piątek, 10 sierpnia 2012

 Rozdział 8 i 9


~Michaela~

Obudziły mnie krzyki pochodzące z kuchni. Zorientowałam się, że spałam na czyimś torsie. Lekko spojrzałam w górę. Był to Harry. Minęła dłuższa chwila zanim przypomniałam sobie co się wczoraj wydarzyło. A tak właściwie to dzisiaj. Najgorsze lub najlepsze (sama już nie wiem) jest to, że to wszystko dzieje się tak szybko. Chyba kocham Hazzę, ale znamy się dopiero 24 godziny. A co ja będę myśleć nad swoim życiem? Nigdy nie myślałam czy dobrze robię, czy źle. Po prostu wszystko się samo ułoży. Podniosłam lekko głowę i bardziej wyraźnie ujrzałam twarz chłopaka. Tak słodko wyglądał jak śpi. Próbowałam wstać, ale Loczek przygniótł mnie swoją ręką. Delikatnie podniosłam jego ramię, jednak chyba go obudziłam, bo w jednej chwili szybko chwycił mnie w swoje ramiona tak, że leżałam na nim.
-a ty gdzie się wybierasz?
Zapytał swoim zachrypłym głosem, nie puszczając mnie z objęć.
-trzeba wstawać bo chłopaki tu przyjdą i jak nas tak zobaczą to dopiero będzie afera.
-wstydzisz się mnie?!
No świetnie, obraził się.
-jasne, że nie, ale wiesz, że oni będą ciągle nas męczyć- odwróciłam głowę w jego stronę.- no Harry, nie obrażaj się.
Zrobiłam najsmutniejszą minkę jaką umiałam.
-dobrze, ale co za to dostane?
-musi ci wystarczyć buziak w policzek.
-okay. -uśmiechnął się. -o tutaj poproszę.
Pokazał palcem miejsce na policzku. Podparłam się na rękach i dałam mu soczystego buziaka w wyznaczone miejsce. Wstaliśmy i poszliśmy do kuchni na śniadanie. Na dole byli już wszyscy chłopcy. Jak się dowiedziałam, Danielle miała trening i musiała już iść. Prawie każdy miał kaca, no oczywiście oprócz mnie, ponieważ w nocy zażyłam moją cudowną aspirynę. Hah. Zjadłam z Harrym śniadanie, jakim były płatki z mlekiem. Właściwie można by było to nazwać obiadem bo już po dwunastej, ale oj tam oj tam. następnie poszłam do mojej łazienki się umyć. Założyłam na siebie to.Włosy związałam w wysokiego koka, zrobiłam dwie czarne kreski na powiekach i założyłam srebrne kolczyki w kształcie serduszek. Nie chciało mi się sprzątać w salonie po wczorajszym wieczorze, więc udałam się do mojego pokoju. Włączyłam laptopa i przejrzałam kilka stron plotkarskich. Weszłam jeszcze na Skype . Zadzwoniłam do mojej mamy, która była właśnie dostępna.
-hej mamo.- przywitałam się w języku polskim.
-cześć Michaela. Myślałam, że już się do mnie nie odezwiesz.- zaśmiała się- co tam u ciebie? Jak się dogadujesz z chłopakami?
-dobrze. Zaprzyjaźniliśmy się.
Ktoś chrząknął. Oparty o moje drzwi stał Liam.
-mamo ja już muszę kończyć. Postaram się zadzwonić do ciebie jak najszybciej. Paa.
Pomachałam rodzicielce i zamknęłam laptopa.
-sorry, nie chciałem przeszkadzać.- Liam.
-nie przeszkadzasz- uśmiechnęłam się.
-możemy pogadać?
Spytał. Wydaję mi się, że sprawa jest poważna.
-jasne.
Zamknął drzwi i usiadł obok mnie na łóżku.
-wiem co się stało tej nocy.- popatrzył na mnie oczekującym wzrokiem.
-kto tobie powiedział?-spytałam cicho.
-Harry. To prawda?
-tak. Jesteś zły?
-jasne, że nie. Ufam lokatemu. Tylko trochę mnie to zdziwiło. Nigdy nie pomyślałbym, że taki typ chłopaka ci się spodoba.- dał mi kuksańca w bok.- ale jak skrzywdzi moją małą dziewczynkę to nie ręczę za siebie.
Zaczął się śmiać. Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
-Liam, zachowujesz się jakbyś był moim tatą, a co najmniej starszym bratem.
-zawsze się tobą opiekowałem i będę robił to do końca życia. A poza tym zrobię dla ciebie wszystko, bo naprawdę traktuję cię jak młodszą siostrzyczkę.
-dobra już dosyć tych czułości, bo mi tu za chwile powiesz że mnie kochasz.
Zrzuciłam go z siebie, co było trudnym zadaniem.
-a jeszcze coś. Harry kazał ci przekazać żebyś o 19 była gotowa- puścił mi oczko.
-ahaaa... okay. Tylko nie myśl sobie za dużo. Liam, przed chwilą powiedziałeś,że zrobisz dla mnie wszystko, tak?
-nooo...
-no bo nie chce mi się zejść na dół...
-OMG. Jak mnie zarwiesz to będzie twoja wina. Dobra wskakuj.
Pokazałam mu swoje całe uzębienie. Obrócił się do mnie tyłem, a ja na niego wskoczyłam. od razu przypomniały mi się dawne czasy. A dokładniej to jak 2 lata temu nosił mnie tak codziennie przez 2 tygodnie bo miałam zwichniętą nogę.
Zeszliśmy razem na dół. Louis i Zayn 'kłócili się' więc Daddy Direction musiał zainterweniować. Ja natomiast zeskoczyłam z niego i postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o dzisiejszym wieczorze razem spędzonym z Harrym. Rozejrzałam się po domu. Na dole go nie było. Poszłam na górę. Słowo daję na chodzeniu po tych schodach z góry na dól i na odwrót stracę co najmniej 5 kilo. Zauważyłam że w łazience świeciło się światło. Musiał być to Styles, gdyż iż ponieważ cała reszta siedziała w salonie.
-Harry mogę wejść?
Zapukałam do drzwi. Po paru sekundach Loczek otworzył mi drzwi i zaprosił do środka. Był on ubrany tylko w bokserki. zakluczył z powrotem drzwi i wrócił do układania swoich zacnych loczków. Ja tylko stałam i się na niego gapiłam. Przyznam, że chyba musi dużo ćwiczyć bo tą swoją klatę ma całkiem, całkiem.
-mógłbyś zainwestować w koszulę i spodnie.
Odezwałam się w końcu. On tylko odłożył swoje przyrządy fryzjerskie i się do mnie zbliżył obejmując mnie.
-a co nie podobam ci się?
Zrobił smutną minkę, co sprawiło, że zaczęłam się śmiać jak nienormalna.
-oj podobasz.- wyszczerzyłam się do niego.- a co do wieczoru to w co mam się ubrać?
-tak jak zawsze. Zaprosiłem przecież Michaele Edwards a nie jakąś  natapirowaną pustą lale z toną makijażu. Chociaż jak tak by pomyśleć ładnie byś wyglądała w sukience.
Udał zamyślenie. Odpowiedziałem mu lekkim szturchnięciem w ramię.
Ktoś zaczął pukać do drzwi. Trochę się przestraszyliśmy bo oprócz mojego kochanego kuzyna nikt nie wiedział że ja z Harry coś ten teges. no. A siedzenie razem w jednej łazience jest trochę podejrzane. Zwłaszcza, że Harold jest w samych bokserkach. Co mi osobiście nie przeszkadza, nie żeby coś :D.
-no weź otwórz!.
Darł się nie kto inny jak ZAYN!! po chwili zastanowienia,  postanowiliśmy wyjść, ponieważ Mulatowi była bardziej potrzebna łazienka. Malik wpadł do niej jakby się paliło. Po chwili, no może 1 sekundzie wychylił się zza drzwi i spojrzał na nas dziwnie ruszając brwiami. Chyba sobie za dużo powyobrażał. Haha. nie mam okazji myśleć o czym on tam myśli. Wszedł z powrotem do łazienki, a my jak gdyby nigdy nic się nie stało poszliśmy do swoich pokoi.

Miałam równe 2 godziny do spotkania z Hazz'ą. Byłam załamana. Nie wiedziałam w co się ubrać. Chyba trochę się bałam tego wieczoru. nie wiem czego się spodziewać. Siedziałam na łóżku i intensywnie myślałam kto mógłby mi pomóc. Dan! Krzyknęłam sama do siebie. Wyszłam z pokoju i pobiegłam w stronę schodów. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, że mam przed sobą przeszkodę. Stuknęłam czołem w kogoś głowę i razem się przewróciliśmy. Trzymając się ręką czoła- mam nadzieję nie rozciętego- wstałam. Moją przeszkodą okazała się moja przyjaciółka.
-Dan! Życie mi ratujesz!
Podniosłam ją z podłogi i przytuliłam.
-przyszłam ci pomóc, ale jak przeżyję z tobą te niecałe 2 godziny to będzie cud. Chcesz mnie zabić?! Mam nadzieję, że nie będę mieć jutro siniaka na czole, a jak będę mieć to nie wiem co tobie zrobię.
Przez całą swoją przemowę dziewczyna wygrażała mi palcem. Jeszcze nigdy jej nie widziałam takiej złej. Wyglądała komicznie. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Zaprowadziłam ją do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku.
-to pomożesz mi? Bo chyba w tym nie pójdę..
zjechałam ręką w dół po swoim ciele i zakończyłam ten gest wskazując palcem na moje sweetaśne bamboszki w kształcie świnek.
-czemu nie? Harold na pewno zakocha się w tych zacnych kapciach.
Udała 'poważną' minę i znowu tan nasz śmiech. I jak tu się w nich nie zakochać (mam na myśli Dan i cały zespół, nie świnki :D).
-dobra bierzemy się do pracy. Przyniosłam ci taką jedną moją sukienkę w której będziesz wyglądała jak anioł. Przymierz.
Podała mi śliczną sukienkę do kolan koloru kremowego, przewiązaną w talii cienkim, czarnym paskiem. To już przegięcie. Jest świetną przyjaciółką, ale żeby czytała mi w myślach jak chcę być ubrana? Jak ja ją kocham! Liam to szczęściarz. Przytuliłam ją i pocałowałam w policzek. Powędrowałam do mojej łazienki, aby się odświeżyć, ubrałam to cudo i wyszłam z toalety. Szatynka na mój widok się szeroko uśmiechnęła. Podała mi czarne szpilki. Danielle wybrała dla mnie jeszcze jakąś biżuterie, pofalowała moje włosy i zrobiła mi lekki, ale śliczny makijaż. Miałam dużo czasu do wyjścia. Dziewczyna postanowiła, że zrobi mi manicure. Wzięła czarny lakier do paznokci i w expresowym tempie pomalowała mi je. Byłam gotowa. Efekt końcowy był powalający. Jeszcze nigdy tak pięknie nie wyglądałam. Zbliżała się moja upragniona godzina 19.
-jutro mi wszystko opowiesz, a teraz już idź bo pewnie Harry czeka.
Przytuliłyśmy się i dałam jej buziaka w policzek, co miało oznaczać 'dziękuję'. Zeszłam na dół. Nikogo nie było oprócz Loczka.
-ślicznie wyglądasz.
Posłał mi zniewalający uśmiech. Czułam jakbym nogi miała z waty.
-dziękuję, ty też.- odwzajemniłam komplement.
Zauważyłam, że ubrał się w kremowe rurki, konwersy i koszulę w kratę. Nie wiem czy miał jakąś zmowę z Dan, czy co, ale pod względem stroju pasowaliśmy do siebie. Wziął mnie za rękę i poprowadził do samochodu. Zawiązał mi oczy chustką, tak że nic nie widziałam. Po około 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. To znaczy tak mi się wydaję, ponieważ stanęliśmy. Zaczęłam się trochę niecierpliwić.
-mogę już zdjąć tę chustkę?- spytałam.
-ty zawsze taka niecierpliwa?- rozbawiłam go- jeszcze nie możesz.
Wyszedł z samochodu i podał mi rękę, abym zrobiła to samo. Prowadził mnie po ścieżce- tak mi się zdaję bo nadal nic nie widziałam. Kilka razy prawie zaliczyłam glebę. W końcu stanęliśmy. Hazza zdjął mi opaskę z oczu. To co zobaczyłam było nie do opisania.. jezioro, wokół niego polana. Na trawie był rozłożony koc, a na nim różne smakołyki. Uroku tego miejsca dodawał księżyc i lśniące gwiazdy na niebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, było przepięknie.


_________________________________________________________________
Jak wam się podoba pomysł w złączenie dwóch rozdziałów.?  ale niestety, zrobiłam to nie bez przyczyny. :( nie będę miała dostępu do internetu przez 9 dni. MASAKRA. :ccc jak ja przeżyję? mniejsza. następnego rozdziału możecie się spodziewać 20 sierpnia.
komentarze mile widziane :>

2 komentarze: