środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 5


 Impreza będzie tylko dla naszego grona i Danielle, ale chce dość ładnie wyglądać. Po odświeżającym prysznicu wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem i z turbanem na głowie.
-o widzę że już się zadomowiłaś.- zaczepił mnie Harry.
-no a jak- odpowiedziałam mu i pokazałam język.
Podreptałam do pokoju i otworzyłam szafę. Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać. Wyszłam z mojego pokoju i wpadłam na Zayna.
-o hej, widziałeś gdzieś Danielle?- spytałam.
-nie, przyjdzie dopiero za godzinę, a co?
-kurde. Masz wolną chwilę?- niewinnie się uśmiechnęłam.
-jasne- odpowiedział.
-no to chodź- niemal zaciągnęłam go do swojego pokoju i postawiłam przy szafie. -w co mam się ubrać?
Zapytałam, a on zaczął się śmiać pod nosem. Wyjął z szafy rozciągniętą bokserkę, szorty z szelkami i do tego dołożył konwersy. No powiem że ma dobry gust.
-pasuje?- zapytał jakby nie był pewny.
-pewnie. Jesteś wielki. Dzięki.
Chciałam już iść do łazienki, ale mnie zatrzymał.
-co?
-a nagroda?- zrobił oczka ala kot ze shreka.
-no dobra co chcesz?
Przewróciłam oczami. On tylko poklepał miejsce na swoim policzku.
-no chyba cię coś boli.
Groźnie na mnie spojrzał.
-albo nagroda, albo pozbędziemy się tego ręcznika.
Poruszał zabawnie brwiami. Ooł. On nie żartuje. Dałam już mu tego całusa. A co niech ma.
-pamiętaj, łapy przy sobie, bo ja też mogę się zemścić. A teraz mogę już iść?
Skinął potwierdzająco głową. Poszłam do pomieszczenia w którym nie dawno się umyłam. Włożyłam na siebie ciuchy, umyłam zęby, wysuszyłam i upięłam włosy w luźnego koka oraz zrobiłam lekki makijaż. Pomyślałam że pójdę im trochę pomóc w przygotowaniach.
-wow. It's peng- skomentował Lou. Co oni mają z tym zdaniem?! Dobra nieważne.
-dzięki. Właściwie to zasługa Zayna.- uśmiechnęłam się lekko- gdzie reszta?
-Niall i Liam poszli do sklepu, a Zayn i Harry pewnie się ubierają.
-aha. Pomóc ci może w czymś?
-nie dzięki jak na razie nawet nie wiem co robić.
W tym momencie po schodach zbiegł w samych bokserkach Loczek, a za nim Mulat. Widocznie Loczek coś przeskrobał, bo Zayn gonił go i miał minę jakby chciał go zabić. Chyba takie akcje, że ktoś kogoś goni ubrany tylko w bokserki były w tym domu normalne, ponieważ Lou tylko się cicho zaśmiał na ich widok. Pomyślałam, że wkroczę do akcji zanim sobie coś naprawdę zrobią.
-co jest?- zapytałam się im rozdzielając ich rękami.
-on wypsikał mi cały lakier do włosów- powiedział brązowooki. Popatrzyłam na nich jak na idiotów i popukałam palcem w czoło.
-OMG no to weź mój.- powiedziałam.
-a gdzie jest?- Malik.
-jeden dzień spędzony tutaj a czuję się już jak w psychiatryku.- mruknęłam pod nosem.
Poszłam z panem Malikiem na górę do mojego pokoju. Poszukałam mój lakier do włosów i mu go dałam. On zamiast iść do łazienki, zaczął się kolebać z pięt na palce. Popatrzyłam na niego jak na nienormalnego. Chociaż już sama wątpię czy ktoś tu jest normalny.
-czego jeszcze chcesz?- zapytałam przez zaciśnięte zęby.
-mogłabyś mi pomóc?
Nie no bo mnie zaraz krew zaleje!
-dobrze pomogę ci. Tylko choć do łazienki.- odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
Po 20 minutach poprawiania, w końcu panu Malikowi fryzura się spodobała. Zeszłam na dół do salonu, ponieważ chciałam odpocząć,ale chyba nie dane mi to było. Od razu przyczepił się do mnie Harry.
-Michaela, pomożesz mi w kuchni?
-okay.- bez entuzjastycznie mu odpowiedziałam.
Harry kazał mi przygotować tak zwane 'koreczki'. Po 15 minutach wszystko było gotowe. Natomiast Danielle, Liam i Niall jeszcze nie wrócili.
-masz już nas dość, co nie?
Zapytał Harry, który przyłączył się do mycia rąk w kuchni.
-no troszeczkę, ale i tak jest fajniej niż u mnie w pustym domu.
Uśmiechnęłam się do niego szeroko. Po chwili poczułam krople wody na mojej twarzy i szyi.
-HARRY STYLESIE JUŻ NIE ŻYJESZ!!!
wykrzyknęłam i zaczęłam go gonić. Widziałam jego rozbawioną twarz. Nie powiem, nawet bardzo ładny ma ten swój uśmiech. W końcu go dogoniłam. Usiadłam na nim okrakiem i go łaskotałam. Zwijał się ze śmiechu. Hahaha. Zemsta jest słodka. Obróciłam się i zauważyłam za sobą mojego kuzyna, Dan i szanownego pana Horanka, którzy nabijali się z nas.
-dobra Michaela, daj mu już spokój, bo nam na zawał zejdzie.- poprosił Niall.
Zlitowałam się nad nim. Wstałam z niego i poszłam przywitać się z dziewczyną.
_________________________________________________________________
jak przypuszczałam tak się stało. zdążyłam dzisiaj dodać nowy rozdział. :)
mam nadzieję, że się podoba?
tak czy inaczej proszę o małą motywację do pisania w postaci komentarza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz