Rozdział 11
~Niall~
obudziłem się o 08.00. nikogo na dole nie było. Wziąłem tylko kabanosa z lodówki, aby zaspokoić głód i poszedłem obudzić wszystkich. Wziąłem aparat. Jako pierwsza była Michaela. W końcu panie mają pierwszeństwo, trzeba być dżentelmenem.XD Otworzyłem szeroko drzwi i zbliżyłem się do łózka. Och jak Harry i Michaela ładnie razem wyglądają. Wait... loading... WHAT??!! oni są razem w jednym łóżku wtuleni w siebie. Nie no omal oczy mi nie wypadły. Ale w końcu Hazza to podrywacz i oboje mieli do siebie takie maślane oczy, że można było puścić tęczowego pawia. Dobra. Pozbierałem swoją szczękę, która mi opadła na ich widok i zrobiłem im parę fotek. Nie można? Ba! Wszystko można!
-dzień doberek gołąbeczki!- krzyknąłem.
O dziwo tylko Harold się obudził, ta to ma naprawdę mocny sen. zazdroszczę. Loczek przetarł oczy.
-zwariowałeś? Jeszcze obudzisz Michaele.- powiedział zaspanym głosem.
-obawiam się, że to by było nie możliwe. Ta dziewczyna ma naprawdę twardy sen. Uważaj i lepiej sprawdź czy żyje, bo różnica między umarlakiem, a nią jak śpi jest niewielka. A i nie wiem co wczoraj robiliście, ale mam nadzieję, że nie będę wujkiem.
Wyszczerzyłem się na co on spiorunował mnie wzrokiem.
-awww. Jacy wy słodcy. Masz.- rzuciłem mu aparat przeżuwając kabanosa.- na pamiątkę.
Poszedłem na dół. Wszyscy już siedzieli przy stole jedząc śniadanie. No jak to zobaczyłem to prawie wybuchłem. Oni jedzą sobie śniadanko beze mnie?! Jak oni mogą?!
-wyyy!!- pokazałem palcem na każdego- macie śmiałość jeść śniadanie beze mnie?! FOCH.
-oj Niall... czyli teraz nie zjesz tych przepysznych naleśników?
Liam machnął mi talerzem przed nosem. Pachniało... nie, nie można tego opisać.
-a żeby cię...- powiedziałem po cichu.
Usiadłem na krześle i zacząłem jeść. Po chwili po schodach zszedł Harry uśmiechnięty od ucha do ucha.
-co tak cieszysz japę?- zapytał Zayn z pełną buzią.
-oficjalnie jestem z Michaelą.
Odparł pokazując swoje uzębienie. momentalnie zrobiliśmy wszyscy głośne 'uuu'. Hazza usiadł do stołu i zajął się jedzeniem.
-gdzie podziałeś naszą księżniczkę?- Liam.
-na górze w swoim pokoju, śpi.
~Michaela~
-Michaela! Michaela! Obudź się!- ktoś bezczelnie mną potrząsał.
Otworzyłam jedno oko. Zauważyłam całą zgraję stojącą nad moim łóżkiem z roześmianymi gębami.
-o co chodzi?-z powrotem zamknęłam oko.
-już 11 wstawaj!!- Zayn krzyknął mi do ucha.
-nie! Mam zamiar spędzić ten dzień w moim przytulnym łóżku.- odpowiedziałam.
-na pewno?- spytał Liam, jak dobrze słyszę śmiejąc się.
-tak!!!
-okay, jak chcesz...
na parę sekund był spokój. Pomyślałam z zadowoleniem, że w końcu dadzą mi pospać. Ale co mogę po nich się spodziewać? No właśnie. Najgorszego. Louis wpadł do pokoju i wylał na mnie lodowatą wodę. Wstałam niczym torpeda.
-oszalałeś??!!!!- krzyknęłam na cały dom. Ujrzałam w drzwiach wszystkich chłopaków oprócz winowajcy. Oczywiście śmiali się nie miłosiernie.
-Tomlinson już nie żyjesz!!
moim kochanym domownikom, którzy jak miewam byli w to zamieszanie wciągnięci pokazałam mój środkowy palec. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się, związałam włosy w luźny kok i lekko się pomalowałam. Wyglądałam nawet nieźle. Zeszłam na dół. Chłopacy siedzieli na sofach w salonie. Wzięłam naleśniki ze stołu w kuchni (niestety zimne) oraz bitą śmietanę z lodówki , tak dla zemsty na Lou'iego. Położyłam na mały stoliczek w salonie moje śniadanie i podeszłam bliżej Lou. Na mojej twarzy igrał uśmieszek słodkiej zemsty. Liam i Harry którzy siedzieli obok niego przenieśli się na fotele i słusznie, pewnie wiedzą już co się święci. Pan Tommo w oczach miał... strach? Tak, o to mi chodziło. Reszta się nam uważnie przyglądała. Wstrząsnęłam lekko bitą śmietanę za moimi plecami i rzuciłam się na Louisa. Hahaha. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Gdy skończyłam go 'dekorować' był cały biały, tak samo jak sofa. Jak gdyby nic się nie stało usiadłam Hazzie na kolana i ugryzłam naleśnika.
-zapamiętać!- powiedziałam do wszystkich.- nie wolno wam. Powtarzam. Nie wolno wam budzić mnie w tak okrutny sposób, jasne? A jak nie to się zemszczę.
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Ugryzłam kolejny wielki kęs placka. Lou wstał powoli i zmierzał w moją stronę z rozłożonymi rękami. Momentalnie wstałam z kolan Harr'ego i odłożyłam śniadanie. Wyciągnęłam ręce do niego próbując się bronić.
-Lou błagam nie rób mi tego.
Za późno. Chwycił mnie i przytulił do siebie. Byłam cała w śmietanie. Ale to jeszcze nic! Chłopak zmierzał do ogrodu, gdzie znajdował się basen!
-nie umiem pływać- skłamałam.
-kłamie!!- usłyszałam głos Liam'a dobiegający ze środka domu.
-pożałujesz!!- krzyknęłam do kuzyna.
W jednej chwili Tommo wrzucił mnie do zimnej wody, jednak zdążyłam chwycić się jego koszuli. Haha tego się nie spodziewał. Punkt dla mnie. Oboje byliśmy cali mokrzy. Podpłynęliśmy do schodów i wyczołgaliśmy się na brzeg. Nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu. Pomaszerowałam do pokoju i się przebrałam w suche ciuchy. Cały makijaż spłynął, ale nie zrobiłam nowego po prostu go zmyłam. Uśmiechnięta zeszłam do salonu. Usiadłam obok Zayn'a wpatrując się w jakąś kreskówkę.
-to co dzisiaj robimy?- zapytałam przeżuwając ostatni kęs śniadania.
-może rowery?- zaproponował Zayn.
Wszyscy się zgodzili. Uzgodniłam, że z Danielle spotkam się pół godziny wcześniej.
Była 12, a umówiłyśmy się na 13.30, więc zostało mi jeszcze trochę czasu. Chłopaki wyszli do Nados. Miałam cały dom dla siebie. Jestem tu dopiero 2 dni, a już znam ich całą chatę. Chociaż nie. W jednym pomieszczeniu na parterze nie byłam ani razu. zżerała mnie ciekawość co tam może się znajdować.. powoli otworzyłam drzwi do upragnionego pokoju. -jestem w raju.- pomyślałam.
___________________________________________
jak się podoba? :) macie jakąś myśl co może się znajdować za drzwiami???
szczerze mówiąc specjalnie skończyłam w tym momencie.;)
tak na szybko dodałam nowy, a następnego można się spodziewać za 2-3 dni.
http://www.youtube.com/watch?v=mpPTXXGBXBs
kocham to <3333 po prostu genialne.
ja cie kiedyś uduszę za to że tak kończysz te rozdziały ... - V. <3
OdpowiedzUsuńhahaha <333
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny ! Genialny !
OdpowiedzUsuń