastycznie mu odpowiedziałam.
Harry kazał mi przygotować tak zwane 'koreczki'. Po 15 minutach wszystko było gotowe. Natomiast Danielle, Liam i Niall jeszcze nie wrócili.
-masz już nas dość, co nie?
Zapytał Harry, który przyłączył się do mycia rąk w kuchni.
-no troszeczkę, ale i tak jest fajniej niż u mnie w pustym domu.
Uśmiechnęłam się do niego szeroko. Po chwili poczułam krople wody na mojej twarzy i szyi.
-HARRY STYLESIE JUŻ NIE ŻYJESZ!!!
wykrzyknęłam i zaczęłam go gonić. Widziałam jego rozbawioną twarz. Nie powiem, nawet bardzo ładny ma ten swój uśmiech. W końcu go dogoniłam. Usiadłam na nim okrakiem i go łaskotałam. Zwijał się ze śmiechu. Hahaha. Zemsta jest słodka. Obróciłam się i zauważyłam za sobą mojego kuzyna, Dan i szanownego pana Horanka, którzy nabijali się z nas.
-dobra Michaela, daj mu już spokój, bo nam na zawał zejdzie.- poprosił Niall.
Zlitowałam się nad nim. Wstałam z niego i poszłam przywitać się z dziewczyną.
_________________________________________________________________
jak przypuszczałam tak się stało. zdążyłam dzisiaj dodać nowy rozdział. :)
mam nadzieję, że się podoba?
tak czy inaczej proszę o małą motywację do pisania w postaci komentarza.