niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 24

Obudziłam się z piękna myślą, że dzisiaj jest mój wyjątkowy dzień. Moja 18-stka. Kompletnie zignorowałam ból głowy po wczorajszych drinkach. Spojrzałam na budzik: 8.15. nucąc pod nosem dość głośno piosenkę 'turn me on' udałam się do łazienki. Spędziłam w niej prawie 1,5 godziny. Postanowiłam się wystroić. Założyłam śliczną sukienkę, szpilki, dodałam bransoletkę, która podarowała mi mama na moje 17-ste urodziny, włosy związałam w koka, pozwalając kilku kosmykom opadać na moje ramiona. Makijaż zrobiłam delikatny, ale widoczny. Zadowolona wyszłam z pomieszczenia i zeszłam na dół śpiewając tym razem refren piosenki 'moves like Jagger' oraz ruszając przy tym lekko swoim ciałem. Wszyscy siedzieli już przy stole w kuchni. Powitałam ich i dałam każdemu buziaka w policzek. Cały czas wyśpiewując słowa piosenki wzięłam jabłko i sok marchewkowy.
-wystroiłaś się.- zauważył Harry.
W odpowiedzi posłałam mu uśmiech.
-co ty dzisiaj taka szczęśliwa?- spytał Liam uważnie się mnie przyglądając od góry do dołu.
-nie oszukuj mnie, że nie pamiętasz.- odpowiedziałam mu i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
Ciekawe jaka niespodziankę dla mnie przygotowali. Już nie mogę się doczekać aż w końcu złożą mi życzenia i podarują prezent. Gryząc jabłko poszłam na górę. Usiadłam na łóżku i otworzyłam laptopa. Zalogowałam się na Skype. Mama do mnie zadzwoniła.
-hej mamuś.- przywitałam się.
-wszystkiego najlepszego kochanie!!!- wykrzyczała do mikrofonu.
-dziękuję.- roześmiałam się.
-jaki prezent dla ciebie przyszykowali? Jak się bawisz? Jakie masz na dzisiaj plany?- mama zadawała milion pytań na minutę. Ale ona zawsze tak ma kiedy się cieszy.
Przegadałam z nią jakieś 2 godziny. Tak dawno z nią nie gadałam, więc nie wiedziała ani o poznaniu rodziny Zayn'a, ani o wyjeździe do Egiptu, ani o teledysku, ani o moich nowych przyjaciółkach. Musiałam jej o wszystkim opowiadać. W jej oczach widziałam wielka dumę, że spełniłam swoje marzenia. Po rozmowie z rodzicielką, zamknęłam komputer i zeszłam do salonu, gdzie siedzieli chłopaki. Ktoś zadzwonił do drzwi. Pomyślałam, że albo to są dziewczyny z życzeniami, albo ktoś dostarczył mój prezent. Liam otworzył je. Pierwsza teoria okazała się trafna. Poprawiłam sukienkę stojąc na środku salonu. Uśmiechnęłam się, lecz Dan, która właśnie przyszła przywitała się i usiadła kanapie jak gdyby nigdy nic.
-a tobie co?- spytała.
Mój promienny uśmiech zgasł.
-jest już popołudnie, a żadne z was nie złożył mi życzeń.- wyjaśniłam wpatrując się w nich.
-dlaczego...- nie dokończył Liam. Walnął się otwarta ręką w czoło.- o mój Boże. Michaela ty masz dzisiaj 18-stke. Zapomniałem. Tak bardzo cię przepraszam.
Nie wierzę. Czy to możliwe? Jak mógł zapomnieć? Pomyślałam, że to żart, ale ich miny... smutne, które wyrażały poczucie winy, mówiły wszystko. Stałam jak słup. Zaczęli mnie ściskać i składać życzenia.
-obiecuję, że wynagrodzimy ci to.- pocieszył mnie Lou.
-nie, spoko. Skąd mieliście wiedzieć. Przecież te wszystkie poprzylepiane karteczki na meblach z dzisiejsza datą i podpisem 'urodziny Michael'i' oraz to, że wczoraj mówiłam jak bardzo nie mogę się doczekać tego dnia można było przeoczyć.
Nie zauważyłam nawet z jaką złością to mówię i że zgniatam swoją sukienkę. Nieźle wkurwiona usiadłam.
-zbieraj się!- rozkazała szatynka.- idziemy na zakupy.
Kupiłam sobie nowe conwersy, buty na obcasie oraz sukienkę do kolan. Później 'zaopiekował' się mną Harry, ponieważ Dan miała próbę, a chłopaki zostali wezwani do menadżera. Żeby mi nie było przykro miałam spędzić ten dzień z Loczkiem. Świetnie -,-. przebrałam się w szorty i t-shirt. Po obejrzeniu z chłopakiem komedii, zaproponował, abyśmy się przeszli. Zaprowadził mnie na plażę. Szczerze rozmawialiśmy siedząc na piasku i wpatrując się w zachodzące słońce.
-piękna jesteś.- wypalił.
Odwróciłam się w jego stronę, a on pocałował mnie.
-Harry nie możesz, masz dziewczynę.- odepchnęłam go lekko.
-zerwałem z nią. Przez te pigułki gwałtu zrozumiałem, że ona chce tylko seksu. Kocham kogoś innego. Kocham dziewczynę, która ślicznie wygląda w świetle zachodzącego słońca., jak również kiedy jest cała zaryczana. Kocham dziewczynę, która ma śliczne blond włosy i głębokie, niebieskoszare oczy, w które jak patrze to nie wiem co powiedzieć. Kocham dziewczynę, która ma tak słodkie usta, która zatraca się całkowicie w tańcu i śpiewie, której ciało sprawia, że pragnę ją dotknąć, przytulić, pocałować, która umie się ostro zabawić- zaśmiał się.- ale też potrafi być rozważna. Michaela, kocham ciebie.
Cały czas patrzył mi w oczy. Teraz odgarnął mi z czoła kosmyk włosów i pocałował. Myślałam, że śnię. Tak bardzo mi go brakowało. Jego dotyku, jego ust, jego komplementów. Złączyliśmy się w naprawdę długim oraz namiętnym pocałunku. Odkleiliśmy się od siebie i z uśmiechami patrzyliśmy w oczy. Wstaliśmy i zawróciliśmy.

***
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!
zapaliłam światło. Moi przyjaciele stali 1 metr ode mnie z wyszczerzonymi w uśmiechu buziami. Za nimi z sufitu zwisały duże zdjęcia związane z muzyka, tańcem i deskorolką. Cały salon i kuchnia były ozdobione kolorowymi światełkami oraz balonami. Lad stołu w kuchni przeistoczył się w mini bar. W kącie, w salonie stał sprzęt dla DJa. Można by rzec -CUDO. Próbując być wściekła, że tak mnie wrobili zbliżyłam się do Liama.
-kurwa, jak mogłeś mnie tak nastraszyć, że nie pamiętasz, co debilu?
Zakryłam swój wielki uśmiech ręką. Nie mogłam przestać się uśmiechać, on z resztą też.
-wszystkiego najlepszego, kochana!- powtórzył i mnie uścisnął.
Po złożeniu mi życzeń i takie tam, w głośnikach zaczęła grać muzyka. Nie zabrakło moich ulubionych piosenek, ich ulubionych piosenek, no i oczywiście piosenek w wykonaniu One Direction. Tak, tak. Skromność moich przyjaciół płci męskiej jest ich najlepszą cechą. xd. Postarali się w sprawie tortu(pychota), a także w prezentach. :) Od Any, Van i Danielle dostałam deskorolkę, pierścionek oraz kubek, a od chłopaków bukiecik, lustrzankę, czapkę z daszkiem i nowy telefon firmy blackberry. Deskorolkę mogłam od razu wypróbować na rampie, która była postawiona w ogrodzie. W skrócie: najlepsze urodziny świata ever! A zapomniałabym: od Any dostałam nietypowy prezent. A dokładniej prezerwatywy i powiedziała, że niedługo mogą mi się przydać. Ta to ma bujną wyobraźnię. Po 2 godzinach fantastycznej zabawy postanowiłam się przebrać i odświeżyć. W uszach dudniło mi od głośnej muzyki, a w głowie szumiało od małej porcji alkoholu i nawet nie zorientowałam się, że zielonooki poszedł za mną do pokoju. Zaczęłam szperać w szafie w celu znalezienia jakiś ciuchów, a on zaczął mnie całować w okolicach szyi. Gwałtownie się do niego obróciłam.
-Harry przestań! Jakby zobaczył to Paul jak najszybciej wyleciałbyś z zespołu i wrócił do całuśnej budki na lokalnym targu. A poza tym nie jesteśmy razem.
Dopiero po ostatnich trzech słowach przestał i spojrzał na mnie.
-jak to NIE JESTEŚMY RAZEM?
-no normalnie. Ty mnie nie zapytałeś, a ja się nie zgodziłam
lekko się uśmiechnęłam, a on po chwili uczynił to samo.
-zostaniesz moją dziewczyną? Po raz drugi?- dodał.
Nie dał mi szansy na odpowiedź, ponieważ obdarował mnie długim pocałunkiem, w którym było czuć alkohol.
-pod warunkiem, że nie będziesz się zachowywać tak, jak po tym występie oraz, że nie będziesz na mnie krzyczeć.- popatrzyłam mu prosto w oczy gdy się od siebie odkleiliśmy.
Kiwnął potakująco głową i dodał ciche: przepraszam. Jego oczy zaszkliły się więc teraz ja posmakowałam jego warg. Chwyciłam do ręki jakieś ubrania i pospieszyłam do łazienki. Gdy z niej wyszłam Harry nadal był w moim pokoju, siedział na łóżku. Chwyciłam go za rękę i chciałam wyjść, lecz zatrzymał mnie tuż przy drzwiach. Wyjął zza pleców pluszowego, kolorowego misia i mi go wręczył wraz z buziakiem w policzek przyjrzałam się maskotce uważniej. Na jej łapce była powieszona śliczna bransoletka z małą literką 'H'.
-miś jest od nas wszystkich, a bransoletka to osobisty prezent ode mnie.- przemówił uważnie się mi przyglądając.
Zdjęłam mieniącą się biżuterię i wsunęłam na swój nadgarstek. Podniosłam głowę i spojrzałam prosto w oczy chłopaka.
-dziękuję, jest cudowna.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Pokazał mi swoje uzębienie w uśmiechu, splatając swoje palce z moimi. Wyszliśmy z pokoju i powróciliśmy do zabawy. Coraz bardziej kolejne drinki dawały mi się we znaki, podobnie jak każdemu. Nawet Liam posmakował jedną, maleńką kropelkę alkoholu za moje szczęście i zdrowie. Później pamiętam tylko tyle, że robiliśmy sobie nawzajem dużo zdjęć moją nowiutką lustrzanką.

___________________________________________________________________________
Hejo ♥
przepraszamy, że musieliście tak długo czekać na nowy rozdział.
Co by tu jeszcze.. Oczywiście dziękujemy, że czytacie nasze wypociny. ;)
Jeśli macie chwilkę, wpadniecie? <robi oczka kota ze shreka>  ---> http://my-lonely-heart.blogspot.com/   z góry dziękuje w imieniu właścicielki tego bloga ;>
Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałybyśmy życzyć wam wesołych, rodzinnych świąt, abyście pod choinką znaleźli masę prezentów m.in. nagiego Hazzę, Lou z marchewkami, Nialla przy stole, jak zawsze przystojnego Zayna i opiekującego się wami Liama i dużo więcej. z całego serca życzymy wam także abyście kiedyś spotkali 1D. sobie możemy życzyć, abyście nadal odwiedzali naszego bloga. :) Oraz pijanego sylwestra.

czyli w skrócie wszystkiego naj! dla was i naszego Louiego!
Pa mordki :*

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 23


obudziłam się o 9.00. poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności, które robi się przy porannej toalecie. Zeszłam na dół na śniadanie. Przywitałam się z szatynką, która jako jedyna tam była. Zjadłyśmy płatki z mlekiem, ponieważ nic innego nie było. Poszłyśmy wszystkich obudzić. Jako ostatni został nam Harry... no i jego wytapirowany pustak. Weszłyśmy bez pukania. Spali. Kurtki leżały na podłodze. Dan je podniosła. Już chciałam wykrzyczeć do ucha Hazzie 'dzień dobry', ale Danielle chwyciła mnie za rękę i wyprowadziła z pokoju. Poszłyśmy do 'królestwa' Liam'a. Zamknęła za sobą drzwi. Mój kuzyn siedział w łazience.
-co jest?- spytałam siadając na łóżku.
Rzuciła mi pudełko jakiś tabletek. Przeczytałam na głos nazwę, a następnie opis pod nagłówkiem. Z opisu wywnioskowałam jedno.
-tabletki gwałtu?- spytałam.- gdzie to znalazłaś?
-leżało pod kurtką tej dziewczyny.
-spokojnie. Spytamy się najpierw Hazzie czy to może jego, a jak nie to powiemy, że jego dziewczyna chciała go przelecieć.- powiedziałam obojętnie.
W tym samym momencie wyszedł z łazienki Liam w samych bokserkach. Usiadł obok mnie i wziął tabletki, które przed chwilą trzymałam w ręce. Analizował tekst na opakowaniu. Spojrzał na mnie z przerażoną miną.
-co to ma być?
Zaczął chodzić w tą i we wte po pokoju.
-Michaela, nie spodziewałem się tego po tobie. Wiesz jakie są konsekwencje jeśli ty lub ktoś inny zażyję tę tabletkę?- histeryzował.
-tak wiem.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Przystanął.
-jeju.- podeszłam do niego.- Liam to nie moje znalazłyśmy to w pokoju Harr'ego, ale podejrzewamy, że to tej dziwki. Jak mogłeś mnie o takie coś podejrzewać?
-sorry. Dobra zajmę się tym. Pogadam z Hazzą.
Zadzwonił telefon Dan. Odebrała i wyszła z pokoju.

~wieczorem~

siedzieliśmy przy stole i jedliśmy kolacje. Dan nie pozwoliła nikomu wstać, aż wszyscy nie zjedzą.
-okay. O co chodzi?- spytał Niall.- mam nadzieję, że chodzi o deser.- wyszczerzył się.
-nie Niall, nie chodzi o deser. Mam dla was pewna wiadomość- wstała i podeszła do mnie.- a właściwie do ciebie, kochana. Otóż zadzwonił do mnie menadżer Jessie J z prośbą, abym zatańczyła na jej koncercie. Jestem zajęta cały tydzień i poleciłam im ciebie. Zaczynasz od jutra.
Zamurowało mnie. Patrzyłam na przyjaciółkę z szeroko otwartą gębą.
-świetna wiadomość!!!
przybiegł do mnie Zayn i mnie uściskał. Po nim każdy mi gratulował i przytulał.
-dziękuję.
Szepnęłam Dan do ucha, kiedy trzymałam ją w ramionach. Spłynęła mi łza, ale tym razem nie z bólu, cierpienia, tylko ze szczęścia. Już jutro spełnią się moje marzenia.
Pozmywałam naczynia razem z Lou, a następnie poszłam do łazienki. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam zasnąć, ale pomyślałam, że muszę być wypoczęta

-pobudka!!!!!
-pali się, ktoś umarł, czy Niall wpieprzył tyle żarcia, że nie oddycha?- spytałam zaspanym głosem.
-nic z tych rzeczy, chociaż to ostatnie może być bardzo prawdopodobne.
Znęcała się nade mną Dan. Usłyszałam ciche 'ej!' wyjąkane przez blondynka.
-kochana, Jessie J nie będzie czekać. Jest 7.00, a ja powiedziałam jej menadżerowi, że będziesz o 8.00. no ruszaj się mała i pokaz im swojego wewnętrznego kociaka, który gdzieś tam bardzo głęboko w tobie siedzi.
Zdjęła ze mnie cieplutką kołderkę i zaczęła ciągnąć za moją nogę.
-nieeee!!!!- krzyknęłam i chwyciłam się obramowania łóżka.-nie mam zamiaru tak wcześnie wstawać! A mój wewnętrzny kociak chodzi sobie gdzieś tam.
Pokazałam byle gdzie palcem. Miałam cały czas zamknięte oczy i tylko usłyszałam jakieś śmiechy. Otworzyłam paczadła, a potem powędrowałam za swoją ręką wzrokiem. Wskazywałam na Tommo. Haha. On moim kociakiem? no nieźle.
- chłopaki.
Dan pokazała ruchem głowy na mnie. Podeszli bliżej mnie i chcieli odciągnąć od łóżka. ha. Ale ze mną nie tak łatwo! Trzymałam się poręczy i nie miałam zamiaru puścić. Tak jak lwica walcząca o swoje dziecko. Ba! Tak jak Lou walczący o swoje marchewki. Niestety. Liam znał mój słaby punkt, a mianowicie łaskotki. Harry wziął mnie na ręce i postawił w łazience. Zamknął ją, a Dan wykrzyczała, że mam 15 minut. Niechętnie się ubrałam i doprowadziłam do porządku. Zjadłam szybkie śniadanie i mój 'kociak' podwiózł mnie do budynku prób, życząc przy okazji powodzenia. Tam poznałam Jessie J i kilka innych tancerek. Choreografka pokazała układy taneczne do kilkunastu piosenek. Skończyliśmy o 17. odebrał mnie Harry. Padnięta poszłam spać, aby jutro znowu wstać o 7.00....

~5 dni później~

2 dni temu był koncert Jessie J. Wypadłyśmy (ja i inne tancerki) świetnie. Żadnej pomyłki. A teraz kręcimy teledysk. Tak, tak dobrze widzicie, teledysk. Jessie powiedziała, że tak dobrze tańczymy i musimy zatańczyć do jej nowej piosenki. Pracę mamy o tyle łatwiejszą, że wszystkie nasze próby były nagrywane i ich urywki zostaną dodane do klipu. Część jednak tańczymy w specjalnych strojach i makijażach. Codziennie wracałam późno do domu więc prawie nie widziałam się z chłopakami i Dan, ale oni to rozumieją i mnie cały czas wspierają. Na szczęście teraz są razem ze mną na kręceniu. Siedzą gdzieś z boku i przyglądają się naszym tańcom. Brytyjska gwiazda pochwaliła mnie i powiedziała, że jestem jedną z najlepszych, więc dostałam własna solówkę. Ubrana byłam w dość skąpe ubrania, do tego miałam buty na 10 centymetrowym obcasie i mocny makijaż.  to nie jest mój styl, lecz podoba mi się. Miałam odegrać silną, seksowną dziewczynę, która wie czego chce. Chyba mi się to udało. Skończyliśmy kręcić teledysk i podziękowałam Jessie J że mogłam koło niej zatańczyć. Zaprosiła nas wszystkich na małą imprezę dzisiaj wieczorem z okazji zakończenia klipu. Dzięki niej mogłam rozwijać swoją pasje i poznać nowe przyjaciółki. Nazywają się Ana Paula Mebarak i Vanessa Bednarek. Ana jest z Kolumbii, natomiast Van z Polski. Oby dwie mają tę samą pasje co ja- taniec. Wspólna praca naprawdę łączy ludzi. Nie tylko ja je bardzo polubiłam, moi przyjaciele również. Zwłaszcza Lou- Ane, a Zayn Vanesse. Trzeba będzie ich jakoś swatać. xd. Chociaż możliwe że dziewczyny się same tym zajmą, bo są dość gadatliwe i jak to Ana powiedziała 'śmierdzą' śmiałością. xd. Z nimi nie można się nie śmiać.:D poszłyśmy się przebrać, aby później udać się do kawiarenki.
-Michaela, jestem z ciebie dumna- przytuliła mnie Dan.
-widziałam jak chłopaki gapili się na nasze dupy z nieprzytomnymi wyrazami twarzy.- nachyliła się do nas Van.
Wykorzystała moment, aby to powiedzieć, gdy oni poszli po zamówienie. Zaśmiałyśmy się. Chciałam coś jej odpowiedzieć, ale nasi panowie wrócili do nas z zamówieniami, więc powiedziałam tylko:
-Zboczuch!
-lepiej powiedz to im!- Ana wskazała palcem na chłopaków.
-dobra. Zboczuchy!- wytknęłam im język.
-ale o co chodzi?- spytał Zayn.
-no chyba nie odmówicie, że jesteście zboczuchami?
Spojrzeli na siebie i wzruszyli ramionami.
-każdy z nas jest zboczony.- rzekłam.- oprócz mnie i Dan.- przytuliłam szatynkę.
Spojrzeli na nas z minami, które oznaczały 'bitch please'.
- czemu to niby ja też jestem zboczona?- spytała Ana i wzięła łyk kawy.
-bo tobie się wszystko kojarzy!- wykrzyknęłam i omal nie wybuchłam śmiechem patrząc na jej minę.
-ja po prostu trochę inaczej myślę. Na przykład: z czym ci się kojarzy ołówek?- spytała ruszając dziwnie brwiami.
Upiłam duży łyk mojego zamówionego cappuccino.
-z gum..- urwałam.- szlag. Zaczynam myśleć tak jak ty. Bałabym się wejść do twojego mózgu choćby na sekundę. Nie wiadomo o czym ty tam myślisz.- otrząsnęłam się z obrzydzeniem.- a co dopiero tak myśleć!!
zaśmiali się. Dokończyliśmy pić swoje napoje i poszliśmy do swoich domów. W domu zjedliśmy pizze zrobioną przez Loczka, a potem się wyszykowaliśmy na imprezę. O 19 pojechaliśmy po dziewczyny, a później razem z nimi udaliśmy się do klubu, gdzie miała się ona odbyć. Tańczyliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i piliśmy drinki. Po dobrych 4 godzinach wróciliśmy do domu.

_______________________________________________________________________
Heej xx.
Przepraszamy, że tak późno ten rozdział. ;(
macie dwie nowe, śliczne i zabawne dziewczyny, które są częścią naszego opowiadania. ;D
Zapowiada się pracowity i niezbyt ciekawy tydzień. ;/ a co u was? jak idą przygotowania do świąt, a co najważniejsze do urodzin Lou? XD
Nie krępujcie się- piszcie komentarze, o wszystkim i o niczym. a zwłaszcza o tym jak wam się podoba nasze dzieło.
Pa Miśki ;*

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 22

Przebudziłam się z krzykiem cała spocona. Wokół mnie stał cały zespół 1d z przerażonymi wyrazami twarzy. Od razu rzuciłam się w ramiona Louisowi. To o nim śniłam. Gładził teraz moje włosy oraz po cichu wypowiadał słowa 'już dobrze'.
-uważaj na siebie, dobrze?- spytałam.
-Michaela, to był tylko koszmar.
-nie. Obiecaj, że będziesz na siebie uważać.- odsunęłam się od niego i popatrzyłam w oczy.- proszę.
-dobrze. Obiecuje, mała. Nie martw się tak o mnie.- pogładził mój policzek, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu
-jak mam się nie martwic o swojego brata?- powiedziałam już bardziej do siebie, niż do niego.
-już jesteśmy na miejscu!!!- wydarł się Liam.
Wstaliśmy i udaliśmy się do wyjścia. Ktoś od tyłu zarzucił mi na plecy bluzę i pocałował w policzek. Był to mój kuzyn. Uśmiechnęłam się do niego, a on objął mnie ramieniem. Wyszłam z samolotu i wpuściłam do płuc trochę świeżego powietrza. Powoli się ściemniało. Poszliśmy do samochodu.
Zatrzymaliśmy się przy hotelu zdążyłam się już zorientować jakie to państwo, ale nie chciałam na nich wrzeszczeć na środku ulicy. Poczekałam aż weszliśmy do pokoju
-Egipt? Na serio? Myślicie, że możecie mnie tak przywozić tutaj bez mojej wiedzy?!- patrzyli na mnie przerażeni. Udało mi się ich wkręcić. Hhahaha.
-No i dobrze myślicie. Chłopaki, KOCHAM WAS!!!!!!!
przytuliłam ich i dałam po całusie w policzek. Byłam wyczerpana. Poszłam do łazienki wziąć gorącą kąpiel, a następnie poszłam spać do jednego z sześciu łóżek.
***
'It's time to get up in the morning, (in the morning)...'
dźwięk gitary, 5 anielskich głosów - właśnie tak zostałam dzisiaj obudzona. Leniwie się uśmiechnęłam. Otworzyłam najpierw jedno oczko, a potem drugie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, tak samo jak reszcie.
-hej.- przywitałam się jeszcze lekko zachrypłym głosem.
-młoda ile można spać? Głodny jestem.
-tak Niall, wiem.- usiadłam na łóżku.- dajcie mi 20 minut. Mam nadzieję, że wzięliście mi jakieś ubrania?- popatrzyłam na nich.
Zayn 'zanurkował' do ogromnej, narożnikowej szafy. Wyjął z niej podarte szorty oraz bluzkę na ramiączkach i rzucił mi je. Powędrowałam do łazienki zamykając za sobą drzwi. Usłyszałam za sobą słowa Lou'iego, że mam się pośpieszyć, bo mamy dużo do zwiedzania. Wzięłam chłodny prysznic, ubrałam się, umyłam twarz oraz zęby, związałam włosy w wysoki, luźny kok i przejechałam błyszczykiem po ustach. Zadowolona wyszłam z łazienki i założyłam na stopy sandałki na obcasie. wzięłam małą torebkę, w której była moja komórka i portfel z kasą. Poszliśmy razem na śniadanie. Nie odbyło się bez głupawek. Później poszliśmy zwiedzać miasto, a przy okazji kupiłam sobie (przy genialnej pomocy 'ekspertów') 2 stroje kąpielowe, ponieważ żadnego nie miałam.




Następnie udaliśmy się na plażę. Spędziliśmy na niej 3-4 godzinki przy ciągłych śmiechach, rozmowach, opalaniu się oraz pływaniu. Wykończeni wróciliśmy do fotelu, a tam obejrzeliśmy kilka filmów.


~tydzień później~
Minęło 7 dni od naszego przyjazdu do Egiptu. 5 dni temu dołączyła do nas Dan. Przez ten cały czas można powiedzieć, że się dużo działo. Zakupy, opalanie się, pływanie, wygłupianie, gadanie po nocach, śmianie i spanie. Jednym słowem raj na ziemi. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, a zwłaszcza oni mi :










































Dzisiaj niestety już wyjeżdżamy. Ale jak na razie korzystamy ze słońca. Leżę z moją przyjaciółką na gorącym piasku, a reszta kąpie się w morzu.
-chodźcie kochane.
Podniosłyśmy głowy. Stał nad nami Liam z wyciągniętymi rękami. Był cały mokry. Jego dziewczyna zgodziła się i wstała. Patrzyli na mnie.
-może później.- powiedziałam mrużąc oczy i marszcząc nos.
Para bez słowa pobiegła do wody. Zasłoniłam z powrotem oczy okularami przeciwsłonecznymi, a dłonie zanurzyłam głęboko w piach. Ciężko było mi uwierzyć, że mój kuzyn tak łatwo odpuścił, że nie poszłam pływać. Jak zwykle moja intuicja mnie nie zawiodła. Czworo chłopaków chwyciło mnie za moje kończyny. Kierowali się do wody z bananami na twarzach. Zareagowałam gwałtownie.
-stać! Pójdę sama.
Puścili mnie. Wstałam i oceniłam sytuacje.  Przede mną stali Zayn, Niall, Lou i Liam, reszta pływała w najlepsze. Rzuciłam okulary na koc i zaczęłam biec w przeciwną stronę. Oni za mną. A niech to szlag. Okazali się szybsi. Tommo zdążył mnie wziąć na ręce i pomaszerował w stronę morza.
-Lou, kochanie ty moje, błagam zrobię wszystko co zechcesz tylko weź mi tego oszczędź.- błagałam.
-hmmm. Dobra nie mogę patrzeć na to jak na siebie patrzycie z Hazzą, a nic z tym nie robicie. Więc idź do niego, zanurz tą dziwkę, a sama go pocałuj.- pokazał głową na całującą się parę.
A no tak. Nie napisałam jednego. Harry znalazł sobie dziewczynę. I to w dodatku taką plastikową lalę, że jak ją widzę rzygać mi się chce. Jeszcze do tego jestem zazdrosna. Nadal go kocham. A jak go widzę, kiedy się mizia z tą natapirowaną suką, moje serce się rozpada na milion kawałeczków.
Nie wytrzymałam i powiedziałam to chłopakom i Danielle. No a teraz mnie szantażują.
-Lou nie mogę. Jak to zrobię on mnie znienawidzi. Zrobię to ale jak zerwie z tą dziewczyną.
Chłopak postawił mnie z powrotem na ziemię. Stałam już do połowy łydki w wodzie. Cofałam się. Znowu przeszkoda. No kur..de.
-a ty gdzie się wybierasz kociaku?
Jeszcze pominęłam jeden fakt. Mam nową ksywkę. 'kociak'- trochę tandetne ale cóż. A wszystko przez to, że codziennie miałam takie ładne, pofalowane włosy.
Nialler wziął mnie na ręce.
-nie jestem najlepszą pływaczką. Boję się.
Mówiłam prawdę. Umiem pływać tylko tak troszeczkę. Poczułam zimną wodę na swoim tyłku, coraz głębiej mnie niósł. Właśnie w takich chwilach chciałabym mieć 100 kilo i  żeby nikt nie mógł mnie przestawiać z kąta w kąt. A tak to ciągle mnie gdzieś zanoszą. Nawet to lubię, czasami.
-no to masz ostatni dzień, żebyś się tego nauczyła. Nie bój się. W razie potrzeby cie uratuję.
Uśmiechnął się ślicznie do mnie. No i jeszcze te jego rumieńce na policzkach, które miał przez cały tydzień. Ale żeby było zrozumiałe: kocham go ale jak braciszka. Ciecz dotykała już moich ramion, a on szedł dalej. Szczerze się bałam. Zacisnęłam mocniej palce na jego karku, powoli puścił moje nogi. Woda sięgała mu do gardła, natomiast ja nie miałam gruntu!
-zwariowałeś?!- krzyknęłam przybliżając się do niego jeszcze bardziej.(o ile było to możliwe).
Dzięki Bogu. Przypłynęła do nas Dan.
-Dan proszę weź mnie stąd zabierz!
-a co czyżby nasz blondynek chce przeżyć romantyczną chwilę w morzu z naszą kocicą?- poruszała zabawnie brwiami.
-idiotko, ja się boje nie mam tutaj gruntu!
-jesteś bezpieczna z Niall'em. On umie pływać.
Uśmiechnęła się do mnie i odpłynęła. Blondyn odwrócił się do mnie tyłem i pokazał na swoje plecy. Wskoczyłam na niego, a on popłynął do brzegu.
***
Resztę dnia spędziłam w dobrym nastroju. Po obiedzie poszłam z Dan do SPA, aby się odprężyć i poplotkować o chłopakach oraz o Harr'ego dziuni. Dobrze, że nie chciała się wkręcić do naszego wypadu. Wykupiliśmy sobie bilety na manicure oraz pedicure, masaż i maseczki na twarz. Miałyśmy babski dzień. Po tych wszystkich zabiegach kosmetycznych, poszłyśmy do fryzjera i nie powiem trochę zaszalałam.
Następnie zakupy. zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy prosto na lotnisko, gdyż iż ponieważ chłopaki napisali, że za 25 minut wylatujemy. Przed lotniskiem było wiele fanek 1D. Na szczęście przy drzwiach do budynku stał ochroniarz chłopaków- Paul. Dzięki temu szybko nas rozpoznał i nie było problemu z przejściem. Pogawędziłyśmy sobie parę minut z nim i poszłyśmy w stronę chłopaków. Na moje nowe, kolorowe końcówki włosów zareagowali słowami 'wow, świetnie wyglądasz'. Jeszcze bardziej poprawiło mi to humor wyszliśmy na dwór i wsiedliśmy do prywatnego samolotu. Jak mniemam fotoreporterzy zdążyli zrobić nam kilkanaście zdjęć. Ja i Dan próbowałyśmy szybko przejść, ale ta pusta blond dziewczyna pozowała do jak najwięcej fotek z chłopakami. Przecież to widać, że ona chce tylko zyskać na sławie Loczka, ale on ma klapki na oczach. Jego TYMCZASOWA dziewczyna (już ja tego dopilnuję aby z nią zerwał) leci razem z nami, ponieważ przyleciała do Egiptu podobnie jak my z Londynu. Usiadłam razem z Lou, przed nami Dan i Liam, a za nami ochroniarze. Reszta siedziała bardziej z przodu. Mój towarzysz zrobił Twitcam'a  dla swoich fanów. Niestety byłam tak jakby częścią tego przedstawienia. Ale i tak za dużo nie mówiłam, bo cały czas się ryłam z jego kawałów, ruchów itp. po 1,5h skończył. Popatrzyłam przez szparę przy złączeniu fotelów na parę siedzącą przede mną. Tak słodko wyglądali. Rozmawiali po cichu i co jakiś czas obdarowywali się pocałunkami. Znużona lotem oparłam głowę na ramieniu Boo Bear'a. Zasnęłam.
***
poczułam jak unoszę się do góry. Otworzyłam oczy. Lou niósł mnie na rękach. Uśmiechnęłam się.
-sama pójdę.- powiedziałam.
-jesteś tak zaspana, że jeszcze na coś wpadniesz.- odrzekł.
Wyszliśmy z samolotu. Wszędzie ciemno. Była 1.00 w nocy. Ochroniarze wzięli bagaże i poszliśmy do samochodu. Nie było korków, ale i tak będziemy jechać około 1 godziny. Siedziałam pomiędzy Zayn'em a Niall'em. Mulat objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej. On też był zaspany. Przytuliłam się do niego i z powrotem zasnęłam.
***
obudził mnie Liam cmoknięciem w czoło. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu. Ledwo przytomni poszliśmy do swoich pokoi.
___________________________________________________________________
hej kochani! :*
mamy nadzieję, że podobał się rozdział. :)
jeśli macie chwileczkę, to napiszcie komentarz, nas to bardzo motywuje do pracy.
przepraszamy, że taki długi, ale tak jakoś wyszło... ;>
Goodnight  xoxo

czwartek, 29 listopada 2012

Hello everyone!


Jak wiecie często mam brak weny twórczej w pisaniu, przez co postanowiłam, że od dziś będę prowadziła tego bloga z moją kochaną przyjaciółką. Primadonna ♔ pomagała mi już w pisaniu opowiadania, więc nie będziecie odczuwali tak wielkiej różnicy. Mimo, że mamy różne wizje to mamy nadzieję, że opowiadanie i tak będzie się Wam podobało.

Postanowiłyśmy, że kolejne rozdziały będą dodawane co 5 dni. 
Razem założyłyśmy konto na tt: @sexiHazza więc jeśli macie tt follownijcie nas. 
Buziaczki. pa. xoxo

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 21


zjedliśmy obiad, a ja pomogłam mamie zanieść naczynia do kuchni. Usiedliśmy w salonie, a mnie nurtowało jedno pytanie:
-skąd pani wie, że uwielbiam kurczaka?- spytałam zwracając się do pani Malik, ponieważ ta właśnie potrawa była na dzisiejszym obiedzie.
-wiem o tobie więcej niż myślisz, Michaela. Zayn ciągle o tobie opowiada. Jaka to jesteś zabawna, wyrozumiała...- zaczęła wymieniać na palcach.
Zaśmiałam się pod nosem i chyba lekko zarumieniłam. Mulat tak samo. Nie powiedziałabym, że mój przyjaciel tak mnie ocenia. Bardziej pasowało do mnie leniwa, pyskata i takie tam bla bla bla. Nic nikomu nie mówiąc, Zayn zabrał mnie do swojego pokoju. Położyłam się na pościelonym łóżku. Zamknął drzwi i położył się obok mnie.
-fajnie tu masz tak rodzinnie.- powiedziałam rozmarzonym głosem.
-taaa.
-Zayn.- obróciłam do niego głowę.- myślisz, że mogłabym teraz porozmawiać z Niallem o tym pocałunku?
-jasne, im szybciej tym lepiej. Zostań tu, pójdę po niego i sobie spokojnie wszystko wyjaśnicie. Tylko uważaj żebyś nie zrobiła następnego głupstwa.
Czule cmoknął mnie w policzek i wyszedł. Po około minucie zjawił się Blondynek, usiadł obok mnie. Czułam jego wzrok na sobie. Niechętnie się podniosłam.
-Niall musimy pogadać.- zaczęłam.- ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. To znaczy kocham cię ale... ale jak brata.- spojrzałam w jego niebieskie jak ocean oczy.
-nawet nie wiesz jak się cieszę. Ja dokładnie czuję to samo.
Kamień spadł mi z serca. Wtuliłam się w niego, jakbym znała go od urodzenia. :)

~wieczorem~

leżałam na kocu, na brzuchu, na podwórku przy rodzinnym domu Malików. Chłopaki rozpalili ognisko. Poznałam już ojca Zayna. Zaakceptował mnie jako swoją 'córkę' tak jak pozostali. Małżeństwo siedziało w domu natomiast siostry Zayn'a, ja i cały zespół One Direction siedzieliśmy przy ognisku. Chłopcy opowiadali różne historie m.in. dzień w którym się poznaliśmy. Szczególnie ich nie słuchałam. Byłam pochłonięta robieniem zdjęć lustrzanką Doniy. Po dłuższym czasie znudziło mi się to. Usiadłam na kolanach Lou. Gdy zaczęło się ściemniać, przyszedł do nas tata . Swoim dwóm najmłodszym córkom kazał iść spać, a nam dał po butelce piwa i poszedł. Wymamrotał tylko coś tam, żeby nie mówić matce. Haha. Pan Malik się dla nas naraża. Haha. Śpiewaliśmy piosenki i się śmialiśmy. Wieczór przemienił się w noc, więc poszliśmy spać. Jak się okazało miałam spać w pokoju razem z Doniy'ą. Polubiłam ją i ona mnie także. Wykąpałam się. Przegadałam z dziewczyną może jakąś godzinkę na każdy temat, a następnie poszłyśmy spać.
***
mój dzień zaczął się bardzo przyjemnie. Czyli poprzez pocałunek od Zayn'a w policzek. Tak samo obudził Doniy. Uśmiechnął się do nas, a my do niego.
-czas wstawać dziewczynki.- przywitał nas.- śniadanie już na stole.
-okay. Tylko daj nam 20 minut.- poprosiła dziewczyna.
-jasne.
Wyszedł z pokoju. Ubrałyśmy się, uczesałyśmy i nawzajem lekko się pomalowałyśmy. Poszłyśmy do kuchni, gdzie już wszyscy siedzieli przy stole.
-cześć.- rzuciłyśmy razem. Odpowiedzieli tym samym.
Zjedliśmy śniadanie, a ja wraz z moją przyjaciółką udałam się do jej pokoju. Włączyłyśmy radio i tak jak wczoraj wieczorem plotkowałyśmy. Tylko, że tym razem robiłyśmy sobie nawzajem manicure.
-podoba ci się Zayn?- spytała.
-nie zaprzeczę, przystojny jest, ale traktuję go jak brata.
-ja nie wiem jak można się w nim zabujać. To jest taki 'bad boy'.
Zaśmiałyśmy się. Dwie młodsze siostry wparowały do pokoju. Śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Zrobiłam także Saffie i Waliyh manicure ponieważ mnie błagały. W radiu zabrzmiały pierwsze nuty piosenki 'Call me maybe'. Zaczęłyśmy się drzeć na całe gardło i skakać po łóżku. Zaraz po tej piosence... nie uwierzycie, One Direction 'One thing'. Jeszcze głośniej śpiewałyśmy tak dobrze znane nam słowa piosenki. W czasie refrenu wbiegł do pokoju cały zespół. Wskoczyli na łóżko i tak jak my skakali, śmiali się i śpiewali na cały dom. Wraz z końcem piosenki runęliśmy na łóżko, oczywiście z głupawkami.
-Michaela, musimy się już zbierać.- poinformował mnie Lou.- mamy dla ciebie jeszcze jedną, równie miłą niespodziankę.- poruszał dziwnie brwiami.
-ooo. rozpieszczacie mnie chłopcy. ale ja się nie obrażam.-odpowiedziałam.
Wymieniłam się numerami telefonów z dziewczynami i się z nimi pożegnałam. Małżeństwu podziękowałam za gościnę, a oni powiedzieli, że zawsze jestem tu mile widziana. Mama Zayn'a cierpiała, że jej syn znowu wyjeżdża. Po długich pożegnaniach wsiedliśmy do samochodu. Chłopaki nie chcieli powiedzieć ani gdzie jedziemy, ani co to za niespodzianka. Zrezygnowana postanowiłam się zdrzemnąć. Śniło mi się, że miałam urodziny. Świętowałam je z moimi kochanymi wariatami..
***

rozejrzałam się po samochodzie. Lou prowadził, po mojej prawej stronie siedział Zayn, a za nim Niall. Przede mną siedział Liam, a patrząc ze skosu, Harry. Byłam przykryta kocem. Sądząc po słońcu, dość długo spałam.
-w samą porę. Myśleliśmy już, że będziemy musieli ciebie przenieść.- odwrócił się do mnie Liam.
Uśmiechnęłam się, z powrotem zamknęłam moje paczadełka i oparłam się o ramię Mulata.
-cały czas się uśmiechałaś przez sen.- zauważył Harry.
-tak.- przytaknęłam.- śniły mi się moje 18-ste urodziny.- ziewnęłam.
Samochód stanął. Usłyszałam piski dziewczyn i hałas startowania samolotów..? rozejrzałam się pospiesznie przez szybę. Lotnisko? Co oni kombinują?
-oj Michaela, Michaela. Chodź.
Zayn chwycił mnie za rękę i wszyscy wyszliśmy z samochodu. Widziałam tylko tłum fanek jakiś facet wyjął z bagażnika walizki. Zaraz.... co tutaj się dzieje? Stałam i nic nie rozumiałam. Lou to chyba zauważył i w jednej sekundzie wziął mnie 'na barana'. Ochroniarze odgradzali nam drogę do  budynku. Przeszliśmy przez drzwi, następnie przez barierki, a potem do prywatnego samolotu. Czy to mi się śni?! Ze zdezorientowanym wzrokiem usiadłam na fotel. Samolot ruszył. Dopiero po 10 minutach odzyskałam tak jakby przytomność.
-co tu się do diabła dzieje?!
Patrzyłam na wszystkich po kolei.
-lecimy na tydzień do innego państwa. Nic więcej ci nie powiemy. Za 5 godzin wszystkiego się sama dowiesz.- odpowiedział na moje pytanie Harry.
Odpuściłam. Siedziałam razem z Hazzą. Z tyłu Niall i Zayn, a za nimi Lou i Liam. Zupełnie na końcu siedzieli ochroniarze. Nudziło mi się.
-Hazza dasz laptopa?
Zrobiłam słodkie oczka. Zaczął grzebać w swojej torbie.
-proszę.- podał mi biały laptop firmy apple.
-dziękuję.
-mhmm.
Spojrzałam w jego stronę. Nadstawiał policzek. Przewróciłam oczami i dałam mu buziaka. Można by pomyśleć, że jesteśmy znowu razem, ale my po prostu jesteśmy przyjaciółmi. Zalogowałam się na fbl'u.







Hej. Siedzę w samolocie obok Hazzy. <3  nudzi mi się. :( chłopaki robią mi niespodziankę. Tylko że kurna nawet nie wiem gdzie lecę. Mam nadzieję, że nie wyląduje w jakiejś czarnej dziurze gdzie grasują geje, pedofile i gwałciciele. :p
na koniec pozwolę sobie pozdrowić moich kochanych debiliiiii. <33333333 :*
                                                                                                                      Michaela


zaczekałam aż Harold skończy czytać i zamknęłam komputer. Hazza się zaśmiał i zaczął mnie brutalnie łaskotać. Cały brzuch mnie bolał ze śmiechu. W końcu przestał. Dzięki Bogu. Zaczęłam bawić się jego loczkami. On zamknął oczy i się uśmiechał. Usłyszałam, że Niall z kimś gada. Obejrzałam się do tyłu. Robił Twitcam.  Obrócił kamerę w moją stronę, a ja pomachałam z bananem na ryju.
-Niall masz coś do jedzenia?- spytałam.
-czemu niby miałbym mieć?
-bo ty zawsze coś jesz?
-foch!- obrócił głowę w stronę okna.
-och no Nialler, proszę.
-dobra masz.
Rzucił mi żelki, a ja się do niego wyszczerzyłam. Hazza przy okazji zjadł mi pół paczki. Chłopak niespodziewanie położył głowę na moich kolanach.
-nie pozwalasz sobie za dużo?- spytałam patrząc na niego.
-przecież nic nie robię.
Wzruszyłam ramionami i zanurzyłam palce w jego lokach. Jakie on ma je takie ładne i puszyste. :)
-ooo! Nasze gołąbeczki znowu razem.- uradował się Zayn klaszcząc w ręce.
-wcale że nie!!!- zaprzeczyłam razem z Harrym.
-lepiej zajmij się szukaniem swojej dziewczyny, bo jakoś nie widzę jakiejś kandydatki, no chyba, że liczy się twoje odbicie w lustrze.- zażartowałam.
Strzelił focha, ale się tym nie przejęłam. Poczułam, że powieki same opadają na dół. Przeniosłam się do krainy snów, a raczej koszmarów...


_____________________________________________________________________________
Czeeeść xx.
mam nadzieje, że wam się spodobał nowy rozdział. :)
zauważyłam, że jest trochę mniej wejść. ;(((
komentujcie i oceniajcie, to mi daje najwięcej chęci do pisania. 
xxx.

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 20

Rzuciłam się na łóżko i przykryłam głowę poduszką, wydając z siebie cichy jęk. Miałam jeszcze większy mętlik w głowie niż wczoraj, niż kiedykolwiek. Bez pukania ktoś wszedł do pokoju i usiadł obok mnie. Zdjęłam z głowy poduszkę i otworzyłam oczy. Tym ktosiem okazał się Zayn.
-powiesz mi co się stało, bo Niall nie chce się do nikogo odzywać.- poprosił.
Usiadłam po turecku na środku łóżka. Mulat chwycił mnie za kolano.
-jeśli chcesz, tak rozmowa może zostać między nami.
Wzięłam głęboki oddech. Powoli zaczęłam mu opowiadać. Od momentu, gdy wyszliśmy z domu do powrotu. Nie przerywał mi, czekał aż powiem wszystko. Uważnie słuchał. Nie łatwo było mi mówić o pocałunku, ale on mógł mi pomóc. Zakończyłam swój monolog i spojrzałam na niego. On chwilę pomyślał, a potem zadał mi pytanie:
-czujesz coś więcej do niego, czy traktujesz go wyłącznie jak przyjaciela?
-traktuję go jak brata, tak jak was wszystkich, ale to wszystko nic więcej do niego nie czuję. ale boję się, że on, że ten pocałunek mógł znaczyć dla niego coś więcej.- odpowiedziałam.
-pogadaj z nim, ale nie teraz. Teraz chodź, zabieramy cię gdzieś.
Wstał i podał mi rękę. Zeszliśmy na dół. Ubrałam buty, wzięłam rozpinaną bluzę i poszliśmy do samochodu, w którym siedziała cała reszta. Ruszyliśmy. Prowadził Harry. Zayn powiedział, że będziemy długo jechać, lecz nic więcej nie mówił. Byłam zmęczona. Oparłam głowę o ramię Liam'a i zasnęłam.
***
z mojego pięknego snu, że byłam na Hawajach, wyrwał mnie Liam i Zayn. rozplątywali mi bowiem moje sweetaśne warkoczyki. Lekko nieprzytomna rozejrzałam się po okolicy przez szyby. Nie znałam miejsca, w którym aktualnie byliśmy, ale to nie był Londyn. Samochód stanął.
-jesteśmy!- wykrzyknął Harry.
-Michaela! Łap!
Lou rzucił mi jakieś ubrania. Dokładniej była to przewiewna  sukienka:
- do czego mi ona?- byłam zdezorientowana.
-przebież się. Musisz jakoś wyglądać. A do tego włóż to. Dajemy ci na to 5 minut.
Oznajmił Zayn dając mi szpilki w kolorze kości słoniowej:
wyszli z samochodu Zaczęłam się przebierać. Dobrze, że  szyby są przyciemnione- pomyślałam. Trochę było mi trudno to włożyć w tak wąskim samochodzie, ale udało mi się. Wysiadłam z auta. Teraz dopiero zauważyłam, że reszta też się wystroiła. Ruszyliśmy w stronę dużego, kremowego domu, przyozdobionego na parapetach kwiatami. Zatrzymaliśmy się przy ciemno-brązowych drzwiach. Zayn zadzwonił.
-gdzie my jesteśmy?- spytałam Harr'ego, który stał najbliżej mnie.
-u rodziców Zayna.- odparł z uśmiechem na twarzy.
-że co?!- wykrzyknęłam.
-nie martw się mała. Ślicznie wyglądasz.- puścił do mnie oczko, nie mogąc przestać się uśmiechać.
Niestety nie mogłam mu odpowiedzieć, bo mosiężne wrota się otworzyły. W progu stanęła ładna brunetka, niższa ode mnie, o ślicznych oczach, tak bardzo podobnych do oczu Zayn'a. Widocznie nie tylko dla mnie ten przyjazd jest niespodzianką z ogromną radością rzuciła się w ramiona swojego syna, a potem również na chłopaków. Ku mojemu zdziwieniu mnie też przytuliła.
-ty pewnie jesteś Michaela? Tak dużo o tobie słyszałam.- powiedziała patrząc na mnie
ja w odpowiedzi tylko się uprzejmie uśmiechnęłam. Ruchem ręki zaprosiła nas do środka obejrzałam dokładnie dom. Był naprawdę ładny, taki przytulny. Korzystając z okazji, że na razie stoimy w przedpokoju, podeszłam do Mulata i szepnęłam mu na ucha:
-mogłeś mi powiedzieć, bym się przygotowała.
zaśmiał się i równie cicho odpowiedział:
-dlatego ci nie mówiłem, żebyś się nie stresowała.
Otworzyłam usta, aby powiedzieć, że nie jestem jego dziewczyną i się nie stresuje oraz że i tak jestem na niego zła, ale pani domu zaprowadziła nas do salonu. Na sofie siedziały trzy dziewczyny, jak mniemam siostry Zayn'a. Odchrząknął. Spojrzały na niego i rzuciły mu się na szyję jednocześnie krzycząc jego imię. Widać było gołym okiem jak bardzo stęskniły się za bratem. Dziewczyny przytuliły także pozostałych. Zayn stanął przy mnie i spojrzał na swoją rodzinę.
-to jest Michaela, wasza nowa...
-ciocia?- spytała najmniejsza dziewczynka podnosząc do góry brwi.
-nie!!- zaprzeczyłam razem z Mulatem.
-wasza nowa tak jakby siostrzyczka.-dokończył.- a te niewiasty- pokazał ręką dziewczyny.- to twoje nowe siostry. Saffa, Waliyh, Doniy.- zwrócił się do mnie, mówiąc imiona sióstr. od najmłodszej do najstarszej.
Po kolei wszystkie przytuliłam. Byłam zaskoczona, że wszyscy mnie tak dobrze przyjęli
-jak się to mogło stać, następna córka?- matka chwyciła się za głowę.
-proszę się nie martwić- machnęłam ręką i dodałam trochę ciszej.- było ciemno.
Wszyscy zareagowali śmiechem. Poczułam się tu jak w domu. Usiedliśmy na kanapie.
-jesteście głodni?- spytała moja nowa 'mama'.
Horanek krzyknął głośne 'tak!!' i omal nie zrzucił Saffe, która siedziała na jego kolanach. Jak on tyle mieści w żołądku?! Mniejsza. 'siostry' zaczęły mnie pytać o wszystkie sprawy, nawet szczegóły. Starałam się odpowiadać na pytania, a przy okazji być po prostu sobą. Niektóre pytania były niezręczne, nawet bardzo, na co ja tylko robiłam dziwną minę, a reszta się śmiała. Jeszcze trochę, a zapytałyby mnie czy z kimś sypiam, albo czy jestem dziewicą.  Dziewczyny  pokazały mi wszystkie pokoje oraz calutki dom i powiedziały, że to mój trzeci dom. Naprawdę poczułam się jak członek rodziny.

________________________________________________________________
tak oto mamy już 20 rozdział.
dziękuję, że głosujecie w ankiecie i komentujecie. To naprawdę dla mnie bardzo ważne. daje mi to mocnego kopa, abym się wzięła za pisanie.
buziaki xoxo.

piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 18 i 19


~tydzień później~

obudziłam się o 10. poszłam do łazienki. Wyglądałam okropnie. Wory pod oczami od płaczu, niezmyty wczorajszy makijaż, który cały się rozpłynął i potargane włosy. Nie dość, że brzydko wyglądałam to jeszcze cierpiałam. Cały tydzień kłóciłam się o coś z Harrym, najczęściej o błahostki. Wieczorami ryczałam do poduszki. To nie był ten sam Harold co kilka dni temu. Patrzyła na mnie jakby ciągle był o coś zły. Nikt nie wiedział co mu się stało. Ktoś zapukał do drzwi.
-proszę.
W moim pokoju stanęli czterej chłopaków. Niestety nie było Hazzy. Zayn trzymał w rękach tacę , a na niej śniadanie.
-wiem, wyglądam koszmarnie.-odpowiedziałam na nie zadane mi jeszcze pytanie. Widziałam z jaką troską na mnie patrzą.
-gdzie położyć?- spytał Zayn lekko podnosząc tacę do góry.
-na łóżku jakbyś mógł.
Wyszłam z łazienki. Momentalnie poczułam piękny zapach naleśników. Dosłownie w 3 minuty pochłonęłam całą porcję.
-dziękuję, było pyszne.
Przełknęłam ostatni kęs i położyłam się na łóżku.
-Michaela musisz z nim pogadać.- spojrzał w moje oczy Lou.
-tak, wiem.- potarłam ręką czoło.
Chłopaki wyszli z pokoju, a ja doprowadziłam się do porządku, nucąc pod nosem piosenkę Adele 'someone like you'. Poszłam do pokoju Harrego. Zapukałam. Nikt nie odpowiadał. Drzwi miał uchylone więc weszłam. Wydaje mi się, że spał. Tak słodko wyglądał. Usiadłam na brzegu jego łóżka i wpatrywałam się w niego. Kiedy wstałam, złapał mnie za nadgarstek.
-poczekaj- poprosił.
Zrzucił z siebie kołdrę i usiadł na łóżku. Uczyniłam to samo.
-chyba musimy porozmawiać.- Harry.
-tak. Po to tutaj przyszłam.- popatrzyłam na niego.- Harry powiedzmy sobie szczerze nie udaje nam się. Ciągle się kłócimy.
-tak, masz rację. W związku z tym może zrobimy sobie przerwę?- spytał.
-okay to chyba będzie najrozsądniejsze rozwiązanie.- uśmiechnęliśmy się do siebie.
-przyjaciele?
-przyjaciele.
Przytuliliśmy się i zeszliśmy na dół. Później poszliśmy do kina. Czułam się dobrze, może nawet bardzo dobrze. Cały czas miło spędziłam z przyjaciółmi.
Wieczorem ulotniłam się do mojego pokoju. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Usiadłam po turecku na łóżku i próbowałam uporządkować myśli. Tak naprawdę dopiero teraz dotarło do mnie że już nie mogę pocałować Harr'ego i powiedzieć mu jak bardzo go kocham. Rozpłakałam się. Znowu... jak na zawołanie przyszedł do mnie Liam. Usiał obok mnie, a ja się w niego wtuliłam cicho szlochając. On uspokajał mnie, gładząc moje włosy. Pozwoliłam, żeby łzy wylały się z moich oczu. Mój kuzyn przechylił się na plecy, tak że leżałam na nim. Płakałam dość długo. Potem zasnęłam.


obudziłam się. A tak dokładniej to ktoś mnie obudził poprzez cmoknięcie w czoło. Otworzyłam oczy. To był mój kuzyn. Leżał naprzeciwko mnie i wpatrywał się w moją osobę. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-dzień dobry, śpiąca królewno.- przywitał mnie.
-hej. Czy mi się to wszystko przyśniło, czy to rzeczywistość?
-zależy co masz na myśli.
-budzę się w pięknym pokoju, pogoda prześliczna, ty leżysz obok mnie. Żyć i nie umierać.
Roześmialiśmy się.
-tak jak za starych, dobrych czasów.- dodał.
Powoli usiadłam na łóżku. Była 9.21. całkowita cisza w domu oznaczała, że nikt oprócz nas się nie obudził. Wzięłam z szafy spódniczkę, zwyczajną, obcisłą bokserkę i baleriny w kolorze krwistoczerwonym. Poszłam do łazienki i się odświeżyłam. Ubrałam ciuchy, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Udałam się do kuchni i wzięłam się za robienie omleta. Jeden po drugim schodziła się reszta domowników.
-witam moją siostrzyczkę.
Zszedł z góry Lou i mnie przywitał całując w policzek.
-hej. Tommo tylko się tak nie rozpędzaj.- zażartowałam.
-no co jesteś dla mnie jak młodsza siostra.
Podszedł do mnie i chwycił mnie za policzki, tak jakbym była małym dzieckiem. Przewróciłam oczami.
-chcesz omleta?- spytałam.
Potwierdził kiwnięciem głowy. Nałożyłam mu na talerz omleta i podałam pod nos.
-dziękuję.
Pochłonął całą zawartość talerza w minutę. Zrobiłam to samo. Każdy zszedł na dół i jadł ze smakiem śniadanie. Ja i Lou usiedliśmy na sofie w salonie i włączyliśmy jakiś serial. Tommo co chwilę mówił jakiś zabawny komentarz, a ja pękałam ze śmiechu. Chłopak przyniósł z kuchni marchewki. Za nim poczłapali głodomorzy. Usiedli wygodnie i bezmyślnie gapili się w tv. Chłopak o brązowych włosach i niebieskich oczach zajął się moimi włosami. Zrobił mi dwa warkoczyki, jak potem stwierdził wyglądałam przesłodko.
-idę się przejść. Ktoś idzie ze mną?- spytałam wstając z kanapy.
-ja pójdę z tobą.
Wyszłam z Niall'em z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy i szeptem obgadywaliśmy przechodniów. Wymyślaliśmy im różne zabawne historie. Usiedliśmy na ławce, z której był śliczny widok na stawek.
-ślicznie wyglądasz.- skomplementował mnie Niall.
-a co ty taki miły, co?
Spojrzałam w jego stronę z uśmieszkiem na twarzy.
-nie chodzisz już z Harrym no to mogę.
Zaśmialiśmy się.
-wiem jak się czujesz. Wiem też że to trochę boli, ale przejdzie, uwierz mi.
-dziękuję.
Jedna, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nadal kocham Hazzę i to tak boli.
-ej. Nie warto.
Starł mi ją i mocno przytulił do siebie. Przez tak krótki czas przywiązałam się do nich. Nie wyobrażam sobie nawet 1 dnia bez tych przygłupów. :D moje życie zupełnie się dzięki nim odmieniło. Mogę na nich zawsze liczyć. Mogę im powiedzieć wszystko, nawet jak popełnię straszną głupotę. Ufać im. jestem szczęściarą, że mam takich a nie innych przyjaciół. Oddaliliśmy się i uśmiechnęliśmy do siebie.
-co ci poprawi nastrój? Może zakupy?- zaproponował blondyn.
Kiwnęłam głową. Tego mi trzeba było. Oderwać się od tego wszystkiego. Niall zaprowadził mnie do najbliższego centrum handlowego.  Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. 'new york'. Horanek pokazał mi dwie śliczne bluzy:
Kocham takie ogromne. <3 staliśmy w kolejce, chciałam już zapłacić, ale chłopak mnie wyprzedził.
-ja zapłacę.
Spierałam się z nim, ale on się uparł i nic nie mogłam zrobić. W końcu ustąpiłam i podziękowałam mu cmoknięciem w policzek.
-a to za co?- zdziwił się.
Wychodziliśmy właśnie ze sklepu.
-za te bluzy.- podniosłam siatkę z zakupami.- i za pomysł, żeby tu przyjść.
-nie ma za co.- rozejrzał się.- pójdziemy do tamtej kawiarenki?
Pokazał palcem na budkę z jedzeniem. Sama zgłodniałam, więc nie trzeba było mnie długo namawiać. Zamówiliśmy po jednym hamburgerze. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z centrum. Szybko pochłonęliśmy kanapki i skierowaliśmy się w stronę domu. Tuż po chwili dopadli nas paparazzi. Niall zarzucił kaptur od swojej bluzy na głowę i oboje włożyliśmy okulary przeciwsłoneczne. Chwycił mnie za rękę, zaczęliśmy biec ile sił w  nogach. Nie mogliśmy im zdradzić drogi do domu chłopaków, bo nie dali by im żyć. Pobiegliśmy do parku i schowaliśmy się za potężnym drzewem. Byłam przybita do rośliny, a naprzeciwko mnie, niebezpiecznie blisko stał, a właściwie leżał na mnie chłopak oparty na rękach. Ciężko oddychaliśmy. Dzieliło nas może 5 centymetrów, nie więcej. Wpatrywałam się w jego oczy, które ledwo dostrzegałam za tymi ciemnymi szkłami. Oboje wiedzieliśmy, że zgubiliśmy fotoreporterów. Nie wiem jak to się stało, lecz połączyliśmy się w jednym, namiętnym pocałunku. Teraz żadne centymetry, żadne minimetry nas nie dzieliły. Nasze ciała skleiły się w jedność. Moje serce biło jak oszalałe i krzyczało: 'chcesz tego, nie myśl o konsekwencjach, zatrać się w tej chwili', a rozum... rozum tak jakby zamarł. Jedną ręką dotknęłam klatki piersiowej Nialla, a drugą zarzuciłam mu na szyję. Całowaliśmy się tak 3 może 4 minuty. Kiedy się rozdzieliliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy. Podejrzewam, że czuł teraz to samo co ja czułam przed chwilą, czyli niepewność.
-musimy już iść, bo będą się denerwować.- powiedział ochrypłym głosem.
Szliśmy w pełnym milczeniu. Ukradkiem spojrzałam na niego. Był zamyślony. Podobnie jak ja. Wiedziałam o czym myślał, o tej chwili, o chwili, która możliwe, że coś zmieniła. Weszliśmy do domu. Nic nie powiedzieliśmy reszcie. Pytali się o coś ale nie zareagowałam, tak jak blondyn. Po prostu poszliśmy do swoich pokoi.
_____________________________________________________________________
Tak z nudów xd
Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie za tą końcówkę i nadal będziecie czytać moje opowiadanie. xxx
Przepraszam,  że ten rozdział jest taki długi :3
Buziaczki . xoxo

wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 17


Próbę skończyli o 17, a koncert mieli o 19. miałam 2 godziny. Wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam długi, elegancki, rozciągnięty sweter sięgający mi do połowy ud, przewiesiłam przez szyję wisiorek, a na nogi włożyłam sandałki na obcasie. Włosy rozpuściłam, a z makijażu zrezygnowałam. Po tych czynnościach została tylko 1 godzina do ich występu, ale cały zespół miał się stawić 45 minut przed czasem, aby się przebrali itp. pod budynkiem było już mnóstwo ich fanek. Gdyby nie ochroniarze pewnie nie można by było przejść przez ulicę. Wyszliśmy z samochodu i pomyślałam, że mi zaraz uszy odpadną. Jak można tak piszczeć?! chłopaki jak gdyby nigdy nic zaczęli rozdawać autografy. Powiedzieli mi, że to trochę potrwa i jak chcę to mogę iść za kulisy. Jak mi zaproponowali, tak zrobiłam. Rzecz jasna, nie było to możliwe ponieważ dziewczyny by mnie przekształciły na jajecznicę za to że jestem z Hazzą. Jakiś ochroniarz pomógł mi się przedostać do upragnionych drzwi. Grzecznie mu podziękowałam za fatygę ze szczerym uśmiechem. Poszukałam garderobę chłopaków i weszłam do niej. Wyciągnęłam się wygodnie na kanapie włączając telewizję. Nie mieli oni zbyt dużo czasu na pogawędki z fanami więc podejrzewam, że za parę minut powinni przyjść. Na półce dostrzegłam koszyk ze słodyczami. Zabrałam z niego mały słoiczek nutelli. Z powrotem powędrowałam na sofę i oglądając jakiś program rozrywkowy zlizywałam z moich palcy czekoladowy krem. Jak się spodziewałam po niecałych 5 minutach cały zespół wparował do garderoby.
-przepraszam kochanie, że musiałaś tyle czekać.
Podszedł do mnie Harry i delikatnie pocałował moje wargi. Jakaś baba musiała akurat w tym momencie wejść do pokoju i przynieść im stroje. Wróciłam do oglądania tv, a oni się przebierali. Już mi to nie przeszkadzało- widziałam ich w samych bokserkach kilkanaście razy. Krzątali się po całym pokoju. Zwłaszcza przed telewizorem. Wkurzyło mnie to trochę, bo nic nie widziałam. Postanowiłam im pomóc. Rozejrzałam się. Zauważyłam, że Zayn ma problem z zapięciem bejsbolówki.
-pomogę ci.
Siłowałam się z zatrzaskami.
-co za cholerstwo. Dobrze że nie będę musiała ci tego zdejmować.
Zaśmiał się.
-ze zdejmowaniem ciuchów Harr'ego nie będziesz miała problemu.
Poruszał dziwacznie brwiami, a ja mu odpowiedziałam walnięciem w ramię. Udało mi się zapiąć tę nieszczęsną bluzę.
-Michaela?!
Usłyszałam krzyk Lou'iego pochodzący z łazienki.
-tak?
-mogłabyś na chwilę?
Wychylił się zza drzwi i popatrzył na mnie.
-jasne.
Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Lou był już ubrany. Spojrzałam na niego pytająco. Zrozumiał co mam na myśli i wskazał palcem na swoją głową, a dokładniej na lśniące, brązowe włosy.
-możesz mi pomóc?
Ślicznie się uśmiechnął. I jak tu mu odmówić? Tommo był o kilkanaście centymetrów wyższy więc chcąc czy nie chcąc musiałam stanąć na palcach, aby dosięgnąć jego włosów. To artystyczne zajęcie bardzo mnie wciągnęło. Udało mi się uczesać go w charakterystyczną dla niego fryzurę. Przejrzał się w lustrze. Podziękował mi buziakiem w policzek. Wyszliśmy z łazienki i w tym samym momencie weszła ta sama baba co parę minut wcześniej. Oznajmiła, że zostało im jeszcze tylko 8 minut. Dałam Hazzie buziaka w policzek, a reszcie kopniaka w tyłek- na szczęście. Opuściliśmy garderobę i stanęliśmy przed wejściem na scenę. Fani wykrzykiwali nazwę ich zespołu. Menadżer powiedział chłopakom parę słów. Widownia zaczęła razem z zegarem odliczać sekundy. Dostali mikrofony, Harry pocałował mnie szybko i po kolei wbiegli na scenę. Koncert zaczęli piosenką 'Na na na'. Bawiłam się razem z nimi. Szczerze troszkę im zazdrościłam. Skończyli po dobrych 2 godzinach. Niall, Liam, Zayn i Lou gadali jeszcze z menadżerem, natomiast Harry poszedł do garderoby, a ja poszłam w jego ślady.
-gratulacje, misiu.
Usiadłam obok niego, a po chwili pocałowałam go. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Czułam również, że te niewinne pocałunki stają się coraz bardziej namiętne, choć nie chciałam, żeby przemieniło się to w coś poważniejszego. Odepchnęłam go lekko ręką i spojrzałam w jego zielone tęczówki.
-pójdę pogratulować chłopakom.
-mam dziwne wrażenie, że oni dla ciebie więcej znaczą niż ja.- uśmiech z jego twarzy znikł, pojawiła się za to jakby złość.- może ty jesteś ze mną tylko dla sławy?! Albo jeszcze lepiej: dla pieniędzy?!
Wyraźnie podwyższył głos. Byłam zdezorientowana. Co się z nim działo? Nigdy nie słyszałam, żeby się tak zachowywał.
-Harry nie wygaduj bzdur. Wy jesteście dla mnie najważniejsi! Jak możesz tak mówić?! Kocham cię.- prawie wykrzyczałam to w jego twarz.
-nie jestem tego taki pewny.
Powiedział to z wrogością w oczach? Sama nie wiem. Łza spłynęła mi po policzku. Nie chciałam się kłócić. Powinien ochłonąć. Wyszłam. Pospiesznie otarłam słoną łzę. Nie mogłam pozwolić by inni zobaczyli, że płaczę. Poszłam do samochodu i czekałam na cały zespół. Wyszli z budynku i znowu rozdawali autografy i zdjęcia. Patrzyłam tylko na Loczka. Teraz zachowywał się inaczej... do zdjęć dawał fankom buziaka, albo one wskakiwały na niego. On na to pozwalał. Nie podobało mi się to. Byłam zazdrosna, ale nie mogłam płakać. Nie teraz. Po kilkudziesięciu minutach ruszyliśmy do domu. Ja i Harry nie odzywaliśmy się przez całą drogę.
W swoim pokoju, po powrocie rzuciłam się na łóżko i dałam ponieść się emocjom.

_______________________________________________________________________
SURPRISE! Tak bardzo stęskniłam się za wami opowiadaniem itp,. że po prostu musiałam już wrócić.
dziękuje za wszystkie komentarze, które pojawiły się pod ostatnim postem. jesteście cudowni ! :*
jak można się domyśleć, odwieszam bloga i kontynuuję przygody moich bohaterów. :)
jeszcze jedna malutka informacja: nie wiem czy to się Wam spodoba, ale zapowiada się to naprawdę długie opowiadanie. xxx.

środa, 5 września 2012

Zawieszam.

jak napisałam już w nagłówku, zawieszam na czas bliżej nie określony. dużo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że lepiej będzie teraz przestać pisać, a za jakiś czas wrócić z lepszymi rozdziałami, może innym opowiadaniem? mój nastrój teraz nie jest zbytnio rozrywkowy, nawet nie wiem czemu, a ten moment w moim opowiadaniu potrzebuje teraz śmiechu, zabawy. jeśli tylko wróci do mnie 'wena' twórcza, zacznę może coś pisać. jeśli polubiliście to opowiadanie, sprawdzajcie raz na jakiś czas czy nie ma czegoś nowego na tej stronie. nie usuwam tych wszystkich rozdziałów, ponieważ myślę, że kiedyś dokończę tę całą historię z Michaelą oraz jej przyjaciółmi, a mam w zanadrzu kilkanaście ciekawych zdarzeń, tylko teraz to co zaczynam pisać na kartce, bądź komputerze od razu przekreślam bo mi nie pasuje. uff, co by tu jeszcze napisać? a oczywiście dziękuję wszystkim, którzy odwiedzali tę stronę i czytali moje wypociny, a w szczególności V., która mnie motywowała. hah

niedziela, 2 września 2012

Rozdział 15


Przebrałam się i razem z chłopakami udałam się na ich próbę. Wzięłam ze sobą laptopa bo bez niego zanudziłabym się tam na śmierć. Mieliśmy tam być około 3 godziny. Masakra, ale przynajmniej będę ich mogła posłuchać jak śpiewają. Dojechaliśmy do budynku ich prób w 30 minut, ale miałam wrażenie, że jechaliśmy tam tylko 5 minut. Cały czas graliśmy w kamień, papier, nożyce i za każdym razem ktoś- przeważnie Lou- mówił coś śmiesznego i głupiego zarazem.
Sala do ćwiczeń była- jak przepuszczałam- cała otoczona lustrami. Chłopaki przedstawili mnie swojej choreografce. O ile pamiętam miała na imię Diana. Była wysoką szczupłą brunetką o piwnych oczach. Musiała mieć ojca albo matkę z ciepłych krajów, ponieważ odziedziczyła egzotyczną urodę. Wydawała się być miła.
Usiadłam na kanapie, którą postawiono w rogu sali, ale doskonale widziałam przodem całą piątkę wariatów. Diana chwilę z nimi pogadała i wzięli się do roboty. Mieli do opracowania całą choreografie do aż 18 piosenek. Dziewczyna nie pokazywała im żadnych kroków, raczej pokazywała jak mają się ruszać na scenie. Włączyła im muzykę, a oni zaczęli śpiewać. Przeszedł mnie dreszcz, jak wczoraj kiedy śpiewali przy ognisku. Wtedy pomyślałam że to z zimna, ale teraz wiem, że to ich śpiew przyprawia mnie o dreszcze. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mają genialne głosy. Przysłuchiwałam się kilku piosenkom w ich wykonaniu z gęsią skórką na całym ciele. Raz po raz Harry na mnie spojrzał i się uśmiechnął co przyprawiało mnie w jeszcze lepszy nastrój. Znudziło mi się słuchanie ich więc otworzyłam komputer i zalogowałam się na Twitterze. Mnóstwo osób mnie followało, między innymi Zayn, Niall, Louis i Harry. Wylogowałam się i przeszłam do przeglądania nowinek internetowych. Minęło może z pół godziny a oni nadal śpiewali.
Przy piosence 'na na na' niespodziewanie podeszła do mnie Diana. Usiadła obok mnie i spojrzała na mnie.
-dobrzy są, nie?- spytała.
Odłożyłam laptopa na kanapę.
-dobrzy to mało powiedziane, są genialni- odpowiedziałam jej i spojrzałam na nich.
Właśnie Hazza miał swoją solówkę.
-zwłaszcza Harry ma dobry głos- skomentowała Diana kiwając głową w jego stronę.
-że przepraszam bardzo ty chcesz mi poderwać mojego chłopaka?- zapytałam udając oburzenie.
-ale skąd że, nie śmiała bym.
Popatrzyłyśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem. Nasi wykonawcy spojrzeli na nas nic nie rozumiejąc.
-obgadujecie nas.- bardziej stwierdził niż zapytał Niall.
-ale skąd że, nie śmiałybyśmy.- odpowiedziałam udając głos dziewczyny i znowu nasz niepohamowany śmiech.
Teraz to już zupełnie nie wiedzieli co się dzieje. Haha ich miny... bezcenne. Hahaha.
-przerwa!- oznajmiła ostatnim tchem moja towarzyszka.
Diana wstała i poszła gdzieś poza salę, natomiast moi przyjaciele podeszli i usiedli na sofie opierając się o mnie.
-zamówmy coś do jedzenia, głodna jestem.- powiedziałam trzymając się za brzuch.
-ty na pewno nie jesteś spokrewniona z Niall'em?- podniósł jedną brew Mulat.
-nie. Chyba. Po prostu lubię jeść zwłaszcza jak jestem głodna.
-dobra zamówię coś.
Liam wyjął z kieszeni komórkę i zadzwonił do pizzerii.
***
zjedliśmy pizze i znowu zaczęły się próby. Tylko, że tym razem nie mogłam podnieść się z podłogi ze śmiechu, ponieważ chłopaki tańczyli swoje 'erotyczne' tańce. Ryłam się z nich wraz z ich choreografką.
______________________________________________________
przepraszam, że dopiero teraz nowy rozdział, ale mój internet 'strajkował' . grrr.... ;c


środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 14


śmialiśmy się, wygłupialiśmy, żartowaliśmy, po prostu żyć i nie umierać. Czułam się coraz pewniej w ich towarzystwie. Dochodziła 21.30. powoli robiło się ciemno i zimno. Poszłam do domu po parę koców. Szybko weszłam jeszcze na portal plotkarski. Było tam pełno plotek i zdjęć moich z chłopakami, kiedy byliśmy na rowerach. Ogromne nagłówki typu 'czy One Direction mają nową przyjaciółkę' itp. z pewnością przykuwały uwagę. Ale tylko na jedną spojrzałam z zainteresowaniem. 'Harry Styles ma nową dziewczynę?' pod nagłówkiem znajdowało się zdjęcie moje i Hazzy jak go pocałowałam. Pełno komentarzy. Pozytywne i te trochę mniej pozytywne... pomyślałam że nie będę się tym przejmować. Wzięłam koce i poszłam do mojej nowej 'rodzinki'. Lou stał przy wejściu. Zarzuciłam mu materiał na plecy i rzuciłam pozostałym, zostawiając sobie jeden. Usiadłam pomiędzy Harrym a Niall'em. Chłopaki zaczęli nucić jakąś piosenkę, gdy skończyli biłam im brawo razem z Dan. Zmarzłam i spróbowałam się ogrzać, wtulając w Loczka. On to spostrzegł i mnie mocno przytulił, a następnie ucałował jego ciepłymi ustami w czoło.
-może teraz ty coś zaśpiewasz?- zapytał Liam. Pytanie było skierowane do mnie.
-mogę spróbować- wzruszyłam obojętnie ramionami.
-niall znasz melodie do piosenki Taylor Swift 'Safe and Sound'?- zwróciłam się do chłopaka, który trzymał gitarę.
-jasne.
Zaczął grać dobrze mi znaną melodię.
Usiadłam bo ciężko by mi się śpiewało cała zduszona przez Harr'ego. Patrzyłam a to na blondyna jak szarpał struny gitary, a to na czerwone ognisko, które dawało mi ciepło. A może to przez oddech Hazzy? Sama już nie wiem. Słyszałam jak mój głos roznosi się przez wodę w basenie. Pewnie zastanawiacie się czemu lubię śpiewać takie smutasy? Sądzę, że takie smutne piosenki mają więcej przesłania. Owszem lubię także szybkie, ale w takich okolicznościach kocham wolne melodie. Skończyłam swój 'występ' i popatrzyłam na wszystkich. Klaskali. Uśmiechnęłam się a potem znowu wtuliłam w mojego chłopaka.
-dużo jeszcze nie wiem o tobie?- szepnął mi do ucha ale i tak wszyscy to słyszeli.
-parę rzeczy. Potrafię grać na perkusji oraz fortepianie, jeżdżę na deskorolce i znam 5 języków: polski, angielski, hiszpański, francuski i troszeczkę niemieckiego.
Każdy się na mnie dziwnie spojrzał, lecz Liam patrzył na mnie z dumą jakby był moim tatuśkiem.
-obiecaj, że nagrasz z nami piosenkę.- Lou.
-nie sądzę bym miała wystarczająco ładny głos, ale jak będziecie chcieli to pewnie.- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, a przede wszystkim się śmialiśmy. Właściwie to oni rozmawiali, bo ja bawiłam się ręką Hazzy. On też rzadko coś mówił praktycznie to leżałam cały czas na jego klatce piersiowej. Czułam bijące od niego ciepło i równe lecz trochę przyspieszone bicie jego serca. Mogłam tak spędzić całe życie.
Powoli zamykały mi się oczy..
***

poczułam silne uderzenie na plecach. -AŁŁ- jęknęłam. Otworzyłam oczy stał nade mną Lou. A raczej siedział.
-lubisz się nade mną znęcać, co nie?- spytałam zaspanym głosem. On się tylko uśmiechnął.
-dzień doberek.- krzyknął mi do ucha.
-spierdalaj.- odpowiedziałam mu jak tylko umiałam najspokojniej.
-oj nie ładnie, chyba będzie jakaś kara.
Ktoś chwycił mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harr'ego, i Liam'a, i Niall'a, no i Zayn'a.
-jestem zmęczona, dajcie mi pospać. Dopiero... a właśnie która godzina?
Popatrzyłam na siedzącego na moim brzuchu okrakiem szatyna.
-9.30- no i znowu się wyszczerzył. Staje się to wkurzające.
-Tomlinson, Styles, Payne, Horan i Malik. Macie śmiałość budzić mnie o świcie?! Zaraz. Jesteście w piżamach?.. czy wy spaliście w moim pokoju?!!
pokiwali twierdząco głowami z bananami na twarzy. Nie no tego już za wiele!!! ale i tak ich kocham. :)
-coś wolno kontaktujesz.- zażartował Liam.
-Payne zapomniałeś chyba jak umiem wpierdolić, prawda? Może ci przypomnieć?- spojrzałam w jego stronę.- a ty!- pokazałam palcem na Tommo- weź ze mnie złaź!!!!
-tylko nie bij.
Zszedł ze mnie i schował się za Niall'em. Jak mam przestraszyć to umiem. Haha. Wstałam z łóżka. Otworzyłam moją garderobę no i znowu dylemat. Spojrzałam na łóżko gdzie leżeli wszyscy chłopacy.
-Zayn....
-już idę.
Pokręcił głową i podszedł do mnie. Reszta uważnie śledziła każdy mój ruch. Wyjął jakieś ciuchy i mi je podał.
-dzięki.- powiedziałam szybko.
-nawet nie patrzysz jakie?- widocznie się zdziwił, że mu ufam.
-zdążyłam zauważyć, że mamy podobny gust.
Uśmiechnęłam się do niego. Poszłam do łazienki, która była w moim pokoju i zakluczyłam drzwi na klucz, w razie gdyby ktoś chciał mi zrobić kawał. Zdjęłam swoją piżamę, a tak na prawdę bokserkę i szorty. Napełniłam gorącą wodą wannę i się w niej zanurzyłam. Posiedziałam tak trochę, a następnie wytarłam się i ubrałam. Włosy związałam w gładki kucyk oraz podkreśliłam rzęsy maskarą. Wyszłam i spojrzałam na łóżko. Leżeli tak jak 15 minut temu. Miałam wrażenie, że się w ogóle nie ruszyli. To było podejrzane. Z uśmiechami gapili się na mnie. A dokładniej na mój brzuch. Też tam spojrzałam. Na mojej bluzce był napis 'I ♥ One Direction'.
Zaśmiałam się. Nieźle to sobie wymyślili. Wskoczyłam na najwygodniejszy z mebli i usiadłam obok Harr'ego i Liam'a.
-macie zamiar ruszyć dziś dupy, czy chcecie tak leżeć cały dzień?- spytałam.
-mamy dzisiaj próbę.- poinformował mnie Niall z grymasem na twarzy.
-a potem koncert.- dokończył Hazza.
-no to raczej pracowity dzień. Co na śniadanie?- spytałam patrząc po kolei na każdego.- naleśniki?
Wszyscy krzyknęli entuzjastycznie. Poszłam z Horankiem do kuchni. Zaczęłam robić ciasto, a Niall'er rozkładał talerze.
-tęsknisz za rodziną, nie?- przerwałam milczenie.
-tak i to bardzo. Byłaś kiedyś w Irlandii? To piękne państwo.- rozmarzył się a w jego oczach spostrzegłam iskierki radości.
-nie miałam okazji. Musisz mnie tam kiedyś zabrać.- dałam mu kuksańca w bok.
-Michaela jak to możliwe, że zaufałaś Harr'emu po tym wszystkim co cię spotkało?
Spojrzał mi w oczy.
-skąd wiesz?- zdziwiłam się że wie cokolwiek o mojej przeszłości.
-Liam mi powiedział.
-zaufałam was wszystkim. Sama nie wiem czemu. Zwykle nie ufam ludziom, ale przy was czuję się jakbym was znała od piaskownicy.
Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem.
_______________________________________________________________
dzisiaj 29 sierpień, więc cóż by tu rzec? może tylko wszystkiego najlepszego Liam! hahah. a raczej staruszku. xd
dziękuję, że piszecie komentarze, że głosujecie w ankiecie, a przede wszystkim, że czytacie moje wypociny. oby tak dalej! :*
następny dodam myślę, że jeszcze w sierpniu.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 13


Po 45 minutach wyścigu i 5 km trasy oddawaliśmy rowery. Oczywiście moja drużyna czyli Dan, Zayn i Lou wygrała.
-oj słabiutko, słabiutko.- skomentował Zayn do przegranych.
-dobra wygraliście co mamy dla was zrobić?- spytał zdyszany Harry.
-o nie tak łatwo nie będzie. Wykorzystamy to jak będzie nam potrzebna pomoc.- Dan zwycięsko się uśmiechnęła.
Zbliżał się 15. poszliśmy na obiad do Nados. Przy stole jak zwykle się śmialiśmy i wygłupialiśmy, a Niall jak zwykle zjadł 2 porcje jedzenia. W domu obejrzeliśmy jakiś film na DVD. Chyba to była komedia, ale nie wiem na pewno, ponieważ Hazza ciągle szeptał mi do ucha coś miłego i przytulał. Po prostu nie mogłam się skupić. :) po 'seansie' Dan zaproponowała małe zawody taneczne. Mulat nie miał na to ochoty więc został sędzią.. poszedł po swój sprzęt, a my zrobiliśmy miejsce na środku salonu. Zapewniałam ich, że nie umiem tańczyć, ale mnie nie słuchali. Żeby było dość równo to byłam w drużynie wraz z moim chłopakiem i przyjaciółką. Zayn puścił jakąś szybką muzykę. Jako pierwsi byli: Harry- z mojej drużyny i Lou- z przeciwnej. Ich taniec był dość... oryginalny. XD niestety wygrał Tommo. Później Dan i Horanek. Mówił że to niesprawiedliwe, bo ta dziewczyna to zawodowa tancerka, blablabla, ale go przekonaliśmy. Oczywiście, nie mogłoby być inaczej szatynka wygrała. Na ostatni 'ogień' byłam ja i mój kuzyn. ha. Nie miałam w głowie żadnego układu, postanowiłam improwizować. Usłyszałam pierwsze dźwięki mojej jednej z kilku ulubionych piosenek 'do it like a dude' Jessie J. kocham naszego DJ'a za tą piosenkę. Zamknęłam oczy i przypomniałam sobie jej tekst. To mi pomogło się wczuć. Zaliczam ten taniec do najlepszych układów jakie zatańczyłam. Świetnie mi się to robiło, chociaż ostatnio tańczyłam pół roku temu o ile dobrze pamiętam. Piosenka się skończyła. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że każdy się na mnie gapi z otwartą buzią i wielkimi oczami. Zaczął coś mówić Liam.
-ale, ale jak to... gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć? Jak ostatnio 2 lata temu ciebie widziałem to przecież... to przecież nie tańczyłaś.
Ledwo co powiedział te kilkanaście słów. Co chwile wymachiwał dziwnie rękami. Zaczynam się o niego martwić, może ma atak padaczki, albo wścieklizny..? zaraz mu piana pójdzie z gęby i zacznie nas gryźć! Dobra ogarni się Michaela. Nie wiedziałam o czym on w ogóle mówi. Owszem tańczyłam jak go przy mnie nie było przez te 24 miesiące, ale ja jestem samoukiem. Nigdy nie pomyślałabym, że dobrze tańczę. Jak już to nieźle. Czekali na moją odpowiedź.
-ja przecież dobrze nie tańczę. Jestem samoukiem, to wszystko.- wyjaśniłam.
Danielle podbiegła do mnie.
-dziewczyno ty jesteś ge-nial-na!!!
wykrzyczała mi to prosto do ucha i mnie przytuliła.
-no widzicie jaką mam zdolną dziewczynę, taką jak ja. Jesteśmy dla siebie stworzeni!!!
Harry podszedł do mnie i objął mnie od tyłu, a ja się uśmiechnęłam.
-ey głodny jestem.- Niall się odezwał z miną zbitego psiaczka.
-dobra to może zrobimy ognisko?- spytał Zayn i spojrzał na nas pytająco. Potrząsnęliśmy potakująco głowami.
-okay, to ja idę zrobić coś do jedzenia.- Mulat.
-ja ci pomogę!!!!!!!- wydarł się pan wiecznie głodny.
-może jednak ja mu pomogę w kuchni, bo ty- pokazałam palcem na Horanka -szybciej to wszystko zjesz niż przygotujesz.
Poszłam za czarnowłosym do kuchni.
-seksownie wyglądasz w fartuchu- zażartowałam i usiadłam na blacie.
-ey tylko mi tu nie zdradzaj Harrego.- pogroził mi palcem i udał poważną minę.
-okay, okay jak chcesz- podniosłam ręce w pokojowym geście.
-w czym ci pomóc?- spytałam.
-sięgnij z półki szklanki.
-tylko tyle?
-tak zresztą sobie poradzę.
-okay.
Wykonałam posłusznie polecenie i powróciłam do swojej dawnej czynności czyli siedzeniu na stole. Przyglądałam mu się jak przygotowywał żarcie. Chyba to zauważył.
-czemu się tak na mnie patrzysz?- obrócił się przodem do mnie z uśmiechem.
-mam wrażenie że wam tu przeszkadzam.- spuściłam głowę na dół.
-ey- podszedł do mnie jeszcze bliżej i podniósł moją głowę tak, że patrzyłam prostu w jego czekoladowe oczy.-wcale tak nie jest. Możesz zawsze na nas liczyć. I uwierz mi każdy cię tu uwielbia.
Wtuliłam się w niego.
-jesteś niemożliwa. Mieszkasz tu 4-rty dzień, a ja czuję się jakbym znał cię co najmniej rok. Chyba zaczynam cię traktować jak 4 siostrzyczkę.
Zaśmialiśmy się. Pomógł mi zejść ze stołu i wzięliśmy przekąski. Zatrzymałam się przed wyjściem do ogrodu.
-Zayn?
-hmm?
-dziękuję, za wszystko.
Powiedziałam i poszliśmy na ogród, gdzie paliło się już ognisko.
____________________________________
postanowiłam szybciej dodać rozdział niż się spodziewałam.
 http://www.youtube.com/watch?v=8csJP0_mOyU&feature=related 
tu możecie sobie choć w przybliżeniu wyobrazić jak wyglądał taniec do piosenki Jessie J.
specjalnie ten rozdział dedykuję V. i jej koleżanki Aś , która chyba to czyta, coś? xd
dziękuje wszystkim którzy czytają moje wypociny. :) przez ponad 40 dni ponad 600 wejść, może dla niektórych to mało ale dla mnie bardzo dużo. <3 jeśli nie chcecie lub nie lubicie pisać komentarzy możecie odpowiedzieć po prostu na pytanie: 'jak podoba ci się opowiadanie?' które znajduje się po prawej stronie u góry. wam to zajmuje sekundkę, ale ja cieszę się jak dziecko, które dostało zabawkę.
dobra, już nie pieprzę tyle. następny rozdział 29 sierpnia, akurat w urodziny Liama <333

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 12



-jestem w raju- pomyślałam.

Przed moimi oczami ukazało się duże pomieszczenie, całe w lustrach. W jednym kącie znajdowały się instrumenty: gitara, fortepian, perkusja. Oprócz tego było kilka mikrofonów. Wszędzie dookoła znajdowały się duże głośniki. A no i oczywiście sprzęt DJ Malika. :) okropnie mnie korciło, aby coś zagrać, zaśpiewać. Serce chciało tego, ale rozum podpowiadał mi coś innego. Wybrałam głos serca. Zawsze się nim kierowałam i przeważnie zawsze było dobrze. Dlaczego niby teraz bym nie miała się nim kierować?
Usiadłam przy pięknym czarno- białym fortepianie. Zaczęłam grać dobrze mi znaną piosenkę 'the climb' . Głos płynął prosto z mojego serca. Przypomniało mi się jak 2 lata temu śpiewałam tę samą piosenkę, patrząc w niebo i zastanawiając się czemu mój tata odszedł na drugi, może lepszy świat. Gdyby nie zdjęcia, to pewnie nie wiedziałabym jak wyglądał. Zginął w wypadku samochodowym jak miałam nie całe 3 latka. Brakowało mi go i nadal brakuje. Momentalnie popłynął z moich oczu strumień łez. Myślałam nad tekstem tej piosenki. Tak idealnie do mnie pasował. Skończyłam śpiewać, ale łzy nadal spływały po moich policzkach. Poczułam na swoim ramieniu ciepłą rękę Liama.  Tylko on wiedział co ta piosenka dla mnie znaczyła, po co ją śpiewam. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową, chcąc się ukryć w jego ramionach przed całym światem. Nic nie mówił tylko gładził ręką moje włosy. To mnie uspokajało. Powoli przestawałam szlochać. Liam lekko odsunął mnie od siebie, otarł ostatnie moje łzy i uśmiechnął się nieznacznie.
-brakowało mi ciebie i twojego  głosu przez ten cały czas kiedy byłaś w Polsce.- powiedział patrząc w moje paczadełka.
-mi ciebie też brakowało. Dziękuję.- znowu wtuliłam się w niego.
-za co?
-za to że jesteś przy mnie, że byłeś i że mogę na ciebie zawsze liczyć.
Ścisnęłam go jeszcze bardziej, a potem się od niego odsunęłam.

~ 2 godziny później ~

czekałam już w parku. Była 12.52. kupiłam loda czekoladowego i usiadłam na ławeczce. Po 5 minutach spostrzegłam Danielle. Przywitałyśmy się i stwierdziłyśmy, że pójdziemy w stronę jakiejś sceny, którą właśnie budowali.
-no opowiadaj.- zaczęła rozmowę Dan.
-ale co?- dobrze wiedziałam o co jej chodzi, ale chciałam ją potrzymać w niepewności.
-no o wczorajszym wieczorze. Jak z Harrym? Co ci powiedział? Gdzie zabrał?
-a dobrze.- odpowiedziałam udając obojętną.- zabrał mnie na jakąś polanę koło jeziora. No i ...- urwałam.
-no i …?- dziewczyna widocznie się niecierpliwiła.
-i jesteśmy razem!!!- wykrzyczałam.
Zaczęłyśmy krzyczeć i skakać. Kilkoro ludzi przechodzących obok nas się dziwnie gapili. A co my jakieś zmutowane małpy i zamiast uszu mamy nogi przy głowie?!! coraz więcej par oczu było skupione na nas. Musiałyśmy się opanować.
-Michaela?
-hmm?
-nie sądzisz że to wszystko za szybko się dzieję?
Spojrzała na moją zdezorientowaną minę i raczyła mnie oświecić.
-no ty i Hazza. Prawie nic o sobie nie wiecie...
zamyśliłam się. Miała rację, też nad tym myślałam. Dan czekała na odpowiedź. Nie wiedziałam co o tym sądzić, więc wzruszyłam obojętnie ramionami. Chciała coś jeszcze dodać do naszej rozmowy, ale telefon ją wyprzedził.
-halo?
Ktoś jej odpowiedział, a na jej ustach pojawił się uśmiech.
-a to ty Liam czekaj przełączę na głośnomówiący.- dziewczyna przystawiła komórkę do ust.- no co tam kiedy przyjdziecie?
-no właśnie dzwonię w tej sprawie. Będziemy trochę szybciej. A właściwie to już jesteśmy w parku, a dokładniej koło sceny a wy gdzie jesteście?- zakończył swój monolog.
Rozejrzałam się dookoła. Zauważyłam scenę, a potem tych pięciu wariatów. Danielle jeszcze nie odpowiedziała, więc wtrąciłam się do rozmowy.
-spójrz w prawo.- powiedziałam do telefonu.
Liam posłusznie wykonał moje polecenie.
-okay. Widzę was. Za chwilę tam będziemy.- powiedział i rozłączył się.
Mój kuzyn powiedział coś chłopakom. Wszyscy spojrzeli się w naszą stronę i zaczęli biec. Harry dodatkowo się jeszcze wyjebał. Haha. Jaką miał minę. Dosłownie w 1 minutę do nas dolecieli. Musieli się rzecz jasna z nami przywitać bo nie widzieli mnie aż 2 godziny. Ściskali mnie i Dan. Hazza dotarł jako ostatni, przytulił szatynkę i podszedł do mnie. Nie wiem czemu ale akurat teraz przypomniał mi się jego upadek. Wybuchłam śmiechem. Każdy popatrzył na mnie miną typu 'WTF?!'. Opanowałam trochę śmiech i wydusiłam z siebie:
-zacny upadek Haroldzie. Z pewnością nie piłeś dzisiaj red bull'a, bo grawitacja ciebie coś za mocno przyciąga. Chyba że mnie zdradzasz i lubisz takie bliskie kontakty z glebą. Ale uważaj bo nie tylko ja mogę być zazdrosna. Gleba podobno jest w związku z trawą. Na twoim miejscu bym się opanowała z tą bliskością.
Zaczęłam się znowu śmiać, a razem ze mną każdy oprócz Loczka. Ten tylko strzelił focha. No niech to szlag. Teraz go muszę ślicznie przeprosić, bo nie wpuści mnie do pokoju.
-oj no Harry no. Nie gniewaj się. Nie jestem zazdrosna. Mogę cię pocieszyć. Czasami wpadam na drzewo, też mam z nimi bliski kontakt a ty wcale o to nie musisz być zazdrosny.
Pohamowałam śmiech. Jednak reszcie się to nie udało. Zbliżyłam się do mojego chłopaka i cmoknęłam go w usta. Od razu się uśmiechnął, a wszyscy zrobili głośne 'uuu'. Odwróciłam się do nich i zapytałam:
-to co robimy?
-tu niedaleko jest wypożyczalnia rowerów- Lou pokazał mi duży budynek.
-to może jakiś wyścig?
-jasne- odpowiedzieliśmy.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 11


~Niall~

obudziłem się o 08.00. nikogo na dole nie było. Wziąłem tylko kabanosa z lodówki, aby zaspokoić głód i poszedłem obudzić wszystkich. Wziąłem aparat. Jako pierwsza była Michaela. W końcu panie mają pierwszeństwo, trzeba być dżentelmenem.XD Otworzyłem szeroko drzwi i zbliżyłem się do łózka. Och jak Harry i Michaela ładnie razem wyglądają. Wait... loading... WHAT??!! oni są razem w jednym łóżku wtuleni w siebie. Nie no omal oczy mi nie wypadły. Ale w końcu Hazza to podrywacz i oboje mieli do siebie takie maślane oczy, że można było puścić tęczowego pawia. Dobra. Pozbierałem swoją szczękę, która mi opadła na ich widok i zrobiłem im parę fotek. Nie można? Ba! Wszystko można!
-dzień doberek gołąbeczki!- krzyknąłem.
O dziwo tylko Harold się obudził, ta to ma naprawdę mocny sen. zazdroszczę. Loczek przetarł oczy.
-zwariowałeś? Jeszcze obudzisz Michaele.- powiedział zaspanym głosem.
-obawiam się, że to by było nie możliwe. Ta dziewczyna ma naprawdę twardy sen. Uważaj i lepiej sprawdź czy żyje, bo różnica między umarlakiem, a nią jak śpi jest niewielka. A i nie wiem co wczoraj robiliście, ale mam nadzieję, że nie będę wujkiem.
Wyszczerzyłem się na co on spiorunował mnie wzrokiem.
-awww. Jacy wy słodcy. Masz.- rzuciłem mu aparat przeżuwając kabanosa.- na pamiątkę.
Poszedłem na dół. Wszyscy już siedzieli przy stole jedząc śniadanie. No jak to zobaczyłem to prawie wybuchłem. Oni jedzą sobie śniadanko beze mnie?! Jak oni mogą?!
-wyyy!!- pokazałem palcem na każdego- macie śmiałość jeść śniadanie beze mnie?! FOCH.
-oj Niall... czyli teraz nie zjesz tych przepysznych naleśników?
Liam machnął mi talerzem przed nosem. Pachniało... nie, nie można tego opisać.
-a żeby cię...- powiedziałem po cichu.
Usiadłem na krześle i zacząłem jeść. Po chwili po schodach zszedł Harry uśmiechnięty od ucha do ucha.
-co tak cieszysz japę?- zapytał Zayn z pełną buzią.
-oficjalnie jestem z Michaelą.
Odparł pokazując swoje uzębienie. momentalnie zrobiliśmy wszyscy głośne 'uuu'. Hazza usiadł do stołu i zajął się jedzeniem.
-gdzie podziałeś naszą księżniczkę?- Liam.
-na górze w swoim pokoju, śpi.

~Michaela~

-Michaela! Michaela! Obudź się!- ktoś bezczelnie mną potrząsał.
Otworzyłam jedno oko. Zauważyłam całą zgraję stojącą nad moim łóżkiem z roześmianymi gębami.
-o co chodzi?-z powrotem zamknęłam oko.
-już 11 wstawaj!!- Zayn krzyknął mi do ucha.
-nie! Mam zamiar spędzić ten dzień w moim przytulnym łóżku.- odpowiedziałam.
-na pewno?- spytał Liam, jak dobrze słyszę śmiejąc się.
-tak!!!
-okay, jak chcesz...
na parę sekund był spokój. Pomyślałam z zadowoleniem, że w końcu dadzą mi pospać. Ale co mogę po nich się spodziewać? No właśnie. Najgorszego. Louis wpadł do pokoju i wylał na mnie lodowatą wodę. Wstałam niczym torpeda.
-oszalałeś??!!!!- krzyknęłam na cały dom. Ujrzałam w drzwiach wszystkich chłopaków oprócz winowajcy. Oczywiście śmiali się nie miłosiernie.
-Tomlinson już nie żyjesz!!
moim kochanym domownikom, którzy jak miewam byli w to zamieszanie wciągnięci pokazałam mój środkowy palec. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się, związałam włosy w luźny kok i lekko się pomalowałam. Wyglądałam nawet nieźle. Zeszłam na dół. Chłopacy siedzieli na sofach w salonie. Wzięłam naleśniki ze stołu w kuchni (niestety zimne) oraz bitą śmietanę z lodówki , tak dla zemsty na Lou'iego. Położyłam na mały stoliczek w salonie moje śniadanie i podeszłam bliżej Lou. Na mojej twarzy igrał uśmieszek słodkiej zemsty. Liam i Harry którzy siedzieli obok niego przenieśli się na fotele i słusznie, pewnie wiedzą już co się święci. Pan Tommo w oczach miał... strach? Tak, o to mi chodziło. Reszta się nam uważnie przyglądała. Wstrząsnęłam lekko bitą śmietanę za moimi plecami i rzuciłam się na Louisa. Hahaha. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Gdy skończyłam go 'dekorować' był cały biały, tak samo jak sofa. Jak gdyby nic się nie stało usiadłam Hazzie na kolana i ugryzłam naleśnika.
-zapamiętać!- powiedziałam do wszystkich.- nie wolno wam. Powtarzam. Nie wolno wam budzić mnie w tak okrutny sposób, jasne? A jak nie to się zemszczę.
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Ugryzłam kolejny wielki kęs placka. Lou wstał powoli i zmierzał w moją stronę z rozłożonymi rękami. Momentalnie wstałam z kolan Harr'ego i odłożyłam śniadanie. Wyciągnęłam ręce do niego próbując się bronić.
-Lou błagam nie rób mi tego.
Za późno. Chwycił mnie i przytulił do siebie. Byłam cała w śmietanie. Ale to jeszcze nic! Chłopak zmierzał do ogrodu, gdzie znajdował się basen!
-nie umiem pływać- skłamałam.
-kłamie!!- usłyszałam głos Liam'a dobiegający ze środka domu.
-pożałujesz!!- krzyknęłam do kuzyna.
W jednej chwili Tommo wrzucił mnie do zimnej wody, jednak zdążyłam chwycić się jego koszuli. Haha tego się nie spodziewał. Punkt dla mnie. Oboje byliśmy cali mokrzy. Podpłynęliśmy do schodów i wyczołgaliśmy się na brzeg. Nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu. Pomaszerowałam do pokoju i się przebrałam w suche ciuchy. Cały makijaż spłynął, ale nie zrobiłam nowego po prostu go zmyłam. Uśmiechnięta zeszłam do salonu. Usiadłam obok Zayn'a wpatrując się w jakąś kreskówkę.
-to co dzisiaj robimy?- zapytałam przeżuwając ostatni kęs  śniadania.
-może rowery?- zaproponował Zayn.
Wszyscy się zgodzili. Uzgodniłam, że z Danielle spotkam się pół godziny wcześniej.
Była 12, a umówiłyśmy się na 13.30, więc zostało mi jeszcze trochę czasu. Chłopaki wyszli do Nados. Miałam cały dom dla siebie. Jestem tu dopiero 2 dni, a już znam ich całą chatę. Chociaż nie. W jednym pomieszczeniu na parterze nie byłam ani razu. zżerała mnie ciekawość co tam może się znajdować.. powoli otworzyłam drzwi do upragnionego pokoju. -jestem w raju.- pomyślałam.


___________________________________________
jak się podoba? :) macie jakąś myśl co może się znajdować za drzwiami???
szczerze mówiąc specjalnie skończyłam w tym momencie.;)
tak na szybko dodałam nowy, a następnego można się spodziewać za 2-3 dni.
http://www.youtube.com/watch?v=mpPTXXGBXBs
kocham to <3333 po prostu genialne.